jagoda2
19.10.12, 16:24
Może to głupie, że tutaj na forum proszę o radę, ale nie mam z kim na ten temat porozmawiać.
Poznałam faceta. 40 lat, po rozwodzie, ma 12-letnią córkę, z którą ma dobry, regularny kontakt. Z eks kontakty poprawne.
Ja od dawna jestem sama, brakuje mi mężczyzny, to fakt. I nie chodzi absolutnie o wspólne zamieszkanie, prozę życia etc., tylko o kontakty intelektualne, "porozumienie dusz", czasem seks, może - w dalszej perspektywie - jakiś wspólny wyjazd.
Facet podoba mi się średnio - jest trudnym, skomplikowanym człowiekiem, wielką indywidualnością, z tendencjami despotycznymi, totalnie niezależny, dodatkowo jest DDA. Z drugiej strony bardzo inteligentny, elokwentny, kręci mi się w głowie podczas dysput z nim. Pociąga mnie jego intelekt, bardzo. Potrafi być bezczelny, nieugięty, zimny i cyniczny, ale pociąga mnie w nim to, kiedy prowadzimy intelektualne boje. Fizycznie niespecjalnie, ale to da się przeżyć.
Już od tak dawna jestem sama, że każda bliższa znajomość z facetem jest dla mnie pociągająca. Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie układania życia z tak "trudnym" człowiekiem, ale mało go jeszcze znam. To pierwsze oceny, wnioski. Zresztą on też nie dąży do związku - w sensie rodziny.
I zastanawiam się, czy brnąć w tę znajomość czy nie?