Dodaj do ulubionych

Do gryffina i innych panów na forum samodzielnych

30.07.04, 13:43
Od jakiegoś czasu nie biorę udziału w dyskusjach, ale zaględam na forum, żeby
sprawdzić, co się tu dzieje.
I mam pytanie. Ważne. Dlaczego na forum samodzielnych mam tak chętnie
udzielają się panowie. Czytam sobie spokojnie post na temat nowej miłości.
Temat miły i przyjemny. Wywołał mój uśmiech. Autorka pewnie oczekiwała
pokrzepienia ze strony innych towarzyszek niedoli. A tu wyrywa się taki gość
jak gryffin i waląc błędy ortograficzne na każdym kroku sprowadza dziewczynę
na ziemię: "nie zapomnij, że dziecko ma tatusia". Mam pytanie wobec tego do
tych panów, którzy chyba za swoją misję uważają pognębienie i tak już
leżących. A mianowicie: O co Wam, panowie tak naprawdę chodzi?
Nie można na każdym kroku i w każdej dyskusji wtrącać tego samego. Panie
odwiedzające to forum nie są ani głupie, ani nie cierpią na starczą demencję.
każda z nas pamięta kto jest ojcem jej dziecka lub dzieci. Każda ma ciężkie
dni, zanim ułoży kontakty w sposób, który zadowala wszystkich.
Najczęściej piszą to dziewczyny, dla których sytuacja jest nowa i ciężka.
Potrzebują wsparcia, a nie krytyki. Wiem coś o tym, bo sama prosiłam o radę w
kwestii ustalenia kontaktów. Pamiętam bolesne słowa krytyki od taty_małolata,
który wcale mnie nie znał, ani nie znał mojej sytuacji. Z perspektywy czasu
wiem, że lepiej by było gdyby nie zabierał wtedy głosu w dyskusji.
Może założycie sobie forum samodzielnych tatusiów i dacie nam spokój? Tam
będziecie mogli wyleważ swoje żale, stosując liczne wulgaryzmy.
Za powyższe przepraszam tego sympatycznego Pana, który chętnie rzuca na foum
paragrafami. Czasem widzę u niego chęć pomocy. Dzięki w imieniu nas
wszystkich.

Obserwuj wątek
    • darcia73 Re: Do gryffina i innych panów na forum samodziel 30.07.04, 13:50
      mamaniuni, chyba troszeczkę przesadziłaś. Nie zgadzam się z poglądami tych
      panów, ale kazdy ma prawo brać udział w dyskusji, a krytyka czasami tez otwiera
      oczy. Poza tym jak oni dołuja, to inne dziewczyny bronią. A przynajmniej
      wiadomo, ze nie wszycy mają takie same poglady. Znac taktykę i sposób
      rozumowania wroga, to tez pozyteczna sprawa.
      • mamaniuni Re: Do gryffina i innych panów na forum samodziel 30.07.04, 14:55
        Darciu! Przepraszam. Nie uwzględniłam tego punktu widzenia. Podpisuję się pod
        tym. Taktykę wroga znać trzeba. Jeżeli oczywiście będziemy traktować naszych
        kolegów jak wrogów. Pozdrawiam.
      • tata_malolata Re: odpowiedź "wroga" :) 30.07.04, 15:16
        darcia73 napisała:
        >Znac taktykę i sposób rozumowania wroga, to tez pozyteczna sprawa.
        --------------------

        Dawno się tak nie ubawiłem !!!


        A poważnie. Gdy piszę swoje - co sam przyznam "trudne" dla niektórych osób -
        poglądy nie oczekuję, że się zaraz we wszystkim zgodzimy.

        Wiele z tych Pań, które tu piszą to trochę jakby odbicie postawy i "filozofii"
        mojej żony. One twierdzą, podobnie jak moja ukochana, że miały czegoś dość,
        niektóre twierdzą, że robią to dla dobra dziecka, że podjęły taką - słuszną
        decyzję. I może nie zrozumieją one nigdy - podobnie jak moja żona - mojego
        zdania. A jest ono dość proste: dlatego, że coś się komuś znudzi i coś
        nieodpowiada nie wolno wybrać drogi ucieczki, kierować się tzw. wolnością
        wyboru a nie odpowiedzialnością, zasłaniać się dobrem dziecka kiedy tak
        naprawdę kierują się dobrem własnym - często pozornym.

        Druga - może liczniejsza - grupa matek na tym forum to matki porzucone. Z nimi -
        jak potrafię - współczuję (choć oczywiście nie mam pewnie pojęcia o tym jak to
        jest...) I tu znów powtórzę - tym razem pod adresem tych mężów i ojców, którzy
        dali nogę: NIE dla ucieczki, NIE egoizmu itd.

        Teraz a propos postu mamaniuni
        mamaniuni pisze:
        > Może założycie sobie forum samodzielnych tatusiów i
        > dacie nam spokój
        -------------------

        Może rzeczywiście lepsze byłoby forum samodzielnych tatusiów...?
        Tylko takich (prawie) nie ma.
        Problem w tym - że jako ojciec, który (na szczęście wogóle) widuje swe dziecko
        tylko kilka razy w tygodniu a NIE MOŻE MIESZKAĆ Z NIM I NORMALNIE OPIEKOWAĆ SIĘ
        I WYCHOWYWAĆ czuję się trochę trudny do zaklasyfikowania (choć takich jak ja
        jest parę tysięcy). Bo jak takiego nazwać. Samodzielnym tatą? Nie. Tatusiem na
        godziny - śmiechu warte, a może nazwę to trochę "pikantniej": Nie Wtrącającym
        Się Sponsorem Samodzielnej Z Własnego Wyboru Matki?


        mamaniuni pisze:
        > Z perspektywy czasu wiem, że lepiej by było gdyby nie zabierał wtedy głosu
        > w dyskusji.
        -----------------
        Przykro mi, że aż tak "wstrząsającym" przeżyciem był mój głos.

        Już nic nie powiem. Pa!







        • edzieckokarenina Re: odpowiedź "wroga" :) 30.07.04, 16:43
          " Nie Wtrącającym
          Się Sponsorem Samodzielnej Z Własnego Wyboru Matki?"
          każdy ex tak mówi i pewnie jest święcie przekonany,ze ma racjęwink
          sponsor...buahahaha z tego co pamietam alimenty jakie Tobie zasądzili to 450zł-
          taka kwota starczy na wyżywienie i PODSTAWOWE potrzeby dziecka-gdzie tu miejsce
          na sponsoring Matki?
        • serengetti Re: odpowiedź "wroga" :) 30.07.04, 16:55
          Oj, przegiąłeś, Tato małolata! Aga ma rację, co to za sponsoring? Spróbuj może
          utrzymać przez miesiąc wyrastające ze wszystkiego w dzikim tempie dziecko za te
          450 złotych! I zobaczysz, co Ci z tego wyjdzie! To, że płacisz alimenty na ręce
          matki dziecka nie znaczy, że płacisz na NIĄ. Płacisz na swoje dziecko, a i tak
          śmieszną kwotę. Mój ex płaci 400 złotych i nie dość, że uważa, że to bardzo
          dużo, to jeszcze podchodzi do tego tak: „ja płacę, więc mam teraz tylko prawa,
          żadnych obowiązków”. Córka nigdy nie była z ojcem na wakacjach, bo mu to do
          głowy nie przyjdzie. A jak ją gdzieś podwozi samochodem, to żąda ode mnie
          zwrotu za benzynę. Podręczniki szkolne, wszystkie dodatkowe lekcje,
          korepetycje, nie mówiąc o ubraniu i wyżywieniu są tylko w mojej gestii.
          Naprawdę uważasz, że to taki Sponsoring? Może wreszcie przejrzyj na oczy! Wrrr,
          nóż mi się w kieszeni otwiera, jak czytam takie wypowiedzi!
          • domali Re: odpowiedź "wroga" :) 30.07.04, 17:03
            serengetti napisała:

            > Spróbuj może utrzymać przez miesiąc wyrastające ze wszystkiego w dzikim
            > tempie dziecko za te 450 złotych!

            Serengetti, ale zapominasz chyba o jednym.
            Alimenty powinny pokrywać CZĘŚĆ, nie calość wydatków na dziecko.
            Zakladając, że podzial jest nawet 70 na 30 %, to na dziecko w takim ukladzie
            powinno przeznaczac sie prawie 650 zl. A to juz jakby więcej, prawda?
            • kruszynka301 Re: odpowiedź "wroga" :) 30.07.04, 17:22
              ok, Domali, ale chyba do "sponsoringu" z tą kwotą to jeszcze dalekowink)).
              • domali Re: odpowiedź "wroga" :) 30.07.04, 17:24
                No tak, tak smile
                Moglabym jednak w tym temacie coś dopisać, ale chyba się wstrzymam, co by burzy
                nie wywolać smile (tylko jedno - chodzi o jeszcze mniejszą kwotę)
                • kruszynka301 Re: odpowiedź "wroga" :) 30.07.04, 17:27
                  domali, na słówko "sponsoring" reaguję niekontrolowanym wybuchem śmiechu, ponieważ mąż w kawalerskich czasach zamieścił na necie ogłoszenie o sponsoringu - i myślał o wiele większych kwotach, z czego do dzisiaj się z niego śmiejęwink)
                  pozdrawiam
              • maligne Re: odpowiedź "wroga" :) 30.07.04, 17:40
                kruszynka301 napisała:

                > ok, Domali, ale chyba do "sponsoringu" z tą kwotą to jeszcze dalekowink)).


                no wiecie ja sie tez zgadzam a proiri ze utrzymanie dziecka powinno byc po
                polowie obojga rodzicow, ale wg prawa mozna do tych kosztow zaliczyc rowniez
                -polowe czynszu (dziecko tez zuzywa wode np.)
                - polowe rach za prad i za gaz
                - polowe kosztow ubrania (to naprawde wiekszosc ojcow nie zdaje sobie sprawy z
                tego jak szybko dziecko wyrasta, pal szesc spodenki i koszulki, ale juz ubrania
                sezonowe kurtki, kombinezony, i buty itd..)
                -polowa kosztow lekow, lekarzy
                - nawet roznych innych np. srodkow chemicznych
                itd.
                no i np przedszkola u mnie kosztuje ono 600zl (najtansze prywatne w okolice, do
                panstw nas nie przyjeli a poza tym w panstw dziecko odbiera sie przed 17ta co
                jest w moim przypadku niemozliwe)
                lub kosztow opiekunki
                czyli sama polowa z przedszkola to jest u mnie 300zl.

                a nie mowie o innych kosztach, przy czym jezeli ojciec nie kupuje rowniez
                "ekstrasow" typu rowerek, sanki czy inne zabawki, anawet nie przyjdzie z
                czekoladka, co wiecej, nawet z lizakiem (moze to i dobrze ze wzgledu na zeby),
                niechyb z banankiem przyszedl do dziecka smile))

                a moze jakies wyjscia na basen (ale trozumiem ze to juz jest luksus ktory musi
                pokryc matka ) zakladajac ze ojciec dziecka nigdzie nie zabiera, no bo od tego
                jest matka..

                no wiec tak to powinno naprawde wygladac
                wiec darujmy sobie te 400zl, chyba ze ktos ma naprawde male koszty mieszkania,
                przedszkola i dziecko mu nie choruje a ubranka dostaje w spadku. itd...

                a jakie koszty ponosi matka, zwalniajac sie z pracy jak dziecko chore,
                prawda??? bo ojcu to nie przychodzi do glowy (moze nie wszystkim ale wielu)

                dla niektorych te 400 to duzo, w niektorych sytuacjach prawie nic

                pozdrawiam
                maligne
                p.s. ja nie ubolewam nad kosztami jakie ponosze na dziecko, to moj wybor, moge
                je nawet ponosic sama, ale rzeczywiste potrzeby dziecka sa czesto naprawde duze.
                notabene jesli ojczulek zarabia 10 razy tyle co matka a sje rzeczywiscie grosze
                to jest "sponosring"
                ehh... szkoda slow..

            • kruszynka301 Re: odpowiedź "wroga" :) 30.07.04, 17:25
              poza tym, dziewczyny, tata_małolata wydaje się być nierefolmowalny pod pewnym względem, i dyskusja z nim nie nosi nic oprócz tego, że same na siebie się rzucamy.
              Właśnie w Małopolsce wyszło słoneczkowink)).
            • serengetti Re: odpowiedź "wroga" :) 30.07.04, 17:28
              Domali, to jest 1/5 wydatków miesięcznych na dziecko! Ja dokładam resztę. Tak
              czy siak jest to nieuczciwe, i o sponsoringu tu w ogóle nie może być mowy. A
              tak przy okazji - mój ex śpi na pieniądzach i zarabia ok. 20 tysięcy
              miesięcznie. A ja 3...
              • domali Re: odpowiedź "wroga" :) 30.07.04, 17:30
                450 zl alimentów to jest 1/5 wydatków?
                Czyli w sumie wydajesz miesięcznie okolo 2250? Sporo muszę przyznać...
                A w jakim wieku jest dziecko?
                • serengetti Re: odpowiedź "wroga" :) 30.07.04, 21:43
                  Ja nie mam 450 zł alimentów, tylko 400. Wg ostatnich wyliczeń wychodzi mi z
                  kosztami stałymi ok. 2000 miesięcznie. Córka ma prawie 13 lat...
            • tata_malolata Re: odpowiedź "wroga" :) 01.08.04, 12:56
              Domali - dziękuję za kropelkę rozsądku w tej burzy, którą wywołało nieszczęsne
              słowo "sponsor". Ale skoro Serengetti żąda ode mnie osobistych zeznań - już
              wyjaśniam: kiedyś tu szerzej dyskutowaliśmy - wyliczając jakie mogą być
              RZECZYWISTE KOSZTY UTRZYMANIA dziecka. Ja oszacowałem, że to ok. 700-800 zł
              (wliczając w to nawet koszty mieszkaniowe trochę "na wyrost"). Więc daję 450 zł
              bo myślę, że jeśli żona dołoży drugie tyle to chyba dziecku niczego nie
              braknie ???

              Kwestie wydatków staram się traktować NATURALNIE. Trzeba zapłacić opiekunce -
              OK. Inne wydatki też się zdarzają - jak dziecko chore - zawsze dam dodatkowe
              pieniądze lub biorę recepty i kupuję sam, gdy trzeba butów, kurtki - idziemy z
              malcem, przymierzamy i kupujemy. Wakacje - zapłaciłem.

              Słowa o "wkładzie pracy kobiety" mnie nie przekonują - ja oddaję cały swój
              wolny czas do dyspozycji. Gdy ona nie ma czasu ja zawsze zajmuję i zajmę się
              dzieckiem. Chcę być z dzieckiem, chcę się nim normalnie opiekować i wychowywać
              go. A że jest to w tej chwili nie do końca możliwe ze względu na... wiadomo co -
              to trudno, muszę jakoś starać się by było w miarę normalnie...

              Niestety ideałem mojej żony (i nie tylko jej jak widzę smile byłoby gdybym dał
              pieniądze na utrzymanie dziecka, domu, opiekunki i zniknął, nie wtrącał się do
              niczego. I dlatego trochę przez sarkazm, trochę złośliwie napisałem "sponsor".

              Wiem też - i przpraszam - bo swą wypowiedzią mogłem rozdrażnić te matki, które
              zostawione przez mężów nie mają co liczyć na alimenty...

              Na koniec napiszę tylko - MAM NADZIEJĘ, ŻE MOJĄ ODPOWIEDZIĄ ZAMKNIEMY TEN POD-
              WĄTEK. Bo tematem zasadniczym było coś zupełnie innego ...
    • iziula1 Re:ach te alimenty 30.07.04, 19:38
      Zgadzam się z wypowiedzią Maligne.Trudno ująć w liczby wysiłek matki i cały
      trud jaki wkłada by dziecko miało zapewnione minimum tego co potrzebne.Śmieszne
      jest to,że alimenty zdejmują z niektórych ojców jakikolwiek obowiązek starania
      się.Czyli kupno cukierka,kolorowej bluzki lub tysiąca innych drobiazgów dla
      radości dziecka.
      Tobie Domali proponuje pewien rodzaj zabawy.Wyobraż sobie,że twój kochany mąż
      nagle Cię opuscił i daje Ci na jutrzymanie dziecka 200zł/m-c reszte pokrywasz
      Ty sama.Czy nadal bedziesz wtedy twierdziła,że rodzice pokrywaja po połowie
      kosztów utrzymania dziecka?
      Patrzysz na Nas Samodzielne z innej perspektywy.Z perspektywy kobiety,której
      mąż ma syna z poprzedniego małżeństwa i obowiązek alimentacyjny.Łatwo mówić o
      przeliczeniu wydatków po połowie,łatwo krzyczeć za dużo.Matka też ma obowiązek
      utrzymać dziecko.My to robimy 24h/dobe.Często nie zarabiamy tyle co ojcowie.
      A co do wieku dziecka i związanych z tym wydatkami przekonasz się sama jak Twój
      brzdąc podrośnie.Mam nadzieje,że nie bedziesz wtedy zdana tylko na siebie i
      alimenty,które raz są a raz ich nie ma.
    • mamaniuni Do taty_małolata 31.07.04, 15:11
      Nie obraź się, ale czytając Twoje posty robi mi się smutno. Jasteś chyba na
      forum samodzielnych dłużej niż ja, a ciągle w Tobie tyle nienawiści. Przykro
      czytać.
      Zaznaczam z góry, że nie jestem złośliwa, ale może potrzebna ci jest pomoc
      psychologa, przyjaciela?
      Przecież nie można żyć głosząc takie chore poglądy. Ludzie czsem się rozstają,
      ale po pewnym czasie, gdy emocje opadną, potrafią normalnie ze sobą rozmawiać.
      Spotykać przy okazji odwiedzin u dziecka, iść razem na spacer...
      Czy Twoja eks aż tak uraziła Twoje męskie ego, że nie potrafisz patrzeć
      obiektywnie na pewne rzeczy?
      iesz, mój mąż niedawno też znalazł sobie kochankę. A sponsoruje córcię na 300
      zł. Zapewniam Cię, że w gotówce wykładam na utrzymanie dziecka 3 razy tyle.
      Wkładu własnej pracy i zarwanych nocy nie wspomina. Pozdrawiam.
      • tata_malolata Re: Do taty_małolata 01.08.04, 13:18
        mamaniuni napisała:
        > Nie obraź się, ale czytając Twoje posty robi mi się smutno. Jasteś chyba na
        > forum samodzielnych dłużej niż ja, a ciągle w Tobie tyle nienawiści. Przykro
        > czytać.
        --------------------
        Zero nienawiści. Czy skrytykowanie poglądów lub nawet osobiście kogoś innego
        jest przejawem nienawiści ?

        > Zaznaczam z góry, że nie jestem złośliwa, ale może potrzebna ci jest pomoc
        > psychologa, przyjaciela?
        ----------------------
        A może to ten, który odbiera krytykę w ten sposób winien się zastanowić czy nie
        potrzebuje pomocy psychologa.
        Swoją drogą byłem u psychologa (niestety sam, żona nie chciała iść), który
        wysłuchując mojej historii, trochę pomógł mi empatycznie pojąć stan mojej żony.
        Mam z tego taki pożytek, że zanucić sobie mogę: "gdybym wiedział to co wiem..."


        > Przecież nie można żyć głosząc takie chore poglądy.
        -------------------
        OK, zrobię sepuku smile



        > Ludzie czsem się rozstają,
        > ale po pewnym czasie, gdy emocje opadną, potrafią normalnie ze sobą
        > rozmawiać.
        ------------------------
        Też mam taką nadzieję. Tymczasem to ona nie potrafi i nie chce zrobić nic w tym
        kierunku. Trudno poczekam.


        > Czy Twoja eks aż tak uraziła Twoje męskie ego, że nie potrafisz patrzeć
        > obiektywnie na pewne rzeczy?
        --------------------------
        Jest sprawą oczywistą, że bycie "wyrzuconym do kosza na śmieci" jest osobistą
        emocjonalną tragedią. Raczej tak bym to nazwał a nie "urażeniem ego". Ciekawe
        czy zdradzonej i porzuconej kobiecie powiedziałabyś: "masz urażone swoje
        babskie ego".

        > wiesz, mój mąż niedawno też znalazł sobie kochankę.
        > A sponsoruje córcię na 300 zł.
        > Zapewniam Cię, że w gotówce wykładam na utrzymanie dziecka 3 razy tyle.
        > Wkładu własnej pracy i zarwanych nocy nie wspomina. Pozdrawiam.
        -------------------
        Przykro mi, że czasem to tak wygląda.
    • griffon Re: Do gryffina i innych panów na forum samodziel 01.08.04, 15:28
      Na forum dla ojcow tez pojawiaja sie Panie i wcale nikt im nie kaze aby na nim
      nie pisały. Podejrzewam ze Twoje wzburzenie wunika z tąd że po prostu
      usłyszałaś trochę prawdy o postepowaniu niektórych kobiet.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka