new_live
27.08.04, 08:49
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=15238317
A teraz moja odpowiedz.
Po pierwsze wyjasnijmy pojecia ograniczania kontaktu czy manipulowania
dziecmi.
1. Ograniczanie kontaktu..
Ojciec dziecka chcialby doslownbie bez mala polowe , lub wiecej czasu z
dzieckiem.
Ale ojciec dziecka nie odrabia z nim lekcji , a jesli juz to po lebkach, nie
chodzi na rehabilitacje,m w jego czasie nie moze byc zajec dodatkowych, w
jego czasie dziecko nie chodzi do dentysty , nie idzie do lekarza, nie bawi
sie z kolegami z podworka .
W jego czasie dziecko ma miec czas z NIM...
Tak uslysze ze ma dwa domy.. Drogie Panie ile z Was ma dwa domy!! I czy w obu
czujecie sie jednakowo??
Pokazcie mi drzewo co ma dwa korzenie - jedno tu - drugie gdzies indziej- to
uwierze...
Bardzo czesto matak dzieck a tez pracuje i nie spedzaz Nijm calego czasu -
tak jak ojciec... Wiec liczenie - ona ma go caly tydzien - jest smieszna.
Wiele z nas pracuje i to w takis samych godzinach jak wielu ojcow...
Dziecko chodzi do przedszkola, szloy...
rozne sa mozliwosci dziecka- o tym ojcowie tez zapominaja.. Pamietam , ze moj
eks- jakwracal z pracy - to juz nigdzie nie mail ochoty isc - np. w
odwiedziny , czy nawet do kolegi- zmeczony..
A dziecko po calym dniu w przedszkkolu czy w szkole- ma miec ta sile- te
chcec?????
Ile z Was bylo by w stanie co drugi dzien chodzic do szkoly ( to tez ciezka
praca) uczyc sie i jeszcze jezdzic nawet do lubianego miejsca- ale sil juz
nie te...
Czemu nie bierze sie pod uwage faktu , ze oprocz czasu - ojca i dzmatki jest
czas DZIECKA.. Kiedy to dziecko ma prawo polozyc sie we wlasnym domu i sie
ponudzic-( podkerslam- dla mnie teoria dwu domow odpada- ja sama inaczej
odpoczywam w domu moich rodzicow a inaczej w swoim) , czemu to dziecko nie ma
prawa dysponowac swoim czase, pujsci z kolegami do kina , na lody , pograc w
pilke, czy pobawic sie..
Czemu wyrywam go ze swojego swiata - dzielac czas..
Powiedzcie mi - ja pamietam ze jak bylam 6 brzdacem -uwielbialam bawic sie z
moimprzyjacolmi z podworka .. chodzilam do babci - bardzo czesto - ale
wlasnie mimo ze tam chodzilam - dom mialam jedeni wolama zabawy z przyjacolmi
z pod domu...
Oni tez mnie lepiej znali i lepiej sie z nimi przujaznilam. Czasem byam zla
na bacie ze rodzice kaza mi tam isc..
potam przestalismy tak czesto chodzic wszyscy - bo ja chcialam miec wlanse
zycie..
Czy nasze dzieci na to nie zaslugija..
Co do manipulaci--wiecie , matak ktora jest z yta z dzieckiem tego nie robi-
a dzieci sa madre i obserwoja- i widzai czasem ich reakcej- zaskakuja same
matki i ch slowa i zdania wypowiedziane...
I najwaznieszje. Dziecko ma jeden dom i musi miec korzenie , zeby miec
skrzydla- wiec pchrinmy ten dom i pozwolmy sie mu rozwijac.
Fakt , ze jeden rodzic bedzie mial mniejszy wplyw i mniejszy zwiazek
emocjonlany z dzieckiem- jest konsekwnecja rozwodu i pociecie tego dziecka na
pol- nie zmieni tego a tylko zniszczy to dziecko.
I pamietajmy ze ma ono oprocz ojcai jego praw swoj WALSNY SIWAT i glownie do
niego ma prawo
Troche pogmatwane
Przepraszam- ale dosc mama juz czytania .
Najbardziej rozbawai mnie stweirdzenie "msci" - moje drogie NEXT- niektore
exs- sa wdzieczne - za danie im szansy na udane zycie...
Pozdrawiam