Pytanie do ex- na macochach

27.08.04, 08:49
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=15238317
A teraz moja odpowiedz.
Po pierwsze wyjasnijmy pojecia ograniczania kontaktu czy manipulowania
dziecmi.
1. Ograniczanie kontaktu..
Ojciec dziecka chcialby doslownbie bez mala polowe , lub wiecej czasu z
dzieckiem.
Ale ojciec dziecka nie odrabia z nim lekcji , a jesli juz to po lebkach, nie
chodzi na rehabilitacje,m w jego czasie nie moze byc zajec dodatkowych, w
jego czasie dziecko nie chodzi do dentysty , nie idzie do lekarza, nie bawi
sie z kolegami z podworka .
W jego czasie dziecko ma miec czas z NIM...
Tak uslysze ze ma dwa domy.. Drogie Panie ile z Was ma dwa domy!! I czy w obu
czujecie sie jednakowo??
Pokazcie mi drzewo co ma dwa korzenie - jedno tu - drugie gdzies indziej- to
uwierze...
Bardzo czesto matak dzieck a tez pracuje i nie spedzaz Nijm calego czasu -
tak jak ojciec... Wiec liczenie - ona ma go caly tydzien - jest smieszna.
Wiele z nas pracuje i to w takis samych godzinach jak wielu ojcow...
Dziecko chodzi do przedszkola, szloy...
rozne sa mozliwosci dziecka- o tym ojcowie tez zapominaja.. Pamietam , ze moj
eks- jakwracal z pracy - to juz nigdzie nie mail ochoty isc - np. w
odwiedziny , czy nawet do kolegi- zmeczony..
A dziecko po calym dniu w przedszkkolu czy w szkole- ma miec ta sile- te
chcec?????
Ile z Was bylo by w stanie co drugi dzien chodzic do szkoly ( to tez ciezka
praca) uczyc sie i jeszcze jezdzic nawet do lubianego miejsca- ale sil juz
nie te...

Czemu nie bierze sie pod uwage faktu , ze oprocz czasu - ojca i dzmatki jest
czas DZIECKA.. Kiedy to dziecko ma prawo polozyc sie we wlasnym domu i sie
ponudzic-( podkerslam- dla mnie teoria dwu domow odpada- ja sama inaczej
odpoczywam w domu moich rodzicow a inaczej w swoim) , czemu to dziecko nie ma
prawa dysponowac swoim czase, pujsci z kolegami do kina , na lody , pograc w
pilke, czy pobawic sie..
Czemu wyrywam go ze swojego swiata - dzielac czas..
Powiedzcie mi - ja pamietam ze jak bylam 6 brzdacem -uwielbialam bawic sie z
moimprzyjacolmi z podworka .. chodzilam do babci - bardzo czesto - ale
wlasnie mimo ze tam chodzilam - dom mialam jedeni wolama zabawy z przyjacolmi
z pod domu...
Oni tez mnie lepiej znali i lepiej sie z nimi przujaznilam. Czasem byam zla
na bacie ze rodzice kaza mi tam isc..
potam przestalismy tak czesto chodzic wszyscy - bo ja chcialam miec wlanse
zycie..
Czy nasze dzieci na to nie zaslugija..

Co do manipulaci--wiecie , matak ktora jest z yta z dzieckiem tego nie robi-
a dzieci sa madre i obserwoja- i widzai czasem ich reakcej- zaskakuja same
matki i ch slowa i zdania wypowiedziane...

I najwaznieszje. Dziecko ma jeden dom i musi miec korzenie , zeby miec
skrzydla- wiec pchrinmy ten dom i pozwolmy sie mu rozwijac.

Fakt , ze jeden rodzic bedzie mial mniejszy wplyw i mniejszy zwiazek
emocjonlany z dzieckiem- jest konsekwnecja rozwodu i pociecie tego dziecka na
pol- nie zmieni tego a tylko zniszczy to dziecko.

I pamietajmy ze ma ono oprocz ojcai jego praw swoj WALSNY SIWAT i glownie do
niego ma prawo

Troche pogmatwane
Przepraszam- ale dosc mama juz czytania .
Najbardziej rozbawai mnie stweirdzenie "msci" - moje drogie NEXT- niektore
exs- sa wdzieczne - za danie im szansy na udane zycie...

Pozdrawiam
    • amfenix Re: Pytanie do ex- na macochach 27.08.04, 08:56
      Bardzo mądrze to dziewczynko ujęłaś.
    • maligne Re: Pytanie do ex- na macochach 27.08.04, 10:25
      no hej,
      madre slowa,
      wlasnie napisalam podobnie w innym watku: GDZIE SA POTRZEBY DZIECKA, a nie
      tylko potrzeby ojca...

      i jakie dwa domy dla dziecka? jaka zemsta na ex? (ja jestem tez z tych
      wdziecznych). oj dobrze napisalas new_live.

      tu link do mojego posta, (jak ktos przebrnie, troche dlugi),

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=15193692&wv.x=1&a=15255113
      pozdrawiam serdecznie
      maligne
      • darcia73 Re: Pytanie do ex- na macochach 27.08.04, 11:10
        dziewczyny brawo, bardzo madre słowa
    • edzieckokarenina Re: Pytanie do ex- na macochach 27.08.04, 11:59
      zgadzam się z Wami dziewczyny.
      I takie moje refleksje-najgłośniej krzyczą ci ojcowie,którzy zwyczajnie olewają
      swoje dzieci.Nie odwiedzają (albo sporadycznie z różnymi odstępami czasowymi)
      nie płacą alimentów-a wszem i wobec rozpowiadają,że nie odwiedzają dzieci
      ponieważ ex im utrudnia kontakt.
      Trzeba nabrać dystansu do takich panów i uodpornić się na to co wygadują, bo
      chcą się wybielić cudzym kosztem.
      Np.mój ex nie odwiedz dziecka(o przepraszam, zdarzyło się kilka pół godzinnych
      odwiedzin), raz wpadł niezapowiedziany i zamiast zadzwonić do mnie na komórkę
      (bo nie było mnie w domu) wykrzykiwał że skoro utrudnia mu się kontakt z
      dzieckiemwink to on nie będzie płacił alimentów.
      Na moje próby ustalenia normalnych kontaktów-czyli regularnych i
      zapowiedzianych, usłyszałam tylko,że mam się rozliczać z każdej złotówki
      wydanje z alimenów na dziecko-bo jak nie będę zbierać paragonów to on wystąpi
      do sądu o ..zniesienie alimentów.aby naświetlić sytuację-dodam,że do tej pory
      zawsze szłam mu na rękę-twierdził,że nie ma kasy to zgadzałam sie aby alimenty
      zastępował zakupami dla dziecka.Teraz pierwszy raz ma normalnie dać alimenty na
      swoje dziecko i już mi się odgrażawink sam też bez uzgodnienia ze mną rozłożył
      sobie te 300 zł na raty itp, itd.
      Piszę to, żeby "uświadomić" niektóre macochy( bo wątek ten pojawił się na
      macoszym forum) żeby tak bezkrytycznie nie wierzyły w to co mówi ich wspaniały
      mężczyzna, bo często i gęsto taki jegomość swoje olewackie postepowanie chce
      przed innymi usprawiedliwić zwalając winę za swe postepowanie na ex.
    • brooklynka Re: Pytanie do ex- na macochach 30.08.04, 12:10
      To ja jestem zalozycielka postu na "macochach".
      Wyjasniam zainteresowanym:
      - alimenty ojciec placi zawsze terminowo w wysokosci kilkunastu tysiecy
      - dziecku do prawidlowego rozwoju poza matka i "korzeniami" jak to opisujesz w
      postaci domu jest potrzebny ojciec - szczegolni8e jesli jest to kochajacy,
      interesujacy sie ojciec - z racji rozwodu oczywiscie przestaje miec mozliwosc
      stalego kontaktu z dzieckiem, ale chyba nie bedziecie mi starac sie wmowic ze
      tylko z powodu rozwodu nalezy calkowiecie wykreslic role ojca z zycia dziecka?!

      Jesli takie macie poglady to nic dziwnego ze nie zauwazacie problemu
      manipulacji dziecmi, przychodzi to wam niezwykle naturalnie.
      • pelaga Re: Pytanie do ex- na macochach 30.08.04, 23:23
        brooklynka napisała:

        > - alimenty ojciec placi zawsze terminowo w wysokosci kilkunastu tysiecy

        Nie rozumiem jak mozna placic na dziecko kilkanasie tysiecy zlotych??? Jakis
        sad to zasadzil?????? Jestes Nexia jakiegos miliardera???? Jesli tak, to co Ci
        te kilkanacie tysiecy??? A tak serio to jakis kosmos.

        > - dziecku do prawidlowego rozwoju poza matka i "korzeniami" jak to opisujesz
        > w postaci domu jest potrzebny ojciec - szczegolni8e jesli jest to kochajacy,
        > interesujacy sie ojciec

        Zgadzam sie w pelni!!!!!!!

        - z racji rozwodu oczywiscie przestaje miec mozliwosc
        > stalego kontaktu z dzieckiem, ale chyba nie bedziecie mi starac sie wmowic ze
        > tylko z powodu rozwodu nalezy calkowiecie wykreslic role ojca z zycia
        > dziecka?!

        Absolutnie nie zamierzalam nic takiego wmawiac.

        > Jesli takie macie poglady to nic dziwnego ze nie zauwazacie problemu
        > manipulacji dziecmi, przychodzi to wam niezwykle naturalnie.

        Popieram Twoje podlady, tylko to nie ma nic wspolnego z manipulacja dziecka. Ja
        dzieckiem nie manipuluje. Nie znam tez nikogo, kto manipuluje. Za to znam
        tatusiow, ktorzy swoje dzieci olali.

        Jak zwyle sa dwie strony barykady, kazdy widzi wazniejsza dla siebie strone.

        Pozdrawiam
    • new_live Re: Pytanie do ex- na macochach 30.08.04, 12:32
      Nikt nikim nie manipuluje - ani nie zamierza wykreslac ojca z zycia dziecka.
      Wykazuje jednak potrzebe dziecka do swego czasu , czasu do budowy rodziny..
      Czas dziecka i ojca sa zazwyczaj przestrzegane i byly by w pelni dobrze
      wykorzystane gdyby nie dzialosie to na silei wynikalo z potrzeb dziecka -
      pobytu z ojcem, a nie z praw ojca.

      Rzadna z nas nie zabrania spotkan z ojcem- mowimy tylko o naturalnych
      potrzebach dzieci , a panowi - w poczuciu winny czy z checi podkreslenia swoje
      waznosci czy tez z chceci zaspoojenia Swoich i tylko swoich potrzeb -
      zapominaja czesto o ptrzebach i spookju tylko ich dzieci..

      Prawa ich dzieci do pobytu z kolegami, do zajec, do wlasnego i samodzielgo
      dyponowania swoim czasem...


      Rzycze mniej manipulacji i walki- a wiecej swczytania sie w potrzeby - nie
      partnera - a dziecka. A tego chyba Pani nie potrafi i nie wie, bo nie jest ani
      ojcem , ani matak..
      Wiec reprezenuje njedynie interesy partnera...
      Co dobrze widac
      • brooklynka Re: Pytanie do ex- na macochach 30.08.04, 12:43
        Rozumiem ze pisze Pani w swoim imieniu - ze to Pani nie zabrania ojcu swojego
        dziecka spotkan.
        prosze jednak nie generalizowac i nie pisac ze "zadna z nas nie zabrania
        spotkan" - nie jest to zgodne z prawda, jak rowniez nie jest zgodne z prawda ze
        dla dobra dziecka powinno sie jedynie dbac aby to mialo jak najwiecej czasu dla
        siebie, w ostatnim rzedzie dbajac o kontakt dziecko-ojciec.
        takie podejscie zemsci sie za lat kilka moze kilkanascie
        • new_live Re: Pytanie do ex- na macochach 30.08.04, 12:54
          Te które tu pisza nie zabraniaja..
          Dla siebie - czyli jesli bedzie sie chcialo kontaktowac w tym czasie z ojcem-
          to bedzie..

          Sluchaj ty jako nastoletnia dziewczyny - popoludnia wolals spedzac z tata czy z
          kolezankami , kolegami???
          Wolals w sobote wyjsc do kina z koleagmi czy z rodzicami..

          Nikt nie mowi o ograniczeniu czy zabraniu - ale o prawie do decydowania-
          dziecko to tez czlowiek - i kuchnia chyba ma prawo do decydowania czy dzis sie
          chce bawic z kasi czy z jasiem- czy bedzie budowal z kolckow sam.

          I nie wazne ze w tym momencie tata czy mama ma ochote na spacer...
          Oczywiscei - czasem trzeba cos dziecku narzucic.. Chodzenie do szkoly , do
          lekarrza. Ale chyba nie to z kim w danej chwili chce sie bawic ,,albo kopac
          pilke.. I nie chodzi o to kogo wybierze.. ale o to by dac mu ten wybor
        • new_live Re: Pytanie do ex- na macochach 30.08.04, 12:58
          Wypowiadasz sie jako nieszczesliwa partnerka ktora nie moze przezyc ze
          jejpatrner jest nieszczeliwy bo.. JEGO PRA#WA sa nierespektowane..
          - choc nie wiadomo jak to jest...
          Ale nie patrzysz na prawa dzieci i nic ponad to co on chce Ciebie nie
          interesuje...

        • new_live ReUscislij 30.08.04, 13:04
          Co znaczy zabrania , czy utrudnia kontak , ile lat maja dzieci?
          Czy nie moga same decydowac o ilosci i czasie kontaktu???


          • brooklynka Re: ReUscislij 30.08.04, 13:42
            Wyjasnijmy sobie jedna kwestie - tu nie chodzi o wybor czy w jeden weekend ma
            spotkac sie z kolezanka czy z ojcem etc etc.

            Chodzi tu o CALKOWITE oderwanie dzieci od ojca - zero spotkan, zero telefonow -
            naprawde nie rozumiesz roznicy ? Jak czulabys sie gdyby to akurat ojciec
            wychowywal dzieci a Tobie odebrano JAKIEKOLWIEK kontakty?

            Calkowicie rozumiem i rowniez szanowalabym prawo dzieci do ich zycia. Ale mysle
            ze minimum kontaktu z ojcem jest dla nich tak samo wazne jak spotkania z
            kolezankami?

            I nie jestem nieszczesliwa partnerka mojego partnera jak to ujelas - wrecz
            przeciwnie , jestesmy szczsliwi ze soba. Nie obawiam sie o szczescie mojego
            partnera ktorego wg Ciebie nie doswiadcza przez brak kontaktow z dziecmi. To,
            co jest niepokojace to postawy jakie zaszczepia dzieciom ich matka i ich wplyw
            na ich pozniejsze, dorosle zycie. A te postawy to brak szacunku do rodzica i
            innych czlonkow rodziny, bezczelnosc, wieczen roszczenia i przekonanie ze
            wszystko im sie nalezy podczas gdy one moga lekcewazyc i ponizac. To wg Ciebie
            jest normalne?
            • new_live Re: ReUscislij 30.08.04, 13:52
              Widziesz mail - napisalas do wszystkich samodzielnych - wiec nie dziw sie
              odpowiedzi . Uogolnilas..
              Czesc nas walczy by wizyty u ojca - ktore sa , jest kontakt telefoniczny byly
              tak ulozony by nie burzyly swiata i rytmu dnia dziecka i o takich tez sie
              mowi , ze ograniczaja,
              Zadna z nas , tych ktore tu pislay -nie zabrani dziecku kontaku z ojcem i jesli
              ojciec chce - ma staly i rytmiczny kontak- my tylko piszemy ze oprocz PRAW ojca
              isntnieje i sa wazneijsze PRAWA dziecka .
              Wskazuje m czego moze to dziecko potrzebowac i chciec.I pozycja z ktora wiele z
              nas sie spotyka to wiecej , dla mnie i mozje prawa- jesli chodzi o ojcow.

              Oczywiscei zupelny brak kontaktow z dziecmi nie jest dobry pytanie. W jakim
              wieku sa dzieci i czy same tak zadecydowaly - czy sa zsame zdolne do takich
              reakcji??
              Szukalam tego ale nie znalala. Piszesz , ze wto wina matki - a moze dzieci same
              podjely taka decyzje??
              Piszesz o roszczeniowej postawie - coz- a moze to ojciec na poczatku popelnil
              bladi chcac po odejsciu zaskarbic sie w laski dzieci dawal im pprezenty -
              przekupywali sam nauczyl tego dzieci?????
              Ciagle nie wiem czy ta sa malutkie dzieci czy duze.. Jesli wczesniej mialy
              dobre realcje z ojcem- to byle gadaniem nie da sie tego zniszczyc..

              Kiedys przeczytalam twoja wypowiedz - napisalas , ze dzieci nie chca spotkan z
              toba , chca z ojcem- czy uszanowaliscie to?

              Jesli eks zabronila kontaktu - to robi swoim dzieciom ogromna krzywde.
              Pytanie tylko , czy te dzieci chca kontaktu i wi jaki wieku sa. Bo jesli maja
              nascie lat- to moga skontatowac sie z ojcem bez wiedzy mantaki. ojciem moze
              pojechac do nich do szkoly z nimi porozmawiac i umowic sie na spotkanie itd..

              Jesli sa to maleniek dzieci- niech ojciec skoro jest tak jak piszesz - awalczy
              jest sad, sa psycholodzy..
              • brooklynka Re: ReUscislij 30.08.04, 14:09
                Dzieci sa w wieku nastoletnim. Jeszcze niedawno chcialy kontaktow z ojcem,
                teraz juz nie chca - nietrudno powiedziec jaka ideologia karmi ich matka, jest
                to oczywiste - po kilku miesiacach jej uniemozliwiania kontaktow teraz juz same
                nie chca, ciekawe dlaczego, prawda?
                Zreszta stanowisko matki od samego poczatku bylo jasne : "albo wrocisz do mnie
                i bedziesz mial dzieci, jak nie wrocisz odbiore ci dzieci". Wielokrotnie bylo
                powtarzane, dlugo pracowala nad dziecmi no i udalo jej sie.

                Zawsze szanowalam prawo ojca do spotkan, nigdy ich nie widzialam, i nie
                probowalam nawet wiedzac z gory jak zareagowalaby na to matka.

                I masz racje piszac ze dzici sa w wieku kiedy juz same moga szukac kontaktu z
                ojcem, ale tego nie robia i tym bardziej to smutne. Znalazly sie w sytuacji
                kiedy matka daje im wyraznie do zrozumienia ze ojciec jest zly, bo od niej
                odszedl, i wszelkie kontakty z ich strony bardzo ja rania. Dzieci ulegly, albo
                nie maja sily byc rozdarte, w koncu mieszkaja z matka i to ona ma najwiekszy na
                nie wplyw.

                Tak zupelnie obiektywnie - to ja nie cierpie z tego powodu,nigdy ich nie
                widzialam i nie mam do nich stosunku emocjonalnego. Moj partner zapewne cierpi,
                ale nauczyl sie z tym zyc, i my budujemy naszego zycie mimo wszystko -
                oczywistym jest ze celem matki jest zniszczenie naszego zwiazku, to jej sie nie
                uda.

                Najgorsze jest to, jaki wplyw cala ta sytuacja bedzie miala na te dzieci, nie
                wydaje mi sie zeby dzialanie matki bylo podyktowane ich szczesciem, tylko swoja
                zemsta.

                Nie chcialam urazic zadnej z Was - moze nawet nie chce sie Wam wierzyc ze ten
                przypadek jest prawdziwy, pewnie sadzicie ze jest wyolbrzymiany i opowiedziany
                b subiektywnie.

                zapewniam Was, ze tak nie jest.
                • new_live Re: ReUscislij 30.08.04, 14:18
                  Brooklinka- napislam ponizej co do tej 17 nastoleniej - bo w koncu znalazlam..
                  Troche poniosly mnie emocje.
                  Smutne jest to i rozumiem Twoj smutek. Wiesz mysle ze jesli jest tak jak
                  piszesz to te dzieci za naprawde niedlugi czas odezwasie do ojca i .. matka
                  odbierze sawja "nagrode" - czyli dzieci sie z nia rozlicza...


                  Czaeem na to nie ma rady - a uwiez wystepuje tez , to z drugiej stromny . I ja
                  tez czesm mysle , czemu nie moze byc tak , ze moje dziecko dzis ma ochote
                  spotakc sie z ojecm -to dzwoni i sie umawia z nim , a jutro ma chec ze mna to
                  ze mna. Czemu musi byc wyznaczony dzien , czemu musi by przestrzegany
                  reggulamin. Czemu nie slucha sie dziecka jak i kiedy i w jakiej formie chce
                  tego kontaktu ? Czemu mowi sie o prawach i wojnei miedzy rodzicami a nie slucha
                  sie dziecka????
                  Ja tak bardzo bym tego chciala?
                  Moc w tej kwesti - sluchac dziecka....

            • new_live Re: ReUscislij 30.08.04, 13:53
              Ja nie napislam , ze jestescie nieszczesliwi , ja napsialam, ze ty walczysz o
              cos co chce Twoj partenr i nie patrzysz zimnym okiem ( ja tez nie) czy te
              pragnien ia sa obopulne czy tylko jego....
              • new_live Re: ReUscislij 30.08.04, 14:11
                Wiesz znalazlam jedna z jego corek ma chyba 17 lat - wybacz ale jesli ma
                rozczewniowa postawe - to efekt wychowania przez ilesc lat - gdy byl w domu i
                mogl wychowywac...
                Po drugie dzieczyny 17 letniej nie tak latwo przekabacic - wiec jesli bylaby
                zwiazna z ojcem - wczensien czy puzniej skontaktowala by sie z NIm - bo chyba
                to potrafi....( nie ukrywajmy ze ludzie w tym wieku w duzym stopniu juz sami o
                sobie stanowia i nie idzie ich tak latwo przekabacic) zreszta chyba pamiata
                ojca - pamieta wiez z nim i umie to jakos racjonalnie ocenic..
                Nie pomyslalas, ze Ona moze miec po prostu zal do niego?
                Pamietaj ktorykolwie z ordzicow nastawiajac dziecko przeciw drugiemu - sam
                kreci bat na siebie....
                WiA w przypadku tak duzych dzieci - wyjdzie to bardzo szybko...

                • brooklynka Re: ReUscislij 30.08.04, 14:22
                  Zgadzam sie ze rodzic kreci bat na siebie nastawiajac dziecko przeciwko
                  drugiemu, i stad twierdze ze w przyszlosci ta strategia sie zemsci.

                  Fakt ze matka z racji ciaglego przebywania w domu (ojciec pracowal miedzy
                  innymi na to, aby ona mogla miec ten lepszy kontakt z dziecmi....) miala lepszy
                  kontakt z dziecmi nie oznacza chyba ze w momencie rozstania rodzicow z tym, z
                  ktorym ten kontakt byl slabszy nalezy zwyczajnie zerwac wszelkie kontakty...

                  Po drugie, skoro faktycznie trafilas na jego corke to powinna Ci powiedziec ze
                  za czasow jego mieszkania z nimi ten kontakt byl bardzo poprawny...
                  • new_live Re: ReUscislij 30.08.04, 14:32
                    Zgadzam sie ze nie powinny byc zrewana.
                    Ale wg.mnie to jake sa czy jakie nie sa - w takim wieku to juz bardzo malo ma
                    do powiedzenie matak. Nie wyobrazam sobie zeby mi matak mogla zabronic
                    kontaktow z ojcem - czy kimkolwiek kogo ja bym uznawala, za dobrego czlowieka
                    i kogo bym szanowala.
                    Pomys ile jest przypadkow , ze cokri w tym wieku spotykaja sie z chlopakami
                    nieakceptowanymi pzez rodzicow- Oboje i mimo szacunku i "wladzy" jaka maja nad
                    corka- nie sa w stanie ani jej zniechecic ani jej zabronic.
                    To juz dorosly czlowiek....
                    Teraz to juz chyba raczje rodzice nie moze zabronic kontaktu..
                    No pomysl bezstronie. Czy 17 letnia pannica gdyby na[rawde chciala- dala by
                    sobie wmowic jakies glupoty- przecie chyba nie jest niedorozwinieta.
                    Cyz jesli by chciala skontaktowala by sie z ojcem???
                    Pomysl jak Ty mialas 17 lat - czy ktos mogl zmienic twoj puntk widzenie o
                    180 ???
                    Czy mogl zakazac Ci spotkania z kims... - jesli bys tego naprawde chciala???
                    Moze poprawen stosunki - to za malo???
                    Nie wiem - ale jak ja maial 17 lat - to bylam przekorna dusza i jesli rodziec
                    zaczeliby mi czegos zabarniac zara bym zrealizowal- chocby po to zeby zobaczyc
                    dlaczego mi teo zabaraniaj. I choc maial z nimi dobry kontakt , na wiekszosc
                    spraw miala wlasne zdanie i nie latwo bylo mnie przekabacic..
                    Przypomnie sobie siebie z tego okresu i pomysl , ze jego corka przeciez nie
                    jest gorsza i nie jest bezwolna..
                  • darcia73 Re: ReUscislij 30.08.04, 14:49
                    Ja myślę, ze 17 letnia dziewczyna może mieć do ojca żal za zniszczenie rodziny
                    a eks targają emocje, bo chyba kocha jeszcze byłego męża. współczuję jej jak i
                    każdej kobiecie, która mąż zostawił dla innej po wielu latach małżeństwa.
                    Gdyby mój ojciec zostawił matkę, to jako 17-stolatka chyba bym go
                    znienawidziła, a unormowanie stosunków przyszłoby jakbym miała własne dzieci. I
                    tu nie chodzi o postawę roszceniowa, bo ona byłaby najwyżej wyrazem mojego
                    buntu przeciwko ojcu. Matka wcale nie musi negatywnie nastawiać takich dzieci.
                    Ogólnie dzieci w tym wieku są buntownicze i nie dają się zmanipulować. Może
                    dziewczyna widzi e matka płacze lub inaczej to przezywa. Brooklinka, czy
                    byłabyś w stanie postawić się w sytuacji porzuconej kobiety? Chyba nie, jak
                    większość nekst. Niektóre kobiety potrzebują wiele czasu by uporać się z czymś,
                    co może być dla nich tragedią życiową. Wszystko o czym piszesz, szantaż, ze
                    chciałaby aby mąż do niej wrócił, są wyrazem rozpaczy porzuconej kobiety i
                    bezsilności, bo walczy o męża jak umie. Nie wszystkie eks są mądre i silne by
                    od razu wkroczyć z podniesionym czołem w nową sytuację. Zazdrość, ból i uraz
                    mogą doprowadzać do wielu niemiłych sytuacji, w tym do wyzywania, wulgaryzmów
                    itp. to są emocje porzuconej kobiety, która pewnie jest w takim wieku, z e nie
                    ma zbytniej szansy na ułożenie sobie życia na nowo, rozpoczęcia kariery
                    zawodowej. A nazywanie jej CZAROWNICĄ (twój post na „macochach” ) nie jest
                    miłe. Trzeba też zrozumieć te nastolatki, którym rozwód rodziców nie ułatwia
                    życia. Kochają matkę a ojciec sprawił matce ból.
                    • new_live Re: ReUscislij 30.08.04, 14:58
                      Swietnie powiedziane smile)))
                    • brooklynka Re: ReUscislij 30.08.04, 15:14
                      Darcia, rozumiem ze nastolatka moze miec zal o odejscie ojca - tylko zauwaz, ze
                      kazdemu odejsciu towarzysza jakies przyczyny, i w tym przypadku to nie bylo
                      odejscie do innej kobiety - nie bede wdawac sie na forum publicznym w takie
                      szczegoly, bo nie dotycza one mnie, ale matka ponosi w rownym stopniu jak
                      ojciec wine za rozpad malzenstwa.Oczysiscie ona tego teraz przed dziecmi nie
                      przyzna, ojciec wrecz odwrotnie mowi szczerze o calej sytuacji, i moze to budzi
                      taki bunt.
                      • new_live Re: ReUscislij 30.08.04, 15:27
                        Dla tego dziecko moze miec znaczenie czy ojciec odszedl niczym Ciebie poznal
                        czy po tym jak Cienbie poznal ?
                        Ona moze laczyc te dwa fakty.
                        Czy slusznie - nie wiem? i nie jest to nam potrzebne. Ale czemu skor mu tak
                        bylo zle z zona nie odszedl wczesniej - czyt o nie wygodnictwo?
                        Pomysl- on zalazl szanse na nowe zycie i zakonczyl to malzesntwo- zrobil tej
                        rodzinie i zonie wieksza krzywde niz gdyby to zrobil 10 lat wczesniej - wtedy i
                        ona mialaby moze szanse na ulozenie sobie zycia od nowa..


                        To wlasiwie nie ma znaczenia- ale tak tez mozna na to popatrzec i tak na to
                        moga patrzec dzieci.
                • lubstej Re: ReUscislij 30.08.04, 14:34
                  mag, wrocilas wink
    • edzieckokarenina Re: Pytanie do ex- na macochach 30.08.04, 22:47
      Brooklynka- z całym szacunkiem do Ciebie- ale ja nie wierzę w to,że nastoletnim
      dzieciom można zakazać kontaktów z ojcem.
      Bo tak napisałaś-że na początku matka uniemozliwiała "widzenia"-jakim cudem?
      jak Ty sobie to wyobrażasz?czy matka zamykała nastolatki w mieszkaniu i dała im
      szlaban na wychodzenie z domu?wink))
      córka ma 17 lat,czyli brakuje jej zaledwie kilku miesięcy do "dorosłości" w
      świetle prawa, ale dojrzała jest juz z pewnością w tej chwiliwink
      ma swój rozum , potrafi oceniać i wyciągać wnioski.
      Uwierz mi,że nie da się "dziecku" w takim wieku niczego narzucić- od razu byłby
      odwrotny skutek-czyli otwarta niechęć wobec takiej matki i wręcz ostentacyjne
      okazywanie miłości wobec "zakazanego" ojca.
Pełna wersja