14.04.15, 15:17
Cześć,
prosze o poradę w mojej sytuacji.

Mam córkę lat 12. Miałam na nią zasądzone alimenty 2015 roku kiedy miała 2 lata- 300 zł /m.
Ojeciec płąci w kratkę- 100 zł w listopadzie, 120 w lutym, trzy miesiące nic, potem z 70 zł znowu za dwa miesiace. Przerwy czasem cały rok były. Teraz się pilnuje płaci raz na dwa miesiące chociaz te 100 zł.
Od 4 do 11 roku zycia córki nie widział- nie utrudniałam kontaktów ale on po prostu nie chciał, przepadł jak kamień w wodę. Teraz on niby zabiega córka nie bardzo chce.

Nie dostanę absolutnie nic z Funduszu Alimentacyjnego bo przekraczam magiczną granicę.
Zarabiał na ręke 2800 zł ale 500 zł wydaję na dojazdy do pracy. Córka moja jest wcześnieakiem a problemy z nią ujawniły się teraz. Potzrebuje psychoterapii sensorycznej, dodatkowych zajęć, korepetycji z matematyki. Średnio wydaję na nią ok 1500-1600 zł na miesiąc nie licząc absolutnie żadnych wyjazdów typu spędzanie wolnego czasu czy kolonii, które też są córce zalecane. Niestety nie stać mnie na nie... Córka ma tez uzdolnienia plastyczne, jezykowe i muzyczne. Chciałaby rozwijac swoje pasje a le mnie na to nie stać.
jedynie dziadek płaci jej 170 zł ośrodku kultury za lekcje gitary co miesiąc.

Jej ojciec jednak pracuje na czarno. Siedział rok w Anglii, teraz siedzi w Niemczech co mi przyznaje w rozmowie.

Z FA nic mi się nie nalezy. Komornik mówi, że aby go sciagać za granicą to musi miec adres pracy. A skąd ja mam go znać? Wszystko co ojciec mojego dziecka kupuje zapisuje na siostry/braci/rodziców.
Rozmowy z nim normalne- przemawianie do uczuć nie pomaga sad

Prosze o pomoc sad
Nie chciałabym tych pieniędzy gdyby nie były potrzebne dla mojej córki. Ja naprawdę sobie już wszystkiego odmawiam aby mieć na lekarzy dla niej i terapie (potarfię dwa sezony przechodzić w butach za 29 zł- więcej się nie da... nie pamiętam kiedy kupiąłm sobie coś naprawę... ).

Chciałabym też zwiększyć alimenty. O jaką kwotę powinnam wnioskować.
Wydatki:
Rachunki: 150 zł (prąd, gaz. woda, ogrzewanie)
Jedznie: 250 zł
Kosmtyki/leki/witaminy: 100 zł (stałe leki)
Korepetycje: 200 zł
Terapia snsoryczna: 300 zł
Psychiatra i neurolog: 300 zł (co miesiac)
Lekarze (nie ma miesiaca bez jakiejś wizyty ): 100 zł
Internet: 20 zł
Telefon: 20 zł
Obserwuj wątek
    • annakate Re: Alimenty 14.04.15, 20:32
      Do tych kosztów, które wyliczyłąś dolicz jeszcze ubrania i wydatki szkolne. Te koszty utrzymania nie noszą zanmion ekstrawagancji, choć pewnie padną pytania dlaczego korzystasz z płatnych wizyt lekarskich i dlaczego konieczne są korepetycje (czy jest możliwośc bezpłątnych zajęć wspierających w szkole, poradni). Myślę, że możesz śmiało wnosić o zasądzenie kwoty 1000 zł, ale jaki będzie wynika sprawy w dużym stopniu zależy od ustaleń co do możliwości zarobkowych ojca - pamiętaj, że Ty jako strona powodowa masz udowadniać to, na czym Ci zalezy, więc także sytuację ojca. Zanim wystapisz z pozwem przejrzyj dokładnie portale społęcznościowe - może zamieścił np. zdjęcia z wakacji? chwalił się samochodem?
      Ważnym argumentem dla Ciebie jest brak udziału ojca w zyciu dziecka - czyli przekładając to na język kodeksowy Ty w znacznej części realizujesz swój obowiązek alimentacyjny w drodze osobistych starań, czego ojciec nie czyni w ogóle, co powinno skutkować zwiększeniem jego udziału w kosztach utrzymania dziecka.
    • lykke_li Re: Alimenty 15.04.15, 10:01
      Annakate- dziekuję za odpowiedz. Nie masz pojecia jak kilka zdań potrafi pokrzepić ducha.

      Doliczę oczywiscie ubrania - 150 zł/m-c (moja córka jest w fazie intensywnego wzrostu i na razie na te ciuchy trochę kasy idzie|)
      Szkoła to jakieś 70-80 zł rozkłądajac na rok zakupy z sierpnia na nowy rok szkoleny i bieżace uzupełnianie.

      Dlaczego lekarze prywatnie?
      Tam gdzie mogę korzystać z NFZ robie to (dentysta, dietetyk, pediatra)
      Ale moje dziecko potrzebuje diagnozy już co nie jest łatwe. Np psychiatra musi być strikte dzieciecy. Jest taki jeden w naszej okolicy a na NFZ brak. Bierze 150-200 zł za wizytę. Mogę owszem zapisać się do dużego miasta na taką wizytę ale raz, że kolejka a moja córka potrzebuje wizyt regularnych co miesiąc a dwa koszt dojazdu do tego dużego miasta to 120 zł. Inny aspekt to taki, że ja sama nie pojadę- nie jestem wprawnym kierowcą, nie ma mnie kto zawieźć.

      Neurolog to samo jak wyżej...
      I pojedyńcze wizyty- np czekanie na kardiologa u którego niedawno byłyśmy to ok 5 miesięcy a mi dziecko mdleje i sinieje od nieduzego wysiłju na w-fie i czekac nie mogę. Dostać się do endykronologa też graniczy z cudem- na listopad w marcu nas chcieli zapisać.
      A np badania na które idziemy w lipcu integracji sensorycznej kolejne to sama kolejna diagnoza to 4 wizyty po 170 zł w odstępie tygodniowym. Nie ma tego na NFZ w okolicy a koszty dojazdu moje są prawie takie same jak wizyty do dużego miasta na NFZ.
      Terapia sensoryczna dotykowa, którą teraz mamy podobnie. Jaki jest sens żebym ja jezdziłą 140 km do dużego miasta na godzinę zajęc w tygoniu na NFZ? Płącę 70 zł/h na tydzień. Koszty dojazdu byłyby większe.
      Korepetycje dlaczego prywatnie?
      OK może to moja fanaberia bo są zajęcia wyrównawcze w szkole. Jednak z mojego dziecka już się śmieją rówieśnicy i dla niej pójście na takie zajęcia to ogromny stres i wysiłek. Z jej psychiką jest żle i nie chce jeszcze dokłądać. Poza tym ma zajęcia z mężczyzną i psycholog stwierdziła, że dobrze aby je miała bo ona odbiera go jako dobry wzorzec męski, którego po za dziadkiem okazjonalnie nie ma wcale w zyciu.

      Dodam jeszcze, że kontakt z ojcem dziecka nawiązałam ja. Pani terapeutka stwierdziła na terapi psychologicznej, że dziecko ma bardzo niskie poczucie własnej wartości z powodu braku ojca i dobrze byłoby gdyby go znała. Odnalazłam go co nie było łatwe i ustawiłąm spotkanie. Na to spotkanie przyjechał owszem ale nawet dziecku czekolady nie przywiózł. Za dojazd do miejsca gdzie mieliśmy spędzić czas zapłąciłąm ja (koszt dowiezienia nas na miejsce, bilety). On jedyne co córce kupił to małe frytki w McDonaldzie za może 4 zł.

      Córka nie chce się z nim widywać- ma 12 lat i swój rozum. Ma tzw focha i się jej nie dziwie.
      On dzwonie co jakieś 2-3 tygodnie i pyta się czu córka chce się z nim spotkać. Jak jest odpowiedz, że nie to odpuszcza i tyle. Wszytskie moje sugestie, że musi z nią nawiązać kontakt jakikolwiek aby chciała się spotkać idą wniwecz. Dzieci są przekupne- zaproponowałam mu aby kupił jej kredki profesjonalne, które jej się marzą za 30 zł czy telefon jej się rozbił i potrzebuje nowego tez idą w głusze....
      On zwyczajnie nie chce.

      Rachunki: 150 zł (prąd, gaz. woda, ogrzewanie)
      Jedznie: 250 zł
      Kosmtyki/leki/witaminy: 100 zł (stałe leki)
      Korepetycje: 200 zł
      Terapia snsoryczna: 300 zł
      Psychiatra i neurolog: 300 zł (co miesiac)
      Lekarze (nie ma miesiaca bez jakiejś wizyty ): 100 zł
      Internet: 20 zł
      Telefon: 20 zł
      Ubrania: 150 zł/m-c
      Szkoła: 70 zł
      Spędzanie wolnego czasu: 100 zł
      Wycieczka szkolna: 40 zł m/c (rozłożone 380 zł koszt wycieczki i 100 zł kieszonkowego)
      Wakacje: 100 zł m-c (rozłożone)

      1900 zł/mc

      • mikawi Re: Alimenty 15.04.15, 11:49
        no błagam... "ojciec" płaci w kratkę 100 zł (sto zł???) miesięcznie od 10 lat i nie chce dziecku głupich kredek kupić... jezu, skąd tacy faceci się biorą. Podliczyłaś koszty, wnieś o 80% od ojca z uwagi na Twoje osobiste starania w opiekę i wychowanie, jeżdżenie po lekarzach, itp, trzymam kciuki, naprawdę!
        A co do opieki medycznej - może warto wykupić dla córki jakiś abonament medyczny w prywatnej firmie? Może się bardziej opłacać niż płacić za pojedyncze wizyty.
        • lykke_li Re: Alimenty 15.04.15, 12:42
          Mikawi dziekuję- ja dotąd biernie siedziałam i nie wiesz jak każde słowo dodaje mi otuchy ....

          Myślałam o wykupieniu. Sama mam prywatną opiekę medyczna w pracy za którą płącę tylko 30 zł/m-c. MOgłabym ją też przenieść na córkę. Problem w tym, że ośrodek gdzie mamy te prywatną opiekę jest 140 km od nas. Więc znowu koszty dojazdu.... sad((( I czas- teraz staram sie robić tak, że umawiam wizyty po szkole. Wtedy by się nie dało a opuszczanie lekcji i szkoły niewskazane przy problemach interpersonalnych córki.

          I nius...

          Przed chwią zadzwonił ojeciec dziecka bo wczoraj wysąłałm mu sms;a w wyliczeniam kosztów utrzymania dziecka jak wyzej w odpowiedzi na to, że przesłał mi przez komornika 120 zł (po dwóch miesiacach).
          Oświadczył, że on nie ma więcej, że on też ma swoje koszty utrzymania.
          Nie wiem jakie bo na pewno mieszka u swoich rodziców kiedy nie jedzie na roboty do niemiec i nic im nie płąci.
          Co najwyzej musi kupić coś do jedzenia.
          Że owszem on pracuje cały czas ale na wiecej go nie stać.
          Poza tym on nie wie dlaczego on ma ponosić połowe kosztów skoro dziecko jest przy mnie i on nie ma z nią więzi. Na jego życzenie zaznaczam nie ma z nią więzi.
          Oczywiście to co wyliczam to fanaberie bo wg niego dziecko nie potrzebuje ani telefonu, ani internetu, ani psychoterapii itd. A na gitarze sama ma sie uczyć grać jak jest taka zdolna.

          No ręce mi opadają....
          Nawet gdybym nie wywalczyła nic teraz to on zawsze pozostanie dłużnikiem tak?
          Nawet jak córka będzie dorosła??

          Dziewczyny a od czego zacząć uprzykszanie mu zycia żeby się otrząsnął?
          Jeśli nie przysługuje mi Fundusz Alimentacyjny to co mogę mu zrobić?
          Do starosty jego miejsca zamieszkania wysłąć notę od komornika o załuzeniu????
      • lykke_li Re: Alimenty 15.04.15, 16:46
        Szukami szukam.
        Może się komuś przyda informacja, że my też jeśli nie mamy możliwosci korzystania z FA możemy wysłać wniosek o sciganie do starosty gminy.

        www.fakt.pl/Twoj-byly-nie-placi-alimentow-Tak-go-zalatwisz-,artykuly,106880,1.html
        • annakate Re: Alimenty 15.04.15, 18:30
          Mnie tego wszystkiego o doktorach nietłumacz, ale przygotuj się, że takie pytania padną. Weź przy najbliższej wizycie u każdego specjalisty zaświadczenie (przypilnuj, żeby czytelne było!) o przebiegu terapii - od kiedy dziecko jest pacjentem , jak często potrzebne sa wizyty kontrolne. wydrukuj sobie ze stron Twojego oddziału NFZ informacje o długości kolejek do specjalistów, którzy Cię interesują. Oczywiście za kązdym razem w aptece od teraz bierz fakturę (nie paragon) i od prywatnych lekarzy też proś paragon lub kwit KP, mają teraz kasy fiskalne, żadna łaska.
    • celina1984 Re: Alimenty 29.04.15, 12:35
      Nieprawdopodobne ze sie pozwala na cos takiego. Tak naprawde Twoj były nic nie placi na dziecko. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego nie skierowałas sprawy do komornika a dwa dlaczego nie podwyższasz alimentow. Powinnas pozwac go o kwote conajmniej 1000 zł miesiecznie o ściągać sumiennie komornikiem, jesli nie placi. Pośrednio pozbawiasz swoja córkę należnych jej srodkow na rozwój, naukę i leczenie bo nie walczysz o nie. Obniżasz standard jej zycia przez tyle lat nie podwyższając śmiesznych alimentow i w dodatku zadawalającej sie ochłapami. Tak naprawde Twoja corka ma parę nieudolnych rodzicow. Matke ktora o nia nie walczy i ojca ktora ma ja gdzies sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka