Dodaj do ulubionych

głupi koniec

08.10.04, 20:36
witam wszystkie samotne mamy
mam synka, który właśnie kończy roczek
tata nie widział go ani razu
a ja go nie widziałam ponad 1,5 roku
kilka dni temu zakończyła się wreszcie sprawa o ustalenie ojcostwa
nie dałam mu żadnych praw do dziecka ani nie chcę alimentów
jednak psychicznie kiepsko się czuję
nie wiem z jakiego powodu
dostałam od niego dzisiaj list
nadal mnie kocha i chce mi pomóc
mimo że przez te 1,5 roku nawet nie dał oznak życia
nie chcę go znać
nie chcę go widzieć
co mam robić?
głupio mi jednak, że to tak się skończyło
Obserwuj wątek
    • anetina Re: głupi koniec 08.10.04, 20:42
      szkoda mi synka, że wychowuje się bez ojca
      ma jednak kochanego dziadka
      tata powinien żałować, że nie zna takiego dzieciak
      nie mając roczku już np. biega
      jest duży i silny, chociaż tak powie chyba każda mama o swoim dziecku


    • r.edyta Re: głupi koniec 08.10.04, 21:12
      witaj!
      ja mam ten sam problem, jestem szczęśliwa, sama wychowuję synka, który niedawno
      skończył 9 miesięcy, jest zdrowy, silny, też już chodzi, jest bardzo pogodnym
      dzieckiem, ciągle uśmiechniętym,
      też nie chciałam alimentów, pracuję i jakoś sobie radze, jestem bardzo
      zadowolona, choć czasem jest mi bardzo ciężko, często też się zastanawiam czy
      to fair, jakkolwiek było między nami czy tak powinno być, że mój synek nie ma
      ojca, na razie wszystko jest dobrze, ale boje się, że brak ojca mój synek
      bardziej odczuje kiedy będzie dorastał, ja nie wiem co zrobić, a czas
      płynie....

    • iziula1 Re: głupi koniec 08.10.04, 21:14
      Rozumiem,że kiepsko sie czujesz.A jak masz sie czuc?
      Zakończyłas jeden etap,przed tobą kolejne i w dodatku list który nie pozwala na
      zamkniecie drzwi i zaczęcie życia od nowa.
      Nie rozumiem słów,że nadal Was kocha i chce pomóc.Może sam potrzebuje czasu by
      dorosnąć ale to moze odbyć się kosztem twoim i dziecka.Nie namawiam cie do
      próby ratowania związku ani odcinania sie definitywnie.Bo życie i ludzie
      potrafią czasem zaskoczyc.Powtórze:czasem!
      Sama potrzebujesz czasu,zajmij się teraz sobą i synkiem,potrzebujecie tego
      najbardziej.Spotykaj się z życzliwymi ludzmi i nie myśl za bardzo o tym co
      bybyło gdyby.
      Nie musisz udawadniac niczego,to teraz zadanie ojca dziecka.Nie rób tego za
      niego.
      Poprostu daj sobie czas tylko on odpowie na wszystkie twoje pytania.Uwierz,że
      najlepsze przed tobą.Jeśli nie dziś to jutro,pojutrze.Zobaczysz wszystko
      bedzie dobrze.
      Iza
    • maminekb Re: głupi koniec 08.10.04, 22:03
      Wiem, że każdy przypadek jest inny. Ale nie wierzę (już), że ktoś kto kocha
      potrafi odejść i odezwać się po roku, 6 miesiącach itd. Przerabiałam to kilka
      razy i w końcu odkryłam - nie wiem dlaczego mój były wmawia mi że mnie kocha,
      ale wiem że gdyby mnie kochał byłby ze mną cały czas. I wolę być sama niż
      wierzyć w coś czego nie ma. Jednakże jeżeli jesteś silna to dla dziecka (żeby
      miało ojca) warto spróbować, szczególnie, iż jak znam życie pewnie wciąż
      darzysz ojca swojego dziecka uczuciem na które nie zasługuje ....
      trzymaj się i pamiętaj że każda decyzja będzie słuszna (i ta na tak i ta na
      nie). A koniec może być zawsze głupszy. Np zniknie jak dziecko będzie miało 5
      lat. Myślę, iż nikt nie może Ci doradzić.
      Pozdrawiam
    • natasza39 Re: głupi koniec 08.10.04, 23:07
      > dostałam od niego dzisiaj list
      > nadal mnie kocha i chce mi pomóc
      > mimo że przez te 1,5 roku nawet nie dał oznak życia

      JAk mozna mowic o milosci komus, kim sie nie interesowalo przez 1,5 roku?
      Dla mnie to on albo jest głupi, albo mysli ze ty jestes niemadra, ze w takie
      bzdury uwierzysz, czyli de facto obraza cie...
      Niech Ci nie bedzie glupio ze sie skonczylo.Moglo byc gorzej, naprawde.
    • chalsia Re: głupi koniec 10.10.04, 00:30
      Alimenty.....
      Duma.....
      To po co była sprawa o ustalenie ojcostwa, skoro nie chcesz alimentów ani
      nie "dałaś" ojcu praw??? Nie rozumiem ???
      Dziecku alimenty należą się jak psu buda.
      Z tego co tu na forum czytałam, rezygnacja z alimentów na dziecko przez matkę
      jest przez sady traktowane jako wykazywanie braku dbałości o dobro dziecka.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • anetina Re: głupi koniec 10.10.04, 14:43
        to nie jest tak
        gdy zakładałam sprawę - cały rok temu - było inaczej
        byłam kompletnie bez środków do życia
        chiałam alimenty i zwrot za wyprawkę
        zmieniło się u mnie wszystko - mam bardzo dobrą pracę (na stałe i w
        państwówce), zmieniły się przepisy
        nie chciałam, żeby ojciec dziecka miał do niego jakiekolwiek prawa
        teraz ma zablokowaną drogę
        synek jest tylko mój
        czas pokaże, co będzie dalej
        już teraz się martwię, jak to wszystko wytłumaczę kiedyś dziecku
        nie wiem ........
        • szymon00 Re: głupi koniec 11.10.04, 09:34
          anetina napisała:


          > nie chciałam, żeby ojciec dziecka miał do niego jakiekolwiek prawa
          > teraz ma zablokowaną drogę
          > synek jest tylko mój


          pytanie: "zablokowaną" - tak ???!!!! A niby do czego?

          Władzę rodzicielską na takim etapie łatwo można sobie przywrócić.

          Oj, kobieto przestań słuchać wkońcu bzdur, którzy inni wygadują. A tym bardziej
          w jego zapewnienia o swoim uczuciu do Was, gdyż facet wg mnie "byle co je i
          byle co gada".

          pozdrawiam
          • anetina Re: głupi koniec 12.10.04, 23:16
            to nie są bzdury
            ojciec dziecka nie ma żadnych praw
            w sądzie zostało tylko ustalone ojcostwo
            nie nadałam mu żadnych praw rodzicielskich ani dziecko nie ma jego nazwiska
            nie chcę też alimentów
            wiem, że to są dziecka pieniądze
            ale ja i tak nie dałabym rady ściągnąć tej kasy
            a włóczyć się po sądach nie chcę
            na ile będę w stanie zapewnię synkowi dobry start w życiu
            pa
          • eina Re: głupi koniec 24.10.04, 14:54
            " facet wg mnie "byle co je i
            > byle co gada". "
            to piękne - muszę sobie zapamiętać

            pozdrawiam
      • jogo2 Re: głupi koniec 25.10.04, 23:25
        > Dziecku alimenty należą się jak psu buda.
        > Z tego co tu na forum czytałam, rezygnacja z alimentów na dziecko przez matkę
        > jest przez sady traktowane jako wykazywanie braku dbałości o dobro dziecka.
        >
        A dlaczego brak jakichkolwiek świadczeń nie jest przez sądy traktowany jako
        wykazywanie braku dbałości o dobro dziecka PRZEZ OJCA?
        Nie rozumiem: ojciec - spłodzić, potem - różnie: również obrażać się (przecież
        ja nie chciałem tego dziecka, nie wiedziałem, to ty się powinnaś zabezpieczać),
        załamywać (co to go biedaczka spotkało), nawyzywać itp.
        matka - chodzić w ciąży, urodzić (drobiazg, o którym nie warto wspominać),
        kochać, przez kilka lat zaangażować się 24 godziny na dobę w bycie z dzieckiem
        i jeszcze:
        TO JEJ PSI OBOWIĄZEK GANIAĆ TATUŚKA, ŻEBY ZAPŁACIŁ, a jak nie, to ona jest zła
        matka.
        A tatuś - skoro płaci alimenty to jest dobry. A to, że awantury urządza i matce
        życie zatruwa to nic z dobrem dziecka nie ma wspólnego.
        A co byś Chalsiu powiedziała, gdybym poszła do restauracji, zamówiła, zjadła i
        wyszła stamtąd nie płacąc, bo to przecież obowiązek kelnera dopilnować, żebym
        nie wyszła bez płacenia?
        Punkt widzenia zaprezentowany przez Ciebie (wiem - to nie Ty tak uważasz, tylko
        sądy) wydaje mi się w sposób przewrotny za bardzo obciążać jedną stronę.
        A co do alimenty = dobro dziecka, to niestety nie samym chlebem żyje człowiek,
        spokój również jest potrzebny.

        Pozdrawiam,

        Jogo
    • szczur.de Re: głupi koniec 11.10.04, 12:26
      NIe rozumiem tylko dlaczego Wy nie chcecie alimentow. Przeciez ojciec ma jakis
      obowiazek wzgledem dziecka!
      Dziewczyny, nalezy sie Wam to... Nie, nie Wam, dzieciom!
      Nawet jakby to bylo po 300 PLN miesiecznie to warto to odkladac na jakas
      ksiazeczke, zeby w dniu 18 czy 21 urodzin dac dziecku np na mieszkanie.
      policzmy:
      300*12*18=64.800
      300*12*21=75.600
      plus odsetki...
      Przeciez warto dziecku dac taka szanse na godny start w zyciu?
      Was to przeicez nic nie kosztuje poza jedna sprawa sadowa wiecej. Nie warto by
      sie bylo dla dziecka poswiecic?
      pzdr
      • kamila77 Re: głupi koniec 11.10.04, 12:37
        Gryzoniu, ale wez pod uwage jeszcze i to, ze pomiedzy posiadaniem wyroku
        sadowego o alimentach a ich faktycznym uzyskiwaniem jest czasem baaaaaardzo
        dluga droga, nierzadko nie majaca konca i finalu w postaci wplywow na konto.
        • rakijka Re: głupi koniec 11.10.04, 12:57
          Zgoda, ale to nie znaczy, ze matka powinna z gory rezygnowac z mozliwosci
          otrzymywania alimentow. Uwazam, ze ma wrecz moralny obowiazek wobec dziecka,
          dochodzic alimentow dla dziecka. Jesli taka honorowa, niech nie korzysta z tych
          pieniedzy, niech odklada na jakims koncie, lokata, fundusze itp.
          Alimenty, to nie sa pieniadze matki, aby mogla sobie dowolnie rezygnowac z
          nich. To sa pieniadze dziecka wyplacane DO RAK matki.
          Oby Was dziecko kiedys nie zapytalo, " Mamo, a gdzie sa MOJE pieniadze?
          "Skoro podarowalas MOJE pieniadze, to jestes Ty mi je winna" wink)))))))))
          Pzdr
          • iziula1 Re: głupi koniec 11.10.04, 19:36
            Macie racje pisząc że alimenty to pieniądze dziecka. Ja nie uniosłam się
            honorem i założyłam sprawe o alimenty.
            I tylko jedno spędza mój sen z powiek.To,że mój syn moze zostac kiedys
            obciążony obowiązkiem alimentacyjnym wobec biologicznego ojca który nie
            wykazuje nim zadnego zainteresowania. Wiem,że pieniądze które otrzymuje na syna
            pochodzą od jego matki ale nigdy nie będe mogła tego udowodnic ponieważ
            przekazy wystawiane sa na jego nazwisko.
            I gdybym była bogata zrzekłabym sie alimentów aby uchronić moje dziecko od
            utrzymywania darmozjada jakim jest jego biolog. ojciec.
            Dlatego uważam że każdy postepuje zgodnie z własnym sumieniem i nie należy nam
            tego oceniać.
            Pozdrawiam.
            Iza
            • anetina Re: głupi koniec 24.10.04, 14:13
              w jakich przypadkach pseudoojciec mógłby chcieć pieniądze od dziecka?
              • iziula1 Re: głupi koniec 24.10.04, 15:22
                Alimenty to transakcja wiązana.On płaci na dziecko, jeśli sam znajdzie sie w
                sytuacji kryzysowej może złożyc do sądu pozew o zasądzenie alimentów od swego
                dorosłego syna.Wszystko zależy od sądu.Ale takie jest prawo,że nie tylko
                rodzice maja obowiązek alimentacyjny ale i dzieci wobec swoich rodziców.
                Prawdobodobnie gdybym nie była samodzielną mamą moja własna matka podałaby mnie
                o alimenty.Powstrzymuję ją tylko to,że żle by to wyglądało przed ludzmi.
                • california_dreaming Alimenty to nie transakcja wiązana 24.10.04, 22:37
                  Alimenty wynikaja z obowiązku rodzica. Ewentualne alimenty na rodzica wynikaja
                  z praw rodzicielskich a tutaj takich nie ma.
                  W tej sytuacji ojciec został pozbawiony praw rodzicielskich.
                  Wg mojej wiedzy to oznacza że dziecko nie bedzie miało ewentualnego obowiązku
                  go utrzymywać.
                  • iziula1 Re: Alimenty to nie transakcja wiązana 25.10.04, 17:12
                    Mam pytanie.Jesli odpowiadasz na mój post to w jaki sposób wywnioskowałaś o nie
                    istnieniu praw rodzicielskich?
                    Odpowiadałam Anetinie na konkretnie postawione pytanie o mojej sytuacji.
                    A nie o sytuacji ojca jej dziecka.
                    Jeśli rodzic znajdzie sie w trudnej i uzasadnionej sytuacji życiowej ma prawo
                    ubiegać sie o alimenty na siebie od pełnoletniego dziecka.W moim przypadku
                    ojciec formalnie alimenty płaci i jeśli (a prawdopodobienstwo jest duże,bo
                    żadnej stałej pracy nie ma) nie będzie miał środków do życia może się upomniec
                    o alimenty od syna.Jak to potraktuje sąd?Nie wiem.
                    • california_dreaming Re: Alimenty to nie transakcja wiązana 25.10.04, 22:50
                      Hej, nie wywnioskowałam tego o Twojej sytuacji.
                      Odpowiedziałam jw. bo alimenty nie sa transakcją wiązana nigdy i nigdzie, nawet
                      u Ciebie. Alimenty wynikaja z praw. Czasem te prawa są obustronne, a czasem
                      nie.
                      Miałam wrażenie że wprowadziłas anetine w popłoch swoim fałszywym stwierdzeniem
                      o tym powiazaniu.
                      Ja pytanie anetiny do Ciebie zrozumiałam jako pytanie ogólne (a nie dotyczące
                      szczególnie Twojej sytuacji).
                      Rozumiem Twoje obawy i złość na "ojca". Myślisz że będzie gotowy kiedys się do
                      tego posunąć?
                      • iziula1 Re: Alimenty to nie transakcja wiązana 26.10.04, 18:57
                        Na twoje pytanie odpowiem ,że tak on jest do tego zdolny.
                        Co do mojej "złości" to ona że już wygasła.Szkoda mi czasu by złoscic sie na
                        człowieka,który wyrządził sam sobie krzywdę nie kochając własnego syna.
                        Pozdrawiam.
    • eina koniec i już 24.10.04, 15:02
      faktycznie nie wierzę, że można po 1,5 roku sobie przypomnieć, że się kogoś
      kocha - zwłaszcza swoje dziecko i jego matkę... ja ostatnio zapomniałam kupić
      bułki, ale zanim wróciłam do domu, to sobie przypomniałam i wróciłam do sklepu
      a o tym, że kocham moje dzieci, to nie zapomniałam ani razu w ciągu 7 lat,
      odkąd się pojawiły na świecie... i wcale nie potrzebowałam czasu na to, żeby to
      zrozumieć, bo zawsze czułam, że należę do nich

      niech nie będzie Ci głupio: zajmij się dzieckiem i sobą - za Was dwoje
      odpowiadasz prawnie i moralnie - za byłego nie... nie martw się "jak dziecku
      wytłumaczysz", bo nie przygotujesz sobie odpowiedzi na zapas - dbaj o dziecko,
      a nie będziesz musiała niczego raczej tłumaczyć - poza tym, kto z góry może
      zasądzać, jak potoczą się jego losy? kto wie, kogo spotkasz, kto Was pokocha i
      nie będzie musiał sobie o tym przypominać...? daj sobie i dziecku szansę - a
      tamten człowiek niechaj sobie żyje gdzieś swoimi sprawami i oby o nich nie
      zapominał za często, bo innym może cierpienia przysporzyć

      pozdrawiam
    • cheerio Re: głupi koniec 24.10.04, 21:09
      to jeszcze ja swoje trzy grosze dołożę..
      nasza kobieca duma.. i co z tego mamy? tatusiowi w to graj - nie musi nic
      robić, a Ty zostaniesz z obowiązkiem utrzymania swojego dziecka przez nastepne
      20 lat. Nie mowię, że to niemożliwe, ale dlaczego masz sama ponosić
      odpowiedzialność za jak by nie było - Wasze wspólne dziecko. Wystarczy, że
      wszystkie zmartwienia, których nie brak przy dziecku, będę obciążały tylko
      Ciebie.
      A tak .. luz blues i papa, radź sobie sama, dziewczyno. Swoją drogą - róznie
      się w życiu układa, ale gdyby facet miał jaja i choć trochę poczucia obowiązku,
      sam zaproponowałby Ci pomoc, choćby tylko finansową.
      Pomyśl jeszcze o tym
      cheerio

      aha, i jeszcze myślę, że stosunkowo rzadko zdarzają się sytuacje, w których
      rodzice korzystają z możliwości uzyskania alimentów od dzieci, pamiętaj że
      alimentów nie zasądza się nierobom, tylko tym, którzy z obiektywnych przyczyn
      nie są zdolni do samodzielnego utrzymania się, więc tym bym się nie martwiła.
      • leeya Re: głupi koniec 24.10.04, 22:19
        cheerio napisała:

        > nasza kobieca duma.. i co z tego mamy? tatusiowi w to graj - nie musi nic
        > robić
        -------------------------
        O to to to... Dume trzeba scowac gleboko do kieszeni i nie dac sie. Jak Cie
        stac na utrzymanie dziecka, to OK, ale dlaczego masz sobie zyly wyprowac na
        buciki czy nowa kurtke, poswiecajac na to czas, ktory moglabys z dzieckiem
        spedzic, skoro Tatusiek tez powinien ponosic odpowiedzialnosc???

        Pozdr,
        Leeya

        PS. I mowie to ja, ktora duma sie uniosla i teraz pieniadze "na czarna godzine"
        odkladane wydajesmile Echhhh...
      • ewula_p Re: głupi koniec 26.10.04, 00:18
        A według mnie to nie powinien być koniec. Daj mu szansę, niech się stara, niech
        pokaże jak bardzo mu zależy. Daj mu szansę bycia ojcem, zastanów się, co kiedyś
        powiesz synowi, gdy spyta, gdzie jego tata. Czy chcesz mu wtedy powiedzieć o
        ojcu same przykre rzeczy. nawet jeśli taki był? A może jednak nie był złym
        człowiekiem, skoro sie z nim związałaś? Schowaj dumę do kieszeni, ale wymagaj
        szacunku dla siebie i dziecka. Powinien płacić alimenty, bo nigdy nie wiadomo
        co nas w życiu czeka, a odłożone na czarną godzinę mogą za parę lat bardzo sie
        przydać Twojemu dziecku, tymbardziej, że nie wiesz jak długo będzie ewentualnie
        miało tatę.
        Pozdrawiam
        Ewa
        • anetina Re: głupi koniec 31.10.04, 08:28
          dlaczego mam mu dać szansę?
          na ostatniej sprawie wytłumaczył się, że żle go musiałam zrozumieć (dzwonił do
          mnie i wysyłał sms o treści, k..., dziwko, kretynko dlaczego nie chcesz
          odbierać, dziecko i tak ci zabiorę). nie chce mi utrudniać życia, dlatego sąd
          ma tak zrobić, jak ja chcę
          to jest ojciec!?
          dziecku pieniędze odkładam.
          mieszkam z rodzicami, więc na mieszkanie, życie i opiuekunkę nie muszę wydawać
          synek ma wszystko
          zabek pełen pokój
          miłość ludzi obok
          kochająca go mamę, dziadków (a szxzególnie dziadka)
          jest też obok mnie przyjaciel
          co prawda dużo starszy i żonaty
          ale synek go lubi
          synek ma przykład obok siebie prawdziwego mężczyzny
          a biologiczny ojciec nie dawałby mu żadnego autorytetu ani przykładu
          i po co nam to!?
          kiedyś może chłopak powie mi, że chcce poznać ojca
          nie zabronię mu tego
          to jest jego wybór
          na dzień dzisiejszy jesteśmy bardzo szcęśliwi i życzymy to każdej/mu z was!
          pa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka