pytanie do Szymona

09.11.04, 13:38
Jestem w 8 miesiacu ciazy. Ojciec dziecka nie interesuje sie nim od poczatku
i jestem przekonana, że tak samo bedzie gdy dziecko sie urodzi. Od jakiegos
czasu niepokoi mnie jedna sprawa dlatego prosze o odpowiedź. Co staloby sie z
moim dzieckiem gdybym np zmarła przy porodzie (wiem ze to rzadkie przypadki w
obecnych czasach ale jednak sie to zdarza). Czy dziecko ze szpilata mogą
odebrac tylko rodzice dziecka czy np moja rodzina (rodzice lub siostra)
mogliby to zrobic? Czy tez dziecko trafiloby do domu dziecka do czasu
zakonczenia formalnosci w sadzie (rezygnacji praw ojca do opieki nad
dzieckiem i przyznania adopcji nowym rodzicom?). Czy moja siostra mialaby
pierszenstwo przy adopcji (oczywiscie gdyby chciala to zrobic bo ma juz
dwojke wlasnych dzieci)? Czy przy przyjeciu do szpitala wypelnia sie jakis
formularz gdzie podaje sie dane o ojcu i czy powinnam te dane podac czy
lepiej tego nie robic?.
Pozdrawiam sredecznie i prosze o dopowiedz.
Krysia
    • iziula1 Re: pytanie do Szymona 09.11.04, 20:12
      Krysiu,przepraszam wiem że kierowałaś pytanie do Szymona ale czy ty nie masz
      innych zmartwień?Dlaczego zadręczasz się tak koszmarnymi myślami?
      Wiem, że chcesz zabezpieczyć maluszka.
      Powiem Ci z mojego doświadczenia.W szpitalu wystarczyły tylko moje dane,nie
      byłam mężatką,adres pobytu podałam swój.I to wszystko czego ode mnie chciano.
      Nikt nie żąda danych o ojcu dziecka.
      Jeśli chcesz sie poczuć lepiej możesz spisać swoją wole na wszelki wypadek.Nie
      wiem jaką ma to wage prawną przed sądem ale z pewnością poczujesz się lepiej.
      Pozdrawiam.
      Iza
      • krysiax1 Re: pytanie do Szymona 09.11.04, 21:35
        no cóz iziula.. chyba troche panikuje ale to pewnie ciaza tak na mnie wplywa bo
        tak ogolnie to jestem optymistka. dzieki za odpowiedz i pozdrawiam.
        krysia
        • szymon00 Re: pytanie do Szymona 10.11.04, 08:31
          czemu aż tak drastycznie podchodzisz do sprawy porodu. Z tego co słyszałem, że
          medycyna jest tak posunięta do przodu, ze urodzisz drużynę piłkarską a Tobie
          się nic nie staniesmile))) To ja przez papierosy szybciej zejdę z tego świata, niż
          Ty przez porody.

          A tak na powaznie:

          nie wiem jak to jest w szpitalach, ale wrazie czego możesz chyba dogadać się z
          lekarzami komu ma być dziecko wydane na wypadek jakby coś się Tobie stało.
          Następna kwestia to kwestia formalna, gdyż w tym wypadku dochodzą problemy z
          rejestracją dziecka w USC, bo chyba musiałby sam szpital to zgłosić, lub osoba
          która otrzymałaby zaświadczenia o porodzie.

          Ojciec biologiczny dziecka w takim wypadku naprawde miałby sprawę cholernie
          utrudnioną.

          Kurcze, nigdy nie zastanawiałem się nad tym problemem. Ale jak chcesz mogę
          poszperać głębiej w komentarze prawne.

          pozdrawiam
          • leeya Re: pytanie do Szymona 10.11.04, 09:33
            Krysiu,

            Powiem Ci jak u mnie bylo...
            Nie jestem mezatka. Nikt mnie nie pytal o ojca dziecka w szpitalu. Na karcie
            ciazy byly podstawowe informacja, tzn. grupa krwi ojca i to im wystarczylo.
            Natomiast juz na sali porodowej przyszedl lekarz i zapytal, komu ewentualnie
            maja wydac dziecko w razie komplikacji przy porodzie, tylko, ze moja ciaza byla
            zagrozona, a poza tym istnialo u mnie ryzyko wylewu, rodzilam z neurologiem
            monitorujacym moj stan. Podalam imie, nazwisko, adres i stopien pokrewienstwa
            osoby, ktora upowaznilam, podpisalam i czesc. Jak widac zyje, wylewu nie mialam
            i wszystko jest OK.

            A co do zglaszania dziecka w USC przez szpital, to musze dodac, ze szpital ma
            obowiazek wyslac informacje o urodzeniu dziecka zywego do USC. Kopie takiej
            informacji dostaje tez matka przy wypisie i z nia ma sie zglosic w USC. Tak na
            prawde zapytali mnie tylko o nazwisko i nie chcieli juz ogladac mojej kopiismile

            Krysia, jezeli nie ma zadnych przeslanek zdrowotnych co do komplikacji przy
            porodzie, to po co sie tym przejmujesz?? Wiem, ze czasem to bycie samodzielna
            sklania do taakich mysli... ale przecz z nimi... Czeka Cie jedno z
            piekniejszych wydarzen w Twoim zyciu i nie ma co sie na zapas martwic!!

            Pozdrawiam
            Leeya
Pełna wersja