nimi
17.12.04, 15:45
Siedzę właśnie sama, mała do niedzieli u swojego taty. pusto tu bez niej
strasznie.
Nie potrafię się do niczego zebrać, jestem rozbita kompletnie nieregularnym
trybem - mała u taty bywa różnie, widują się prawie co drugi dzień, teraz
trzeci raz w tym miesiącu zostaje u niego na noc.
A ja chwilami czuję, że moje życie nadal kręci się wokół eksa, mimo paru
miesięcy rozstania. Staram się układać nasze stosunki na tyle poprawnie, żeby
córci było dobrze, bo ona mocno za nim tęskni. A z jego strony do mnie:
kocham cię, a za chwilę, że wezwie policję, jak ją przyjdę odbierać. Niby to
tylko słowa-straszak, ale ta zmiennośść i nieprzewidywalność z jego strony
mnie dobija.
Do tego ciągnąć studia, myśleć już o pracy, a w domu (mieszkam z rodzicami)
atmosfera prawie grobowa - moja mama nie odzywa się od dwóch miesięcy.
Nie wiem, jak sobie z tym dawać radę, z czego zrezygnować, o co zawalczyć,
jak poradzić sobie z tym, że coś mnie chwilami do eksa skłania - od paru
tygodni śni mi się co noc, chociaż trzeźwo myśląc wiem, że nasz związek
szybko stałby się znowu piekiełkiiem.
Czuję, że wariuję - sama wybrałam tę sytuację - rozejście, a teraz widzę,że
coraz bardziej mnie przerasta...