Dodaj do ulubionych

Jakich studiow nie moglyscie skonczyc?

09.03.05, 22:49
Pytam zainspirowana watkiem na MACOCHACH...
Nie kazda z nas mogla oddac sie poglebianiu wiedzy i wyrabianiu papierkow z
wyksztalceniem , bo czesto zostawalysmy same z niczy i kupa obowiazkow oraz
jako jedyne odpowiedzialne za szczescie dziecka.
Ja musialam isc do byle jakiej pracy i rzucic ukochane studia , zeby zarobic
na utrzymanie mieszkania i dziecka i jeszcze dac mu troche siebie.
13 lat grania na wilonczeli i rozpoczete studia na Akademii Muzycznej
poszly....
Obserwuj wątek
    • szymon00 (of topic) Jakich studiow nie moglyscie skonczyc? 10.03.05, 07:56
      konkubinka napisała:

      (...)
      > 13 lat grania na wilonczeli i rozpoczete studia na Akademii Muzycznej
      > poszly....

      >>>>>>> tzn. ile już nie grasz? jakie plany miałaś w związku z wiolonczelą,
      granie w jakieś orkiestrze? AM...hmmmm, to jakiś stopień wtajemniczenia i
      wirtuozji miałaś? Pytam się dlatego, że lubię gadać z ludźmi, którzy "pykają"
      na jakiś instrumentach.

      Przyznam się: sam też gram, ale jestem samoukiem - od 20 roku życia i z różnymi
      przerwami. Choć te przerwy nie ukrywam były "zabójcze".

      pozdrawiam
      • konkubinka Re: (of topic) Jakich studiow nie moglyscie skonc 10.03.05, 10:03
        nie gram od osmiu lat.To bardzo wymagajacy zawod i srodowisko- przerwy nie da
        sie naprawic.
        Plany?Trudno mowic o planach- gralam od dziecinstwa , najlepiej czulam sie w
        orkiestrach choc wiele osob probowalo zrobic ze mnie wirtuoza.Coz- bylo,
        minelo.Talent pozostal, staram sie wykorzystywac go gdzie moge.Dlugo dawalam
        prywatne lekcje muzyki dzieciom z bogatszych rodzin , moze kiedys do tego
        wroce.Nie powiem , zebym bardzo zalowala ale wszyscy wokol mnie do dzis sie nie
        otrzasneli z mojego wyborusmile
        • gosza26 Re: (of topic) Jakich studiow nie moglyscie skonc 10.03.05, 10:15
          Odpowiem w imieniu pewnego samodzielnego ojca..
          Zrobił maturę 12 lat po skończeniu technikum. Potem nie dostał się na szkołe
          oficerskąsad
          Po 8 latach od matury, konczy IV rok politologii, i chce za rok zdawać egzamin
          oficerskismile
          czasami mozna coś nadrobic jak się życie ustabilizuje...
        • pwrzes Re: (of topic) Jakich studiow nie moglyscie skonc 10.03.05, 10:18
          Jesli dobrze zrozumialem, to srodowisko jest srodowiskiem muzykow klasycznych.
          No coz, tam zawsze bylo trudno. A czy nie latwiej byloby znalesc w Twojej
          okolicy osob, ktore zechca sie spotkac i po prostu pograc, dla przyjemnosci.
          Nie wiem jak twoje zapatrywania muzyczne, ale moze niekoniecznie tylko powazna?
          Spokojnie jestem sobie wyobrazic wiolonczele nawet w skladzie heavy
          metalowcow wink

          M.
          (15 lat "szarpidrudztwa", ostatnie 2 lata bez ani jednej wlasnej nuty, ale sie
          zbieram do powrotusmile)
          • pustulka_75 Sekcja basowa ;) 10.03.05, 10:38
            Może basik potrzebny do składu? Sprzęt: Celebrity (Ovation), chwilowo bez
            pieca.sad Chodzi na starym sprzęcie ("wieża") Unitra. A propos: ktoś Unitrę
            jeszcze pamięta? Hehehe
            • szymon00 Re: Sekcja basowa ;) 10.03.05, 11:50
              bass niemiecka podróba Ibaneza; 5 - strunowysmile głośnik własnej roboty (tzn.
              sama obudowa plus podłączenie do wzmacniacza); sam głośnik kupiony w sklepie
              mocy 150 W (firmy nie pamiętam, ale brzmienie ma ekstra) piec gitarowy Peavey,
              w nie dalekiej przyszłości chce zamienić na head basowy średniej klasy
              najlepiej na jakiś lampowy firmy jeszce nie wiem, śni mi się ogóle combo firmy
              Hartacke - ale cena takiego cacka rozpoczyna się od 9000 zł w góręsmile

              pozdrawiam
              • konkubinka Re: Sekcja basowa ;) 10.03.05, 11:52
                i jeszcze moze powiesz ze mieszkasz w bloku?no to fajnie maja sasiedzi, ja jak
                po 22 gralam to walili w rurysmilesmilesmile
                • szymon00 Re: Sekcja basowa ;) 10.03.05, 12:26
                  konkubinka napisała:

                  > i jeszcze moze powiesz ze mieszkasz w bloku?no to fajnie maja sasiedzi, ja
                  jak
                  > po 22 gralam to walili w rurysmilesmilesmile

                  odp: mieszkam w blokusmile ale jak gram/ćwiczę to oczywiście nie rozwalam sprzętu
                  na cały regulator, bo samemu jest trudno wytrzymać wtedy, sprzęt był robiony
                  jeszcze za czasów jak grałem w kapeli, tam mogłem sobie pozwolićsmile teraz póki
                  co stoi; jest używany ale nie na maksa;

                  niedawno padł pomysł z kolegami odbudowania kapeli i być może wiosną
                  rozpoczniemy próby na nowo i wtedy jeszcze trzeba mikrofon odkurzyć
                  aby "powydzierać trochę mordę" jak dojdą próby do skutkusmile

                  pozdrawiam
          • konkubinka Re: (of topic) Jakich studiow nie moglyscie skonc 10.03.05, 10:41
            smilesmile
            jakos tak sie ulozylo ze najblizsi tez ida torem pobocznym- przyjaciolka zajela
            sie promowaniem muzyki latynoskiej, przyjaciel lata jako steward.
            Narazie wiolonczele oddalam w leasing- bo zeby instrument nie umarl musi byc
            uzywany.
            Szczerze mowiac jesli wroce do muzyki to tylko dla przyjemnosci a jesli
            zawodowo bede sie ksztalcic (wracac do ksztalcenia) to w troche innym kierunku.

            Stad ten watek - czasem plany i to co sie wydaje oczywiste trzeba odlozyc
            lub zmienic.Chcialabym wiedziec jakie plany i nadzieje pozmienialy forumki.
            Ja nigdy nie bede zalowac tych kilku lat oddanych dzieciom, tego ze widzialam
            ich pierwszy krok, kazda umiejetnosc zawdzieczaja glownie mnie.Ale kiedys
            mogloby byc inaczej..
            • chalsia Re: (of topic) Jakich studiow nie moglyscie skonc 10.03.05, 10:46
              Ja zrezygnowałam z międzynarodowej kariery (już była w toku).
              Chalsia
    • megan58 Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 11:18
      Moje drogie Panie. Uważam , ze podchodzimy żle do sprawy.
      Uważam , ze ja nie zrezygnowałam z niczyge , ani niczego nie straciłam , tylko
      PRZEWARTOŚCIOWAŁAM swój świat.
      Moje drogie Panie. Uważam , ze podchodzimy źle do sprawy.
      Uważam , ze ja nie zrezygnowałam z niczego , ani niczego nie straciłam , tylko
      PRZEWARTOŚCIOWAŁAM swój świat.
      Co dla mnie WAŻNIEJSZE.
      Wiadomo, ze gdy dziecko małe i jest sie samemu - wielka kariera .. too może
      mrzonki - ale zato jestem szanowana za odpowiedzialność - staram się powoli
      jednak rozwijać i czekam tylko okresu gdy dziecko będzie większe i może wtedy.
      A jeśli nie .. To patrzę co dla mnie WAŻŃE -
      1.DBAC o dziecko i mieć rodzinę
      2. DOBRZE pracować - wiec już stad zmykam .
      Przemyślcie to...
      • chalsia Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 12:04
        NA jedno wychodzi - z priorytetów i przewartościowania wynikła decyzja o
        rezygnacji z kariery.
        Chalsia
        • kkokos Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 13:35
          to ja się wyłamię - także dlatego, że podirytowały mnie drobne (przyznaję,
          drobne i delikatne) szpile na macochach, że one takie wykształcone, a eksiary
          to co najwyżej mają średnie wykształcenie.
          Studia skończyłam mając trzyletnie dziecko, od dwóch i pół roku będąc
          samodzielną (fakt, że były to studia rozgrzebane i zakończone z
          dziewięcioletnim opóżnieniemsmile). Potem zrobiłam jeszcze studia podyplomowe, dwa
          kierunki. Jako samodzielna nie musiałam płacić za wznowienie studiów, by zrobić
          magisterium, ale za studia podyplomowe oczywiście płaciłam z własnej kieszeni,
          już bez ulg. Jestem osobą wykształconą MIMO iż jestem samodzielną mamą - na
          szczęście nie musiałam z wykształcenia rezygnować z powodu tej samodzielności.
          Więcej - całe świadome życie mojego dziecka się uczę (najpierw te podyplomówki,
          teraz mój pracodawca zafundował nam konwersacje z angielskiego), więc mój syn
          od zawsze wie, że człowiek jest istotą uczącą się smile) i mam nadzieję, że będzie
          o tym pamiętał smile
          oczywiście wiem, że się nie mam co puszyć, bo gdyby nie moja mama, która mogła
          się zająć dzieckiem podczas moich weekendowych zjazdów na uczelni, pewnie bym
          wiele nie zdziałała...
          • megan58 Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 13:46
            Ja też mam wyższe , mgr - Bardzo dobry kierunek, mam podyplomowke itdd.
            Ale czy to co robimy ,robimy by sie chwalić , Czy to mowi cos o nas jako o
            ludzich - czy to sprawia, ze jesteśmy lepis czy goris???
            Nie.. dla mnie to bez znaczenia...
            • pelaga Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 14:02
              Dla mnie wyksztalcenie jest bardzo wazne i oczywiscie nie zawsze czlowiek
              wyksztlacony = inteligentny, czy zwyczajnie ludzki, ale jednak to, jaka droge
              wybieramy swiadczy o nas. A poswiecenie kariery dla dziecka to ogromne
              wyrzeczenie, swiadczace zazwyczaj o braku innych alternatyw sad Nie kazdy moze
              po prostu liczyc na pomoc rodziny i dzieki temu doktoryzowac sie, wychowywac
              dziecko i ukladac sobie zycie jednoczesnie sad((
              • megan58 Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 14:14
                Jeśli chcesz - to zrobisz. Nie teraz to małymi kroczkami i za jakis czas. itd..
                Nie trzeba rezygnować.
          • pelaga Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 14:07
            Taaaakkk Kkokos wink)) Eksiary z lenistwa maja srednie i pracowac im sie nie
            chce wink))) A ich exowie tacy biedni, szkol niepokonczyli, bo musieli na te
            ciezarne (na pewno podstepem facetow na cieze lapiace) ciezko pracowac wink))
            Hehe wink))
            • alka23 Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 14:23
              no coz.. tak to z reguły bywa w tego typu układach.. ze to raczej facet zarabia
              na dom i rodzinę, a nie kobieta.. a jak jeszcze sie zdarzyła taka ekstra nówka
              jak nasza eks, która sobie kupowała buty za połowe jego pensji, to miał chyba
              co robić w wolnym czasie (patrz: wyrabianie nadgodzin).
              • ashan Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 14:38
                Alka z całą sympatią smile, ale jak przeczytałam tamten Twój tekst to się
                obśmiałam smile)). Nie, żebym w to nie wierzyła, bo niby czemu nie, ale od razu
                przypomniałam sobie ojca mojego syna i jego opowieści o powodach, dla których
                repetował rok, wyrzucili go ze studiów etc. No cóz, zawsze był uroczym łgarzem-
                gawędziarzem smile. Ot, zdrowa chwila śmiechu smile.
                pozdrawiam
                a.
                • kammik Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 16:06
                  Swietnie mi to przypomina kogos, kto wynalazl setki powodow, dla ktorych oblał
                  pierwszy egzamin na studiach (zaocznych) i tysiace, dla ktorych nie przystapil
                  do pozostalych smile))))
                  • pustulka_75 Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 17:03
                    Ależ jesteś stronnicza.
                    Na pewno ten ktoś poświęcił "karierę" dla leniwej, wrednej eks i zrozumiał to
                    dopiero po jakimś czasie. Coż, "Polak madry po szkodzie", jak to mówią.
                    • kammik Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 17:09
                      smile

                      Psiamac, nie wzielam pod uwage opcji jasnowidzenia - ze ten ktos za pare
                      miesiecy musial isc do pracy, w czym studia zaoczne (oplacone) jak powszechnie
                      wiadomo - bardzo przeszkadzja smile
                      • pustulka_75 No widzisz. 10.03.05, 17:11

                      • mikawi Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 11.03.05, 09:53
                        ciekawe co przeszkadza niektórym ludziom nie napisać pracy na sam koniec i nie
                        podejść do obrony? ale skoro prezydent może....
                        • pustulka_75 Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 11.03.05, 09:59
                          Czyżbyś zaglądała komuś w indeks? A może polegasz na innym WIARYGODNYM źródle,
                          mamuśko nasza?
                          • mikawi Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 11.03.05, 10:09
                            no co ty, tak się zastanawiam nad kwestią odpuszczania sobie na koniec, czyżby
                            z lenistwa? a ty coś taka wrażliwa, córciu?
                            • pustulka_75 Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 11.03.05, 10:14
                              A widzisz różnicę między odpuszczaniem na początku, a harówką paroletnią, hmm?
                              Poza tym jest mowa o wyimaginowanych powodach niepodjęcia studiów. Przestań
                              męczyć tego kota ciągłym odwracaniem, ogon mu w końcu wyrwiesz.

                              mikawi napisała:
                              "córciu"

                              Chyba nie zrozumiałaś.
                              • mikawi Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 11.03.05, 10:38
                                różnica jest zasadnicza w nie podejmowaniu się czegoś w ogole a podjęciu sie i
                                odpuszczeniu po "paroletniej harówce" - powody nie zrobienia absolutorium na
                                samym końcu nie są wyimaginowane? jak dla mnie luzik, tylko po co komuś cos
                                wytykać, skoro się samemu nie jest takim ę, ą? to troche tak jak z uporczywym
                                upodobaniem do poprawiania błędów ort gdy i poprawiającym się zdarzają
                                • konkubinka Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 11.03.05, 10:41
                                  Moj eks kiedy urodzil nam sie syn, na troche odpuscil robienie tytułu.
                                  Moja przyjaciolka o ktorej pisalam wyzej , odpuscila po piatym roku poniewaz
                                  rektorem byl jej dziadek - ojczym matki, zawsze ja gnebiacy z powodow
                                  rodzinnych.
                                  Gdy sie obronila wygrzebal jakis niezaliczony egzamin z pierwszego roku i kazal
                                  go zdawac.Odpuscila.
                                • pustulka_75 Próbuj dalej... 11.03.05, 10:42
                                  i bardzo proszę, zostaw już tego parkingowego kota i jego ogon, bo zaczynasz
                                  łamać ustawę o ochronie zwierząt. tongue_out
                                  • mikawi Re: Próbuj dalej... 11.03.05, 10:52
                                    zapomniałam, że uwielbiasz nakazywac i zakazywac co ludzie maja robić tongue_out
                                    • pelaga Re: Próbuj dalej... 11.03.05, 11:30
                                      To tak jak ktos innym wytyka, ze lubia nakazywac innym, w momencie kiedy sami
                                      nakazuja innym, nawet po zwroceniu uwagi, ze ktos sobie nie zyczy. W jednym
                                      z "naszych" ostatniech niemilych watkow zwracalam ci mikawi na to kilkakrotnie
                                      uwage. O tutaj miedzy innymi:

                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=20590384&a=20652039
                                      • mikawi Re: Próbuj dalej... 11.03.05, 11:38
                                        mylisz polecenia z radami wink oczywiście, oczywiście, wiem - nie potrzebujesz
                                        rad, z partnerem żyj jak chcesz, nie moja sprawa, szczerze z serca szczęścia
                                        życzę i wszystkiego najlepszego
                                        pozdrawiam
                                        • pustulka_75 "zmień" to tryb rozkazujący... 11.03.05, 14:41
                                          Pelaga, widzisz jaka niemądra jesteś. Nic nie rozumiesz, a mikawi tak jasno
                                          mówi. A to, że wiele osób ma problem z jej zrozumieniem to jest oczywiście
                                          zbieg okoliczności.
              • pelaga Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 14:40
                I co wykradala mu podstepem kase na te buty??? Czy moze sie na to godzil
                dobrowolnie??? Nikt nie kazal mu dawac jej polowy pensji na buty. Badzmy
                powazni, chyba nie wykradala mu tej kasy. To dla mnie zadne tlumaczenie.
                Ustawil sobie tak, a nie inaczej priorytety. Jakby chcial skonczyc studia, to
                by je skonczyl, jesli problem dotyczyl jedynie wydatkow na buty ex.
                Ciekawe, ze nexiom nie przychodzi do glowy, ze ten facet mogl chciec spelniac
                takie a nie inne zachcianki swojej bylej, wtedy jeszcze obecnej, zony. A ze
                teraz usprawiedliwia swoj brak wyksztalcenia wydatkami, no fajnie sobie wierzyc
                w takie baje wink))
                A ze zdaniem erin, ze glupi byli to a i owszem zgadzam sie smile
                • e_r_i_n Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 14:43
                  pelaga napisała:

                  > A ze zdaniem erin, ze glupi byli to a i owszem zgadzam sie smile

                  Cieszę się bardzo. To tak a propos "ustalania" w małżeństwie...
                  • pelaga Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 14:58
                    Wyraznie napisalam, ze zgadzam sie z Twoim zdaniem: "ze byli GLUPI", a jak
                    sobie kto poustala w malzenstwie to jego sprawa, o tym w tym watku nie pisalam,
                    chyba, ze czytasz miedzy wierszami, ktorych nie ma. Biale myszki i te sprawy wink
                    • e_r_i_n Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 15:00
                      pelaga napisała:

                      > Wyraznie napisalam, ze zgadzam sie z Twoim zdaniem: "ze byli GLUPI"

                      Jestem pod wrazeniem smile
                • e_r_i_n Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 14:46
                  pelaga napisała:

                  > Ciekawe, ze nexiom nie przychodzi do glowy, ze ten facet mogl chciec spelniac
                  > takie a nie inne zachcianki swojej bylej, wtedy jeszcze obecnej, zony.

                  Pewnie chciał (w wyniku zaślepienia 'pozłacanym gówienkiem').
            • e_r_i_n Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 14:26
              pelaga napisała:

              > A ich exowie tacy biedni

              Eee tam biedni. Głupi po prostu, bo tradycyjny podział ról uznawali
              (realizowany czasami jednostronnie).
              • megan58 Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 14:30
                ERIn - Nie dokońca tradycyjny. Bo widzisz w tradycyjnym kobieta pilnowała domu
                a mężczyzna zarabiłna dom i dbało kobiete. Mój eks - chciał abytm zarabiała na
                dom tak jak ON ( cóz był nowoczesny i nie chciał mnie ogranicząć) - sama dbała
                o dom ( był tradycjonalistą i to rola kobiety) ....
                A i jeszcze tradycjonaliści - nie rozwodza sie...
            • pustulka_75 Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 14:44
              Oj, tak tak. Całymi dniami usługują niepracującym żonom. Masują stópki, robią
              herbatkę, gotują obiadki. Oczywiście zajmują się samodzielnie dziećmi, a
              wszystkie zarobione pieniądze wydają na zachcianki połowicy (naturalnie
              nieuzasadnione i całkowicie zbędne). Z braku czasu i funduszy nie pogłębiają
              więc swojej wiedzy. Biedaczki.tongue_out
              • konkubinka Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 15:01
                dodam od siebie jeszcze ze w moim zawodzie niedoszlym nic malymi kroczkami sie
                nie da.Stad moj watek i pytanie, bo ja z tego akurat musialam zrezygnowac bez
                mozliwosci powrotu.
                Watek traktuje o tym co bylo i nie jest i przeszlo kolo nosa a nie o
                terazniejszosci i mozliwosciach w przyszlosci.
                • megan58 Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 15:10
                  Nie chce rostrząśać co znaczy "musiałam zrezygnowac" Raczej zmieniła bym to
                  na "podjełam taka deyczje".
                  I każda decyzja w zyciu pociąga konsekwencje I jeśli ja podejmujemy - godzimy
                  sie na nie.
                  I jeszcze. Kiedy zamykajaą sie jedne drzwi - otwierają sie drugie i można
                  ciagle stac i patrzec w te zamkniete - alebo to ropamietywąc - ale można też
                  poszukąc tych otwartych - np. zmienic kerunek na inny...
                  I Mowienie nie osiągnełam tego czy tamtego bo .. zajmowałam sie dzieckiem ,
                  dodmeme . bo sie rozwiodłam to nmoim zdaniem spłaszczanie tematu i robienie z
                  siebie pokrzywdzonej.

                  Nie jestem wybitnym fizykiem z nagroda NOBLA- ale to nie wina rozowdu ,
                  dziecka - ale moich wyborów. I moich decyzji. Bo tak naprawde nie wążne czy
                  jestem tym fizykiem- tylko czy te decyzje które podjełam dały mi szczęscie. Czy
                  jestem szczęsliwa. Jesłi nie to musze coś zmienić - nie niemusza to byc zaraz
                  studja na oxsfordzie..
                  To tak w znacznym uporszczeniu.
                • balladynka Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 19:01
                  Konkubinko, nie każde złoto co się świecismile
                  Przede wszystkim masz coś, czego strasznie Ci zazdroszczę: masz swoje dziecko.
                  Doświadczyłaś już tego co mówią, najpiękniejsze w życiu. Nauka nie zając, nie
                  ucieknie, a moje jajniki, jak to malowniczo określiła ania_rosa, nie będą
                  wiecznie jędrne jak orzechy laskowe w maju. Tak więc nie jestem pewna co tu
                  komu może bezpowrotnie uciecsmile

                  Jeśli chodzi o powrót na studia czy jakieś satysfakcjonujące Cię zajęcia to
                  jeśli nie skończyłaś 70-tki nie masz powodów do zmartwienia. Uwierz mi, w tej
                  chwili na każdej uczelni jest taki przekrój wiekowy, ludzie z tak różnymi
                  zyciorysami, samodzielne mamy powracające na studia, ludzie próbujący zdobyć
                  nowy zawód bo ten uprawiany im nie sprawia satysfakcji albo jest kiepsko płatny
                  itd itp. Tak jest na kazdej uczelni, w szkołach językowych, na lekcjach salsy,
                  nie wiem gdzie jeszcze. Zwłaszcza jeśli masz talent, stracony czas nadrobisz
                  bardzo szybko. Także nie pękaj tylko kup sobie tornister i realizuj swoje
                  marzenia i zaproś kiedys na koncertsmile
                  • konkubinka Re: Nie zgadzam sie z takim podejściem :)) 10.03.05, 19:12
                    no przeciez o tym piszesmile
                    Napisalam wyraznie ze nie zaluje , ze czas z moimi dziecmi nie jest do
                    porownania z niczym innym.
                    O przekroju wiekowym tez wiem, mialam na kolejnych studiach panie w wieku mojej
                    mamy.
                    Podjelam decyzje o zerwaniu studiow muzycznych- nie tylko ze wzgledu na
                    dziecko.Jednak to byl glowny powod.I nie chodzi mi o dziecko, macierzynstwo.
                    Jednak moj eks rowniez zostal rodzicem i to tylko pomoglo mu w robieniu kariery
                    i ukonczeniu studiow.

                    Wiolonczeli nie zaluje.Zaluja tego moi najblizsi a mama wypomina (choc sama
                    ukonczyla wiolonczele a nie gra).
    • alka23 Re: Jakich studiow nie moglyscie skonczyc? 11.03.05, 07:40
      oj dziewczyny.. no wiec z cała sympatia.. akcje buty znam z pierwszej reki, bo
      od samej eks. Poza tym ja nie neguje tego, ze on chcial jej dogadzac, przeciez
      wzial z nia slub!! Musial ja kochac na swoj jakis tam chory sposob.. Ona miala
      karte do jego konta i to ona zarzadzal domowym budzetem, a od czasu do czasu
      zdarzaly jej sie takie numery. De facto zgadnijcie czy mamy wspolne konto?
      jasne ze nie..
      • pustulka_75 Re: Jakich studiow nie moglyscie skonczyc? 11.03.05, 07:53
        alka23 napisała:
        "Musial ja kochac na swoj jakis tam chory sposob..."

        Dlaczego chory? Może po prostu ją kochał? Co w tym dziwnego?
        • alka23 Re: Jakich studiow nie moglyscie skonczyc? 11.03.05, 08:40
          tak myslalam ze jak tylko dodam cos od siebie to zaraz sie ktos znajdzie kto
          sie tego uczepi.
          Dlaczego? Bo takie mam zdanie i już.
          • pustulka_75 Pytam, bo tak chcę i już! :P 11.03.05, 08:48
            Tak na marginesie, wszystko napisałaś "od siebie".
            • alka23 Re: Pytam, bo tak chcę i już! :P 11.03.05, 09:04
              taaa...
              • pustulka_75 nooo... 11.03.05, 09:09

                • alka23 tak jak mówisz 11.03.05, 09:24

      • pelaga Re: Jakich studiow nie moglyscie skonczyc? 11.03.05, 09:29
        Alka ja po prostu uwazam, ze jesli ktos tlumaczy brak wyksztalcenia wydatkami
        na ex zone, to do mnie to nie przemawia. To, ze ona trzymala kase w domu to nie
        powod. A czy on to akceptowal? Ano akceptowal. To byl JEGO wybor zyciowy.
        Wybral brak studiow i nie ma co go tlumaczyc na milion mozliwych sposobow.
        • alka23 Re: Jakich studiow nie moglyscie skonczyc? 11.03.05, 09:39
          Jakos mi do głowy nie przyszło zeby go tlumaczyc!! Stwierdzam fakt.
          • megan58 FAKT 11.03.05, 09:44
            Faktem w twoim twierdzeniu jest "NIE skończył studiów" ale reszta to opinia
            stronniczej osoby widzącej wszelkie zło w eks a nie dostrzegającej innych
            przyczyni i może ..prawd.


            Pozdrawiam
          • pustulka_75 Re: Jakich studiow nie moglyscie skonczyc? 11.03.05, 09:44
            A byłaś przy tym, jak się umawiali? Chyba nie. Masz opis sytuacji z drugiej
            ręki (w dodatku zainteresowanej wybielaniem się ), więc trudno mówić o faktach.
            • alka23 Re: Jakich studiow nie moglyscie skonczyc? 11.03.05, 10:06
              bynajmniej. Nie zmiarzem się wykłócać czy on sie wybiela czy nie, bo jak juz
              ktos zauwazyl bardzo madrze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. ja nie
              przekonam samodzilenj, samodzilena nie przekona mnie. Milego dnia, moje panie!
              • milcha1 Re: Jakich studiow nie moglyscie skonczyc? 11.03.05, 19:32
                Po prostu chciałabyś mieć z nim wspólne konto tak jak Ex wcześniej.
                Jak kto sobie pościele tak się wyśpi.
    • ann17 Re: Jakich studiow nie moglyscie skonczyc? 21.05.05, 21:51
      mam ochotę podnieść ten wątek, bo to jest moim zdaniem b. ciekawy temat. Ze mną
      było tak: gdy zostałam sama z synkiem, wzięłam pracę, która nie zaspokajała
      moich aspiracji. Ale była po prostu sposobem na zarabianie pieniędzy i
      prztrwanie. Myślałam, że po roku z niej się wyrwę i zacznę robić karierę. Ale
      tymczasem byłam samotną matką z ciągle chorym synkiem, więc spuściłam uszy po
      sobie. Minęło parę lat. Syn poszedł do szkoły. Firma zaczęła mieć kłopoty i
      było oczywiste, ze trzeba szukać czegoś innego. Zaryzykowałam i poszlam do
      firmy (branża IT dla odmiany) za połowę dotychczasowego wynagrodzenia. Zeby
      przetrwać, udzielałam korepetycji z matematyki. po jakimś czasie firma
      sfinansowała mi studia podyplomowe, a po kolejnym roku mój szef zmienił pracę i
      jego stanowisko zaproponowano mi. i tak krok po kroku do przodu. I żeby dodać
      odwagi wszystkim samotnym: teraz mam u siebie w dziale 14 osób. to co istotne-
      podczas ostatniej rekrutacji do mojego działu ktoś powiedział nt jednego z
      kandydatów: trudno powiedzieć, jaka jest jego motywacja do tej pracy. Gdybyśmy
      mieli tu samotną matkę, to byłoby wiadomo, że NAPRAWDĘ ZALEŻY JEJ NA TEJ PRACY.
      uważam, że taki tekst, to świetna puenta i wzmocnienie dla wielu z nas.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka