Dodaj do ulubionych

Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek?

27.03.05, 14:44
Szukam samodzielnych mam dziewczynek ktore sa jedynaczkami i w wieku okolo
14/15 lat - sa tu takie mamy?
Prosze o kontakt na Forum lun na pri:

pyskata36@gazeta.pl
Obserwuj wątek
    • am1966 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 28.03.05, 15:56
      witaj w klubie! nie sadzilam, ze kiedykolwiek problem jedynaczki bedzie mnie
      dotyczyl bo przeciez zadnych glupich schematow wychowawczych stosowac nie bede,
      pozwole sie samodzielnie rozwijac tylko od czasu do czasu zerkajac aby cos tam
      wyprostowac... zreszta ja, dziecko nauczyciela... az tu moje dziecko dorasta i
      cos sie dzieje!
      • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 29.03.05, 15:09
        Witaj - ile Twoja mala ma lat i gdzie mieszkacie?
        Pozdrawiam smile
        • am1966 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 29.03.05, 21:07
          pozdrowienia z Krakowa! ma 12lat ale osobowosc i charakter uksztaltowany
          • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 29.03.05, 21:09
            Ach to chyba masz jeszcze jakas szanse wink
            Moja w tym roku konczy 15 - juz slysze jak za rok bedzie sie wyprowadzac itd.
            A mialo byc tak pieknie.................hehehe

            Nie dajmy sie zwariowac smile
            • podenka Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 00:26
              Moja panna 15 lat, w tym roku kończy 16. Jedynaczka o tyle, że brat urodził jej
              się dwa lata temu. Już za późno na odwrócenie jedynactwasmile Ja - samodzielna o
              tyle, że moja panna jest dzieckiem z pierwszego związku a syn z drugiegosmile
              • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 00:30
                Witaj Podenka smile

                Bedziemy sie jakos wspierac, nie?

                hehehe
          • czekolada72 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 09:07
            Wstepuje do Klubu smile
            Jam podobnie jak Am1966 - krakowianka z 12-latką. Mimo, ze dopiero 12 - juz tez
            slyszalamo wyprowadzce wink a i hormony buzuja, obłęd!
            Pozdrawiam cieplutko smile
            • natasza39 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 09:28
              A ja mam 16-stolatka- chłopaka. "Faceci" w tym wieku tez sa okropni!!!
    • serengetti Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 09:43
      Witajcie, ja mam 13-latkę (w tym roku skończy 14), hormony buzują na potęgę,
      wyprowadza się przeciętnie 3 razy dziennie, a to, że mnie nienawidzi słyszę
      jeszcze częściej smile) Mieszkamy obie w Warszawie.
      • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 10:12
        Dzieki za odzew - zrobimy sobie kolko unikania obledu dla mam nastolatek
        jedynaczek?

        Bo ja czaem to juz wysiadam sad
        • am1966 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 16:54
          pozdrawiam! tego obledu mozna uniknac rozmawiajac z dzieckiem praktycznie
          non-stop, nie twierdze, ze to proste i przyjemne ale to moj sposob na zaufanie
          mego dziecka, jej tata od wielu lat nie mieszka z nami i balam sie tych
          pierwszych pytan o niego ale sama dostrzega jego obojetnosc, myslalam, ze beda
          oskarzenia pod moim adresem ale cisza...
    • czekolada72 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 17:38
      Ja tez gadam i gadam i gadam tzn - prowadze rozmowy wink
      sciany zrozumialy, dziecko cierpi na wyrazna skleroze, a mnie buzi chwilami
      boli od tego gadania...

      A powaznie - nie narzekam, choc jak kazda mama chcialabym, aby Dziecko bylo
      NAJ, przeciez bywa gorzej - wiec nie ma co narzekac. Inna rzecz, ze charakterek
      ma koszmarny i naprawde trzeba sie niezle nagimnastykowac. I od razu uczciwie
      mowie, ze charakterek takowy posiadala jak jeszcze ex z nami byl.
      Spory, przechodzace do wrzaskow i awantur, moga sie wykluc z najniewinniejszego
      tematu - jedzonka, ubranka, lekcji, treningu, kompa, wizyty cioci, wyprawy do
      cioci, spaceru z psem itd

      Pozdrawiam
    • alina66 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 17:38
      czy mogę się przyłączyć?
      Mam co prawda nastolatka płci męskiej a nie zeńskiej (16,5 roku) ale zgadzam
      się z Nataszą w pełni - faceci w tym wieku są trudni,
      a kółko obrony przed obłedem jest moim marzeniem smile
    • alina66 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 17:41
      Przy okazji jeszcze prośba o pomoc (przekopiowałam z forum o starszych
      dzieciach swój post, może Wy mi coś podpowiecie):
      Moje dzieciątko - 16,5 letnie - odwróciło sobie tryb zycia- siedzi do późna w
      nocy, rano wstaje niedospany , lezie do szkoly ("lezie" bo porusza się jak
      niewyspany ślimak), wraca, kładzie się spać i od nowa- siedzi do późna itp.
      Uczy się nie źle (pierwsza liceum), ale i nie dobrze- tak sobie. Parę razy
      rozmawiałam,że to niezdrowe itd ale moj syn jest na tym etapie, że jest
      baaaardzo dorosły, wszystko wie (oczywiście lepiej ode mnie), a poza tym jest
      z tych, co to przytakną a i tak robią swoje. Dzisiaj w nocy trafił mnie
      szlag, bo o 2:20 palilo się u niego światło. Szykuję się na rozmowę po jego
      powrocie ze szkoly, ma dzisiaj jeszcze przynieść oceny i na razie - ponieważ
      za głownego winowajcę uważam komputer- mam zamiar odłaczać go od kompa okolo
      22:00 (technicznie wiem jak to zrobić i nie o to chodzi).

      Czy ktoś z Was ma jeszcze jakiś pomysł? Radę?

      Oczywiście na tym forum nie muszę dodawać, że tatuś jest nieobecny wink
      • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 17:56
        No coz - mialo byc dla samodzielnych mam dziewczyn jedynaczek ale chyba
        przygarniemy te z chlopakami tez, nie? W koncu - a noz kiedys naszymi zieciami
        zostana? ehheeheh

        smile

        Znam ten bol - siedzi toto w nocy na GG, rano awantura ze "zle sie czuje" a
        wogole to po co ma chodzic do szkoly jak i tak jest "do przodu" (faktycznie
        bardzo dobrze sie uczy no ale...... grrrrrrrrrrrrrrrrr

        Do pokoju strach wejsc bo nie wiadomo co i skad na glowe spadnie albo na czym
        sie czlowiek moze poslizgnac, nie?

        No pewnie - moge nie wchodzic ale jak mi juz talerzy/szklanek braknie w kuchni
        to co ja mam biedna zrobic?

        Mordeczka od ucha do ucha - ktos mi ja musi po drodze ze szkoly codziennie
        podmieniac chyba bo w szkole anioleczek i najlepsza uczennica. W domu mam za to
        diabla rogatego.

        O ojca czasem pyta fakt, pretensje do mnie tez czasem ma ale co zrobic? Tatuska
        nie widzialysmy odkad mala miala 3 miesiace. Zero kontaktu.

        Jak wam sie zyje z waszymi zmorami na codzien?

        3majcie sie cieplutko smile
      • natasza39 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 17:58
        Kurteczka, alina! Mam dokładnie to samo tyle tylko, że nie mogę go odłączyć na
        siłe od kompa bo a swoj!!
        Już nie wiem co robić ręce opadają.
        Ale przynajmniej lżej mi na sercu, że nie tylko ja mam takie problemy. Ufff!
        Juz myslałam że mi sie jakies takie dziwne dziecko udało.
        • czekolada72 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 18:08
          no to moje chyba poki co jedno z mlodszych w tym watku, ale do kompa tez "na
          stałe" podlaczone...
          W szkole radzi sobie w miare, ale przerabiamy wlasnie :
          -glupia pani/pan
          -glupia szkola
          -szkola to sprawa tylko i wylacznie dziecka
          -nie ma nic zadane
          -nie ma nic do nauki
          -do szkoły mozna chodzic połnagie, bo przeciez wiosna
          • am1966 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 18:13
            ale przyznasz, ze brak takich dyskusji niesie pewna pustke... to fascynujace
            przygladac sie jak rodzi sie silna osobowosc, jak dochodzi do wlasnych wnioskow...
            • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 18:25
              Ale dobrze tez wiedziec ze to nie tylko nasze takie tego no... szurniete? hehehe
              Zebysmy nie zaczely myslec ze cos tam to nasz wina itd.

              Ciagle czytam o malutkich dzieciach wiec zalozylam ten watek, nei myslalam ze
              bedzie taki fajny odzew.

              W dalszym ciagu najbardziej mnie osobiscie interesuja samodzielne mamy z
              jedynakami (obu plci - jak sie okazalo mamy chlopakow do nas przylgnely i tez
              fajnie smile) ale oczywiscie wszystkie numery nastolatkow/nastolatek z checia
              przeczytam smile

              Podzielimy sie wrazeniami z codziennego zycia i nie dajmy sie zwariowac, nie?
            • czekolada72 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 18:28
              am1966 napisała:

              > to fascynujace
              > przygladac sie jak rodzi sie silna osobowosc

              hahaha, moja sie urodzila od razu z superextra silna osobowoscia smile))

              a powaznie - to nie raz mam wrazenie, ze jest zdecydowanie silniejsza ode
              mnie...
    • alina66 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 18:24
      noo to jesteśmy w domu.
      Wszystkie mają to samo ... niezaleznie od płci
      A tak a propos zięciow, to nie wiem, bo u mojego syna w pokoju jest taki
      bałagan (i bałagan to jest eufemizm, powinno byc), że na razie sobie nie
      wyobrażam, żeby jakakolwiek panna to zniosła. A z taką samą nie przezyliby.
      Naczynia..... resztki pizzy/ resztki kolacji/ resztki czegos
      nieokreślonego..... skarpetki (sorry)...... tysiące kartek/i innego
      badziewia... i GITARA ELEKTRYCZNA (sztuk 2) I WZMACNIACZE. Czy teraz mi
      wspólczujecie bardzo?????

      natasza- mój też ma swój komp, mam zamiar konfiskować twardy dysk i kieszonkowe
      umniejszyć, jak będzie trzeba. Taka jestem.O.

      • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 18:26
        Moja miala kompa u siebie na gorze ale sie zbuntowalam.
        Komp jest na dole "pod okiem" - ja jej na monitor patrzec nie musze ale...
        czuje moja obecnosc w kolicy i niech sie boi tongue_out
        • czekolada72 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 18:35
          to i tak macie lepioej, bo u nas - z najrozmaitszych wzgledow - komputer stoi u
          Malej w pokoju. No i w zwiazku z tym mam dzikie wrzaski: ze to jej; ze ona nie
          potrzebuje, prosze bardzo moge sobie wziac itd - na okraglo...

          dochodxzi tez inna sprawa - zakochiwanie sie
          • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 18:39
            No wlasnie to zakochiwanie sie.... Byl i ratownik z wczasow i wszyscy koledzy
            po kolei....

            Czy te panny tak sie szybko zakochuja dlatego ze taty nie maja? To mnie akurat
            martwi.

            Komp? Phewwwwwwwww, zawsze mozna korki wykrecci smile
            • czekolada72 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 18:52
              U nas to chyba raczej nie brak tatusia, bo pierwsza milosc to jeszcze jak tatus
              byl, milosc trwala i trwala dosc dlugo, az wymarzeniec sie ozenil, potem zas -
              z gorki, i koledzy z klasy i z treningow, chyba juz przestalam nadazac ilu i
              ktory aktualnie wink)

              A korki - swietny pomysl - mamusia tv moze sobie na baterie ogladnac,
              prasowanie na swieczke i ogolnie isc z dzieciatkiem lulu, dzieciatko bez
              zadania wink
              A powaznie - system korkow na tyle u nasprzynajmniej skomplikowany, ze zanim
              dojde, ktory wylaczy tylko i wylacznie kompa to.... nie dosc, ze dluuuugo czasu
              minie, to jeszcze zapomne do czego mi to szukanie bylo potrzebne
              • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 21:54
                Czekolada - jak Twoja Mala ma 12 lat i ta jej pierwsza milosc sie juz ozenila
                to??????????? Ile ta jej pierwsza milosc miala lat?

                Boszeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee smile
                • czekolada72 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 22:53
                  smile)))))))))))))
                  Moje Dziecko po raz pierwszy zakochało sie niemalze w niemowlectwie, na bite 6-
                  7 lat, w kumplu mojego brata, starszym o 16 lat smile)

                  Nastepny byl starszy od niej 8 (ona 10 latek) - trwało ok. 1 roku ; potem był
                  taki z 4-5 lat starszy, to trwa tez przeszlo rok ; do tego w tle blakaja sie
                  zakochani w Małej koledzy z klasy, ktorych Mala laskawie akceptuje badz nie,
                  ale za tymi to juz nie nadazam.

                  Niezle, nie wink
                  • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 30.03.05, 23:09
                    Dzieki - az mi ulzylo wink

                    Dobrej nocki wszytkim zycze...

                    Zzzzzzzzzzzzzzzz Zzzzzzzzzzzzzzzzz Zzzzzzzzzzzzzzzzzz

                    PS Moja mala pyskata na swieta pojechala do babci, wraca w niedziele - to czas
                    na moje psychiczne odprezenie.
    • alina66 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 31.03.05, 09:27
      A propos zakochania:

      Mój syn (jedynak też smile zakochuje się często i namiętnie (niedawno się bałam,
      ze jak otworzę lodówkę to z środka jego dziewczyna wyskoczy - siedziała u nas w
      domu od rana do nocy smile, te miłości trwają tak krótko, że moj aktualny partner,
      który jest Niemcem i nie mówi po polsku, zrezygnował z uczenia się imion
      dziewczyn mojego syna, bo ledwie się zdąży nauczyć, to już jest inna smile

      A czy znacie takie zjawisko:
      Mój syn chce, żebym się na coś zgodziła, co ... ehm ... wymaga przemyślenia.
      Odczekuje, aż jestem bardzo zajęta i wówczas mimochodem rzuca pytanie. Ja
      (zajęta i skoncentrowana) odpowiadam, zupelnie nie jarząc wagi tematu. Po czym
      po odpowiednim czasie dzieciątko oznajmia: no jak to, przecież pytałem i się
      zgodziłaś. Teraz rozpracowalam zjawisko i nie odpowiadam pochopnie, ale czasem
      mu się jeszcze uda.

      I nadmieniam, że półnago z rozpoczęciem wiosny chodzą także męskie nastolatki.
      I - czy macie jakąs radę na LENISTWO?????
      • natasza39 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 31.03.05, 09:35
        No własnie alina... LENISTWO!!!!
        Ja juz czasem nie wyrabiam i jako że krewka ze mnie kobita, w ostatatniej
        chwili powstrzymuje się, aby nie trzepnac w ucho!
        Na moje puyanie dlaczego łóżka nie scieli odpowiada: "Po co. przeciez wieczorem
        znów trzeba scielić?"
        Na moje pytanie czy był z psem (Suk jamniczy jest jego psem i molestował mnie
        wczesniej pół roku o tego psa) odpowiada, w okolicy godziny 15-stej, ze owszem
        pies był przeciez rano!
        Jak mówie mu że ma syf w pokoju, odpowiada z usmiechem, ze on ten syf lubi, a
        ja mogę tam nie wchodzić przecież, bo po co się masz mamusiu stresować
        (bezczelny!!!).
        Przed świetami prosiłam go zeby umył u siebie okno. Umył owszem szyby!! Ram sie
        już nie chycił!!!
        Współczuje juz dzis mojej biednej synowej!!!
        Ale nie będę wredna! Wczesniej ja ostrzegę lojalnie!

        alinka! Tez nie mam sposobu na lenistwo.
        Czasem tylko jak on mnie o cos prosi, przypominam ze ja go tez prosiłam, a on
        miał to w d..., wiec aktualnie ja tez mam w d..
        Czasem odnosi to skutek, a czasem nie!
        • alina66 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 31.03.05, 09:40
          czy oni te swoje teksty skądś biorą???
          Bo mój odpowiada dokładnie to samo, włacznie z odpowiedzią na temat psa....

          Jak czytam ten wątek to myślę, czy one - te nasze dzieci- przez kalkę są, czy
          co?
          Niezaleznie od płci to samo.
          Nadal czekam na oceny ....

          • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 31.03.05, 10:38
            Witam znowu.

            No fakt - przez kalke musialy byc tego ..no... zrobione?

            smile

            Ale fajnie poczytac ze wszystkie takie same, nie?

            Jaki wniosek? Nie przejmowac sie (jakos).

            smile
            • czekolada72 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 31.03.05, 11:06
              Hihihi, jakby o mojej czytała, także odnośnie osobistego pieska smile
              To bardzo budujace, ze dziecko miesci sie w normie smile
    • alina66 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 31.03.05, 11:51
      taaaak. nasze nastolatkisię mieszczą w normie, ale ja mam spore wątpliwości,
      czy jak moj syn już wyrośnie z tego, to czy ja będę jeszcze się miescic w
      normie smile

      Czasem czuję się jak poganiacz mułów.
      Aha, czy Wasze rachunki za wodę też są takie jak rodziny z siódemką dzieci???
      Bo ja mam wrażenie, że żyję z jedynym człowiekiem na świecie, który
      a) po wyjściu z wanny wchodzi prosto pod prysznic , rzekomo żeby się umyć
      b) CZYTA GAZETY POD PRYSZNICEM !!!!!

      i mamy przemysł kosmetyczny ze szczególnym uwzględnieniem kremów na pryszcze...
      • natasza39 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 31.03.05, 12:04
        alina z ta woda tez tak mam!!!
        Acha i oprócz siuraksów wszelakich na pryszcze zuzywa furę dezodorantów!!
        Pryska sobie nimi wszystko (wiesz co chce powiedziec).
        Jak sie ten dezodorant pomiesza z zapachem "młodocianego testosteronu",
        skarpetek po w-f utkanych za tapczan, kurzu w pokoju i suki, która akurat ma
        cieczkę mozna pasć trupem w drzwiach pokoju młodego!!!
        I tak sie zastanawiam...
        Kapie się bez przerwy, zuzywa tony czystych bokserek, skarpet i podkoszulków, a
        w pokoju ma stajnię!
        • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 31.03.05, 12:27
          Ach - w pokoju wszyscy/wszystkie maja stajnie/obore itd a do nich nikt nie
          przychodzi bo sa cwani/cwane i mowia ze matka tyranka do domu znajomych nie
          pozwala przyprowadzac wink A na wyjscie robia sie na bostwa smile

          Moja psa nie ma (taka glupia nie jestem) ale mamy kociska ktore oczywiscie sa
          na mojej glowie ale to ok bo akurat lubie potwory. Na psa sie nie dalam namowic
          widzac ze ja skonczy na wyprowadzaniu czworonoga a na to za leniwa jestem
          chociaz zwierzaki lubie.

          Wracam do domu po pracy kolo 5, mala w domu jest kolo 4 - siedzi przed kompem a
          koty ze zwieszonymi pyskami siedza przed miska. Wchodze i jeszcze w plaszczu
          karmie stworzenia.

          Gdzie mala idzie na 2 tygodniowe szkolne praktyki? OPIEKOWAC sie zwierzetami bo
          tak je kocha. W miedzyczasie jej wlasne koty swoje ogony pozjadaja chyba.

          smile
          • natasza39 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 31.03.05, 12:32
            Kurde, moja suka tez karmiona jak ja wróce z pracy, albo przed praca jej daję
            żarcie do miski.
            Ewentualnie, jak do babci (mojej mamy) na obiad po szkole chodzą, to tam pies
            karmiony.
            Mój ma ideologie do tego.
            Twierdzi mianowicie, że jamniki, jak za duzo jedzą to sie tucza i siadaja im
            kregosłupy. Wiec on tylko dba o jej linię!
            Juz mu kiedys powiedziałam, że tez mu nie dam zrec przez cały dzień, to może
            zrozumie co ten biedny pies czuje.
            A psine nasza kocham okrutnie, bo jest przeurocza i grzeczna menda.
            On tez, ale głównie do przytulania mu ona słuzy.
    • alina66 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 31.03.05, 13:54
      "Ach - w pokoju wszyscy/wszystkie maja stajnie/obore itd a do nich nikt nie
      przychodzi bo sa cwani/cwane i mowia ze matka tyranka do domu znajomych nie
      pozwala przyprowadzac wink A na wyjscie robia sie na bostwa smile"

      tego nie wiedziałam, ale teraz dopiero mi rozjaśniło..... chociaż mój
      przyprowadza wszystkich i siedzą tak w tym syfie i mój syn twierdzi, że nikomu
      to nie przeszkadza smile
      • natasza39 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 31.03.05, 14:02
        alina66 napisała:
        tego nie wiedziałam, ale teraz dopiero mi rozjaśniło..... chociaż mój
        > przyprowadza wszystkich i siedzą tak w tym syfie i mój syn twierdzi, że
        nikomu
        > to nie przeszkadza smile

        Widać chłopaki maja inne podejscie do "swojego syfu", bo mój ma to samo.
        Widać oni bardziej sa zorientowani jak i co i wszyscy maja taki swój syfek i
        nikomu to nie przeszkadza...
        O tempora o mores!
        • derena33 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 31.03.05, 14:52
          Wiecie co, chce was "pocieszyc" moj ma 21 lat i dalej ma syf w pokoju,a smieci
          wyrzuca jak mu dwudziesty drugi raz przypomne. Jak mu zwrocilam uwage, czy nie
          jest mu wstyd zapraszac ludzi do swojego pokoju, to mi bezczelnie odpowiedzial,
          ze inni maja tez tak samo. No po prostu taka moda!!smile)
          Z tym, ze teraz mieszka czesciowo w innym miescie w wynajetym mieszkaniu ze
          swoja dziewczyna to tam maja porzadek, podobno jak mowi jego dziewczyna, on tez
          sprzata.
          No tak a u mamusi mu sie nie chce.
          • natasza39 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 31.03.05, 15:13
            derena33 napisała:

            > Wiecie co, chce was "pocieszyc" moj ma 21 lat i dalej ma syf w pokoju,a smieci

            Wcale mnie nie pocieszyłaśsmile))

            Mój synus własnie wrócił ze szkoły i oznajmił mi, że dostał +4 z biologii, choc
            wogóle sie nie uczył.
            "I po co mnie matka gonisz do nauki, jak masz takie zdolne dziecko?"
            Ja: "Ale jak uczyłbyś się dostałbyś piatkę"
            On:" Matka, a kto mnie bedzie pytal, jak bedę szedł do pracy, co miałem na
            koniec z biologii w 1-wszej klasie?"

            No i takie sobie dialogi prowadze z "synusiem"
    • serengetti Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 31.03.05, 16:07
      Kobietki, czytam z zachwytem o tych waszych dzieciach i po prostu oczom nie
      wierzę - jeden szablonik, jak bum cyk cyk. Tyle że z porządkiem w pokoju to moja
      córa jest cwana. Ma koleżankę-pedantkę, i w momencie, jak bałagan dochodzi do
      zenitu i ja stawiam ultimatum (jeszcze na to reaguje, jak długo - nie wiem) -
      zaprasza ją do siebie, a tamta wiadomo - pedantka - no i ona sprząta, a moje
      dziecko zadowolone nos w monitor i bloga majstruje smile))
      Ale jak mi naczyń w kuchni brakuje, to na 100% znajduję u niej - niektóre sprzed
      2 tygodni!
      Za to do miłości jeszcze nie dojrzała... wolę nie myśleć, co będzie, jak się
      zakocha... Chyba się wtedy utopię smile)
      Z ojcem kontakt ma, ale sporadyczny i sami sobie ustalają, więc przynajmniej to
      mam z głowy. Ja nie stawiam przeszkód, chyba że akurat mamy mieć z dawna
      zapowiedzianych gości, a on wyskoczy jak Filip z konopi - wtedy stawiam veto.
      • alina66 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 31.03.05, 16:33
        noooo. Przyniósł oceny ze szkoły. Bieda z nędzą (jak na jego możliwości).
        Oczywiście z gotowym planem naprawczym, żeby mnie zmiękczyć (co to on nie
        zrobi, żeby było lepiej...)

        Pomyślałam, i: komputer w tygodniu 1 godzina dziennie, zero wyjść w tygodniu i
        kazanie.
        Chyba się wstąpię zaraz. LENISTWO do sześcianu normalnie. I mydlenie oczu na
        każdą okazję. W takich momentach przykro, że tatuś ma to wszystko w d.... .
        Oczywiście ja jestem ta wredota, co to zakazuje, nakazuje itd.
        • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 01.04.05, 00:20
          A czy wasze pociechy cos w domu robia? Czy maja jakies obowiazki z ktorych
          powinny sie wywiazywac itd?

          Na co pozwalacie a na co nie w sensie godzin wracania do domu, przyprowadzania
          znajomych itd?

          Dobrej nocki zycze smile
          • nangaparbat3 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 01.04.05, 02:52
            Moja zaczęła z własnej inicjatywy zmywać naczynia jak miała 8 - zostalysmy
            wtedy same i zaczęłam sie z nia konsultować w sprawach typu zakup nowego mebla
            czy tapety - efekt był natychmiastowy i mnie sama zaskoczył. Teraz ma 13,5.
            Oczywiscie nie jest aniolem, często muszę ja prosić, zeby coś zrobiła (ze
            stałych obowiązków tylko wyprowadzanie psa rano - nie muszę przypominać),
            nierzadko mi odmawia (jestem zmęczona, później, etc.), ale jak powiem, ze
            BARDZO mi zależy, zrobi.
            NICZEGO, ALE TO ABSOLUTNIE NICZEGO NIE MOGĘ Z NIĄ ZAŁATWIĆ SIŁĄ. Ale własciwie
            wszystko co ważne po dobroci załatwic się daje, nawet bez specjalnego wysiłku.
            Kiedy miala trzy lata darła się, że nie chce takiej mamy (wtedy mówiłam, że ja
            nie chcę żadnej innej coreczki, tylko ją, i wszystko dobrze sie kończyło).
            Kiedy miała 4, chciała sie wyprowadzić do cioci.
            Kiedy miała 6-7 chciała uciec z domu, bo nasze małżeństwo się rozpadało, i w
            domu panowało napięcie. Że chciała uciec, powiedziała mi jak juz się
            rozstalismy, twierdząc, że teraz jest o wiele lepiej (ale ma dobry kontakt z
            ojcem).
            Kiedy miała 9, napisała na drzwiach swego pokoju: pukać, stać i czekać. To
            pukałam, stałam i czekałam. Napisu juz nie ma, jesli drzwi są zamknięte, pukam
            i nie czekając na odpowiedź powolutku wchodzę.
            Kiedy miała 10-11-12 i była w grupie rowieśników, na mój widok czyniła gesty
            jakby sie opedzała od szatana i wrzeszczała: Idź stąd! Idź stąd! Odchodzilam,
            ale było mi przykro. Powiedziałam jej wreszcie, jakie to dla mnie nieprzyjemne.
            Wysłuchala mnie, (szczerze) przeprosiła, i wyjasniła, dlaczego nie ma powodu,
            zeby mi było przykro. Odrobine mi ulzyło, ale starałam sie unikać podobnych
            sytuacji.
            Nie wiem, co bedzie dalej.
            Mam nadzieje, że będziemy umiały z soba rozmawiać. W naszych rozmowach - i to
            dotyczy nas obu - słuchanie jest ważniejsze od mówienia.
            Ale też wiem, ze wszystko sie może zdarzyć - i złego, i - na szczęście -
            dobrego.
            • czekolada72 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 01.04.05, 11:22
              Od razu mowie - zeby zbytnio nie dublowac - dopisza sie do watku Nangaparbat3

              nangaparbat3 napisała:

              > zostalysmy
              > wtedy same i zaczęłam sie z nia konsultować w sprawach typu zakup nowego
              mebla
              > czy tapety
              moja miala wtedy 10, teraz 12,5, w sprawach domowych robie tak samo, aczkolwiek
              bardzo sie pilnuje, aby z niej nie zrobic "partnera, aby nie przerzucic na nia
              tych obowiazkow powiedzmy, ktore powinny wlasciwie znalezc sie w polowie na
              meskich barkach , o rany chyba nie na motalam?

              > Oczywiscie nie jest aniolem, często muszę ja prosić, zeby coś zrobiła
              To samosmile
              niestety - wyprowadzanie psa powinno byc jej stalym nieprzypominanym
              obowiazkiem - ale ....

              > NICZEGO, ALE TO ABSOLUTNIE NICZEGO NIE MOGĘ Z NIĄ ZAŁATWIĆ SIŁĄ. Ale
              własciwie
              > wszystko co ważne po dobroci załatwic się daje, nawet bez specjalnego
              wysiłku.
              Dokladnie to samo + nieraz lekkim podstepem, bo szkoda i moich i jej nerwow

              Kolejne etapy nienawidzenia, wyprowadzki itd tez przerabialysmy

              > Kiedy miała 9, napisała na drzwiach swego pokoju: pukać, stać i czekać. To
              > pukałam, stałam i czekałam. Napisu juz nie ma, jesli drzwi są zamknięte,
              pukam
              > i nie czekając na odpowiedź powolutku wchodzę.

              U nas byla wywieszka firmowa, zeby nie wchodzic i nie przeszkadzac. Niestety
              zdarzaja sie tez wrzaski histeryczne typu "Nie wchodz do mojego pokoju" i
              szurniecie drzwiami. sad Ucze sie nie reagowac na to gwaltownie, zaciskac zeby,
              pooddychac i potem spokojnie powiedziec ze jestmi przykro itd.

              Tez nieraz zyczy sobie, zebym zaczekala na nia w autku, jak podjezdzam po nia
              na zajecia, ok, rozumiem to, nie ma sprawy.

              Aha, moja jak rozmawia przez telefon to zamyka sie na drugim koncu domu, i
              starannie dba o to, zeby nikt (czyli ja) nie wszedl na jej konto w kompie wink

              > Nie wiem, co bedzie dalej.
              > Mam nadzieje, że będziemy umiały z soba rozmawiać. W naszych rozmowach - i to
              > dotyczy nas obu - słuchanie jest ważniejsze od mówienia.
              > Ale też wiem, ze wszystko sie może zdarzyć - i złego, i - na szczęście -
              > dobrego.

              Tylko sie podpisac pod tym smile
              Nie moge zaprogramowac jej zycia, nie moge schowac pod kocem, mogetylko pokazac
              dobre i zle strony i radzic jak wybierac, ale wyboru dokona tylko ona....
    • alina66 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 01.04.05, 09:45
      obowiązki?
      Ma wyprowadzać psa po południu, ale jak nie powiem, to zapomni. I teoretycznie
      sprząta kojec, ale też jak przypomnę i nigdy mu nie pasuje.
      Powroty do domu- chyba nie ma sensu, żebym pisała, bo mój syn starszy od Twojej
      córki.

      Wiecie co, od wczoraj myślę nad wynikami w szkole i wymyśliłam, że chyba muszę
      zmienić swoje oczekiwania. Mój syn nie jest ambitny, (ja jestem bardzo) i jest
      mi z tego powodu bardzo przykro, ale właściwie on nigdy nie był ambitny i
      zawsze robił tyle, ile było trzeba, żebym ja nie wyła. i chyba tak już zostanie.
      Szkoda mi, bo gdyby się przyłożył, miałby nieograniczone praktycznie
      możliwości, choćby z tego powodu, że jest dwujęzyczny i oprócz tego włada
      jeszcze lepiej lub gorzej trzema innymi językami obcymi. Ale to jego zycie i to
      on je musi układać, a z takim podejściem nie ma co marzyć o studiach na dobrej
      uczelni.... sad
      • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 01.04.05, 11:07
        MOja mala tez dwujezyczna - no prawie 3 jezyczna.

        Im sie "nie chce" poprostu nic ot co.

        Wraca w niedziele od babci - nastawiam sie juz psychicznie smile
      • natasza39 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 01.04.05, 11:19
        Moge sie alina podpisac obiema rękami pod Twoim watkiem!
        Zupełny brak ambicji, minimalizm w maksymalnym wydaniu!
        A angielskim włada jak polskim. Niemieckiego nie cierpi. Informatykę uwielbia.
        Reszty uczy sie od.. do...

        Za to muszę przyznać, że jak go o cos poprosze jest obowiazkowy i do bólu
        punktualny.
        Nigdy sie nie spoźnił niegdzie.
        No i nie mam kłopotów z wracaniem po nocach. Ja sie raczej martwie, że on
        niegdzie nie łazi.
        Dyskoteki uważa za głupote totalna, a jesli chodzi o dziewczyny, to uważa, że
        jak na razie to go nie stac na nie, bo ma za małe kieszonkowesmile))
        A po za tym zbiera na nowa "grafę" i sepi sie z kazdą złotówką!
        • serengetti Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 01.04.05, 13:40
          Też się podpisuję, aczkolwiek moje dziecko dwujęzyczne nie jest. Natomiast
          ambicji nie ma za grosz. Uczy się na 3, bo woli spędzać czas przy komputerze niż
          nad książką...
          Na dyskoteki ani wieczorami do koleżanek nie chodzi, bo nie lubi. Za to maniacko
          wszystkich sprasza do domu. Jak urządziła urodziny, miało być maximum 10 osób -
          same dziewczęta. Ja dość długo pracuję, więc młodzież przez 2 godziny była bez
          nadzoru osoby dorosłej (nie licząc sąsiadki, która nasłuchiwała i od czasu do
          czasu łypała, czy dom nie płonie). Jak przyszłam - zabawa na całego, naliczyłam
          16 par butów, z tego oczywiście połowa należała do chłopców. Ale muszę przyznać,
          że bawili się kulturalnie i większych ekscesów nie było. Może byli za młodzi -
          po 12-13 lat...
          Obowiązki ma, bo ja późno wracam, więc od powrotu ze szkoły do mojego jest sama
          - musi sobie sama odgrzać obiad, nieraz obrać ziemniaczki albo ugotować makaron,
          często jak ja wracam, to mam gotowe jedzenie. Natomiast o pozmywanie nigdy nie
          mogę się doprosić. Nie mówiąc o sprzątnięciu pokoju....
          • czekolada72 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 01.04.05, 14:35
            Jezeli chodzi o gotowanie - daje sobie rade swietnie, i caly obiad kilkudaniowy
            tez zroni, ale kuchnia - czyste pobojowisko, a i o oszczednosciowym gotowaniu
            mowy niet wink
            • serengetti Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 04.04.05, 10:34
              Coś mi się widzi, że kuchnia (a właściwie czystość w niej) to pięta achillesowa
              wszystkich nastolatków smile)
    • madalenka25 tak - współczuje 01.04.05, 11:33
      facetowi, który kiedys zwiąże się z moja Młodą - już teraz wie czego chce,
      Domowy twierdzi że to mała walcząca feministka, która nie jednemu chłopu da
      bobu..

      • gosza26 Re: madalenka25 01.04.05, 11:59
        ciekawe jak będzie wyglądało jej spotanie i młodego??myslę,że go szybko urobismile
      • gosza26 Re: madalenka25 01.04.05, 12:00
        madalenka25 napisała:

        > facetowi, który kiedys zwiąże się z moja Młodą - już teraz wie czego chce,
        > Domowy twierdzi że to mała walcząca feministka, która nie jednemu chłopu da
        > bobu..
        >
        ---------------------------
        Młodego oczywiscie tego, który ma lat 15wink
        • madalenka25 Re: madalenka25 01.04.05, 12:12
          poczekaj jak bedzie miał 2..pare lat a ona z 17 - teraz to jeszcze może go
          potraktowac jak straszego brata którego zawsze chciała miec
          • nikita181 Re: madalenka25 01.04.05, 12:38
            serce mi uroslo, jak przeczytalam ten wątek. Swego czasu szukalam wszystkiego o
            nastolatkach i nic ciekawego nie znalazlam. Moja ma 16 lat i mialam z nia
            potworne problemy. Widzę, że też macie podobne i to mnie cieszy, bo to znaczy,
            że nie jestem wyjatkiem.. Ale robila też gorsze rzeczy. powoli sie stabilizuje.
            ja postawilam granice, np. powrot do domu najpoźniej o 21, na gg do 22.30,
            żadnych nocnych wyjśc czy dyskotek dla doroslych. Tylko ja wiem, ile mnie to
            kosztowalo. Ale jakoś wybrnęła z najgorszych klopotow, tylko uczy sie tak sobie
            (leniwa do bólu i brak ambicji), ale wierzę, że to przejściowe. dalej sie na
            mnie wydziera oczywiscie, ale nie odbieram tego tak osobiscie jak kiedyś.
            Bardzo mi pomogla książka "Tak, twój nastolatek jest szalony", polecam
            wszystkim, bo uświadomila mi, że to rodzaj opóźnienia umyslowego czyli choroba,
            która minie. także to, że nie musze sie umartwiać ani że nie wolno odpuszczać,
            bo dzieciak nie wie co robi. dalej mam z nia problemy, ale już nie tak poważne,
            raczej normalne a ja lepiej sobie radzę emocjonalnie.
            • pyskata36 Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 01.04.05, 16:09
              No dobra - a jak wam ogolnie weekendy mijaja?

              smile
              • chardonnay_79 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 01.04.05, 19:25
                O rany!!
                dobrze ze trafilam na ten watek...mam czas zeby sie starannie przygotowac smile
                Pierwsze co zrobie to wybuduje stajnie kolo domu! A jak moje jeszcze nie
                swiadome dziecie pojdzie spac to juz teraz bede jej zakladac sluchawki z
                nagraniem mojego glosu : ucz sie, nie len sie albo wyjdz z psem wink
                hmmm na razie pozostaje mi wiara w to ze za 7 lat zmieni sie moda wsrod
                nastolatkow i w przyszlosci dzieciaki beda brac udzial w konkursie "na
                najczystszy pokoj" smile))
                Pozdrawiam mamy nastolatkow smile
                • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 02.04.05, 13:15
                  Oj - kobitki? Gdzie jestescie?

                  Malolaty was do kompa w weekendy nie dopuszczaja czy co?

                  smile
                • nangaparbat3 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 02.04.05, 21:04
                  Ja zachorzalam, mala sie mną (oraz psem) opiekowala, też się rozlozyła, mamy
                  szpital, babcia z dziadkiem sie litują i przychodzą, trzesę się, żeby tego
                  paskudztwa od nas nie zlapali.
                  Co do weekendu, to niedziela jest tatusia, mam z głowy. W piatki chodzimy do
                  kina (jeszcze chce ze mna chodzić, ale to pewnie ostatnie podrygi), a w soboty
                  na koncerty. To jest fajne, stroimy sie, mizdrzymy przed lustrem, i mamy
                  prawdziwe swieto. Choć ona lubi tylko współczesną muzykę, wie zazwyczaj
                  utyskuje. Ale chodzi ze mną, jeszcze. Nie martwie się na zapas, bo całe życie
                  ganiałam na imprezy sama.smile
                  • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 02.04.05, 21:36
                    Hmmm - moja ze mna nie chce nigdzie chodzic... Ja jestem "stara baba" a
                    kolezanek (takich z ktorymi moglaby wyjsc gdzies) mala nie ma sad
                    • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 04.04.05, 15:17
                      Zyjecie? Czy wam wasze nastolatki dostep do kompow zablokowaly/li?

                      smile
                      • natasza39 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 04.04.05, 22:16
                        Zyję jeszcze, choc zapracowana jestem.
                        Kupiłam sobie swojego kompa, bo mi młody skutecznie blokował dostę do netusmile))
                        Teraz jestem swobodna, bo młody wisi u siebie a ja u siebie.
                        hehehe czasem nawet po gg cos pisze do mniesmile))
                        A tak na powaznie, jakos nie mam nastroju pisać czegokolwiek, bo mi smutno
                        okropnie po tym naszym Karolu. Oj okropnie mi smutnosad((
                        • czekolada72 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 04.04.05, 22:35
                          Wlasnie, jakas taka pustka ogarnia czlowieka, ze nic sie nie chce, lepiej
                          posiedziec w ciszy...

                          Moje dziecie tescik jutro pisze, i oczywiscie mamusia bardziej przezywa wink

                          A jutro do sadu tuptam sad
              • czekolada72 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 10.04.05, 23:37
                Niniejszy weekend minal nastepujaco - wczoraj domowa krzatanina, Dziecko
                udawalo ze sie uczy, z klawiatura na kolankach. Za to dzis - "dzien pizamowy"
                sobie urzadzilysny smile Odsypianie, obiad z polproduktow i kanapek z tego co
                bylo, na koniec popcorn przed tv smile)) Szkoda, ze tak krotko ta niedziela trwala
                i od jutra szara rzeczywistosc. Pozdrawiam wszystkie Mamuski i Nastolatki!!
    • nangaparbat3 PYTANIE DO CZEKOLADY (I INNYCH MAM SZÓSTOKLASISTEK 05.04.05, 22:00
      Jak tam ppo teście kompetencji? Trzymałam kciuki!
      • czekolada72 Re: PYTANIE DO CZEKOLADY (I INNYCH MAM SiZÓSTOKLAS 05.04.05, 22:31
        Dzieki piekne smile
        Mała twierdzi, ze nie bylo trudne. Wyniki zibaczymy dopiero po wystawieniu ocen
        koncowych, zeby nauczyciele sie nie sugerowali.
        To teraz nadchodzi pora na trzymanie kciukow za gimnazjalistow smile
        • nangaparbat3 Re: PYTANIE DO CZEKOLADY (I INNYCH MAM SiZÓSTOKLA 05.04.05, 22:53
          To sie cieszę, ze Mała zadowolona. Ja na razie mam 2 lata spokoju, ale w
          zeszłym taka atmosferka panowala w klasie, że bałam się, ze mi sie dziecko z
          tych nerwow rozleci. Poszlo jej dobrze, ale jaka strata energii!
          Acha, juz dawno mialam napisać, ale nie wychodziło: moja tez sie kochała od
          dziecka, w wieku lat 3 w koledze swego taty, sympatycznym i przystojnym, ale ja
          mam koncepcje, ze zadecydowała czerwona gawroszka.
          • czekolada72 Re: PYTANIE DO CZEKOLADY (I INNYCH MAM SiZÓSTOKLA 06.04.05, 12:00
            No coz, moje Dziecie ma niestetypodejscie typu "szkola powinna czuc sie
            zaszczycona, ze moje dziecko zechcialo zjawic sie w jej progach i zasiasc do
            napisania egzaminu, klasowki, lekcji w zeszycie"
            Czarna rozpacz
            A w ogole, to czym ja sie martwie, przeciez to jej szkola i jej gimnazjum....
            Normalnie zwariuje!
    • czekolada72 Jan Paweł II 06.04.05, 18:43
      A jak Wasze nastolatki przyjely smierc Papieza? Jak reagują na okres załoby i
      wydarzen, ktore w tym czasie maja miejsce? Biora udzial, angazuja sie,
      przezywaja? czy tez jest to im w miare obojetne?
      • natasza39 Re: Jan Paweł II 06.04.05, 18:47
        Mój syn tak. Przezywa. Cichszy jakiś, mniej na kompie siedzi, uczy się, trochę
        mniej pyskuje i pyta mnie o papieza tego młodego, którego ja pamietam, bo on
        juz pamieta staruszka
      • nangaparbat3 Re: Jan Paweł II 06.04.05, 22:08
        Moja jest malo wylewna, chyba bardziej dzieli mój smutek niż smuci sie sama,
        ale tak do końca to nie wiem. Nigdy nie wiem, co ona przezywa, tak ma.
        • czekolada72 Re: Jan Paweł II 06.04.05, 22:44
          No to mamy nieco podobnie. Moja czesto sie zamyka w sobie albo pozuje na
          niewrazliwa ...
    • natasza39 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 06.04.05, 18:49
      A tak nawiasem.... mimo wszystko nie najgorsza ta nasza młodzież jak patrzę na
      to do czego teraz, w te dni sa zdolni.
      Moje dziecko chodzi 3-ci dzień do szkoły w garniturze, pod krawatem.
      Młode kibole z przeciwstawnych druzyn godzą się ze soba, chodza wieczorami pod
      kościoły ze świeczkami modlac się.
      Mam nadzieje, że tak juz zostanie, choć w części....
      • alina66 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 09.04.05, 09:47
        mój anioł też przezywa śmierć papieża i smutno mu, że Go nie zobaczył.

        Mam do Was pytanie, a raczej prośbę o radę:
        Moje dziecię ma dość osobliwy sposób rozmowy ze mną. Nie potrafię dokładnie
        opisać, w każdym razie jest upierdliwy, czepia się słówek, bywa dla mnie
        niemiły i generalnie jest na "nie", czasem gada tak glupio, ze się sam po
        chwili z tego co powiedzial smieje. Ale czasem wyczerpuje moją cierpliwość.

        Ze swoim tatusiem, który pojawia się na godzinę tygodniowo i nie stawia żadnych
        wymagań ćwierka przez telefon zupelnie innym tonem.

        Staram się nie mówić źle o ojcu mojego syna, ale czasem mnie poniesie.
        Chociażby kiedy moje dziecko twierdzi, że tatuś nie ma studiów i ma dobrą pracę
        (tak na marginesie moj eks przez chorobę alkoholową był wyrzucany z pracy, był
        też bezrobotny, ma dlugi przekraczające 100 tys złotych i jest kompletnie
        nieodpowiedzialny). No i teraz mam dylemat- do jakiego stopnia uświadamiać
        dziecko, do jakiej sytuacji w swoim życiu doprowadził jego ojciec? Jak mówić o
        tym, że ojciec nie wymaga od niego, w związku z tym nie ponosi
        odpowiedzialności i że ton mojego syna w stosunku do mnie powinien być
        conajmniej taki jak do ojca? Czy Wy też macie takie dylematy?
        • czekolada72 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 09.04.05, 12:21
          Tez mam tego typu problem... moje dziecie jest niczym dwa w jednym - z jednej
          strony kochane, slodziutkie malenstwo, dla ktorego najwazniejsza mamusia, do
          ktorej by sie tulilo, najwieksza radosc to przyjsc jak maly dzidzius i sie
          utulic, frajda wycieczek, spacerow, "mamus poczytaj mi" ; rownoczesnie dorosla
          kobieta, ciuchy, fryzury, kosmetyki. Z drugiej strony - zlosliwy, pyskaty,
          denerwujacy maly arogant, gdyby to byl ktos dorosly, obcy - chyba bym mu glowe
          urwala, potrafi doprowadzic do placzu sad , wyprowadzic maxymalnie z rownowagi.
          I jednoczesnie do tatusia - prosty, zrownowazony jezyk, jezeli on nie postawi
          sprawy na ostrzu noza - wszystko wytlumaczalne jest na jegio korzysc....
          • nangaparbat3 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 09.04.05, 20:04
            cześć, Czekolada,
            u mnie teżnie wolno było złego słowa na tatusia powiedzieć, nawet westchnienie,
            ze znowu sie spóxnia z forsą (łagodne westchnienie) by lo kamieniem obrazy i
            skutkowało zamknieciem się przede mną, cichą rozpaczą - brrrr. Tak mnie
            wychowała, że ja rzeczywiscie o tatusiu same superlatywy, a jakże, i nawet na
            dobre to nam wszystko wyszło, chwalę sobie. Myslałam, że to ma związek z
            wiekiem, bo ostatnio zaczęła byc krytyczna, widzi jasno, nie boi sie
            powiedzieć , ze ma do niego pretensje - ale to dopiero od roku. I jest w tyn m
            bardzo dojrzała, nie krytykuje go "w ogóle", tylko konkretne zachowania, a poza
            tym bardzo go kocha.
            No więc nie wiem, moze to wiek (jest o rok starsza od Twojej), a moze też
            odleglość od rozstania (nie mieszkamy z soba już szósty rok).
            Poza tym, oczywiscie, raz dzidzius, raz dojrzała kobieta, a raz rozchichotana
            malolata - i nigdy nie wiem, co przeważy.
            • pyskata36 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 11.04.05, 02:57
              "Poza tym, oczywiscie, raz dzidzius, raz dojrzała kobieta, a raz rozchichotana
              malolata - i nigdy nie wiem, co przeważy"

              No wlasnie - nigdy nie wiem ktore wcielenie sie obudzi rano, ktore wroci ze
              szkoly itd.....

              I ja mam rzucic palenie?

              sad
    • czekolada72 Zapytam wprost - jak Wasze Nastolatki 17.04.05, 11:02
      zaakceptowały lub nie partnerki ojcow, zwlaszcza takie, dzieki ktorym rozpadły
      się Wasze rodziny? Czy były na slubach ojców? Jak sie zwracaja do nich?
    • czekolada72 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 24.04.05, 22:37
      Podbijam
      • nangaparbat3 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 27.04.05, 03:15
        Witaj, Czekoladko, tak na marginesie - czy Twój nick ma coś wspólnego z filmem?
        (Ulubiony corki i mój). I czy mam rację wyobrażając sobie zawsze, że to
        ciemnobrązowa gorzka czekolada?
        Moja Neksia nie przyczyniła sie do rozwodu, więc miałysmy bardzo łatwo. Poza
        tym ona (Neksia) naprawdę jest w porządku, corka ją polubiła, a przez córkę i
        ja.
        Ale nie wyobrażam sobie, co by bylo, gdybym ją uważała za przyczynę rozpadu. Na
        pewno byłoby to wtedy przeokropnie trudne, aż strach pomysleć. Jednak z
        trzeciej strony nie jest łatwo rozbić naprawdę udany zwiazek. Wydaje mi sie, ze
        związki rozpadaja się niejako same z siebie bardzo często, ludzie są z sobą
        siłą ciężkości, i jesli wtedy kogos sie spotka, mozne nastapić ostateczne
        zerwanie. Tak miałam z poprzednikiem Exa. Teraz jestem dozgonnie wdzięczna
        kobiecie, ktora mnie od tego poprzednika uwolniła smile
        • czekolada72 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 27.04.05, 10:46
          Nie, z tym filmem nic nie ma wspolnego, powstal na bazie cytatu z reklamy: "A
          swistak siedzi i zawija w sreberka" smile
          A w tej chwili ta czekolada chyba z wierzchu bardzo gorzka, w srodku nadziewana
          czym tylko sie da - jest polamana, rozjechana, zmiazdzona, nie nadajaca sie do
          poczestowania kogokolwiek

          To faktycznie - sytuacje macie zupelnie inna, klarowna, spokojniejsza.
          Żaluje, ze w naszym przypadku niezostala zachowana taka kolejnosc.
          Co do tej trzeciej strony - tez sie mi tak kiedys wydawalo, ze wlasnie jestesmy
          takim zwiazkiem, ktory przetrwa wsio - no i jednak nie rzetrwal....
          ce la vie
          • nangaparbat3 Re: Samodzielne mamy nastolatek-jedynaczek? 29.04.05, 20:41
            Cześć, Czekolada,
            mnie tez się wydawało, że to będzie na całe zycie - w ogóle nie przychodziło
            mi do głowy, że możemy sie rozstać, bardzo go kochałam, kiedy usłyszałam nagle,
            z dnia na dzień, że nie może mnie znieść, nienawidzi mnie i chce odejść.
            Strasznie cierpiałam, bałam się przede wszystkim o dziecko. Prze rok robiłam
            wszystko, zeby "ratować związek", ale w końcu poczułam, ze mam dość. I
            wszystkim nam wyszlo to rozstanie na dobre, czego z całego serca zyczę Tobie i
            wszystkim rozstajacym się. Chcociaż jest trudno, bo też otoczenie, zwłaszcza
            rodzina, nie ulatwia sprawy, wiem coś o tym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka