Dodaj do ulubionych

Przedstawiam się

18.05.05, 13:39
Witam wszystkie samodzielne mamy. Jestem świeżą samodzielną (chyba jeszcze
nie) mamą.
Mam 30 lat i niespełna dwuletnią córeczkę. Moja historia jest podobna do
tysiąca innych, były wybrał inną i wyprowadził się do niej, by wieść
szczęśliwy żywot. Ale to nie wszystko. Pierwszy kryzys mieliśmy, kiedy Mała
miała rok. Były oświadczył, że potrzebuje czasu na przemyślenie swojego życia
i wyprowadził się od nas po raz pierwszy. Nie było go osiem miesięcy. Przez
cały ten czas utrzymywał z nami stały kontakt. Starałam się jak mogłam
ratować nasz związek, namawiałam do rozmów, poszła na terapię własną, żeby
znaleźć przyczynę kryzysu. Stopniowo relacje między nami się polepszały i
były wrócił. Na miesiąc. Po miesiącu oświadczył mi, że kocha inną kobiatę i
wyprowadził się do niej następnego dnia. Wiele razy wcześniej zapewniał mnie,
że nie jest z nikim związany.
I tak zostałam sama. Nie muszę tu opisywać przez co przechodzę, bo wiele z
Was zna ból porzucenia. Teraz wydaje mi się, że ten ból nigdy nie minie, że
już zawsze będzie gdzieś we mnie tkwił.
Kochane, napiszcie parę słów pocieszenia. Jak radziłyście sobie zaraz po
rozstaniu?
Obserwuj wątek
    • czekolada72 Re: Przedstawiam się 18.05.05, 13:47
      Przez pierwszy tydzien nie jadlam, schudlam 10 kg i to byl jeden plus. Potem
      przez chodzilam do pracy, zaryczana jak nieboskie stworzenie, a na koniec
      zacisnelam zeby... i po prawie trzech latach jeszcze sie nie uporałam.
    • kropkaa1 Re: Przedstawiam się 18.05.05, 14:38
      Hm....
      Mój były zostawił mnie i roczne dziecko, pytasz jak przez to
      przeszłam....bardzo źle. Ale było to już ponad trzy lata temu i powiem Ci że
      już tego nie pamiętam. Nie będę Ci opowiadała że będzie dobrze, bo narazie nie
      będze, niestety. Ale po jakimś czasie wszystko wróci do normy, przestaniesz
      płakać, ułożysz sobie życie i na białym koniu nadjedzie ten jedyny...który
      pokocha was obie!!!!! I W TO MUSISZ WIERZYĆ ŻEBY PRZETRWAĆ
    • kropkaa1 Re: Przedstawiam się 18.05.05, 14:39
      a jak będą większe doły to pisz do nas na forum albo na priva

      pozdrawiam i trzymam kciuki,
      kropka
    • screen Re: Przedstawiam się 18.05.05, 15:36
      Ja odeszłam sama. Żadne z nas (chybasmile nie miało kogoś innego. Było mi ciężko i
      smutno, bo moje uczucia zostały zdeptane jak uciążliwy chwast, bo to ja razem z
      synkiem musiałam sobie szukać nowego domu, bo były wciąż mi dokuczał i
      utrudniał życie na każdym kroku, bo..... Ojjj duzo by pisać ale o to właśnie
      chodzi aby nie roztrząsać przeszłości, myślec o dzieciaczku o dniu dzisiejszym.
      Ja rozumiem, że to jednak różnica, bo sama podjęłam taką decyzję i mialam czas
      aby się przygotować. Może i tak, nikt mnie nie zaskoczył, że odchodzi, że juz
      mnie nie kocha (to akurat czułam od dawna). Co mogę Ci powiedzieć na
      pocieszenie... Ja zawsze myslę, ze i tak jest lepiej niż było, że jestem silna
      i dam sobie radę i czas powoli leczy rany. Zyczę Ci abyś juz niedługo umiała
      się uśmiechać patrząc wstecz, chociaż napewno jeszcze nie raz życie sypnie
      piachem w oczy i zaglądaj tu do nas, zawsze znajdziesz jakieś wsparcie.
      Pozdrawiam serdecznie
      • koralik6 Re: Przedstawiam się 18.05.05, 23:48
        Dzięki dziewczyny. Wiem, że nie będzie łatwo i pewnie nie raz jeszcze będę się
        Wam wypłakiwać. Pozdrawiam
        • beza_123 Re: Przedstawiam się 24.05.05, 15:58
          To będziemy płakać razem. Ja też jestem na świeżo. I ja mam gorzej, bo jestem
          starszasad Ale nie moglam znieść zachowania mojego exa. A rozmawiać o tym nie
          mogę bo ryczę. Pisać mi łatwiej, stąd jestem na tym forum.
          Zatem korzystając z okazji uprzedzam, że mogę tu nieźle łzawićsad
    • olimey Re: Przedstawiam się 24.05.05, 12:16
      witam ,jestem 31 letnia samodzielna mamą 5 bąbli i co ja mam powiedzieć?
      udaję ,że wszystko jest ok'przed rodziną,światem,dziećmi ...wszystkimi...
      tylko ja wiem jak jest mi żle ,zawsze robię dobrą minę do złej gry.
      mieszkam w wynajętym mieszkaniu,sama z dziećmi z daleka od miasta,koszmarne
      miejsce,mam chorego syna do grudnia był na zasiłku pielęgnacyjnym w styczniu go
      orzecznicy uzdrowili,zostało mi jego leczennie ale brak mi na to srodków,mam
      rodzinne i dodatki za samotne wychowywanie dzieci.jestem załamana ale do świata
      wychodzę uśmiechnięta i nikt nie wie o moich problemach,dobrze,że choć na forum
      mozna opowiedzieć o swoich problemach.
      brakuje mi wsparcia rodziny-bo daleko i mało o tym wszystkim
      wiedzą-,znajomych-bo ich nie mam-]
      mam tylko komputer i tu piszę,płaczę,wzdycham i pocieszam się,że będzie lepiej
      ale załamać się nie mogę,bo mam dzieci i tylko one mnie trzymają przy
      życiu,nawet jest tak,że na chleb i pożyczyć nie mam skąd ,to koszmar ,5 głodnych
      brzuszkówsadale nadal żyjemy i Ty kochana musisz żyć,ból minie szybciej niż
      myślisz a przez takiego człowieka nie warto cierpieć ,warto zapomnieć i
      zapomnisz nie dziś ,nie jutro ale ten dzień nastąpi,myśl pozytywnie i o dziecku
      myśl a on sam odejdzie w zapomnienie,ja nie mam czasu rozcząsać przeszłości żyję
      z dnia na dzień ale przyszłością.oj ale się rozpisałam,przepraszam ale tak jakoś
      wyszło.pozdrawiam i wszystkie samotne.porzucone,zdradzone trzymajcie się i
      niedajcie się temu okropnemu losowi.pozdrawiam mamax5
      olimey

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka