koralik6
18.05.05, 13:39
Witam wszystkie samodzielne mamy. Jestem świeżą samodzielną (chyba jeszcze
nie) mamą.
Mam 30 lat i niespełna dwuletnią córeczkę. Moja historia jest podobna do
tysiąca innych, były wybrał inną i wyprowadził się do niej, by wieść
szczęśliwy żywot. Ale to nie wszystko. Pierwszy kryzys mieliśmy, kiedy Mała
miała rok. Były oświadczył, że potrzebuje czasu na przemyślenie swojego życia
i wyprowadził się od nas po raz pierwszy. Nie było go osiem miesięcy. Przez
cały ten czas utrzymywał z nami stały kontakt. Starałam się jak mogłam
ratować nasz związek, namawiałam do rozmów, poszła na terapię własną, żeby
znaleźć przyczynę kryzysu. Stopniowo relacje między nami się polepszały i
były wrócił. Na miesiąc. Po miesiącu oświadczył mi, że kocha inną kobiatę i
wyprowadził się do niej następnego dnia. Wiele razy wcześniej zapewniał mnie,
że nie jest z nikim związany.
I tak zostałam sama. Nie muszę tu opisywać przez co przechodzę, bo wiele z
Was zna ból porzucenia. Teraz wydaje mi się, że ten ból nigdy nie minie, że
już zawsze będzie gdzieś we mnie tkwił.
Kochane, napiszcie parę słów pocieszenia. Jak radziłyście sobie zaraz po
rozstaniu?