Wciaz mnie dlawi...

08.08.05, 22:30
W kontakty na linii ojciec Kulki - Kulka nie wnikam. Oddaje ja pod jego
opieke, ufam mu i nic poza tym mnie nie obchodzi. Bo jakbym zaczela wnikac,
to by next wyskoczyla, a chyba nie chce wiedziec ile ta kobieta spedza z moim
dzieckiem czasu.. Ale czasem jest tak jak dzis...

Ojciec odwiozl Kulke o 16.05. Kuleczka byla rozkapryszona i spiaca, wiec
polozylam ja spac. Rozbierajac ja zauwazylam siniaczka na raczce. Poczatkowo
myslalam, ze to brudna lapka, ale nie mylamjej, bo Kuleczka leciala przez
rece. Wstala, nadal rozkapryszona. Ale nic to. Umylam jej raczki, nie zeszlo -
siniaczek.. Taki, jakby ktos mocniej za lapke chwycil, zeby sie Mala nie
przewrocila. Poza tym na buzi rumien, a cala buzia w brokacie (??) czy jakis
blyszczacych drobinkach. Nie mialam jak do exa zadzwonic, bo Kuleczka nie
schodzila mi z rak. Poszlysmy na spacer, wrocilysmy, zjadlysmy, pobawilysmy
sie troche, kapiel i spac. Zasnela kolo 22.00, wiec dzwonie do exa. Na
poczatku przepraszam, ze tak pozno, ale mam pytanie. Pierwsze o raczke. Nie
przypomina sobie takiej sytuacji. Ale juz sie wyraznie zdenerwowal. Ja tez.
Zaczelo mnie dlawic. Staram sie spokojnie zadac drugie pytanie: "sluchaj M.,
jest moze Gabrysia?", "Jest", "aha.. Ja przepraszam, ze sie wtracam i ja tez
przepros, ale musze poprosic, zeby nie dotykala buzi Julki jak ma makijaz
bo..." nie dal mi skonczyc i z pretensja "Nie przypominam sobie takiej
sytuacji". "No dobrze, ale dziecko ma na buzce rumien i wrocilo cale w
brokacie czy w innych blyszczacych drobinkach na buzi, od tego ma ten
rumien". "nie widze sensu zeby przekazywac, bo taka sytuacja nie miala
sensu". A mnie dlawi!! Slowa powiedziec nie moge!! Mam gule w gardle.. Znow
potraktowal mnie jak nie przymierzajac gowniare, ktora ma czelnosc sie
wtracac. Kur..a, Nie ingeruje w jego zycie, mam w dupie co robi i z kim, ale
do cholery to JA dbam o dziecko!! To ja ledwo umylam twarz Malej, bo ja
pieklo i sie dotknac nie dala!! To ja smaruje ja teraz masciami!! A on
tylko "nie przypominam sobie takiej sytuacji"!! Zesz mac, to nie komisja
rewinowska, nikt tu wyrokow nie wydaje!! Tu chodzi o dziecko i jej zdrowie, a
nie o to, czy uraze next czy nie, bo mam to w doopie gleboko!! Dla niego to
moze TYLKO siniak i TYLKO rumien, ale jakos przy mnie sie ani rumien ani
siniak nie zdarza!! doskonale wie, ze ja ograniczam jak moge chemie w
otoczeniu Kulki, bo sama mam reakcje alergiczne na niektore kosmetyki i nie
chce ryzykowac przy Malej, sama zanim wezme Kulke na rece zmywam make-up.

A najbardziej mnie wqrzylo, ze mnie tak dlawic zaczelo... Jakbym bala sie
cokolwiek mu powiedziec... Echhh...

Leeya
    • virtual_moth Re: Wciaz mnie dlawi... 08.08.05, 22:52
      leeya napisała:

      >Znow
      > potraktowal mnie jak nie przymierzajac gowniare, ktora ma czelnosc sie
      > wtracac.

      Leeya, dałaś palec, chce całą rękę i dziwi się, ze Cię boli, jak chce Ci ją
      odgryźć...
      Niestety moim zdaniem musisz działać bardziej świadomie i wyrachowanie - to nie
      ten typ exa, z którym można wódkę pić. No chyba że Ci wisi czy Kulka ma siniaka
      czy nie ma - mnie by chyba wisiało, pamiętając rozliczne obrażenia mojej
      córki, których nabawiła się w mojej obecnościwink
      Rzecz zatem rozbija się o to, że ex nie chciał zeznawać - na to chyba nic nie
      poradzisz. Osobiście radzę Ci ugodzić go kawką, dobrym obiadkiem itede,
      poprawić tzw. "relacje", aby później zeznawał z większą chęcią.

      Ja osobiście poszłabym na tzw, noże, bo kawę i obiadki to on ma u siebiewink

      Pzdr
      • leeya Re: Wciaz mnie dlawi... 08.08.05, 23:20
        No wiec wlasnie... Ja tez poszlam na noze... Bedzie dymsad

        Leeya
      • leeya Re: Wciaz mnie dlawi... 08.08.05, 23:49
        virtual_moth napisała:

        > No chyba że Ci wisi czy Kulka ma siniaka
        >
        > czy nie ma - mnie by chyba wisiało, pamiętając rozliczne obrażenia mojej
        > córki, których nabawiła się w mojej obecnościwink
        -------------------
        Kurka.. no wlasnie Kuleczka w mojej obecnosci tez sie nie raz wywalila, to
        chyba normalne, ze dziecko, ktore sie uczy chodzic wywala sie co chwile. Ale
        NIGDY nie miala siniaczka... Nawet raz zaryla lebkiem w podloge, miala cale
        czerwone czolo, ale NIE BYLO siniaczka. Po prostu trudno jej nabic siniaczka. A
        jeszcze na przedramieniu???? Panikuje? Moze.. Ale ja bardzo latwo juz poznaje,
        kiedy jest Gabrysia u exa. Mala jest placzliwa, rozdrazniona. Kurcze, jak mu to
        powiem, to bedzie, ze robie schody, ze sie czepiam.

        Za miekka jestem.. Juz nawet nie palec dalam, ale pozwalam sobie na glowe
        wchodzic...

        Leeya
        • pelaga Re: Wciaz mnie dlawi... 09.08.05, 07:37
          Czasem mi sie Leeyu wydaje, ze starasz sie byc bardziej papieska od papierza, a
          nie zawsze warto. Pamietaj, ze zaden SAD nie zasadzi odwiedzin bez Twojej
          obecnosci jesli nie wyrazisz na to zgody ze wzgledu na swoje obawy.
          Ja nie wyrazilabym zgody na opiekowanie sie zadnej GABRYSI moim dzieckiem, dla
          mnie to chore. Co innego, kiedy dziecko ma lat 10 i spotka sie z NORMALNA next,
          a co innego niemowle, ktorym zjamuje sie zamiast ojca jego nowa pani. Dla mnie
          to nie do przyjecia.
          No ale ja to wredna jestem.
    • md0512 Re: Wciaz mnie dlawi... 09.08.05, 07:57
      Kobiecie trudno przeciwstawić się swojemu ex. Dłuższy czas spędzony razem
      spowodował, że były wie, że może pozwolić sobie na pewne zachowania, które dla
      obcego mężczyzny były by nie do pomyślenia (okazać zniecierpliwienie, złość,
      czy nawet krzyknąć). Poza tym nawet nie będąc tego świadomym zachowuje się w
      taki sposób aby wymusić pewne działania na swojej byłej (czyli uległość,
      ustąpienie). Prawdą jest też, że kobieta wielokrotnie ustępuje tak dla świętego
      spokoju. Rezygnuje ze swoich zamiarów chcąc uniknąć kłótni, przykrej
      konfrontacji. Podobnie wyglądają relacje dorosłej osoby w stosunku do jej
      rodziców.
      Cóż, w przypadku exa lepiej chyba "pójść na noże" - nie dać się ("...a niech
      się drze, ja i tak zrobię swoje").
      Później jeszcze dochodzi poczucie winy (nawrzucało się komuś jednak bliskiemu)
      i niepewność czy nasza reakcja była współmierna do wagi problemu. Moim zdaniem
      nie ma co się tym przejmować.
      Także uszka do góry, bądź wobec niego silna, stanowcza i wręcz zawzięta.
    • madalenka25 Re: Wciaz mnie dlawi... 09.08.05, 09:41
      Słonko - trzeba krótko, powiedz Gabrysi, że jeśli ma ochote zacałowywac
      brokatem Kulke to i owszem tylko potem płaci za leczenie bo Mała jest uczulona
      na kosmetyki - nic tak do ludzi nie przemawia jak kasa

      smutno sie to czyta - ja tez ciągle tylko w delikatny sposób rozmawiam z eks
      jak Młoda wraca od niego i potem opowiada babci z płaczem jak jego pani ja
      potraktowała i teraz mu powiedziałam, że jeszcze raz to ja wkrocze i będzie
      miała doczynienia ze wściekła 30 stką a nie 9 latka i prawde mówią g mnie
      obchodzi czy jest to ingerencja w jego życie - mojego dziecka nie dam
      skrzywdzić i już

      Leeya - swiata nie zbawisz a na relacje ojciec dziecko i tak nie będziesz miała
      wpływu bo to ojcie powinien o nie dbac a jeśli nie potrafi cóż jego strata

      a siniaki - no cóż zdarzają się

      ucałuj Kuleczkę w nóżkę
      trzymaj sie
      M
    • kotka.na.dachu Re: Wciaz mnie dlawi... 09.08.05, 09:46
      Myślałam, że tylko ja mam zanik głosu przy exie. Nie potrafię mu
      powiedzieć "nie" no i wogóle nic. Chyba dlatego nie rozmawiamy ze sobą.
      On żąda, a ja mu ulegam. A później z bezsilności chce mi się wyć.
    • agamagda Re: Wciaz mnie dlawi... 09.08.05, 10:16
      Leeya, tu chyba nawet nie ma nad czym się zastanawiać? Ty odpowiadasz za dobro
      Twojego dziecka. Kulka jest zbyt mała na eksperymenty..
      Teraz to TY jesteś matką Kulki, musisz się przełamać i jasno określić, co
      chcesz a czego nie dla twojej córeczki. Dlatego, że jesteś za nią
      odpowiedzialna, a po drugie, dlatego ze masz instynkt, który Ci podpowiada, co
      jest dobre, a co nie dla Kulki.
      Miałam podobną sytuację, dwa lata temu. Młody był w sklepie sportowym z Nexią,
      która rozmawiała z matką i pilnowała swojego dziecka. Nie zauważyła, że młody
      wsiadł na rower pokojowy i że spadł z "wystawki" i dopiero jak przyjechała
      pierwsza pomoc to "zauważyła", że brak jej Młodego. Mały rozwalił sobie wargę
      tak ze były potrzebne szwy.
      Wkurzyłam się na maxa, ale biorąc pod uwagę że dzieli nas spory kawałek drogi
      spokojnie zaczęłam tłumaczyć Exiowi, ze to z nim ma Młody spędzać czas a nie z
      teściową i Nexia. Coś tam memlał, i zaczął mi z góry coś tam odpowiadać. Nie
      doczekałam nawet do końca jego głupich wywodów powiedziałam, Exiowi, że nie
      dostanie więcej dziecka, bo się nie umie nim zająć, i zwala opiekę na obce w
      sumie dla Młodego osoby. Przeraził się, ale trafiło.
      Czasami lepsze jest jasne postawienie sprawy, nawet brutalne niż czekanie.
    • lilith76 Re: Wciaz mnie dlawi... 09.08.05, 14:33
      leeya, ja jestem znana ze swojej naiwności i wiary, że niemal z każdym da się
      dogadać, ale może mało betonu w życiu spotkałam, a z Młodzieżą Wszechpolską mam
      zerowy kontakt.

      da się powiedzieć exowi, że skoro jego aktualna kobieta i tak będzie miała z
      Kulką kontakt, to ty chcesz się z nią spotkać i porozmawiać jak kobieta z
      kobietą - o dziecku? jeśli exowi będzie się wydawać, że ty na to spotkanie
      przyjdziesz z witrolem w torebce i będzie chciał koniecznie chronić ukochaną
      przed kontaktem z tobą to trudno.

      PS: jak byś zareagowała gdyby ex rzeczywiście przyznał, że Kulka sie uderzyła o
      coś i jest u z tego powodu głupio? teraz idzie w zaparte, ale ta startegia też
      do ncizego nie doprowadzi.
      • kontaktowekonto Re: a czy przypadkiem to nie histeria?? 09.08.05, 14:38
        jak w tytule!
        jeszcze pare razy przesadzisz a zrobisz tylko dobrze nex! niektore matki to maja
        fioła na punkcie swojego dziecka a potem wyrasta mamisynek czy coreczka kotra
        swoje niepowodzenia bedzie tlumaczyc trauma z dziecinstwa.
        jeszcze nie jeden siniak bedzie miala, niejedno stluczone kolano, nie raz z
        kolezankami zabawi sie w mame i wymaluje wlozy obcasy....i to bedzie w twoim
        domu i co wtedy zrobisz...nic...
        a jak u taty to olaboga ...pewno nex ja schwycila mocna i siniak bo jej nie lubi
        i sie wyzyła, a specjalnie posypala ja brokatem...ot zeby ci humor zepsuc...
        zastanow sie kobieto co piszesz ...
        przesada
        • agamagda Re: a czy przypadkiem to nie histeria?? 09.08.05, 15:02
          Kontrawekto, Ty chyba lubisz prowokować? Nudzisz sie w zyciu, to wrzucisz raz
          drugi prowokacyjny pościk i już coś się dzieje., co?
          Bo nie ośmielę się Cię o głupotę posądzić, choć samo jakoś to się nasuwa.
          Jak nie masz nic konstruktywnego do powiedzenia to idź pobiegać, jogging nikomu
          nie zaszkodził, a główka odpocznie.
          • kontaktowekonto Re: a czy przypadkiem to nie histeria?? 09.08.05, 17:17
            wyobraźmy sobie, ze dziecko u mamusi walnęło sie np. o kant stolu i zrobiło
            siniaka...czy mamusia wtedy bedzie na forum opisywac o siniaczku córci??
            domyslam sie ze nie...a jezeli to nie w takim tonie jak post autorki

            zabawy dziewczynek w mame , w malowanie sa powszechne...i co bedzie jak w domku
            u mamusi wymaluje sie brokatem i dostanie uczulenia?? wymaluje sie pomadka i
            dostanie krostek....załozy obcasy i skreci nozke...
            nic nie bedzie ...mamusia nie opisze na forum...w tonie jak zła mama...
            ale nie daj boze niech to wszystko ma mniejsce u tausia ktory ma inna
            kobiete...to...co bedzie....
            wredna nex i inne epitety...ojciec nie dba...nie zajmuje sie...itp.
            takie zachowanie mamusiek...histeryczne wrecz...w konsekwencji doprowadzi ze
            ojciec zacznie myslec o dziecku z nex....
            w poscie autorki wyraznie czuc niechec wrecz nienawisc do nex ...
            to normalne ..jak facet ma kobiete a eks nadal sama to boli bardziej...i
            doszukuje sie w nex najgorszych cech, a w ojcu corki, brak uczuc ojcowskich...
            nie jest twoim mezem, ale jest ojcem i pozwol mu byc...wcale sie nie dziwie ze
            byl poirytowany telefonem...
            • leeya Re: a czy przypadkiem to nie histeria?? 09.08.05, 17:51
              Dziekuje za psychoanalize, ktora ma sie nijak do rzeczywistosci. Ex jest mi
              totalnie obojetny, nextowa mi wisi tudziez. Brokatu nie uzywam, na buty mam
              szafki, a wywalenie sie dziecko zaliczylo wielokrotnie. Jeden szczegol, ktory
              umknal szanownej Pani, dziecko ma 11 miesiecy. Co nie mialo wplywu na to, ze
              ojciec zabieral ja 2 razy w tygodniu do siebie i nie wnikalam w to, co robia z
              dzieckiem. Wiec proponuje zabrac swoj jasnielaskawy pyszczek i poujadac gdzie
              indziej. Czas wspolny jest dla DZIECKA I OJCA a nie dla jego panienek.

              Leeya
        • olxlo Re: a czy przypadkiem to nie histeria?? 20.08.05, 20:01
          Zgadzam sie. to chyba dobrze, ze next lubi twoje dziecko, bo byc moze przez
          najblizszych kilkanascie lat bedzie sie z tym dzieckiem spotykala, bedzie
          'macocha'. a z zdarza jej sie ucalowac malucha - no wybacz, tez bym ucalowala,
          byc moze niechcacy nawet usmarowala brokatem. a co jesli tobie sie cos stanie?
          to ona przejmie opieke nad dzieckiem, i lepiej, zeby nie byla przez ciebie
          negatywnie do dzidzi nastawiona. mozesz przeciez po prostu powiedziec: sluchaj,
          uwazajcie z chemia, bo mala ma uczulenie, jak ja calujecie to japki umyjcie
          najpierw - z usmiechem to powiedz, chodzi w koncu o szczescie twojej coreczki, a
          nie wszystko sie moze ulozyc idealnie - lepiej taka 'zastepcza mame' miec w
          zanadrzu. poza tym to chyba lepiej, ze zajmuje sie nia jakas kobieta, niz tata,
          bo jak wiadomo faceci sa na tyle glupi, ze by sie dzieckiem nie umieli zajac.
    • kottiki Re: Wciaz mnie dlawi... 09.08.05, 17:52
      Leeya.

      To oczywiście tylko od ciebie zależy jak się dalej zachowasz,ale czasami trzeba uważać, by w trosce o dobro dziecka, przy okazji nie zniszczyć tego co dla dziecka najważniejsze - dobrych relacji z obojgiem rodziców.
      Nie namawiam do pasywności, ustępowania, niezwracanie na nic uwagi - ważne jednak w jakie formie, jakim tonem się to robi.
      Ja sytuację znam tylko z twojego postu, więc to co piszę to tylko hipoteza, wcale nie musi być trafna.
      Nie znam twojego byłego i nie wiem jakim jest człowiekiem.

      Mój były mąż, po sześciu latach od naszego rozwodu ponownie się ożenił, nie powiedział mi jednak wtedy o tym wcale, mało tego stwierdził, że nie będzie go przez miesiąc, bo musi jechać sam (!) na wczasy odpocząć. Po "wczasach" przyjechał na odwiedziny jak gdyby nigdy nic, bez obrączki - dalej "kawaler z odzysku". Od znajomych już dawno wiedziałam jak jest naprawdę i nawet mnie to bawiło. Zadałam mu jednak pytanie, dlaczego tak się zachowuje. Odpowiedział, że bał się jak zareaguję i czy to czegoś nie zmieni.
      Pomimo, że mieliśmy b. dobre kontakty, praktycznie żadnych konfliktów, on się bał.
      Wtedy pomyślałam, jak bardzo nie wiem co może siedzieć w drugim człowieku.
      Do głowy by mi nie przyszło, że on się będzie bał tego, że nagle się zmienię.

      Ty też nie wiesz do końca, co siedzi w głowie twojego byłego, odbierasz go przez pryzmat własnych uczuć.
      Może ma poczucie winy, może podchodzi z obawą do twoich reakcji, wiadomo że najczęściej po takich wydarzeniach jak rozstanie się czy rozwód, ludzie nie pałają do siebie nadmierną sympatią.

      Może wcale nie traktuje cię jak gó..ary, tylko broni się, bo sądzi że go atakujesz.
      Przy dzieciach zdażają się wypadki, siniaczek mogł powstać na skutek sytuacji, której nikt faktycznie "nie zanotował" w pamięci.

      Zawsze rozmowę można zacząć, od stwierdzenia np. wiesz nie chcę, abyś to źle odebrał, ale mała ma jakieś uczulenie, chyba na kosmetyki i trzeba bardzo uważać, bo ostatnio miała rumień i bardzo marudziła.

      Oczywiście, jeśli sytuacja się będzie powtarzać należy reagować ostrzej.

      Tak naprawdę o tym siniaczku jutro twoje dziecko nawet nie będzie pamiętać, a to jak ukształtujecie z byłym swoje dalsze stosunki i w jakim klimacie dziecko się będzie wychowywać, będzie miało wpływ na całe jej zycie.
    • leeya Re: Wciaz mnie dlawi... 09.08.05, 18:06
      Dzieki dziewczyny za komentarze. Wczoraj bylam zdenerwowana, a wlasciwie zla na
      siebie. Wlasnie o to, co napisala kotka.na.dachu... Ale dzus,kiedy juz emocje
      opadly, jest lepiej i patrze na sytuacje bez emocji.

      Fakt jest faktem, ze ex zawsze mi mowil o jakimkolwiek zdarzeniu niepokojacym
      Kulki, ktore mialo miejsce w czasie dnia. Raz nawet Mala walnela sie w krzeslo
      glowka i rozciela sobie luk brwiowy. Zadzwonil juz z pogotowia. Ale wszystko
      skonczylo sie OK, dlatego teraz zareagowalam tak nerwowo. NIGDY nie bylo
      sytuacji, ze cos sie dzialo i ex mi o tym nie powiedzial. Albo krecil tak jak
      wczoraj. Wlasnie o to chodzi, ze taki telefon jak wczoraj, to byla w naszych
      kontaktach norma, czesto on dzwonil do mnie, jak go cos niepokoilo czy zauwazyl
      cos dziwnego w zachowaniu Malej. Tylko juz wczesniej zauwazylam, ze
      ex "podrzuca" Kulke dziadkom, bo "..musi cos pilnie zalatwic...". No i OK, dla
      mnie to nie przeszkadza, dziadkowie tez umieja sie zajac Kuleczka, wiec zaden
      problem. Podejrzewam, ze wczoraj tez musial cos "pilnego" zalatwic i zostawil
      Mala z Gabrysia. No i nie chcial mi tego powiedziec.. Ale zamiast krecic i sie
      rzucac mogl jednak powiedziec.

      Lilith, Z Gabrysia nie mam o czym rozmawiac. To nie jej dziecko, nie ona
      powinna sie Kuleczka zajmowac. Dla mnie jedynym partnerem do rozmow o dziecku
      jest tylko i wylacznie moj ex. To JEMU powierzam dziecko i to ON ma sie Kulka
      zajac. Dziecko ma 11 miesiecy, a nie 3 latka, kiedy moglaby nawiazac kontakt z
      rodzina ojca. To jeszcze nie ten etap. Teraz powinna nawiazywac kontakt i wiez
      z OJCEM. Tym bardziej, ze mamy taki uklad a nie inny.

      Staram sie podchodzic do ukladow Kulka - ojciec bardzo spokojnie, umozliwiac
      jak najlepszy kontakt, czesto kosztem wlasnych planow. Ale to dziecko w tym
      ukladzie jest najwazniejsze, wiec moje dobre samopoczucie moze zejsc na dalszy
      plan. Jednak tego samego oczekuje od drugiej strony. A nie klamstw, kretactw i
      dziwnych zarzutow. Nie chce byc wredna ani cukierkowo dobra. Ja chce, zeby te
      uklady byly NORMALNE. Nic wiecej...

      Leeya
      • kini_m Re: Wciaz mnie dlawi... 14.08.05, 18:18
        Leeya,
        nie wiem jaki macie z exem sposób omawiania problemów (kwestie co draznią
        którąś stronę) ale po własnym doświadczeniu - jeśli zgadzam się na telefoniczne
        rozwiązywanie problemu drażniącego to wręcz sam prowokuję że druga strona mnie
        oleje (kulturalnie), albo rzuci słuchawkę (mniej kulturalnie).
        Jesli nie zgodzi się porozmawiać osobiście to znak że i tak pozostanie zacisnąć
        zęby albo utrudniac kontakty - bo nie ma ochoty wysłuchać problemu.
        Jesli mówisz ze masz do niego obojętny stosunek to tym bardziej nie winny cię
        już draznić bezposrednie (nietelefoniczne) rozmowy.
        • kini_m eee, dopiero doczytałem do końca 14.08.05, 21:01
          ...no, dopiero teraz doczytałem do końca (że zazwyczaj się dogadujecie się bez
          problemów by phone, bo u mnie to raczej jest na odwrót)
          Więc chyba sama sobie wyjasniłaś problem (pewnie gdzieś wyszedł i na chwile
          zostawił Kulkę z nexią podczas czego zaszło tam coś niepokojącego dla Ciebie).
          Ale nadal nie odpowiedziałaś na pytanie: Czy jeśli raz na jakiś czas wypadnie
          mu zostawić Kulkę pod opieką nexi - to jak na to Ty bedziesz reagowała?
          Dobrze ujęła Kottiki: Jeśli przy mało istotnym problemie (jednostkowa taka
          sytuacja) będziesz okazywała złość to facet wpadnie w strach przed wyjaśnianiem
          następnych sytuacji - i Ty to odbierzesz jako olewanie.
          A prawda o facetach jest taka - że po uraczeniu ich złością następnym razem
          zalega u nich pamięć o takim traktowaniu i nie sa już tacy chętni do
          prawdziwych wyjaśnień następnym razem.
          Więc powstrzymywanie okazywania negacji ("Nie potrafię mu
          powiedzieć "nie" no i wogóle nic") ma swoje interpersonalne uzasadnienie w
          sytuacjach gdy czujemy że w grę weszłyby emocje. W takiej sytuacji to nie
          całkiem błąd, a raczej mniejsze zło gdy sie czuje że zabrakłoby asertywności.

          Tak na boku: Czemu V_M lepiej się zna na facetach od MD??
          MD, nie wkładaj seksizmów w tę sytuację - to samo dotyczy facetów. Tylko faceci
          rzadko o tym mówią, bo w naszym społeczeństwie to nie przystoi facetowi.
          Przecież gdybym cos takiego powiedział o sobie, to uzyskałbym tylko głupie
          komentarze, zaś u kobiety to zrozumiałe bo płeć "słabsza". Choć przez mój lęk
          przed okazywaniem złości przez moją b. Panią czasem robiłem tak durne rzeczy,
          które do dziś mi wypomina (Nimi, pamiętasz co mi przedwczoraj w rozmowie
          wypomniałaś). Ona do dziś nie rozumie że się bałem jej złości, skwaszonej miny.
Pełna wersja