carri
19.08.05, 14:21
Mam takie nietypowe pytanko. Wiele z Was zostało zdradzonych i zostawionych
dla innej. Łącznie ze mną. I zastanawiam się, czy obwiniacie te panienki o
rozpad swojego małżeństwa/związku. Ja właściwie nie, choć rozmawiałam z panną
i wiedząc, że walczę o męża, dalej w to brnęła. Ja nigdy czegoś takiego bym
nie zrobiła i wiedziałam to zawsze - nie wynika to z moich przykrych
doświadczeń.
Z drugiej strony stałam się ostatnio objektem zabiegów dwóch facetów
(zupełnie niezależnie - nie znają się). Dobrze wiem, o co chodzi - nie jest
to żaden romans czy inne wyższe uczucie, ale zwaliło mnie z nóg, gdy
dowiedziałam się, że obaj są żonaci i nic sobie nie zrobili, jak im to
zasugerowałam, tak jakby to nie miało zupełnie znaczenia. Aż mnie skręca, jak
pomyślę jakie z nich s*&^... Ale też myślę (choć podkreślam, że nie mam
zamiaru skorzystać z niemoralnej propozycji): jak nie ja, to inna. To nie ja
byłabym winna.
Co Wy na to?