Dodaj do ulubionych

Refleksja....

27.08.05, 10:07
..nad moim i moich bliskich życiem. Tak - wczoraj miałam poważny wypadek
samochodowy na trasie z dość szybką prędkością. Dzięki Bogu, jestem cała i
zdrowa. Ale nasuwa się pytanie: "Co się stanie z moim dzieckiem gdybym z tego
nie wyszła cało?". Jej ojciec jak może niektórzy wiedzą, dzieckiem się
wogóle nie interesuje, ale ma pełne prawa rodzicielskie. Mieszkam z mamą i
oczywiście Marysią opiekuję się babcia z którą jest bardzo związana. Czy
dziecko tracąc matkę musiałoby również być narażone na stratę jedynej i
kochanej rodziny? Ja nie mam nic przeciwko kontaktom ojca z dzieckiem, ale w
tej ekstremalnej sytuacji to byłaby trauma dla dziecka. Czy można coś zrobić
i uchronić dziecko przed podwójną tragedią?? Nie myślałam nigdy w ten sposób,
bałam się śmierci, ale nigdy "ona" nie była tak blisko mnie. Dlatego ta
refleksja nad tym co dalej....jestem jeszcze w szoku i wiele myśli kłębi mi
się w głowie. Pierwsza to troska o moje dziecko...
Obserwuj wątek
    • asca25 Re: Refleksja.... 27.08.05, 12:58
      Ja jestem w 7 misiącu ciąży, a już mnie takie myśli nachodziły... no właśnie co
      wtedy z moim dzidziusiem???
      • aguska27 Re: Refleksja.... 27.08.05, 21:18
        ja też o tym myślałam... i bardzo się tego boję co by było gdyby coś mi sie
        stało...
    • chalsia Re: Refleksja.... 27.08.05, 22:19
      Niestety, Twoja mama musiała by w sądzie walczyć o ustalenie miejsca
      zamieszkania dziecka z nią oraz o powierzenie jej opieki nad dzieckiem. Przy
      zupełnym braku kontaktów między ojcem a dzieckiem, KTÓRE DAŁO BY SIĘ UDOWODNIĆ,
      Twoja mama miała by duże szanse na to.

      Chalsia
    • iziula1 Re: Refleksja.... 30.08.05, 12:37
      Mysle,że to dobry czas aby uregulować takie rzeczy.
      Przede wszystkim odebranie praw rodzicielskich ojcu z powodu zaniedbywania
      dziecka.
      Po drugie zostawienie instrukcji dla swej najbliższej rodziny co i jak powinna
      zrobic gdy Ciebie zabraknie.
      Pozdrawiam i ciesze sie że nic Ci sie nie stało.
      Iza
      • monoma Re: Refleksja.... 30.08.05, 13:58
        Też tak, uważam.Z tego co pamiętam to,jeżeli rodzic nie interesuje się dzieckiem
        powyżej 6 miesięcy,sąd może pozbawić go praw rodzicielskich.Jeżeli jednak płaci
        alimenty, tzn., że się "interesuje".
    • olik7 Re: Refleksja.... 30.08.05, 13:06
      Możesz jeszcze spisać testament... Fakt - ciężko uznać prawo do opieki dziecka
      jako element masy spadkowej, ale gdyby... byłoby łatwiej Twojej mamie. Niestety
      Chalsia ma rację...
      Ja też się nad tym nie raz zastanawiałam chociaż u mnie formalnie sprawa jest
      jasna, bo prawa rodzicielskie mam tylko ja.
      • aglesnik Re: Refleksja.... 30.08.05, 14:39
        wiecie mnie tez to naszło. mam w perespektywie kupno domu i tak się
        zastanawiałam , co się stanie kiedy mnie nie bedzie??
        u mnie akurak ex interesuje się dziećmi, bierze na weekendy itp. ale też mam
        wątpliwości co do wychowywania dzieci przez niego i jego o 15lat starszą flamę.
        a mój wymarzony dom?? sprzeda?? zamieszka??
        ja od kiedy tak myślę chyba bardziej uwazam, na samochody, badania , ale
        palenie jakoś nie!!
        trzymaj się i napewno znajdziesz jakieś rozwiązanie i uwązaj na siebie i nie
        kuś losu! smile) pozdrawiam!! ag.
        • chalsia Re: Refleksja.... 30.08.05, 14:55
          Zamieszkać by w domu mógł, ale bez zgody sądu i kuratora sądowego nie móże
          sprzedać nieruchomości, którą dzieci dostały w spadku. Sąd orzeka zasadność
          sprzedania domu w kontekście dobra dzieci - mimo tego, że ojciec ma pełne prawa
          rodzicielskie.
          Dużo trudniej jest zabezpieczyć kasę (do tej pory nie bardzo wiem jak).
          Chalsia
          • babe007 Re: Refleksja.... 30.08.05, 15:04
            No właśnie, co z pieniędzmi? Ja co prwada gotówki na kontach nie mam (wręcz
            przeciwnie wink ), ale jestem ubezpieczona na życie. Uposażonymi, rzecz jasna,
            są dzieci. Ale gdyby coś mi sie stało przed ich pełnoletnością, to podobno nie
            ma sposobu, żeby nie włączając "zaufanych osób trzecich" uchronić pieniadze z
            polisy przed lekkomyslnym roztrwonieniem ich przez tatusia. I mimo, że czuję
            sie (odpukać) całkiem zdrowo, to spędza mi to sen z powiek.
            • olik7 Re: Refleksja.... 30.08.05, 15:12
              Co do piędziędzy... niestety prawo do nich, do uzyskania pełnoletności prze
              dziecko będzie miał opiekun prawny dziecka. w ubezpieczeniach na życie lepiej
              uposażonym zrobić osobę dorosłą i godną zaufania, np. mamę jeżeli to Jej
              chcielibyśmy powierzyć wychowanie dziecka.
              .. Dziewczyny.. o czym my rozmawiamy... Będziemy żyć długo i szczęśliwie i robić
              skarpetki na drutach dla wnuków!!!
    • alina66 Re: Refleksja.... 30.08.05, 16:35
      To temat, który bardzo mnie dręczy.
      Ze względu na swój stan zdrowia musiałam o tym myśleć.
      Teraz trochę mniej, bo mój syn ma już 17 lat,a i moje zdrowie się poprawiło ale
      ciągle od czasu do czasu ta myśl powraca. Moj eks jest chory, jest alkoholikiem
      i na pewno nie nadaje się do opieki - to nim trzeba się opiekować.
      Wychowawczo do dzisiaj nie wiem, co by było , bo moi rodzice są starzy i
      chorzy, a poza nimi nie mam nikogo. Teraz mam już nadzieję, że mój syn jest już
      na tyle mądry i ukształtowany, że by sobie poradził.
      Mogę napisać , co zrobiłam finansowo, ale zdaję sobie sprawę, że to i tak
      wszystkiego nie zalatwia.
      sporządziłam testament, w którym wydziedziczyłam eksa (który jeszcze wtedy nie
      był eksem) całkowicie podając jako powód chorobę alkoholową (ale wiem, że inne
      powody też można podać). Wydziedziczenie jest ważne, bo inaczej ma prawo do
      zachowku. W testamencie podałam kuratora, który będzie dbać o wykonanie
      testamentu (w moim przypadku jest to koleżanka - sędzina). Pozmienialam
      uposażonego na polisach ubezpieczeniowych - jest nim teraz syn.
      Natomiast nie mam dla siebie wyjścia, co zrobić, żeby uchronić go przed
      wpływami ojca itd. tak długo, jak długo ja jestem, mogę tłumaczyć, rozmawiać,
      dawać przykład - ale gdyby mnie zabrakło to nie wiem co by było.
    • pelaga Re: Refleksja.... 31.08.05, 09:33
      Ja napisalam testament, w ktorym wyznaczylam kuratora majatku dziecka do
      osiagniecia przez nie pelnoletnosci, bo chyba bym z grobu wstala, gdyby ex
      zamieszkal w moim domu. I tez ostatnia wole zapisalam, zeby rodzice byli
      prawnymi opiekunami dziecka. Oczywisacie decyzje swoja uzasadnilam.
      Zbieram sie do sprawy o pozbawienie wladzy rodzicielskiej, ale w tej chwili
      mimo braku kontaktow od dlugiego juz czasu mysle, ze nie uda mi sie pozbawic
      exa wladzy rodzicielskiej, bo przeciez placi alimenty sad
      • edzieckokarenina Re: Refleksja.... 31.08.05, 10:54
        cieszę się że nic Ci się nie stało.
        Może to wydarzenie miało właśnie taki cel żebyś się zabrała za prawne
        uregulowanie swojej i dziecka sytuacji?
        ja już zabrałam się za to-chcę postawić tą kropkę nad "i".Założyłam sprawę o
        ograniczenie prwa ex-owi który już ponad rok nie interesuje się
        dzieckiem,alimentów też nie płaci(były sporadyczne wpłaty na żenujące kwoty 50
        PLN).Na sprawie ex oczywiście się nie pojawił-więc zmieniłam na miejscu o
        pozbawienie praw uzasadniając to właśnie całkowitym brakiem zainteresowania
        losem dziecka,nie płaceniem alimentów(miałam papier od komornika stwierdzający
        ile i od kiedy ex mi zelaga).Długo się zbierałam do założenia tej sprawy-ale
        teraz mam pewność że robię dobrze.Dlaczego bowiem obca osoba względem dziecka
        (tu ex) ma mieć do tego dziecka pełne prawa? to tak jakby ktoś nie przychodził
        do pracy a pracodawca ciągle mu pensję wypłacałwink takie głupie porównanie,ale
        coś w tym jest.Po drugie taki ex nieobecny,ale jednak mający pełnię praw jest
        zagrożeniem-dla majątku mojego i dziecka, no i w razie mojej ewentualnej
        śmierci moi rodzice mogliby mieć problem z zatrzymaniem dziecka przy sobie.No i
        również gdybym wzieła ślub mój mąż mógłby przysposobić syna-ale tylko wtedy
        jeśli ex nie będzie miał praw do dziecka.
        Pozdrawiam i życzę wytrwałości w postanowieniu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka