Dodaj do ulubionych

sprawa o kontakty

14.11.05, 15:41
Witajcie Dziewczyny.
Jestem tu nowa, choć czytam to forum już od bardzo dawna.
Czeka mnie sprawa o kontakty z dzieckiem wniesiona przez ojca. Synek ma 2
lata i 4 mies., widział się z ojcem 3 razy przez ostatnie półtora roku, nie
ma z nim żadnej więzi uczuciowej, mało tego - na każde słowo "tata"
woła "nie" - stanowcze "nie". Ojciec we wniosku nie zgadza się na moją
obecność podczas spotkań, chce również zabierać dziecko na 2 dni podczas
świąt i tydzień podczas wakacji do siebie, do miasta oddalonego od mojego o
kilkaset kilometrów. Nie mam nic przeciwko spotkaniom z dzieckiem - chcę
jedynie aby odbywały się w mojej obecności.
Ojciec dziecka leczy się psychiatrycznie od półtora roku, w przeszłości teź
się leczył, ponadto w każdy możliwy sposób znęca się nade mną psychicznie, co
doprowadziło do tego, że toczy się przeciwko niemu sprawa w prokuraturze.
Jak mam przekonać sąd, abym mogła być obecna przy spotkaniach, boję się
zostawić dziecko, które nie jest w żaden sposób związane z ojcem, samo. Czy
sąd rzeczywiście może mu pozwolić na zabieranie dziecka do siebie na tydzień?
Z góry dziękuję za pomoc!
TOU
Obserwuj wątek
    • julia.68 Re: sprawa o kontakty 14.11.05, 16:29
      Spokojnie. Sąd rozpatruje wniosek biorąc pod uwagę dobro i bezpieczeństwo
      dziecka, a nie widzimisię psychola.
      Przygotuj na piśmie dobrze udokumentowaną odpowiedź na jego wniosek. Zaproponuj
      taki wymiar i sposób kontaktów, który uważasz za właściwy dla dziecka i
      uwzgledniający jego miejsce zamieszkania, np. 2 x w miesiącu po 3 godziny w
      sobotę i niedzielę + 3 godziny w święta + dodatkowe dni w wakacje, np. od 1 do
      7 lipca codziennie po 3 godziny w Twojej obecności.
      Bo: dziecko jest małe, nie zna ojca, reaguje negatywnie, boi się (napisz
      dlaczego) sprawa w prokuraturze bez prawomocnego wyroku jest dośc słabym
      argumentem (przecież mogłaś donieść nieprawdę) leczenie psychiatryczne też nie
      musi być wystarczającym argumentem, teraz wszyscy leczą deprechę, zależy jaką
      ma diagnozę - może uda Ci się ustalić, jak wiesz gdzie się leczy i rzeczywiście
      jest to choroba ograniczająca jego poczytalność i stwarzająca zagrożenie,
      możesz wnioskować o opinię lekarza na okolicznosć kontaktów z dzieckiem (ale
      opinia lekarza może sugerować, że nie stanowi żadnego zagrożenia, więc przemyśl
      ten krok). Koniecznie napisz o okolicznościach rozstania i podaj jak najwięcej
      konkretów o dotychczasowych kontaktach (jak, gdzie, dlaczego tylko tyle, jak
      się zachowywał. Postanowienie o kontaktach nie ma charakteru wieloletniego, sąd
      ustala taki wymiar i sposób jaki jest właściwy dla wieku dziecka i jego
      emocjonalnego związku z rodzicem. Możesz wnioskować o powołanie świadków,
      którzy potwierdzą jego agresywne zachowanie (nawet, jeżeli są to tylko wyzwiska
      bez rękoczynów), możesz dołaczyć w charakterze dowodów korespondencję,
      stenogram sms, nagrania. Sąd może skierować Was na badania w RODK - o tym
      poczytasz w innych wątkach. Pamiętaj też, że sprawy o kontakty są postępowaniem
      nieprocesowym i wszystkie koszty poniesiecie po połowie (chyba, że sąd zwolni
      Cię z Twojej części).
      • two_of_us Re: sprawa o kontakty 14.11.05, 17:14
        Dziękuję bardzo.
        Czy, mimio że wnioskodawcą jest ojciec dziecka nie ja, ja też będę musiała
        ponieść koszty postępowania?
        Ojciec dziecka leczy depresję, na którą niby cierpi z mojego powodu-powstałą po
        naszym rozstaniu (wykręt wymyślony na potrzeby np. sprawy alimentacyjnej i
        innycyh spraw sądowych) juz 14ty miesiąc - to chyba długo. Poza tym, w żaden
        inny sposób nie interesuje się losami dziecka. Biegli psychiatrzy nie
        dopatrzyli się u niego niepoczytalności. Nie wiem, jak walczyć z takim
        psychikiem? Jestem przerażona. Czeka mnie jeszcze kolejna sprawa w tym stylu z
        wniosku tego człowieka - bez żadnych podstaw, dla czystej złośliwości złożył
        wniosek o ograniczenie moich praw rodzicielskich i ustanowienie nade mną
        kuratora w celu nadzorowania wykonywania opieki nad Synkiem. Czeka mnie
        paranoiczny proces - udowadnianie mojej niewinności. Jestem skołowana. Co mam z
        tym zrobić?
        • julia.68 Re: sprawa o kontakty 14.11.05, 17:37
          Przede wszystkim przestań się bać. On zrobi Ci tylko taką krzywdę na jaką mu
          pozwolisz. Dotychczas ze strachu ulegałaś mu, prawda? Dałaś się zastraszyć i on
          to nadal wykorzystuje.
          Sąd ogranicza prawa rodzicielskie i ustanawia nadzór kuratora nad rodziną tylko
          w wyjątkowo drastycznych wypadkach: alkoholizm, narkotyki, cieżka choroba,
          niedostosowanie społeczne. Nie masz się bronić, tylko udowodnić, że jest
          psycholem, pieniaczem, kłamcą, osobą niebezpieczną dla Ciebie i dziecka. Poza
          tym w sądzie nie pracują idioci, zwykle są to kobiety, które same są matkami i
          niejedno widziały zza stołu sędziowskiego. Więc nie obawiaj się, że ktoś będzie
          Cię o coś oskarżał. Musisz być po prostu dobrze przygotowana. Sąd bada fakty,
          dokładnie Cię wypyta na okoliczność jego wniosku. Wcześniej odwiedzi Cię
          kurator sądowy, obejrzy mieszkanie, porozmawia z Tobą, zobaczy synka i
          przygotuje opinię dla sądu.
          Możesz w każdej chwili złożyć wniosek o zwolnienie z kosztów sądowych, jeżeli
          udowodnisz, że nie jesteś w stanie ich ponieść bez uszczerbku dla zaspokojenia
          podstawowych potrzeb Twoich i dziecka.
          I weź się w garść, poszukaj w okolicy organizacji kobiecej, która da Ci
          bezpłatną pomoc prawną. IMHO musisz sama sobie pomóc, syndrom ofiary dziewczyno
          to straszne kalectwo!
          A na depresję można się leczyć latami.
          • two_of_us Re: sprawa o kontakty 14.11.05, 17:47
            Dziękuję jeszcze raz!
            Ja nie mam syndromu ofiary, może tak to zabrzmiało. Ja walczę z psychicznym
            człowiekiem już 14 mesięcy i jestem bardzo silna psychicznie. Załamuje mnie
            jednak to, że ojciec mojego dziecka posługuje się osobą Synka do załatwiania
            swoich chorych porachuków ze mną. Wiem na co go stać i wiem, że do udowodnienia
            w sądzie swoich racji zdolny jest przyciągną całą gwardię posłusznie
            zeznających wg jego zamierzeń fałszywych świadków - ja takich nie posiadam.
            Dziękuję za rady!.

            PS - a z TA w ogóle nie zamierzam dyskutować.
    • tataadriana Re: sprawa o kontakty 14.11.05, 17:35
      two_of_us napisałasuspicious kilkaset kilometrów. Nie mam nic przeciwko spotkaniom z
      dzieckiem - chcę
      > jedynie aby odbywały się w mojej obecności.

      do kontrolowania kontaktów jest kurator sądowy, o którego możesz łaskawie
      wystąić i zapłacić. nie ty, i nikt kogo byś chciała oprócz kuratora. dziecko i
      ojciec mają prawo do swobodnego, niczym nie zakłóconego kontaktu, również do
      intymności tego kontaktu (tylko się nie pomyl ze zrozumienieniem tego trudnego
      słowa).

      > Ojciec dziecka leczy się psychiatrycznie od półtora roku, w przeszłości teź
      > się leczył, ponadto w każdy możliwy sposób znęca się nade mną psychicznie, co
      > doprowadziło do tego, że toczy się przeciwko niemu sprawa w prokuraturze.
      masz dowody? nawet jeśli tak, to jeszcze musisz udowodnić, że w jakiś sposób
      będzie to zagrażać dziecku. udowodnić a nie stwierdzić. poza tym jak może się
      znęcać nad tobą jak piszesz że mieszka kilkaset kilometrów od ciebie?
      wyobraźnia zawodzi? 95 % rozwodzących się kobiet składa takie zawiadomienia do
      prokuratury. zasadny okazuje się tylko 1 (słownie: jeden) procent zawiadomień.
      pomyśl czy czasem ty nie chcesz aby dziecko nie znało ojca i nie miało z nim
      kontaktu.
      • agnieszka3613 Re: sprawa o kontakty 14.11.05, 23:05
        do kontrolowania kontaktów jest kurator sądowy, o którego możesz łaskawie
        > wystąić i zapłacić. nie ty, i nikt kogo byś chciała oprócz kuratora. dziecko
        i
        > ojciec mają prawo do swobodnego, niczym nie zakłóconego kontaktu, również do
        > intymności tego kontaktu (tylko się nie pomyl ze zrozumienieniem tego
        trudnego
        > słowa).
        I tu się mylisz. Matka może wnioskować o ustalenie kontaktów ojca z dzieckiem
        tylko w jej obecności. Są różne sytuacje i sąd je rozpatruje. Zanim coś
        napiszesz "mądrego" to się zastanów i dowiedz jak jest naprawde a nie udzielasz
        rad, które dla ciebie są wygodne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka