problem przyjaznej macochy

22.11.05, 09:02
halo halo.
Witam z drugiego konca barykady ale mam problem i chcialabym znac wszystkie
punkty widzeniasmile Juz pisalam o tym na macochach, bo wlasnie taka dochodzaca
macocha jestem.

Od razu by wprowadzic w temat - moja ex odeszla od mojego M 2,5 roku temu. Od
1,5 roku jestesmy razem i mamy juz plany wiadomo jakiewink Do rodziny bardzo
weszlam, ale nie o tym chcialamsmile
Z ex sie raz widzialam, przelotem, przypadkiem, nie poznalysmy sie, ale mysle
ze generalnie nie mamy nic przeciwko sobie. Ona wie o moim istnieniu niemalze
od poczatku znajomosci.

Ale tu zaczyna sie problem.
Corka M. ma urodziny (piate) i w zeszlym roku on te urodziny wyprawial. Z
racji iz sprawy nie byly zalatwione do konca, ja na tych urodzinach nie
bylam. W tym roku sprawa z urodzinami jest niejasna. On stwierdzil, ze albo
on bedzie wyprawial i normalne jest to, ze bede na urodzinach i ja i ex. Albo
wyprawi ex. Wtedy ja pewnie z nim na nie nie pojade...
Po przedstawieniu ex propozycji, ona kategorycznie odmowila wyprawiania
urodzin, chce by on wyprawial.
Dla niego nie ma problemu, ja rowniez mu pomoge z tortami, obiadem i innymi
rzeczami by malej zrobic przyjemnosc.
Gdyby na tych urodzinach miala byc tylko ex mojego M. ale w zeszlym roku byli
dziadkowie, siostra ex z mezem i z dzieckiem.
I powiem wam, ze tutaj jakas niezreczna sytuacja wynika. Bo ani oni sie
pewnie nie beda dobrze czuli, ani ja.
Z drugiej strony kim ja wlasciwie jestem by byc na tych urodzinach... No fakt
mamy plany, jestesmy ze soba. Mala mnie lubi, chciala bym byla na jej
urodzinach.

Moze mi cos poradzicie jak to z Waszego punktu widzenia wyglada? Bo ja
staralam sie wczuc w ex i kurcze nie wiem sama co o tym myslec.
Spotkanie z ex na pewno kiedys nastapi - spoko, ale czy ja naprawde musze
poznawac jej rodzine? Przeciez wiadomo, dla takiej rodziny jakkolwiek ja bym
byla anielska zawsze bede najgorsza. Niestety taka jest to prawda. Z kolei
moj M nie chce zaogniac sytuacji, bo relacje z ex sa do tej pory dobre. On
regularnie placi, co weekend mala jest u niego.

Jak to u Was wyglada? Czy robicie wspolne urodziny? Czy dwie imprezki
urodzinowe? Pomozcie. No moglabym nie isc, ale moj M nie wyobraza sobie by
mnie nie bylo. Mala tez chciala bym byla. Ja naprawde nie wiem co robicsad

pozdrawiam
    • edzieckokarenina Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 09:15
      I powiem wam, ze tutaj jakas niezreczna sytuacja wynika. Bo ani oni sie
      pewnie nie beda dobrze czuli, ani ja.
      ***
      skoro tak to ma wyglądac to lepiej daruj sobie.
      Jeśli masz taką ochotę -kup małej jakiś prezent, powiedz że ją lubisz(bądź
      kochasz)wink ale że imreza urodzinowa jest dla rodziny,więc Ciebie tam nie
      będzie.
      Dziecko powinno zrozumieć ,a Ty unikniesz niemiłej sytuacji na urodzinach(
      reszta rodziny ex również)
      • ciemnanocka Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 09:21
        No ja to rozumiem... Ale w momencie gdybysmy byli malzenstwem (a sie na to
        zapowiada) to jak to by bylo rozwiazane? Bo no niestety ex tesciowie to juz nie
        jest jego rodzina... I moj wredny macochowy charakterwink mowi mi, ze z jakiej
        racji on ma wyprawiac urodziny dla rodziny ex, a z jego strony bylby tylko jego
        tata. (no i byc moze ja)
    • magdmaz Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 09:29
      Mnie się trudno wczuć, bo każda sytuacja jest inna, ale:
      - ja bym nie poszła spotykać się z rodziną ex, bo na co mi to? Przede wszystkim
      nie miałabym ochoty.
      - dzieciak nie musi mieć na urodzinach tak znowu wszystkich na raz. Mieszkacie
      osobno? To zaproś małą do siebie następnego dnia na ciacho, będzie szczęśliwa,
      że ma drugą "imprezę".
      - ja bym się wyłgała jakimkolwiek "muszę wyjechać" albo "muszę być w pracy",
      być może nie ma sensu wszystkim głośno oświadczać "nie mam zamiaru bawić się z
      Wami".
      - no chyba że masz ochotę wystąpić na tych urodzinach w roli gospodyni - wtedy
      pokażesz nieco, że nie jesteś tu "persona non grata", tylko solidną robotę
      odwalasz. I większość czasu spędzisz biegając do kuchni i parząc kawkę i
      herbatkę.
      - a w ogóle zrób dokładnie to, na co masz ochotę (wsłuchaj się w SIEBIE
      dokładnie, a nie chciej sprawić przyjemności wszystkim wokoło). I nie daj się
      zmanipulować M, chłopy uwielbiają stawiać kobiety w niezręcznych sytuacjach, a
      potem się dziwią.
    • escribir Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 09:31
      Hmmm, a jakieś koleżanki, koledzy z przedszkola tam będą??????
      A nie można by tak zrobić, że wy (ty i ojciec Małej) urządzacie jej urodziny na
      które może zaprosić koleżanki np. w sobotę, a mama urządza spotkanie rodzinne
      np. w niedzielę?
      Nikt z nikim sie nie gryzie a Mała ma dwa dni imprezy wink))
      • ciemnanocka Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 09:35
        no wlasnie ex nie chce wcale organizowac...
        M. sie zastanawial nad tym, czy nie zrobic spotkania dla dzieciakow i jego
        rodziny w wiekszej ilosci sztuk, zaprosic ex tez, ale bez swojej rodziny. Tylko
        czy to nie zaogni atmosfery?
        • escribir Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 09:40

          No ja myślę że to że ex nie chce organizować to już jest jej sprawa i jej
          problem.
          To mają być urodziny Małej. A w związku z tym że wszystkim nie jesteście w
          stanie dogodzić, myślę że trzeba skupić się na dogodzeniu jubilatce. Może
          urządzić imprezkę w jakiejś sali zabaw (jeśli taka jest w waszym mieście)?
    • magdmaz Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 09:44
      A to dziwny punkt widzenia.
      U nas to jest tak: kto chce sprawić dzieciakowi frajdę, ten organizuje. I
      najpierw ojciec zabrał bachorka do opery, gdzie był tort (tata tam pracuje),
      ale niewdzięczny bachorek stwierdził, że nie było dzieciaków, więc się nie
      liczy. Więc jak urodziny młodszego wyprawiała babcia (w wakacje), to się
      starsze dołączyło i już mieli wspólną imprezę full wypas. Inna sprawa, ze się
      tatuś wprosił, gdzie go nikt nie prosił i atmosferę zwarzył. A następnego dnia
      dzieciaki pojechały do drugiej babci, gdzie miały powtórkę z rozrywki.
      Ja bym się nie dała wmanewrować w imprezę dla rodziny. Ja bym wymyśliła
      dzieciakowi imprezę wyjściową (zoo, kino, do tego lokal z torcikiem, albo
      jeszcze "małpi gaj" czy inny "plac szaleństw"). Ewentualnie TYPOWY kinderbal,
      tylko dla przyjaciół dziecka. A jak tamci dziadkowie i ciocie chcą uczcić, to
      niech organizują.
      Z drugiej strony - jak organizuje matka i przychodzi jej rodzina, to się ojciec
      nie wkleszcza wcale, o ile nie jest oficjalnie zaproszony z obecną żoną, bo co
      w końcu kurczę blade! Niech dzieciaka uczci następnego dnia, dzieciak to
      zrozumie na pewno. Bo dzieciak w tym wieku wyczuwa napięcia.
      • ciemnanocka Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 11:23
        czekaj to uwazasz, ze moj M powinien robic osobno urodziny dla malej i jego
        rodziny, babci, cioc, taty i jakis dzieciakow zaprzyjaznionych a ex swoja droga
        impreze dla swojej rodziny i tamtejszych dzieciakow?

        ex mieszka 50 kilometrow od nas, wiec odpada zaproszenie dzieciakow z
        przedszkola, bo 50 kilometrow nikt z dziecmi nie bedzie jechal.
        mowie Wam, nie tylko exiom jest trudno, ale nexiom rowniez. Tym w
        szczegolnosci, ktore chca wszystkim dogodzicsmile
        • escribir Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 15:51
          ciemnanocka napisała:

          > czekaj to uwazasz, ze moj M powinien robic osobno urodziny dla malej i jego
          > rodziny, babci, cioc, taty i jakis dzieciakow zaprzyjaznionych a ex swoja
          droga
          >
          > impreze dla swojej rodziny i tamtejszych dzieciakow?
          >
          > ex mieszka 50 kilometrow od nas, wiec odpada zaproszenie dzieciakow z
          > przedszkola, bo 50 kilometrow nikt z dziecmi nie bedzie jechal.
          > mowie Wam, nie tylko exiom jest trudno, ale nexiom rowniez. Tym w
          > szczegolnosci, ktore chca wszystkim dogodzicsmile
    • anna.lucyna Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 12:55
      Na tylu forach pytzsz "co robić", na każdym odpowiadają ci: "dać sobie spokój z
      wtrynianiem nosa w nieswoje sprawy".Tak trudno to zrozumieć?
      • ciemnanocka Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 13:03
        ooo moja wielbicielkasmile
        Nie na tylu - tylko na dwoch kontrowersyjnychsmile i zdecydowanie sprzecznych, na
        macochach i samodzielnych. Zanim SAMA podejme decyzje co do uczestnictwa i
        przygotowan urodzin chce poznac rozne punkty widzenia. To ze ty masz taki punkt
        widzenia, ze mam sie nie wtracac i najlepiej w ogole zostawic mojego faceta, bo
        przeciez i tak on mnie rzuci - rozumiem. Mozesz miec. Ale zalezy mi na opinii
        samodzielnych, ktore mają jakies tam swoje nexie - raz lepsze, raz gorsze i
        mają poukladane w glowie. Bo mysle ze ex mojego chlopa do takich nalezy. A
        ciezko wczuc mi sie w sytuacje w ktorej nigdy nie bylam.
        • edzieckokarenina Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 13:15
          Mozesz miec. Ale zalezy mi na opinii
          samodzielnych, ktore mają jakies tam swoje nexie - raz lepsze, raz gorsze i
          mają poukladane w glowie. Bo mysle ze ex mojego chlopa do takich nalezy. A
          ciezko wczuc mi sie w sytuacje w ktorej nigdy nie bylam.
          **
          ciemnanocko-sprawa pierwsza-nic Ci tak nie rozjaśni sytuacji jak rozmowa z
          osobami zainteresowanymi.To ze ja jestem "samodzielną" mamą(piszę w cudzysłowiu
          ponieważ jestem z kimś w związku), czy inne tu forumowiczki mają doświadczenie
          jako samodzielne w niczym Ci raczej nie pomoże.
          Każdy bowiem -jak zapewne wiesz-jest inny.
          Jeśli ja wyprawiam imprezę to chcę się bawić w towarzystwie osób ,które lubię,
          kocham i szanuję.Jeśli tego nie ma w kontaktach z Twoją ex(nie mówię tu o
          miłościwink) to nie ma sensu wyprawiać wspólnych urodzin.Bo komu to będzie
          służyło??
          czy lepiej się poczujesz siedząc z nimi wszystkimi przy stole?
          jeśli masz zostać żoną M to i tak nią zostaniesz, nie musisz nikomu udowadniać
          że już teraz należysz do rodzinki.
          Wydaje mi się że nie ma tu różnicy czy przy stole mają się spotkać ex i next(no
          chyba że jest to w tydzień po rozstaniu)wink tylko czy przy stole siedzą osoby
          lubiące się,bądź pałające do siebie niechęcią.
          Nic na siłę.MOże za rok-dwa,ale nie teraz.
          pozdro
      • olewator Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 13:17
        anna.lucyna napisała:

        > Na tylu forach pytzsz "co robić", na każdym odpowiadają ci: "dać sobie spokój
        z
        >
        > wtrynianiem nosa w nieswoje sprawy".Tak trudno to zrozumieć?

        Bardzo nieładnie! Powiem więcej - niegrzenie. Brakowi kultury osobistej na
        forach mówimy kategoryczne NIE!
        • pelagaa Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 19:30
          Popieram, ale obawiam sie, ze wcisniecie kosza nic nie da, bo post niby nie
          zawiera trasci obrazliwych sad
    • carlafehr Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 19:19
      Cześć,
      wydaje mi się, że kluczową sprawą tu jest dziecko - to jego impreza i
      niezależnie od tego, przez którego z rodziców wyprawiana, dziecko ma prawo
      gościć na niej tych, których chce na niej widzieć.
      Nie wiem, czy mieszkasz ze swoim niemężem, jeśli tak to zupełnie naturalne jest,
      że jesteś na imprezie, którą urządzacie. Im wcześniej rodzina się przyzwyczai do
      Ciebie, tym lepiej. Jeśli zdecydujecie się na urządzanie imprezy dla dziecka u
      Was, to trzeba się liczyć z tym, że będzie też rodzina eksi. Sytuacja może i
      niezręczna, ale myślę, że nie ma co przed tym uciekać, i tak prędzej czy później
      wszelka rodzina będzie musiała się pogodzić z tym, że niemąż ma nową partnerkę.

      Jeśli impreza byłaby u eksi, wtedy chyba wszystko zależy od tego, na ile dobre
      masz kontakty z dzieckiem, na ile poważny i przyszłościowy jest Wasz związek, na
      ile Ty sama chcesz lub nie uczestniczyć w tym. Ja osobiście bym sie nie pchała z
      własnej wygody, ale moja postawa niekoniecznie jest słuszna i tutaj jakiś
      kompromis musicie wypracować wszyscy razem.

      Generalnie, jak ktoś tu już zauważył, zawsze komuś coś się może nie spodobać i
      dlatego nasze rady mogą się okazać w ogóle do bani. Najlepiej gdybyście
      wypracowali jakieś wspólne stanowisko z niemężem, takie, które odpowiada i Tobie
      i jemu a następnie obgadali to z eksią. Również samą impreze warto jest obgadać
      z nią: porozmawiać otwarcie, jakie eksia ma wyobrażenia i otwarcie powiedzieć,
      co Wy na to, czy na wszystko sie zgadzacie, czy macie jakieś inne propozycje.

      Pamiętaj o sobie - Ty też jesteś w tym ważna i lepiej nie robić nic wbrew sobie.

      Pzdr.
      Casrlafehr

    • pelagaa Re: problem przyjaznej macochy 22.11.05, 19:46
      > Z drugiej strony kim ja wlasciwie jestem by byc na tych urodzinach...

      Sama sobie odpowiedzialas:

      > No fakt
      > mamy plany, jestesmy ze soba. Mala mnie lubi, chciala bym byla na jej
      > urodzinach.

      Dla mnie chyba najwazniejsze byloby to, czego chce dziecko. Dziwne jest tez dla
      mnie podejscie ex, ze nie chce wyprawiac urodzin, to wrecz dla mnie niepojete.
      Zrzucajac na Was sprawe wyprawiania urodzin wlasciwie daje Wam wolna reke, kto
      ma na tej imprezie byc. Jesli macie powazne plany bycia razem z Twoim niemezem,
      jesli Mala Cie zna i lubi, jesli wyrazila chec abys byla na tych urodzinach, A
      TY CHCESZ na nich byc, to ja nie widze powodu, dla ktorego mialabys na nich nie
      byc. Ze jej rodzina bedzie czula sie zle??? No coz smile Jakos to zniosa smile

      > Przeciez wiadomo, dla takiej rodziny jakkolwiek ja bym
      > byla anielska zawsze bede najgorsza.

      A skad ten pomysl?????????? Przeciez piszesz, ze to ona odeszla, ze zaczeliscie
      sie spotykac rok po ich rozstaniu. Wiec skad ten pomysl, ze Ty dla nich jestes
      najgorsza??? Gdybys byla przyczyna rozpadu ich malzenstwa, to co innego, ale w
      tej sytuacji??? Nie maja podstaw. Z moich doswiadczen Ci napisze, ze moi
      rodzice nigdy nie mieli negatywnego stosunku do next. Mysle, ze jesli ludzie sa
      na poziomie to takie sprawy nie sa problemem.

      > Dla niego nie ma problemu, ja rowniez mu pomoge z tortami, obiadem i innymi
      > rzeczami by malej zrobic przyjemnosc.

      Hej Aniele smile Zrob tak jak chce dziecko i jak chcesz TY smile A inni niech sie
      dostosuja smile

      > Jak to u Was wyglada? Czy robicie wspolne urodziny? Czy dwie imprezki
      > urodzinowe?

      U mnie nie wyglada. Tatus bezkontaktowy, nawet prezentow okazyjnych nie robi sad
      A jak byl nieczesto_kontaktowy i czasami robil prezenty to imprezy tez go nie
      interesowaly. Imprezki urodzinowe zawsze robilam ja. Teraz od czasow szkolnych
      robie imprezy dla dzieci takie kinder party, doroslych troszke odstawilam na
      boczek, bo dla dziecka impreza z rowiesnikami jest atrakcyjniejsza niz
      nasiadowka rodziny przy stole smile

      > No moglabym nie isc, ale moj M nie wyobraza sobie by
      > mnie nie bylo.

      A Ty? Co Ty czujesz? Wyobrazasz sobie, ze przygotujesz wszystko, a potem
      naopowiadasz dziecku bajek, ze przyjecie jest dla rodziny i usuniesz sie w
      cien???

      Niektorzy mowia, ze macochy/ojczymowie nie powinny/ni sie wtracac w wychowanie
      dziecka itd. Ja uwazam, ze jesli zwiazek jest powazny to to dziecko juz nie
      jest obce i druga osoba tez ma wplyw na jego wychowanie. Jesli dziecko u Was
      bywa i lubi Cie, jesli macie dobry kontakt i ono chce Cie widziec na swoich
      rodzinach, to nie jestes juz obca osoba.
      • jagoda_271 Re: problem przyjaznej macochy 23.11.05, 13:33
        ja bym nie poszła a dziewcznke pozniej bym gdzies zabrała
    • nisar Re: problem przyjaznej macochy 24.11.05, 14:32
      Dla mnie najważniejsze jest to, czego będzie chciała córka twojego M. Popatrz
      od tej strony - jak Cię nie będzie, może uznać, że masz ją w nosie. A reszta -
      niech się buja z dużą amplitudą.
      • konkubinka Re: problem przyjaznej macochy 30.11.05, 10:47
        w tym roku czeka mnie komunia mojego syna.Moj Syn chce aby na niej byli wszyscy-
        czyli WSZYSCY.I bedzie tak jak sobie zyczy.
        I powiedz co ma do tego samopoczucie next, moje, mojego eksa czy tez next-a ?
        Nic.Bo to swieto mojego syna .I nie bedzie latal po zadnych pieciu imprezach i
        pieciu domach, bo moj syna ma miec w tym dniu spokoj i zreszta w kazdym innym
        tez.
        No , chyba ze ma to byc popijawa dla doroslych pod pretekstem komunii urodzin
        itp.A to juz o czym innym dyskusja.
        • zona22 Re: problem przyjaznej macochy 30.11.05, 18:58
          Witam
          Z perspektywy macochy smile:
          - jeśli imprezę robicie Wy, u siebie, to bym z domu nie uciekała
          - jeśli M.finansuje, Ty coś pomagasz zrobić, ale imprea w domu Ex to bym nie
          poszła
          Powodzenia wink
Pełna wersja