wizyty ojca dziecka

29.03.06, 23:09
Cześć dziewczyny. Po raz pierwszy goszczę na tym forum. Całkiem niedawno
zostałam samotną mamą miesięcznego niemowlaka i dopiero teraz odkryłam to
forum. Chciałam Was się zapytać jak rozwiązałyście problem wizyt ojca
dziecka? Na jak częste pozwoliłyście wizyty i przede wszystkim jak je
znosicie? Dla mnie nie jest to proste gdyż mąż odszedł z domu 2 tygodnie
temu, a chce się widywać z dzieckiem niemalże co drugi dzień. Czasami mam
dość jego wizyt, ale dzielnie to znoszę dla dobra dziecka. Nie mogę zapomnieć
krzywdy jaką wyrządził mnie i dziecku, a mimo to masochistycznie godzę się na
wizyty kiedy tylko on zechce. Z uwagi na to, że dziecko jest malutkie wszyscy
troje spędzamy czas w domu. Atmosfera jest co najmniej dziwna. Nie wiem jak
mam się zachowywać w trakcie tych wizyt. Czy udawać, że nic się nie stało, że
lepiej mi jest bez niego i starać się mimo urazy prowadzić "całkiem normalną"
konwersację?
    • sylwia_25 Re: wizyty ojca dziecka 29.03.06, 23:28
      wiesz wydaje mi sie ze dobrze ze chce miec kontakt z dzieckiem ale powinien dac
      ci tez sznse odpoczasc ... powiedz mu ze cie to meczy ... jestes miesiac po
      porodzie powinnas miec spokoj ...
    • alicja_wk Re: wizyty ojca dziecka 30.03.06, 09:27
      Rzeczywiście trochę trudna i niezręczna sytuacja, szczególnie dla Ciebie, bo
      nie możesz tak po prostu sobie wyjść z domu, gdy ojciec jest z dzieckiem. Mój
      maluch miał 8 m-cy, gdy tatuś się wyprowadził, więc po skonczonym roku
      pozwalałam mu na zabieranie małego do siebie na pół dnia. Choc dzisiaj mysle,
      ze to też był bład, bo dziecko było jeszcze za małe na takie "wizyty" i każda z
      nich na swój sposób odchorowalo. Szczerze mówiać wolałam znosić jego wizyty w
      moim domu, niz dawac mu dziecko, ale jemu nie pasowąło to, że musiałby tam
      przebywać, bo niby zle się wtedy czuł. Więc ja głupia, nie chcąc mu utrudniać
      kontaktów z dzieckiem godziłam sie na jego warunki.
      Moja rada dla Ciebie: spróbuj ustalić z mężem, aby jego wizyty nie były tak
      częste, gdyż nie wiele wnoszą w życie takiego malucha, który jeszcze prawie nic
      nie rozumie, z którym nie moze sie jeszcze pobawić, czy porozmawiać, który i
      tak z tego okresu życia nic nie bedzie pamietał w przyszłości. Nie wiem jak
      wyglądają wizyty tatusia, ale jeśli polegają tylko na tym, że siedzi nad
      dzieckiem i wpatruje się w nie, to moim zdaniem mija się to z celem i chodzi mu
      bardziej o zaspokojenie ojcowskich ambicji poprzez dumne spoglądanie na swojego
      potomka. Chyba, ze przychodzi Ci pomagać w opiece, to wtedy jego wizyty
      faktycznie mogą być przydatne również dla Ciebie i dziecka.
      Nie wiem jaki jest Twój mąż, bo jeśli tak przekorny jak mój były, to pewnie nie
      przyniesie to żadnego skutku i ignorując Ciebie bedzie przychodził z taka samą
      częstotliwością.
    • derena33 Re: wizyty ojca dziecka 30.03.06, 10:27
      Na twoim miejscu, wykorzystalabym jego wizyty na wyjscie z domu. Wierze, jak
      bardzo te spotkania sa trudne dla ciebie, skoro minely raptem dwa tygodnie od
      jego odejscia ( swoja droga co za dran) ale z drugiej strony, jezeli chcesz by
      twoje dziecko mialo ojca, to nie ograniczalabym mu czasu wizyt, bo milosc
      ojcowska rodzi sie po przyjsciu dziecka na swiat. i teraz jest ten czas. Moze
      by ci w czyms pomogl? Odciazyl cie troche? Zajal sie dzieckiem w czasie twojej
      nieobecnosci?
      Serdecznie pozdrawiam.
      • labomba666 Re: wizyty ojca dziecka 30.03.06, 11:13
        > jego odejscia ( swoja droga co za dran)

        To oczywiście jedna z wersji. Bo inna może mówić, jakie jazdy ta kobieta mu
        robiła, skoro musiał opuścić rodzinę w takiej sytuacji.
        To tak dla równowagi, żeby się co niektórym paniom nie wydawało, że winna jest
        zawsze i wyłącznie jedna strona.

        LaBomba
        • paula595 Re: wizyty ojca dziecka 30.03.06, 11:34
          Oczywiście, nie zawsze winna jest tylko jedna strona. W moim przypadku jest
          jednak trochę inaczej. Ja po prostu byłam zbyt dobra dla męża, za bardzo
          samodzielna, niekłótliwa i nie sprawiałam wrażenia wątłej kobietki, która w
          każdej sytuacji liczy tylko na męża. Wręcz przeciwnie to on miał we mnie
          oparcie, którego ja w nim nie miałam. Nasze życie wydawało mu się zbyt nudne.
          On chce dodatkowych wrażeń i nowych kobiet. Po prostu się nie wyszumiał gdy był
          na to czas przed założeniem rodziny. To tak gwoli małego wyjaśnienia.
          • labomba666 Re: wizyty ojca dziecka 30.03.06, 11:38
            Ja nie miałem na myśli Twojego konkretnego przypadku. Chciałem jedynie zwrócić
            uwagę jednej pani, która nie znając sytuacji (bo przecież nie opisywałaś tego
            wcześniej) wydała jednoznaczny osąd na temat Twojego męża.
            Zupełnie bezpodstawnie i pewnie na podstawie własnych negatywnych doświadczeń.

            LaBomba
            • paula595 Re: wizyty ojca dziecka 30.03.06, 11:56
              W takim razie przepraszam, źle Cię zrozumiałam. Zbyt osobiście odebrałam Twoją
              wcześniejszą wypowiedź.
              • labomba666 Re: wizyty ojca dziecka 30.03.06, 12:09
                Absolutnie nie masz mnie za co przepraszać - tutaj się dyskutuje.
Pełna wersja