marcys77
20.07.06, 11:22
Witajcie, pokrótce moja historia. Maż odszedł,wyprowadził sie. W kwietniu
poinformował o miłości do koleżanki z pracy, m-c mieszkal mowil ze nie wie co
zrobic potem na tydz sie wyprowadzil, wrocil przepraszal mowil ze to
najwieszy blad w jego zyciu, byly super wakacje , remont, zmana pracy. Potem
znow byl dziwny, spotkalam ich niby przypadek, ale mowil ze z nia sms-uje,
wyrzucilam z domu. Teraz nic nie chce tylko widziec dzieci. mowi ze dal nam
juz szanse naprawy malzenstwa(1 i 1/2 m-ca?). Mamy malutkie dzieci coreczka
ma rok i 4 m-ce synek 4 lata, bardzo cierpia. A tatus mysli ze wszystko
bedzie jak dawniej tylko on nie bedzie mieszkal. znajomym mowi ze ma wyrzuty
sumienia i nie moze z tym zyc ale nic dalej.Dla mnie to tragiczna sytuacja,
moze trzeba czasu, moze ludzie czasem doceniaja co mieli i wracaja? Ta babka
ma 2 dzieci i jest po rozwodzi, on sam chyba nie zdaje sobie sprawy w co sie
i nas wpakował. Ja obecnie proguje sie odciac od niego moze zrozumie?
Dziewczyny jestescie doswiadczone, poradzcie moze ktoras miala taka sytuacje.
Jak go otrzeżwic? Najbardziej szkoda dzieci, coreczka nie zazna zycia w
pelnej rodzinie, synek bardzo przezywa wpada w histerie, mam kazda
noc "zarwana" spie miedzy lozkami maluchow na ziemi, nigdzie nie moge wyjsc
nawet na chwile do sklepu bo histeria. Jak Wasze dzieci to przechodzily, co
robic zeby tatus pojal co zrobil, jak życ to takie maluszki. Nie wiem sama co
lepsze odciac sie pokazac ze dajemy sobie rade czy probowac przemówic do
rozsadku?