Dodaj do ulubionych

Miec czy byc??

22.11.06, 11:32
Robiac przeglad watkow z ostatnich 10 dni popadlam w dziwny nastroj.. I tak
mnie naszlo na zastanawianie sie niemalze filozoficznesmile Co jest wazniejsze:
BYC matka wychowujaca dziecko w pelni czy MIEC niezaleznosc finansowa rodziny
(mama+dziecko)? Wiem, ze idealem jest znalezienie zlotego srodka. Ale chyba
kazda Mama pracujaca na pelen etat wie, jak ciezko jest osiagnac te
rownowage. Nie tylko Samodzielne Mamy. Z jednej stony chec dania dziecku
wszystkiego co najlepsze, lacznie z przyslowiowa szynka do bulki, a z drugiej
strony poczucie, ze cos ucieka i ze wiecej dziecko nie bedzie mialo roczku,
nie wypadnie wiecej pierwszy zab, nie zakocha sie po raz pierwszy w
koledze/kolezance z piaskownicy. Trudne to, prawda? Przynajmniej dla mnie
trudne. I mimo, ze wydawalo mi sie, ze osiagelam te rownowage, nachodza mnie
chwile zwatpienia. Tak jak teraz.
Obserwuj wątek
    • anetina Re: Miec czy byc?? 22.11.06, 12:03
      a byłabyś szczęśliwa siedząc z dzieckiem 24 godziny na dobę
      czy byłabyś szczęśliwa jako pracująca mama ?
    • magdmaz Re: Miec czy byc?? 22.11.06, 12:04
      Może..."mieć żeby być"?
      nie, to nie było poważnie.
      Ja też pracuję ostro nad ta równowagą. Ale moje dzieciska powoli podrastają -
      córki nie ma w domu od 7.30 do 15.30 - chcąc nie chcąc tracę kontrolę. Nie
      widzę wszystkiego. no i muszę - bez dwóch zdań MUSZĘ zarobić na ten chleb -
      choć na tą szynkę juz wcale niekoniecznie! Moje dzieci nie muszą mieć lepiej -
      ani nawet tak samo dobrze - jak inne! Byleby miały wszystko to, czego naprawdę
      potrzebują, a już to kształtowanie potrzeb zależy także ode mnie. A czy one
      NAPRAWDĘ POTRZEBUJĄ nowej zabawki albo codziennego słodycza - czy raczej
      poczytania przez mamę przed snem i bajki po zgaszeniu światła? Spaceru w
      niedzielę?
      Równowaga, tylko równowaga. A jak bardzo ona jest chybotliwa? (KURDE, CZY TO
      SŁOWO PISZE SIĘ PRZEZ CH????) To już każda matka, nie tylko samodzielna, wie.
      • prunio4 Re: Miec czy byc?mała historia. 22.11.06, 12:30
        Bardzo mądre pytanie, które zadaje chyba każda z nas.

        Miałam kiedyś sąsiadkę, która uważała się za bardzo mądrego pedagoga(była
        matematyczką w podstawówce).Jak na 30 parę lat temu, późno-tzn grubo po 30 rż.
        wyszła za mąż(też za nauczyciela)i jej macierzyństwo jak wydawałoby się było
        bardzo rozsądne: wiek, wykształcenie, założenie rodziny.
        Znana była z nadopiekuńczości wobec swoich dzieci.Piętnastolatce pilnowała
        czystej bielizny, 18 latkowi obierała jabłuszko i na talerzyku przynosiła do
        łóżeczka, na kaca i kilku dniach "biby" podawała mu babcine soczki i leczyła jak
        mogła.Syn nie chciał studiować(co było dla niej ciosem), pracować, utrzymywała
        więc dwudziestoparolatka i jego hulaszczy tryb życia.Jak to czasem bywa, dzieci
        nie doceniły małpiej miłości. Miały ją za nic.Ostatnio dowiedziałam się ,że nie
        zniosła porażki wychowawczej, bywa co jakiś czas w szpitalu psychiatrycznym. Ani
        jej córka ani jej syn nie są w związkach, nie mają rodzin ( nie wiem czy to
        akurat ma związek z jej wychowaniem).
        Ale parę lat temu widząc mojego synusia z właściwym sobie patentem na wychowanie
        rzekła, żebym nie popełniła jej błędu.Tzn lepiej lepić z plasteliny, rozmawiać i
        kopać piłkę z dzieckiem, niż zajmować sie garami,odkurzaniem, zarabianiem na
        nową zabawkę.Bo to, co z naszego punktu widzenia jest najlepsze dla dziecka, nie
        koniecznie jest najlepsze dla niego w jego oczach.Zwłaszcza z perspektywy czasu.

        To takie małe wspomnienie na ten temat.
    • so7b Re: Miec czy byc?? 22.11.06, 15:12
      Wiesz pesher? Ja uważam że to jest największa umiejętność jaką mają właśnie
      samodzielne mamy - umiejętność utrzymywania TEJ równowagi. I oczYwiście że
      czasami szala przechyli się w jedną czy drugą stronę, ale myślę, że dopóki
      zauważamy że trzeba balansować - to będzie nam się to udawało i to coraz lepiej!
      • virtual_moth Re: Miec czy byc?? 22.11.06, 18:33
        Pitu pitu. Samotne pracujące MUSZĄ tę rownowagę jakoś utrzymywac i tyle. Myślę
        też, że w większości przypadków nie chodzi o WYBÓR "mieć czy byc", ale o
        konieczność pracy by przeżyć. Nawet zarabiając niezłe obiektywnie pieniądze
        samotna matka musi się nieźle nagimnastykować, wynajem
        mieszkania/kredyt/opiekunka to czesto cała pensja niejednej szczęsliwej mężatki.

        Myślę, że nie ma tu miejsca na komfort wyboru.
        • pesher Re: Miec czy byc?? 23.11.06, 10:05
          Myslisz, ze pitole? smile A mnie tylko na marudzenie naszlotongue_out
          Virtual,
          ZAWSZE jest wybor. Mozna wszystko podporzadkowac dziecku, lacznie z praca
          (pracowac w domu, na pol etatu, inne moze wyjscie), a mozna godzic wychowanie
          dziecka z praca. Albo w ogole nie pracowac (i ide o zaklad, ze WSZYSCY
          momentami woleliby w ogole nie pracowac i nie ma to zwiazku z posiadaniem lub
          nie dzieci)tongue_out
          Jedno, co napisalas, znow mnie lekko dobilo. "Komfort wyboru". Jedyne, czego
          nienawidze w tej ogolnie pojetej samodzielnosci to wybory, ktorych musze SAMA
          dokonywac kazdego dnia sad
    • pesher Re: Miec czy byc?? 23.11.06, 10:18
      Zgadzam sie w calej rozciaglosci, ze trzeba zachowywac rownowage
      pomiedzy "miec" i "byc". Chociaz Magda ujelas to najlepiejsmile Fakt, samotne
      matki musza "miec" zeby "byc"smile Tylko jak ustawic te rownowage? Jedna pociagnie
      blizej "byc", inna blizej "miec". Przyznaje sie bez bicia, ze ja bylabym
      nieszczesliwa, gdybym miala siedziec 24h/dobe z Mala, mimo, ze ja kocham
      strasznie. Jednak (he he he, zawsze jest jakies jednak albo aletongue_out) teraz
      siedzialam z Mala w domu 2 tygodnie na zwolnieniu z powodu gipsu na nodze. I
      bylo (a wlasciwie do niedzieli jeszcze jest).. SUPERsmile Po lekturze watkow i z
      powodu wlasnych doswiadczen napadlo mnie lekkie przygnebienie. Bo moze zle
      sobie ustawilam te rownowage? Moze wiecej czasu powinnam spedzac z Mala? Stad
      moj watek na forum.
      Ale dzis mi lepiejbig_grin Mala od wczoraj dopytywala sie o Nianie, dzis Niania
      przyszla, a moje dziecko zachowuje sie tak jak zawsze, kiedy mnie nie ma,
      ignorujac mnie praktycznie totalnie. Chyba jej ten uklad tez pasujesmile Wiec moze
      nie jest najgorzej z ta wymyslona przeze mnie rownowaga?
    • megan26 Re: Miec czy byc?? 23.11.06, 10:24
      Witam ja chyba znalazłam złoty środek. moja córcia ma 6 lat i oczywiście
      pracowałam zawodowo od 10.00 do18.00 to było ciężkie dla mnie i mojej małej
      postanowiłam coś z tym zrobic po pół roku takiej meczarni zrobiłam kurs
      kosmetyczny zakupiłam potrzebny sprzęt i tak się zaczęło. Teraz gdy mała jest w
      szkole ja przyjmuje klientki w domu robię tipsy itp. naprawdę mozna swietnie na
      tym zarobić dodam że za kurs nic nie płaciłam tylko został on sfinansowany
      przez urząd pracy. Teraz idę na kolejny doszkalający i jest swietnie. Jestem z
      małą cały czas w domu mam kontakt z ludźmi i nic więcej do szczęścia nie jet mi
      potrzebne widzę jak moją córcia rośnie pomagam w jej jakże ważnych problemach
      tego wieku i wiem że tak będzie już zawsze nie zostawie jej bo ona ma tylko
      mnie znalazłam złoty środek i wam też tego życzę. Pozdrawiam
    • adsa_21 Re: Miec czy byc?? 23.11.06, 12:36
      podziwiam bo ja tez rownowagi nie osiagnelam. Pracuje, studiuje. Pracowac
      musze, nawet za niewiele bo pieniadze sa niezbedne a ja chce byc choc troche
      niezalezna od starychsmile
      studiowac musze, kiedy mam to zrobic jesli nie teraz..dziecko urodzilam
      wczesnie, udalo mi sie jak mialy skonczyl roczek obronic prace w szkole
      pomaturalnej..teraz jestem na II semestrze studiow, na dodatek pracodawca placi
      za studia wiec zrezygnowac nie moge..ale jest CHOLERNIE ciezko, wiecznie nie ma
      mnie w domu bo jak nie w pracy to w szkole. Kazda minuta spedzona z synkiem
      jest na wage zlota.

      wiem, ze w przyszlosci to zaprocentuje. Obliczylam sobie, ze jak dobrze pojdzie
      to jak Adas bedzie mial 7 lat, bede po obronie i bede miala dla niego wiecej
      czasu.

      Ale teraz to jest kaplicasad((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka