Dodaj do ulubionych

potrzebna pomoc`

IP: *.* 09.10.02, 08:42
Jesteśmy małżeństwem już od czterech lat, mamy dziecko (ma roczek).To synek, jest wspaniały, kochany przez nas oboje, co tu dużo pisać. Ale nie w tym problem. Otóż wspólnie z mężem wykańczamy się oboje, i to już od początku małżeństwa. Może zacznę po kolei.Ślub braliśmy w kwietniu. Znaleźliśmy oboje dobra pracę (wiązało się to ze zmianą zamieszkania), w lipcu zaczęliśmy szukać mieszkania. Szybka decyzja, pod moim wpływem, kupiliśmy małe dwupokojowe, nie trzeba było brać kredytu (pracowałam trochę za granicą, trochę na studiach w kraju), komfortowa sytuacja. Jedziemy do domu, do teściów, a tam wielkie trzęsienie ziemni. Co zrobiliśmy, pośrednik zrobi nas w konia, trzeba było kupić nowe mieszkanie, skorzystać z ulgi, pójdziemy z torbami. Mąż załamany, zdenerwowany, ja tłumaczę, że na nowe mieszkanie nie było nas stać (wiadomo, trzeba wziąść kredyt, bo nowe mieszkanie jest droższe, plus jeszcze wykończyć, w 1998r. kredyty były po prostu drogie, poza tym płacić komuś za wynajem - mieszkanie do odbioru za kwartał, w praktyce później).Powrót do domu, awantura w samochodzie, wyzwiska, jak się później okazało, mieszkanie było niedrogie, nikt nas w konia nie zrobił, nerwy okropne.Minął rok, mój mąż, który zawsze twierdzi, że wyglądam okropnie, a inne kobiety tyle na siebie nie wydają, nie chodzą do fryzjera (ja chodzę trzy ! razy w roku) wyglądają jak te lale, stwierdził, że i ja mam tak wyglądać. wybraliśmy się na bazar kupić kurtkę skórzaną, żebym mogła pokazać się w kościele na wielkanoc. Kupiliśmy, zrobił się upał, ja znowu nie ubrana, mąż wściekły. do dziś dnia mi wypomina, ze kupiłam kurtkę za 700, a były po 500 (niby jaka to ja niegospodarna). Od czasu do czasu awantury w domu, teściowa wypomina, jaki ten mój mąż zabiedzony, źle wygląda (w tym czasie przytył sześć kilo), blady na twarzy. Telefon do moich rodziców - teściowa się żali, że synek pierze (włacza pralkę znaczy się), sprząta, dźwiga, sam sobie koszule prasuje i co gorsza mi, nawet zmywa naczynia czy obiad zrobi( tzn wstawi ziemniaki, reszta przygotowana), płacze do słuchawki, mówi z taką żoną jej mąż to tylko na kielicha by chodził. Szczera rozmowa teściowej ze mną, że ja tez mogę dźwigać itd. Mąż po powrocie do domu, że jest tylko od sprzątania, gotowania, prania, co się dzieje (średnio raz w miesiącu tak ględzi). Jestem w ciąży, którą dziwię się, że donosiłam, że urodził się zdrowy, wspaniały synek. W trakcie ciąży w domu awantury, codziennie wyzwiska, nawet pięściobicie, zresztą teraz też to się zdarza. Horror. Prośba o pomoc, rozmawiam z teściami, teście porozmawiamy z synem, ale to moja wina bo mu skarpet nie piorę, bo on dźwigać musi, bo ja w trakcie ciąży na zwolnieniu (od 7 miesiąca, zbyt odpowiedzialna praca, bym mogła pozwolić sobie na pomyłkę), bo prywatnie do lekarza ginekologa (chodziłam, bo chciałam załatwić sobie łatwiejszy poród, drugi powód i najważniejszy - super specjalista), bo ja nieoszczędna, zawsze brzydkie włosy, nieubrana (chociaż ja sie z tym nie zgadzam.)Pokrótce, nic nie moge sobie kupić bez zgody męża - niegdyś kupiłam bluzkę (16zł.), zniszczył ją, zrobił awanturę, uderzył po twarzy, normalka. Urodził się mały (w czasie ciąży kupiłam sobie jedną bluzkę i jedną spódnicę), odwiedziny, przyjechała moja mama w odwiedziny (po 3 latach) teście są raz w miesiącu. mamę moją wyrzucił (musiała wrócić do domu szybciej, powiedział jej, że nie chce jej widzieć), zrobiłam mamie odbitki zdjęć, zarobiłam za nie po twarzy, była siostra, poczęstowałam delicjami, też awantura, tez uderzył. Kontaktów z moją rodzina utrzymywać nie mogę, odwiedzić siostry też nie mogę, nikt do mnie przyjechac nie może. Chciałam się wybrać do siostry, awantura, zrobiłam sobie obdukcję, zastanawiam się czy od meża nie odejść, tzn. chcę odejśc, ale się boję. mąż nie mówi do mnie Aniu, ale per debil, skurwysyn itd. Żal mi tylko dziecka, ale w atmosferze nienawiści żyć nie można. dodam, że pracuje, stać mnie na kupno kawalerki, na bycie samodzielną, ale boję się odejść (mąż jest prawnikiem).To tak pokrótce.A co wy na to, Pozdrawiam, Ania
Obserwuj wątek
    • Gość: Dorota_zielinska Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 08:56
      ????????????????????Aniu, co Ty tam jeszcze robisz.Dlaczego dajesz tak sobą pomiatać?Jestem z TobaDorota
      • Gość: guga111 Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 09:27
        Aneczko,Nie zastanawiaj się. Bo to chyba zaszło za daleko. Nie możesz dać sie zastraszać, wyzywać, bić! Nia daj sobą pomiatać! To jest Twoje życie i Twojego dziecka!Napisałaś, że dasz sobie radę finansowo - w takich sytuacjach to jest b. ważne. To nic, że on jest prawnikiem! Nic Ci nie zrobi. Zacznij żyć dla siebie i swojego Maluszka. I nie wierz w obietnice, że bedzie lepiej. Proszę Cię. Nie piszę tego z własnego doświadzcenia ale bardzo jest mi żal kobiet w takiej sytuacji. Uwierz, ze sa mężowie, którzy gotują obiady,robią pranie, sprzątają i na dodatek bardzo ale to bardzo kochają.Pomyśl o sobie i dzieciaczkuGuga
        • Gość: swienta15 Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 10.10.02, 22:09
          AniuJesteś w bardzo trudnej sytuacji, na pewno osobie postronnej łatwo jest powiedzieć zrób to czy tamto, ale tak naprawdę Ty sama musisz podjąć mądrą decyzję i nie myśl tu tylko o sobie, pamiętaj Twój synek patrzy i naśladuje,dużo już rozumie, wszystko wyniesie kiedyś z domu, jeśli będzie wychowywał się w atmosferze spokoju i miłości, sam taki będzie, jeśli w przemocy, w krzyku i złości...Szanuj się i myśl o przyszłości swojego dziecka, kochaj tych którzy Ciebie kochają,nie poświęcaj się dla tych, którzy nie są tego warci.Mąż to obcy facet, a w dziecku płynie woja krew. Pozdrawiam ciepło...
    • Gość: Renata27 Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 09:35
      Aniu, a gdzie jest granica do ktorej mozesz dac sie ponizac? Dasz sobie rade sama z powodzeniem, przeciez i tak nie masz poparcia u meza i jego rodzicow. Przeciez umiesz byc niezalezna... Niszczysz sie w tym zwiazku, kiedy ostatnio bylas szczesliwa z mezem? Mam nadzieje ze nie jestes kobieta ktora bedzie zyla w toksycznym zwiazku, przeciez sa takie dziewczyny... Tyle co moge powiedziec po przeczytaniu Twojego postu, bardzo smutnego. Trzymajcie sie Ty i Twoj synek. Renata
      • Gość: baba Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 09:52
        Witaj Aniu!!Twój post bardzo mnie poruszył, chcę Ci powiedzieć żebyś nie czekała ani chwili dłużej ODEJDŹ od niego.Nie czekaj, aż w oczach Twojego dziecka zobaczysz STRACH przed własnym ojcem. Dziecko patrząc jak ojciec Cię traktuje może zacząć robić to samo.Masz kochającą rodzinę, która napewno Ci pomoże.Jesteś młoda napewno ułożysz sobie życie, gwarantuję, że istnieją mężczyźni którzy potrafią kochać, przytulić a nawet jeśli się taki nie znajdzie to masz synka i MUSISZ zrobić wszystko aby był szczęśliwy. Nie bierz na siebie odpowiedzialności za wychowanie smutnego, nieszczęśliwego i zastraszonego dziecka. Nie wierzę, że Twój mąż się zmieni-jeśli ktoś kogoś tak traktuje to albo jest chory albo bardzo nienawidzi.Pozdrawiam cieplutko, życzę dużo siły i powodzenia. Uściskaj też synka. Aga
        • Gość: baba Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 09:54
          Chciałam napisać, że Twój mąż się nie zmieni.Pa
      • Gość: 34579 Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 10:01
        Kochana AniuNoż mi się w kieszeni otworzył, kiedy czytałam Twój post. Ty się jeszcze zastanawiasz?!? Tak, wiem że to nie takie proste, ale- jak pisały inne dziewczyny- gdzie leży granica poniżenia? Twój mąż chyba dawno ją przekroczył. Jesteś niezależna finansowo- to podstawa. Masz świetnego syna, który przy dłuższym, przebywaniu ze swoim tatą i próbach naśladownictwa może stać się kiedyś takim samym mężem dla swojej żony, jak Twój mąz dla Ciebie. Chcesz tego? Dziewczyno, nie jesteś sama! Nie wiem, gdzie mieszkasz- jeśli w Warszawie, mogę pomóc Ci w znalezieniu świetnego prawnika, są też psycholodzy. Wszystko da się ułożyć, zobaczysz. Potrafię wyobrazić sobie Twoją sytuację, bo mój tata (też wykształcony i świetnie zarabiający) pastwił się w podobny sposób nad naszą rodziną- głównie moją mamą. Mama teraz chce złożyć pozew o separację (po 27 latach!!!) i jedyne czego żałuje, to te 27 lat poniżania i straconego życia. Tego czasu nikt jej nie wróci.Ania, pisz na priva jeśli chcesz, spróbuję Ci pomóc na ile będę mogła.Ściskam- też Ania
    • Gość: emama Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 10:14
      Aniu nawet się nie zastanawiaj, pakuj się, zamknij za sobą drzwi i nawet się nie ogladaj. Jesteś niezależna finansowo, a to jest na poczatku podstawa. Nie krzywdź synka życiem w stresie, myślisz, że on nie czuje co się dzieje. Ja miałam w dzieciństwie podobne przeżycia i uwierz mi to rzutuje na przyszłe życie. Trzymam za Ciebie i Twego synka kciuki.Pozdrawiam. Asik
    • Gość: ulcik Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 10:25
      Ania !!!! Uciekaj i to już !!! a nim się nie przejmuj !!! zawsze można wezwać policję składaj sprawę do sądu o rozwód !!!!!i miej go z głowy nie daj sobą tak pomiatać !!!!!!!!!!!!!Twoja Rodzina napewno Ci pomoże !!!!!ulcik
      • Gość: asia.d.d Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 10:50
        Aniu,uciekaj jak najszybciej- to co robi twój mąż jest chorea Ty im dłużej z nim jesteś tym bardziej się wikłasz i tym trudniej będzie Ci to zmienićmasz wspaniałego synka, dla którego chyba warto podjąć zdecydowane krokia to, że mąż jest prawnikiem to nawet lepiej- pomyśl jak skompromituje się w swoim środowisku jeśli okaże się, że z niego damski boksera tak na marginesie to jesteś bardzo zadbaną kobietąpozdrawiam i jeśli chcesz napisz do mnie na privaAsia
        • Gość: dyziak Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 11:18
          Aniu,doskonale wiem n(tak mi się wydaje), jak możesz się czuć. Ja trzy lata temu byłam w podobnej sytuacji. Pewnie i tak lepszej (?), ale myślkę, że rozumiem co przeżywasz. Ja wówczas nie miałam dziecka, mój mąż był inteligentnym człowiekiem (w sumie jest nadal, tylko już nie moim mężem), zapewniał mi dostatnie życie, bywanie w kręgach, itd. Ale jego egoizm, zadufanie w sobie, pomiatanie mną ("tylko" psychiczne - nigdy mnie nie uderzył) było ponad moje siły. Nie byłam w tak komfortowej sytuacji finansowej, by po prostu bez strachu i obawy się od niego wynieść, a jednak się zdecydowałam. Zostawiłam mu nasze wspólne mieszkanie z całym wyposażeniem, spakowałam się i wyszłam. Ustaliliśmy tylko, że zostawiając mu wszystko oczekuję jakiejś rekompensaty finansowej. rozwód przebiegł sprawnie i dość szybko, a mimo tego moje nerwy były w strzępach. To nie jest takie proste - powiedzieć pa i już. W końcu to część życia, porażka (jakby nie patrzeć), ale uwierz mi - WARTO! Jest oczywiście ciężko, źle i samotnie, ale czujesz w pewnym momencie wolność, możesz oddychać i zaczynasz czuc życie. Powinno Ci być łatwiej, jeśli jesteś zupełnie niezależna finansowo. Prawdopodobnie przejdziesz przez piekło, ale ono będzie trwać tylko jakiś czas. Pozostanie z tym człowiekiem oznacza piekło przez resztę życia, piekło dla Ciebie i synka. Czy chcesz tego? Spóbuj usiąść w spokoju i zrobić listę (dosłownie - na kartce) za i przeciw. Za - sama wiesz co. Przeciw - pewnie wątpliwości, czy nie skrzywdzisz dziecka (a co oznacza pozostanie w tym związku dla tego malca), czy umiesz sama (nawet jeśli z mamą i innymi bliskimi) spędzić święta, urlop. Czy zniesiesz samotne wieczory, puste łózko, wspomnienia. To są pytania, które nękały mnie najbardziej. I jeszcze szereg innych, które są bardzo indywidualne. Bo na początku trzeba założyć, że jesteś sama. oczywiście z czasem pojawia się to miejsce dla kogoś innego, z kim chce się ułożyć życie. To przychodzi i wkońcu się udaje, choć czasem nie jest łątwo. Aniu, mogłabym Ci tak pisać i pisać, ale nie o to chodzi. To TY musisz podjąć decyzję tę jedyną słuszną, choc nigdy nie jest się pewnym jaka ona okaże się naprawdę. Dopiero po jakiś czasie wiesz. Jeśli mogę Ci pomóc, pisz na priv.Wierzę, że dasz sobie radę. pamiętaj, nie jesteś sama - masz synka.PozdrawiamMarlena
    • Gość: anamej uciekaj Ania IP: *.* 09.10.02, 12:13
      Uciekaj Ania, uciekaj czym prędzej. Powiem to samo co dziewczyny - jesteś samodzielna, wiesz że sobie poradzisz finansowo. I to jest najważniejsze!! A to że on jest prawnikiem to pryszcz. Sama zastanawiam się nad rozwodem, separacją itp a mam sytuację niewspółmierną (kredyty, zobowiązania). Wacham się bo to jest zawsze trudna decyzja, ale przyznaję że nigdy nie usłyszałam o sobie debilka czy coś w tym stylu. I nigdy przenigdy nie byłabym z mężczyzną dłużej niż minutę gdyby mnie uderzył. Chociaż raz. A u Ciebie powtarza się to często. Chcesz stracić resztki szacunki do samej siebie? Żyć w przekonaniu że jesteś nic nie warta? Nic nie wart jest taki mąż i ojciec. Na pewno nie wart tego żebyście oboje z synem musieli to znosić. Jeśli nie chcesz do razu rozwodu, zawsze jest separacja....Ale uciekaj Ania, póki możesz i chcesz. Wtedy twój dom bęzie dla ciebie opoką a nie polem bitwy. I choć na początku wszystko wygląda czarno, nie jest źle.
    • Gość: agacz2905 Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 16:00
      Aniu, bardzo Ci współczuję. Odejdź od kreatury czym prędzej. Może mi łatwo pisać, bo ja mam bardzo dobrego męża, który włączy pralkę, umyje podłogę, pozmywa, dokończy przygotowanie obiadu....ale przede wszystkim mnie kocha i szanuje, choć na pewno anielicą w ludzkiej skórze nie jestem. Powiem samokrytycznie (choć prawie nie na temat), że to ja częściej od mojego męża przejawiam brzydkie zachowania, które stereotypowo uznane są za "męskie". Np. bezwzględnie wymagam od męża zajmowania się dzieckiem, durnowato argumentując, że to przede wszystkim ON chciał mieć dziecko, więc skoro już wyświadczyłam mu taką łaskę, ze urodziłam - to niech się zajmuje. Oczywiście mówię to w złości i mądre to nie jest, bo w małżeństwie i rodzicielstwie nikt nikomu łaski nie robi. Wracając do Twojego męża: co z tego, że jest prawnikiem? Potrzebujesz szczególnej prawnej pomocy?? Skąd jesteś, bo ja z Rzeszowa i tak się składa, że na prawie się znam :) W razie czego odpowiem na Twoje pytania i postaram się pomóc. Niezależnie, jaką decyzję podejmiesz - nie pozwól się bić, proszę. Pozdrawiam serdecznie.Agnieszka, mama Szymka :hello:
      • Gość: ania_s Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 10.10.02, 08:28
        Bardzo dziękuję wszystkim dziewczynom za wsparcie, słowa otuchy. Miałam nadzieję, że to wszystko da się jakoś naprawić, że jest wyjście z mojej sytuacji, ale wiem już, że była to nadzieja bez pokrycia. Jestem pewna, że mój mąż już się nie zmieni, że nie pomoże żadna terapia małżeńska, bo zmienić musiałabym się tylko ja, tak jak on tego chce. To oznacza życie według jego racji, przekonań, bez żadnej pewności, że kiedykolwiek pomoże mi, gdy zajdzie taka potrzeba. Raczej będzie podkładał kłody pod nogi, bo tak będzie mu wygodniej.Bardzo się boję. Boję tego, że na pewno będzie utrudniał mi we wszelki możliwy sposób uzyskanie rozwodu, że bedzie wykorzystywał synka do osiągnięcia swoich celów, że może przyjść do mnie do pracy, narobić problemów, oraz tego, z czego nie zdaje sobie sprawy. Druga strona medalu, boję się być samotną matką, jak sobie dam radę w przypadku utraty pracy, z drugiej strony mąż w takiej sytuacji na pewno by mi nie pomógł. Mam na szczęście super mamę, na której pomoc mogę liczyć, ale jeżeli jej zabraknie? Sądzę, że straciłam wiarę w siebie, wiarę w lepsze życie, tylko nie chcę powiedzieć za kilka czy kilkanaście lat, że nie zrobiłam nic, by choć trochę sobie pomóc.Poza tym nie chciałam, żeby moje dziecko chowało się bez ojca, uważam że trzeba zrobić wszystko, by taka sytuacja nie miała miejsca, z drugiej strony awantury, głównie ja zajmuję się synkiem.Dylematów jest wiele, nie chcę się poświęcać dla dobra dziecka, bo tego dobra nie widzę. w zasadzie cały czas i tak jestem sama, rozwód nic w tej kwestii nie zmieni, tzn. zmieni bardzo dużo, bo bedzie tzw. święty spokój. Ale zawsze są takie dylematy, co zrobić, kiedyś była wielka miłość, teraz wielka nienawiść.
        • Gość: szaszka Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 10.10.02, 08:46
          aniu,Zachownie twojego męża to głęboka patologia, której nie da się akceptować, zatem pozostaje rozstanie. Ja bym Cię jednak namawiała byś w takiej sytuacji nie unosiła się honorem, strachem czy litością do wariata, tylko wynajęła Prawnika - dobrego - zwłaszcza,że mąż też Prawnik i spokojnie z Prawnikiem przemyślała rozwód zanim mu coś powiesz. Masz znacznie większe szanse od niego na opiekę nad dzieckiem, to ON zatem ma Ci zostawić mieszkanie, lub je spłacić itp, itd. Działaj rozważnie, sama udaj się po pomoc do terapeuty, po wsparcie do przyjaciół którzy to przeszli.Pamiętaj,że Jego zachowanie z użyciem siły to najlepszy dowód jaki naprawdę jest słaby!!! A jeśli jest aktywnym zawodowo prawnikiem to nie może sobie pozwolić na zniszczenie sobie reputacji, np. poprzez uchylanie się od alimentów - trzymam kciuki baaaaaaaaaardzooooooooooooooo!!!jeśli jesteś z Krakowa lub Warszawy napisz, moze pomoge w temacie: Prawnik; kszaszka@poczta.onet.pl
        • Gość: kocik1410 Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 10.10.02, 15:51
          Aniu!Nie można być jedyną stroną, która się ma zmienić, znam to z własnego doświadczenia. Albo obie (rzadko kiedy to występuje), albo wcale. Jeśli w tym (dorosłym) wieku człowiek w ogóle jest w stanie coś w sobie zmienić... A może wcale nie ma takiej potrzeby ani celowości?Wracając do Twojej sprawy: koniecznie poradź się dziewczyn, które są prawnikami!!!! Wykorzystaj ten czas na forum!Nie zaczynaj też od sprawy mieszkania - to temat zastępczy. Oczywiście nie wiem, jaki jest Twój status mieszkaniowy obecnie, czy masz z nim mieszkanie nabyte w trajcie trwania związku, jeśli tak, to z tego zawsze będzie pół, czy w formie kasy, czy inaczej. Nie uchodź jeszcze z domu małżeńskiego (mimo, że trudno wytrzymać), żeby nie zarzucił Ci opuszczenia gospodarstwa domowego!Pomyśl, że masz jeszcze rodziców: jeśli robić jakieś ruchy w sprawie małżeństwa to tylko teraz. póki oni są. Wiele osób w takich sytuacjach nie ma nikogo i też muszą sobie poradzić!!!! Co wtedy?Nie myśl też, że co będzie jak ich zabraknie. To nie temat na teraz: całe szczęście nie mają 90-tki i pewnie będą z tobą co najmniej przez "najbliższe" 25 lat. Oby dłużej!Jasne jest, że nie możesz teraz nic kupować, bo będzie wspólne. Myśl natomiast o tym, co piszą dziewczyny: jakie masz argumenty, dowody, świadków. Rzeczowo. Tylko tak. On jeszcze przed Tobą będzie klęczał, żebyś mu pokazała dziecko. Lepiej być samodzielnym z wyboru, niż samotnym we dwoje i jeszcze do tego na zawołanie pełnić funkcję sprzątaczki, kucharki, niańki i sex-serwisu na rozkaz!!!To, że jest prawnikiem, nic nie znaczy. Prawników teraz jak psów, nie stawia go to wyżej w hierarchii społecznej, a jedynie możesz go zniszczyć, jeśli będzie się uchylał od obowiązków nałożonych przez sąd, a takie dostanie ( a dziecka nigdy, między innymi dzięki temu, że Ty masz pracę). To jest Twoja mocna strona.PozdrawiamJoanna
      • Gość: ania_s Re: potrzebna pomoc` do Agnieszki IP: *.* 10.10.02, 09:06
        Cześć Agnieszko,Mam dużo watpliwości tzw prawnych. Otóż jak długo trwa rozwód, rok, dwa, czy dziecko może być przeszkodą w uzyskaniu rozwodu. Wiem, że mąż nie będzie przychodził na rozprawy, będzie utrudniał, przedłużał proces, czy jest możliwe wymuszenie na nim stawiennictwa na rozprawach. Do jakich sztuczek może się zdobyć, no i ile kosztuje rozwód. Bo na pewno trzeba mieć adwokata, i to dobrego.Poza tym wczoraj się dowiedziałam, że nie dostane kredytu na zakup mieszkania bez zgody męża. Chodzi o niedużą kwotę, ale wymagane jest przepisami stawiennictwo męża przy podpisaniu umowy kredytowej, czy nie da się tego ominąć. Być może rodzice moi mogliby wziąść kredyt, ale też może byc problem- rodzice mają 60 i 64 lata. Wydaje mi się, że jeżeli kupię mieszkanie na siebie, to będzie to nasza czyli z mężem współwłasność. A jezeli złoże pozew o rozwód przed wyprowadzeniem się, to nasze życie zmieni się w jeszcze większy horror.Pozdrawiam, AniaMieszkam w Olsztynie, może przez przypadek znasz dobrego prawnika tutaj, albo gdzie mogę go znaleźć i po czym poznam, że jest dobry. Czy taka wstępna porada prawna jest płatna, a może w sądzie są dyżury prawników gratis. bezpłatne.
        • Gość: sabcia Re: potrzebna pomoc` do Agnieszki IP: *.* 10.10.02, 12:15
          Aniu, ja tylko na moment, żeby potwierdzić Twoje obawy (niestety). Jeżeli kupisz mieszkanie w trakcie trwania małżeństwa - będzie współwłasnością Twoją i Twojego męża. Najlepiej byłoby, żeby mieszkanie kupili Twoi rodzice, wtedy mąż nie będzie miał do niego żadnych praw. Ewentualna darowizna dla Ciebie - z zastrzeżeniem u notariusza, że tylko dla córki - mogłaby byc sposobem na przeniesienie własności na Ciebie, ale tak czy inaczej mieszkanie powinien kupić ktoś inny - nie Ty. Pozostaje jeszcze możliwość wynajmu mieszkania dla Ciebie i dziecka - przynajmniej na początku. Trzymaj się i nie daj się zastraszyć. Jeżeli zdecydujesz się na rozwód (jeżeli mogę Ci doradzić - raczej nieunikniony, jeśli nie chcesz pozwolić niszczyć się do końca życia) dobrze byłoby zacząć zbierać dowody zachowania męża: obdukcje, zeznania policji, sąsiadów, rodziny. Pozdrawiam. sabcia
        • Gość: agacz2905 Re: potrzebna pomoc` do Agnieszki IP: *.* 10.10.02, 16:23
          Kochana Aniu!!Na wstępie ze wstydem piszę, że nie jestem jakimś utytułowanym prawnikiem, aplikację przerwałam (i tak nie na temat - prokuratorską :lol:), a w swojej pracy wcielam w życie przepisy Kodeksu postępowania adm. i innych ustaw prawnomaterialnych... To, co napisała Sabcia, to szczera prawda, z tym prawem własności...jak domniemywam, pozostajesz w ustawowej wspólności majątkowej z mężem, żadnej intercyzy (majątkowa umowa między małżonkami) nie było? Uważam w Twojej sytuacji za zbędne, aby zajmować się żądaniem zniesienia przez sąd cywilny wspólności majątkowej w czasie trwania Twojego małżeństwa. A więc - o ile podjęłaś w miarę "na chłodno" taką decyzję - rozwód. Przesłanką do rozwodu jest zupełny i trwały rozkład pożycia (zwróć uwagę na zupełność i trwałość owego rozkładu!! a więc nie jakieś chwilowe, przemijające nieporozumienia małżeńskie - a także na wszystkich płaszczyznach dotychczasowego wspólnego zycia, czyli mówiąc ogólnie separacja od łoża i stołu). Słusznie przypuszczasz, że posiadanie wspólnego małoletniego dziecka, czyli po ludzku mówiąc - Twojego Synka może stanowić duże utrudnienie w przeprowadzeniu rozwodu. Bowiem mimo zupełnego i trwałego rozkładu pozycia rozwód nie jest dopuszczalny, jeżeli wskutek niego miałoby ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków...a także wtedy, gdy z innych względów orzeczenie rozwodu byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Do worka pt. "zasady współżycia społecznego" można wrzucić niestety b. dużo, zależy to od pomysłowości Twojego męża i składu osoby sędziego, jest to niestety klauzula generalna. Aniu, wycisz się, maksymalnie wyłącz emocje i przygotuj się do bitwy. Ponieważ Twój mąż jest prawnikiem (jaki zawód wykonuje dokładnie?) Tobie adwokat będzie raczej niezbędny. Niestety nie znam nikogo w Olsztynie, ale jak słusznie ktoś tu zauważył, prawników jest jak psów :). Postaram się odpowiedzieć Ci na każde pytanie, w miarę swojej wiedzy i możliwości czasowych, obiecuję. W Twoim przypadku przebieg sprawy zależy od tego, jak sąd pojmie "dobro dziecka", które przy tego typu sprawach powinno być z mocy ustawy na pierwszym miejscu. A więc: niczego nie rób pochopnie, kup najnowszy, aktualny kodeks rodzinny i opiekuńczy i....pytaj, radź się, pisz tu do nas na forum...dziel się swoimi rozwodowymi planami tylko z zaufanymi osobami, im ich mniej, tym lepiej - niech główny zainteresowany dowie się ostatni :) Pozdrawiam.Agnieszka :hello:
          • Gość: altro1 Re: potrzebna pomoc` do Agnieszki - a może separacja IP: *.* 10.10.02, 20:53
            Tak mi przyszło do głowy, że na razie może by wnieść o separację. Łatwiej ją uzyskać, jest tańsza no i znosi wspólnotę majatkową. Wtedy siup kupić mieszkanie, wyprowadzić się i rozwód. Co wy na to kobiety? aga
            • Gość: monikajuly Re: potrzebna pomoc` - a może separacja, a może jeszcze inaczej? IP: *.* 10.10.02, 21:33
              Nie wiem, czy separacja to jest dobry pomysł, w końcu wymyślono ją dla ludzi, którzy albo nie są pewni, czy chcą być razem, albo ze względów religijnych nie moga się rozwieść. Jest jeszcze inna opcja - jestem w trakcie realizacji. Najpierw przeprowadzka do wynajętego mieszkania (i zarzut porzucenia gospodarstwa domowego raczej nie wchodzi w grę - w końcu są dowody na znęcanie się faceta nad rodziną), potem sprawa o alimenty - jest ojcem, niech płaci! - następnie przeprowadzenie rozdzielności majątkowej (do przeporwadzenia notarialnie lub sądownie, u notariusza chyba jak obie strony sa zgodne), po podziale majątku kupno mieszkania i pozew o rozwód. Sprawę o alimenty i podzial majątku przeprowadza sie bez porównania łatwiej niż sprawę rozwodową, proces o rozwod moiże się ciągnąć długo, jeżeli mąż nie wyraża zgody, a jest małe dziecko, chociaż obdukcje, zeznania świadków itp. wybitnie ja przyspieszają. W każdym razie, myslę, że bez adwokata ani rusz, i dobrze, gdyby byl to ktos nawet z innej miejscowości - są rózne kliki, krewni i znajomi królika itp. Jeżeli nie uda się znieśc wspólnoty majątkowej, pozostaje wynajmowanie mieszkania aż do uzyskania rozwodu. Nie jestem prawnikiem, ale z racji własnych doświadczeń (tez wynajmuję, żeby nie okazało się, że w kupioonym przeze mnie mieszkaniu będę musiała zameldować męża) trochę temat znam, jeżeli masz jakięs pytania - pisz.Całuję i życzę dużo siły duchaMonika
            • Gość: agacz2905 Re: a może separacja--a może rozwód-Aniu decyduj IP: *.* 11.10.02, 17:44
              Tu już by chyba trzeba było zrobić burzę mózgów, żeby rozstrzygnąć co byłoby lepsze...Najlepiej niech sama Ania się wypowie. Rozwód to radykalne przecięcie formalnoprawnych więzów (bo chyba tylko takie jeszcze istnieją) między Anią i jej mężem-prawniko-bokserem, czyli jak dla mnie niezrównoważonym chamem i świnią do kwadratu. No, ale przecież nie będę dalej publicznie lżyć tego pana, nie po to piszę ten post... Separację fakt, łatwiej uzyskać, ale niekoniecznie może być ona łatwiejszą przesłanką do uzyskania orzeczenia rozwodu. Ania mimo wszystko za mało napisała nam o swoim małżeństwie, żeby wyrokować i gdybać. Wszystko zależy od decyzji Ani i zachowania męża - to wiemy wszystkie. Ale jeśli podejmie jakąkolwiek decyzję - separacja albo rozwód - niech koniecznie spotka się "na żywo" z prawnikiem, który jest praktykiem w sprawach rodzinnych. Nie dysponuję teraz konkretnymi namiarami, ale na pewno w większych miastach są bezpłatne porady prawne dla kobiet w jej sytuacji - skupiają się np. przy różnych tzw. organizacjach pozarządowych.Więc pewnie w Olsztynie też tak jest. Mimo wszystko radziłabym spotkanie z jakimś doświadczonym praktykiem, a nie np. takim domorosłym magistrem z jakąśtam ogólną wiedzą o prawie i życiu jak ja ;) To wydaje mi się bardzo ważne, dużo zależy od pełnomocnika procesowego, fachowca w swej dziedzinie i niezaangażowanego w to wszystko emocjonalnie, a więc patrzącego na całokształt chłodnym okiem. Serdecznie pozdrawiam, przy tej smutnej okazji przychylając się osobiście jednak w kierunku pozwu o rozwód.:hello: Agnieszka, mama Szymka
    • Gość: Kassia Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 16:42
      AniuMoj mąż jest dzieckiem z takiego małżeństwa. Teraz jest trzydziestoletnim facetem, któremu do tej pory zdarza sie zrywac w nocy z krzykiem (jak mu sie tatuś przyśni). Nienawidzi swojego ojca ale NIESTETY duzo się od niego nauczył (zwłaszcza tego złego)sad Oszczędź tego swojemu dziecku.Kassia mama Kubusia
    • Gość: Joanna_S Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 17:51
      Ja też dołączam sie do wołania dziewczyn, Aniu uciekaj...nie pozwól aby On niszczył Twoje i dziecka życie, jak sama piszesz poradzisz sobie więc nie ma co czekać, im szybciej tym lepiej, będzie Ci lepiej, nie będziesz musiała znosić wyzwisk. Życzę aby wszystko się udało i życie Wasze Twoje i dziecka było sopkojne bez tego tyrana.Pozdrawiam i jestem z WamiJoasia
    • Gość: Cytrynka Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 18:24
      AniuOdejdź od tego sk...........Nie niszcz życia swojego i swojego dziecka. 1) Stać Cię na małe mieszkanko i bycie samodzielną mamą. 2) Zrobiłaś obdukcję (masz dokument??)3) Masz rodzinę, która może świadczyć na sprawie.Co z tego, że ten xxxx jest prawnikiem. Ale jest także niebezpiecznym xxxx i teraz bije Ciebie, potem zacznie bić dziecko: za pobrudzone ubranie, rozlany soczek, czy gorszą ocenę w szkole. To czarny scenariusz, ale nie warto ryzykować.Uciekaj, nie marnuj życia. Chyba nie chcesz za kilkanaście lat powiedzieć, że tak się stało, że jesteś nieszczęśliwa i zgorzkniała. Masz szansę zmienić swoje życie. Odejdź od niego. Poradź się dobrego prawnika, zbieraj dowody przeciwko mężowi i ratuj się. Poza tym Twój mąż może mieć zły wpływ na dziecko, a tego na pewno nie chcesz.Daj znać, co postanowiłaś.Uwierz w siebie. Jesteś mądra i silna, dasz sobie radę.Trzymam kciukiCytrynka
    • Gość: Behemot Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 20:58
      Zaintrygowało mnie Aniu, że Twój mąż mówi do Ciebie: "debil, skurwysyn". Coś mu się pomyliło, chyba mówi o sobie, zwłaszcza że z tego co piszesz jego mamuśka to niezła "k...", a więc to on niewątpiwie jest "z kurwy syn", każdy rozsądny człowiek to widzi, a że debil, to też pewne. Nie namyślaj się i zwiewaj od tych powalonych ludzi. Na pewno ułożysz sobie życie. Ratuj siebie i dziecko. Gina
    • Gość: monikajuly Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 21:48
      Niewiele mogę dodać do powyższych wypowiedzi - uciekaj, póki sie da! Moja siostra męczyła się długo z facetem w typie Twojego męża - bo dzieci, bo tyle lat razem, bo jak ona sonie da radę sama... Odeszła dopiero, kiedy połamał jej żebra, nos i doznała wstrząsu mózgu. Nie czekaj az tak długo! Jesteś niezależna finansowo, możesz po prostu spakowac sie, kupic mieszkanie (najpierw przeprowadź podział majątku), i odejść w nowe, na pewno lepsze życie!"Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie..."CałujęMonikapyza napisała/ł:> Jesteśmy małżeństwem już od czterech lat, mamy dziecko (ma roczek).To synek, jest wspaniały, kochany przez nas oboje, co tu dużo pisać. Ale nie w tym problem. Otóż wspólnie z mężem wykańczamy się oboje, i to już od początku małżeństwa. Może zacznę po kolei.> Ślub braliśmy w kwietniu. Znaleźliśmy oboje dobra pracę (wiązało się to ze zmianą zamieszkania), w lipcu zaczęliśmy szukać mieszkania. Szybka decyzja, pod moim wpływem, kupiliśmy małe dwupokojowe, nie trzeba było brać kredytu (pracowałam trochę za granicą, trochę na studiach w kraju), komfortowa sytuacja. Jedziemy do domu, do teściów, a tam wielkie trzęsienie ziemni. Co zrobiliśmy, pośrednik zrobi nas w konia, trzeba było kupić nowe mieszkanie, skorzystać z ulgi, pójdziemy z torbami. Mąż załamany, zdenerwowany, ja tłumaczę, że na nowe mieszkanie nie było nas stać (wiadomo, trzeba wziąść kredyt, bo nowe mieszkanie jest droższe, plus jeszcze wykończyć, w 1998r. kredyty były po prostu drogie, poza tym płacić komuś za wynajem - mieszkanie do odbioru za kwartał, w praktyce później).> Powrót do domu, awantura w samochodzie, wyzwiska, jak się później okazało, mieszkanie było niedrogie, nikt nas w konia nie zrobił, nerwy okropne.> Minął rok, mój mąż, który zawsze twierdzi, że wyglądam okropnie, a inne kobiety tyle na siebie nie wydają, nie chodzą do fryzjera (ja chodzę trzy ! razy w roku) wyglądają jak te lale, stwierdził, że i ja mam tak wyglądać. wybraliśmy się na bazar kupić kurtkę skórzaną, żebym mogła pokazać się w kościele na wielkanoc. Kupiliśmy, zrobił się upał, ja znowu nie ubrana, mąż wściekły. do dziś dnia mi wypomina, ze kupiłam kurtkę za 700, a były po 500 (niby jaka to ja niegospodarna). Od czasu do czasu awantury w domu, teściowa wypomina, jaki ten mój mąż zabiedzony, źle wygląda (w tym czasie przytył sześć kilo), blady na twarzy. Telefon do moich rodziców - teściowa się żali, że synek pierze (włacza pralkę znaczy się), sprząta, dźwiga, sam sobie koszule prasuje i co gorsza mi, nawet zmywa naczynia czy obiad zrobi( tzn wstawi ziemniaki, reszta przygotowana), płacze do słuchawki, mówi z taką żoną jej mąż to tylko na kielicha by chodził. Szczera rozmowa teściowej ze mną, że ja tez mogę dźwigać itd. Mąż po powrocie do domu, że jest tylko od sprzątania, gotowania, prania, co się dzieje (średnio raz w miesiącu tak ględzi). Jestem w ciąży, którą dziwię się, że donosiłam, że urodził się zdrowy, wspaniały synek. W trakcie ciąży w domu awantury, codziennie wyzwiska, nawet pięściobicie, zresztą teraz też to się zdarza. Horror. Prośba o pomoc, rozmawiam z teściami, teście porozmawiamy z synem, ale to moja wina bo mu skarpet nie piorę, bo on dźwigać musi, bo ja w trakcie ciąży na zwolnieniu (od 7 miesiąca, zbyt odpowiedzialna praca, bym mogła pozwolić sobie na pomyłkę), bo prywatnie do lekarza ginekologa (chodziłam, bo chciałam załatwić sobie łatwiejszy poród, drugi powód i najważniejszy - super specjalista), bo ja nieoszczędna, zawsze brzydkie włosy, nieubrana (chociaż ja sie z tym nie zgadzam.)> Pokrótce, nic nie moge sobie kupić bez zgody męża - niegdyś kupiłam bluzkę (16zł.), zniszczył ją, zrobił awanturę, uderzył po twarzy, normalka. Urodził się mały (w czasie ciąży kupiłam sobie jedną bluzkę i jedną spódnicę), odwiedziny, przyjechała moja mama w odwiedziny (po 3 latach) teście są raz w miesiącu. mamę moją wyrzucił (musiała wrócić do domu szybciej, powiedział jej, że nie chce jej widzieć), zrobiłam mamie odbitki zdjęć, zarobiłam za nie po twarzy, była siostra, poczęstowałam delicjami, też awantura, tez uderzył. Kontaktów z moją rodzina utrzymywać nie mogę, odwiedzić siostry też nie mogę, nikt do mnie przyjechac nie może. Chciałam się wybrać do siostry, awantura, zrobiłam sobie obdukcję, zastanawiam się czy od meża nie odejść, tzn. chcę odejśc, ale się boję. mąż nie mówi do mnie Aniu, ale per debil, skurwysyn itd. Żal mi tylko dziecka, ale w atmosferze nienawiści żyć nie można. dodam, że pracuje, stać mnie na kupno kawalerki, na bycie samodzielną, ale boję się odejść (mąż jest prawnikiem).> To tak pokrótce.> A co wy na to, Pozdrawiam, Ania
      • Gość: altro1 Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 09.10.02, 22:57
        Dziewczyno kochana!Nie będę oryginalna, jak napiszę żebyś rzuciła tego damskiego boksera. Nie baw się w ceregiele, nie próbuj z nim rozmawiać, tłumaczyć mu czegokolwiek, bo to może skończyć sie dla Ciebie źle (np. pobiciem). Wynajmij mieszkanie i wyprowadź się. Dobrze jet zerwać wszystkie kontakty i gdyby robił problemy ( a mam przeczucie, że będzie) najlepiej postraszyć prostaka np. groźbą lekkiego uszkodzenia ciała. Tacy jak on zazyczaj potrafią tylko bić słabszych, a silniejszych boją się jak diabła. Wystarczy wówczas pomoc silnego kolegi. A że jest prawnikiem? Teraz prawników jak więcej niż śniegu zimą!! Zresztą my Ci pomożemy, prawda dziewczyny? Skąd jesteś?aga też prawnik
    • Gość: Mela Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 10.10.02, 07:18
      Aniu,A czego Ci żal jeśli chodzi o dziecko? Że jeśli odejdziesz, to nie będzie się do Ciebie zwracało "debilko" i "k...", tak jak ojciec?Znajoma mojej mamy odeszła dopiero wtedy, ktory pobił ją nie tylko ojciec, ale też nastoletni syn który pomagał tacie. A ona wylądowała ze wstrząsem mózgu w szpitalu, w któym oboje pracowali - on profesor, ona docent. Ale przecież trzeba być w związku dla dobra dziecka. Nawet jeśli miałoby się nauczyć tylko skutecznego bicia.Uciekaj...Mela
    • Gość: Gooh Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 10.10.02, 08:32
      Ania...jedno tylko nasuwa się po przeczytaniu tego postu...skończ z tym jak najszybciej...za jakis czas będziesz mogła spojrzeć sobie w twarzz i powiedzieć: jestem szcześliwa, mam kochanego synka, szanują mnie - NIKT MNIE NIE PONIŻA!!!i to jest najważniejsze...wiem, ze dasz radę!!!!pozdrawiam cieplutko, trzymająć kciuki za Ciebie (podejmij decyzję - dla dobra swojego dziecka)Gooh:hello:
    • Gość: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 10.10.02, 14:09
      no i kur...a mać co z tego ze jest prawnikiem. Mój kolega również. Z tego co widac, facet jest poj...any. Wiesz co? (za to chyba dostanę kolejny opierdziel od emam), ale znajdź sobie normalnego faceta, najprościej mówiąc, zdradź tego debila (choć czy to będzie zdrada, to bym polemizował). A resztą zajmie się On.pzdr i powidzonka
    • Gość: moniśka Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 10.10.02, 14:15
      Boże, Aniu, dlaczego Ty masz jeszcze jakieś wątpliwości???Sądzę, że nie masz za bardzo wyboru - albo zostajesz i zgadzasz się milcząco na zagrożenie zdrowia swojego i maluszka, albo - bierzesz się za siebie i swoje życie. Pomyśl, że on nie jest godzien żyć z Wami, możesz jeszcze ułożyć sobie życie, na pewno lepiej. Pisałaś, że masz pracę, ale boisz się, co będzie, jak ją stracisz? Przecież mąż musi płacić alimenty na wasze dziecko! Nie będziesz bez grosza, a nawet jak stracisz pracę, to prędzej czy później znajdziesz następną. Ja nie wytrzymałabym z kimś, kto mnie uderzył lub wygnał moją mamę. Przecież nie możesz mu na to pozwalać. Masz jedno życie!!!! Nie zmarnuj go przez kogoś nic nie wartego.Mam nadzieję, że podejmiesz dobre decyzje. Daj nam znać, co się u Ciebie dzieje, bo widzę, że dużo dziewczyn przejeło się Twoim losem.Powodzenia...Monika
      • Gość: Anita53 Re: ratuj sie dziewczyno IP: *.* 10.10.02, 17:38
        Ratuj sie,ale musisz skorzystac z pomocy prawnej "po cichu" bez wiedzy tego drania (nazwalabym go dobitniej). To co sie dzieje w Twoim zyciu to PRZEMOC.Ten stan jest i bedzie bardzo szkodliwy dla Twojego dziecka. Bardzo Cie prosze, bys nie lekcewazyla tego problemu, bo zniszczysz nie tylko sobie ale przede wszystkim przyszlosc swojej pociechy.Dziecko wychowane w przemocy rodzinnej zawsze ma trwale urazy w psychice.Mam nadzieje, ze mamy-prawniczki pomoga Ci w sposob prawny.Niestety nie wiem jak inaczej moglabym pomoc.Pozdrawiam i zycze wytrwalosci, by wyrwac sie z tego bagna.
    • Gość: Leska Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 10.10.02, 20:50
      Przeczytalam Twoj post i az mnie zatkalo....jak tak mozna zyc? Moim zdaniem nie marnuj sobie zycia bo Twoj maz pomimo ze wyksztalcony, to jest chory, jego rodzina tez nie lepsza. Jak mozna policzkowac zone za nic? za chec spotkania z rodzina? Pracujesz, to on powinien wlaczyc sie do obowiazkow domowych i co w tym dziwnego? - do tesciowej. Wiesz...moja mama byla w podobnej sytuacji, wyksztalcona, pracowita, ladna a maz i tesciowie zawsze niezadowoleni. Nic sobie nie kupila to ze sie nie umie ubrac, kupila bluzke to za droga. Rozeszli sie i dobrze. Ja mialam rok, siostra dwa. Moja mama byla szczesliwa, miala nas, my ja i spokojne dziecinstwo, dom. W takiej sytuacji jak Twoja inaczej sie nie da. Sa ludzie i taborety... Twoj maz nalezy do tych drugich. Pomysl o sobie, jestes niezalezna finansowo, masz zdrowe, sliczne dziecko wiec sobie poradzisz. Pomysl, ze zyskasz spokoj, swobode, niezaleznosc i spokojne chwile z synkiem. Bedziesz mogla spotykac sie z rodzina, z mama i siostra. Nie bedzie wcale tak zle. Jestem pewna, ze moze po jakims czasie bedziesz gotowa na nowy zwiazek. Zycze powodzenia, sprobuj wyobrazic siebie za piec lat z mezem i bez niego...ktora wersje wybierasz? Podziwam Cie, ze tyle przecierpialas od "kochanego" mezczyzny....Pomysl o dziecku, o sobie. Pozdrawiam. Ola
    • Gość: anamej Re: potrzebna pomoc - w kwestii mieszkania IP: *.* 11.10.02, 07:48
      A jeśli chodzi o sprawy formalne - kredytu faktycznie nie dostaniesz sama, jeśli nadal jesteście małżeństwem, więc wchodzi w grę wynajem albo kupno mieszkania na twoich rodziców. Zresztą nawet gdybyś je kupiła byłoby waszym wspólnym dorobkiem. Bo umowy o rozdzielności majątkowej twój mąż pewnie też nie podpisze. Strach co będzie dalej, jak sobie poradzisz sama, kto ci pomoże w razie czego - na pewno nie minie od razu. Ale z każdym samodzielnym dniem będzie słabszy. A im szybciej odejdziesz od męża tym szybciej na nowo ułożysz sobie życie, obojetnie sama czy z kimś kto będzie normalny.Zrób to Aniu nie tylko dla siebie, ale też dla swojego syna, żeby nie wynosił takich wzorów z domu.Całym sercem jestem z Tobą
      • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: potrzebna pomoc - w kwestii mieszkania IP: *.* 11.10.02, 08:27
        Aniu zadzwon na Niebieska Linie- numer jest ogolnopolski- tam cie poinformuja bardzo dokladnie jak zbierac dowody zachowan meza i jak nalezy gromadzic swiadkow. Wiem ze moja sasiadka zawsze przy sobie miala dyktafon, ze na obdukcje latala ze wszystkim, a kazda awanture- zamiast wyciszac- na glasniala, robila tzw "akcje" na korytarzu- tak ze wszyscy sasiedzi mogli byc powolani na swiadkow.
    • Gość: juliiaa Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 11.10.02, 10:18
      tak pokrotce???????.wybacz ale ty opisalas jakis horror a ja narzekam ze maz mi nie okazuje czulosci i chyba musimy sie rozstac......jedno co mozesz zrobic chociaz NAPEWNO jestes przez niego zastraszona to odejsc od niego, zwroc sie do jakiegos specjalisty jezeli czujesz ze nie dasz rady..wydaje mi sie ze to ostatni dzwonek, on wkrotce zacznie tak traktowac Twoje dziecko, chcesz tego?..odzyskaj szacunek do siebie, zwlaszcza jezeli masz dobra prace, kopnij go w d...... i zacznij zyc w poszanowaniu wlasnej godnosci!!!!wiem ze najlatwiej dawac rady innym ale tak to widze.....pozdrawiam!trzymaj sie mocno!!laurka
    • Gość: PiotrFobbe Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 11.10.02, 16:31
      Aniu,przede wszystkim - trzymaj sie dziewczyno. Kiedy czytam o damskich bokserach robi mi sie po prostu niedobrze - moze ten pan chcialby sprobowac zmierzyc sie z mezczyzna? Na swiecie zyje bardzo, bardzo wielu normalnych facetow, takich, ktorzy umieja dac kobiecie wszystko to o czym marzy, nie to, czego moglaby sie jedynie bac.Glowa do gory, Ty i Twoj synek to centrum wszechswiata, reszta... reszte zawsze mozna ulozyc na nowo... po swojemu.Pozdrawiam, Piotr
    • Gość: adadozet Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 13.10.02, 23:33
      Aneczko Ja się uwolniłam choć nikt nie dawał mi szans. Jak szłam do prawnika po poradę - wszystko było do przeskoczenia dopuki nie mówiłam że mamy dziecko i ON jest policjantem na stanowisku. W tym momencie była tylko jedna jedyna odpowiedź - nie ma pani szans żadnych. Rozwiodłam sie SAMA tj.- kupilam książkę "Prawo rodzinne" - dla studentów,- napisałam sama pozew i walczyłam.Nikt nie chciał Mi swiadczyć o rozpadzie małżeństwa - znajomi się bali albo chcieli się trzymać z boku. Po długich namowach zgodziła się siostra. Moja rodzina w ogóle nie akceptowała mojej decyzji - mieszkają 500 km ode mnie. Przygotowałam kilka dowodów (nagrałam awanturę, itp ..niestety tu nie mogę napisać) i wymusiłam na Ex mężu - że ja nie podam pewnych szczegółów z naszego życia (że pił i bił i że użyję tych dowodow) a on da mi rozwód bez orzekania o winie. Zgodził się.Piszesz że masz kochanych rodzicow - wykorzystaj to.Na moją drugą rozprawę miał się stawić mój swiadek tj. moja siostra - nie przyjechała. Nie opiszę tu bólu jaki Mi tym sprawiła.Zażądałam na rozprawie kuratora - sąd się przychylił do mojej prośby.Po trzeciej rozprawie uzyskałam rozwód.Występując o rozwód byłam sama, bez prawie żadnego wsparcia, ale też nie wyobrażałam sobie takiego dalszego życia. Nigdy nie żałowałam swojej decyzji. Żyję w szczęśliwym nieformalnym związku, mamy 15 m-cznego dzidziusia - po byłym małżeństwie pozostały tylko b a r d z o przykre wspomnienia.Uciekaj póki jesteś młoda i masz jeszcze kochających i gotowych Ci pomóc rodziców. Skorzystaj z zaoferowanych porad prawników.Jeżeli masz jakieś pytania - pytaj na priva.Życzę powodzenia - twoja imienniczka.
    • Gość: agatalesnik Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 14.10.02, 11:48
      aniu!! naprawdę nie pozwól się tak traktować, tak się nie da! dziecku potrzebny jest twój usmiech, twoja miłość i zadowolenie! jak je dasz skoro przeżywasz takie męczarnie?? dla mnie to poprostu znęcanie się nad tobą!! jesteś młoda, masz pracę, dasz sobie radę!! uwierz w siebie! masz rodziców, siostrę!!! nie zwlekaj! postanów i zadziałaj!! to co, ze maż jest prawnikiem, to nie moze być draniem! dasz sobie radę sama, do rozwodu nie potrzeba super wykształcenia, trzeba tego chcieć, jesteś w komfortowej sytuacji niż inne osoby którym się to przetrafia!! kup mieszkanko, będziesz bezpieczna, a dziecko będzie szczęśliwe, kiedy tata będzie odwiedział, a mama będzie szczęśliwa!! trzymam kciuki!! ja złożyłam pozew i czekam na pierwszą rozprawę!!
    • Gość: Bysiaczek Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 14.10.02, 20:27
      Aniu,mam nadzieję, że wszystkie, tak jednomyślne posty, dodadzą Ci odwagi i nadzieji. UWOLNIJ SIĘ OD SWOJEGO MĘŻA. Nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla swojego dziecka, by w przyszłości było dobrym człowiekiem. Porad, jak się do tego zabrać też już dostałaś dużo - działaj !!!! ODWAGI I WIARY W SIEBIE życzy Chalsia. Trzymam za Ciebie kciuki.
      • Gość: agacz2905 Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 15.10.02, 16:27
        No właśnie, Aniu?? Nie chcę siać na tym forum paniki, więc może się odezwij?? :)Pozdrawiam Cię:hello: Agnieszka, mama Szymka
        • Gość: Balbinka Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 15.10.02, 21:47
          Kochana Aniu!Identyczną sytuację jak Twoja , ma bohaterka wątku "furtka dla mojej przyjaciółki" na forum emama. Zajrzyj tam. Znajdziesz tam wiele praktycznych rad. Jeżeli chodzi Ci o rady co konkretnie robić to wszystkie informacje znajdziesz na stronie Centrum Praw Kobiet. Nikt nie ma prawa Cię tak traktować jak ten pan! Powtórzę zdanie wszystkich poprzedniczek i poprzedników : Nie daj się krzywdzić w ten sposób. Odejdź od swojego męża jak najszybciej!Jestem z Tobą i Twoim synkiem.
    • Gość: bea4 Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 16.10.02, 01:44
      Aniu !!Zwiewaj od niego !Jak najdalej ! Rozwód to sprawa wtórna. Zapewnij dziecku spokój i usmiechnietą mame. Wystap o alimenty a rozwód mozesz załatwic po jakims czasie kiedy naprawde rozkład będzie trawały. Aniu ! moge Ci pomóc !! Mamy oboje do czynienia z prawem -odezwij si ena priva!!!! bea
    • Gość: Paatka Re: potrzebna pomoc` IP: *.* 16.10.02, 13:54
      Aniu,Do niedawna miałam bardzo podobną sytuację jak Ty. Doskonale wiedziałam, że powinnam coś zrobić - ba nawet wiedziałam co, ale cały czas nie umiałam podjąć pierwszego kroku. Okłamywałam się, że będzie lepiej, że kiedyś coś się zmieni... Przypuszczam, że jesteś własnie w takim momencie... Nie przeciągaj tej sytuacji dłużej,proszę.Ja wyprowadziłam się z domu gdy mąż wyrwał mi kluczyki ze stacyjki podczas jazdy samochodem (dziecko w foteliku z tyłu)Dopiero do mnie dotarło, że jeśli nic nie zrobię na prawdę może stać się coś strasznego mojemu dziecku.I wiesz co, uważam to za najlepszą decyzję jaką podjęłam. Wprawdzie horror dopiero się zacznie - w listopadzie druga sprawa rozwodowa - zmieniłam pozew na orzekanie o winie, ale jestem przekonana, że było warto. Zaczynam powoli układać sobie zycie. Jestem uśmiechnięta, moje dziecko przestało płakać w nocy. W pracy wszyscy stwierdzają pozytywne skutki moich decyzji. A ja nareszcie jestem sobą!!! Tą samą spontaniczną osobą, którą pamiętam zprzed 11 lat.Podobno człowiek tyle jest wart ile jego przyjaciele - ja na moich się nie zawiodłam dlatego bardzo jestem im wdzięczna.Aniu , rozejrzyj się na pewno znajdziesz wiele osób chcących Ci pomóc. I nie czekaj dłużej nie warto.Jeśli chcesz porozmawiać zapraszam na priva.Trzymam mocno kciuki, pozdrawiam cieplutko Ciebie i Maluszka,Patrycja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka