Dziś się rozpadam...

13.12.06, 12:40
Nie lubię siebie jako mamy, jako kobiety, i wogóle... Żal mi strasznie że
rozpada się mój zwiazek pomałzeński, a nawet się rozpadł... Jasne - on był
idiotą. Ale nie moge na niego patrzeć bez smutku, gdy przechodzi obok mojego
pokoju, gdy wchodzi i wychodzi z pracy... Teraz zachowujemy się jak koledzy,
ale... Jeszcze jakis czas temu bylo dobrze, mówiliśmy o przyszłosci... Nie
mogę sie pozbierac. Chce już iśc do szkoły po malucha i zamknąc się w domu.
Dlaczego ciągle mi sie nie udaje. Dlaczego czego nie dotknę to popsuję? Czy
mam szanse poznac kogoś na 2 km kwadratowych? Bo w takim obrebie się poruszam
tylko - praca, szkoła, dom, sklep... Czy jeszcze się uśmiechnę? Nie
pocieszajcie tylko na siłe, prosze.... Buuu
Mam 30 lat i jestem do bani, wszystko w swoim zyciu popsułam. Tylko dziecka
nieżaluję... A przecież ani głupia, ani brzydka nie jestem, to co jest nie tak...
Jak ja go nie lubię! I nie umiem przestać mysleć o nim...
    • alicja_wk Re: Dziś się rozpadam... 13.12.06, 13:18
      Ok, moge zrozumieć, że nie lubisz siebie jako kobiety, bo powiedzmy, ze jako
      kobieta odniosłaś porażke, bo rozpadł się Twoj kolejny związek, ale dlaczego
      nie lubisz siebie jako mamy i w ogole..., tego juz nie potrafię zrozumieć.
      Przeciez piszesz, że nie żałujesz tego, że masz dziecko, więc musisz byc dobrą
      i kochającą matką, dlatego, proszę nie zarzucaj sobie porazki na całej linii.
      A skoro wiesz, że tamten facet był idiotą, to chyba lepiej, że juz nie
      jesteście razem, mimo, że jakiś żal i sentyment pozostał, ale to naturalne, że
      nie można z dnia na dzien tak po prostu wymazac części swojego zycia, zapomniec
      o kimś, kto jeszcze przed chwilką był obok nas. Ale to nie znaczy, że zawsze
      tak będzie. Przypomnij sobie ile razy w zyciu płakałas z powodu faceta i czy
      teraz zapłakałabyś za którymkolwiek z nich?! To na prawde mija, tylko na
      wszystko potrzeba czasu, żeby nabrac dystansu i ochłonąc. Może dopiero wtedy
      bedziesz w stanie stworzyć stabilny związek, bo jak na razie to widzę, że
      jeszcze rozpaczasz po tamtym, ale juz myslisz, czy poznasz kogos nowego, a to
      największy błąd wiązać się z kimś tylko po to, by nie czuć się samotną, bo
      wtedy najłatwiej się pomylic i dokonac złego wyboru. Czasem warto troche
      odczekac, dac sobie czas na przemyslenie wszystkiego, ale dopiero wtedy gdy
      emocje opadną i do głosu dopuscisz rozsądek, bo jak na razie to widzę, że
      jestes pełna sprzecznych uczuc: nie lubisz go, ale nie mozesz przestac o nim
      myslec, jest idiota, ale patrzysz na niego z tesknota i smutkiem. W takim
      stanie na prawdę nie można podejmowac słusznych decyzji. Dlatego spróbuj sie
      wewnętrznie wyciszyc, wrócic do równowagi emocjonalnej, dopiero wtedy bedziesz
      w stanie logicznie myslec.
      A tak w ogole, to powinnas sie cieszyc, ze masz dopiero 30 lat, bo jeszcze
      długie zycie przed Toba i to nic, że nie wszystko, co masz juz za sobą było
      tak, jakbys tego chciała, bo przeciez najwazniejsze w zyciu jest to, co jeszcze
      przed nami, to na co mozemy miec jeszcze wpływ, a nie przeszłosc, której juz
      nie mozemy zmienic, ale tracąc czas na rozpamiętywanie i wytykanie sobie błędów
      przeszłosci, mozemy zmarnowac swoją przyszłosc.
      • mamasama1 Re: Dziś się rozpadam... 13.12.06, 13:32
        Bardzo Ci dziękuję za to co napisałaś. Bardzo. Mamą się ie lubie bo moze nie
        powinnam dopuścić do rozstania z ojcem dziecka, moze powinnam zacisnac zęby, nie
        musiłam bym słuchac jak mały bardzo chce kogoś miec. Ale raz jeszcze dziękuję za
        trzeźwe spojrzenie
        • alicja_wk Re: Dziś się rozpadam... 13.12.06, 14:50
          No tak, to jest własnie najtrudniejsze w decyzji o rozstaniu, świadomośc tego,
          że dziecko na tym ucierpi, ale ja do tej sprawy podchodzę tak: przeciez ojciec
          nie rozwodzi sie z dzieckiem, tylko z jego matką, wiec jesli był dobrym ojcem,
          to będzie nim nadal, a jesli złym, to nawet gdybys z nim została, to nie bedzie
          to miało pozytywnego wpływu na dziecko.
          Więc nie zamartwiaj sie tym, że mały tęskni za ojcem, bo jesli ma z nim dobry
          kontakt to postaraj sie mu umozliwic jak najczęstsze spotkania, zeby nie odczuł
          tak wielkiej pustki, ale nigdy, przenigdy nie staraj sie szukac dla
          syna "zastępczego" ojca, bo jesli bedziesz myslała tylko o dziecku, to przeciez
          równie dobrze mogłas byc nadal z byłym męzem.
          Nie mówie, że nie powinnas brac pod uwage dobra syna przy wyborze partnera, ale
          my - samodzielne mamy, bo my samodzielne musimy w takiej sytuacji myslec o nas
          obojgu.
          • mama_ameleczki Re: Dziś się rozpadam... 13.12.06, 16:51
            Wiem ze boli, wiem jak boli. Moge Ci tylko powiedziec, z doswiadczenia, ze z
            kadym dniem boli coraz mniej.
            • katep_1 Re: Dziś się rozpadam... 13.12.06, 22:44
              Wiesz to hyba taki dzień dzisiaj, bo te same myśli po głowie mi chodziły...gdy
              siedzialam w pracy to siedząc przy biurku zaczęłam wyć..bo po prostu poczułam
              ze nie chce mi sie juz zyć...........rozumiem Cię.
              • prunio4 Re: Dziś się rozpadam... 14.12.06, 10:07
                wiecie, to chyba taki czas.A ten mija, jak wszystko na tym
                (pięknym?)swiecie.Byle do wiosny.

                Jeszcze te święta-jak ja ich nie znoszę...
                Ale jak się nie organizować?Dziecko bez choinki, zapachu ciasta(nie
                lubię!!!)Mikołaja i innych bzdur?Czasami myslę, że Jehowi mają wymówkę-nie
                obchodzą żadnych pompowanych świąt.
                • mamasama1 Re: Dziś się rozpadam... 14.12.06, 10:29
                  Muszę pomyslec nad tym co zrobić żeby dziecko mialo miłe święta, choć odkładam
                  to w nieskończoność.... Wczoraj ex zapytał wprost co robimy ze świętami i z
                  małym a ja nie umieałam odpowiedzieć crying Czemu nie jestem Jehową! Głupie święta,
                  głupia jesień i zima, głupi Nowy Rok, głupie życie.... Żeby coś sie wydarzyło w
                  końcu w tym życiu!
Pełna wersja