mamasama1
13.12.06, 12:40
Nie lubię siebie jako mamy, jako kobiety, i wogóle... Żal mi strasznie że
rozpada się mój zwiazek pomałzeński, a nawet się rozpadł... Jasne - on był
idiotą. Ale nie moge na niego patrzeć bez smutku, gdy przechodzi obok mojego
pokoju, gdy wchodzi i wychodzi z pracy... Teraz zachowujemy się jak koledzy,
ale... Jeszcze jakis czas temu bylo dobrze, mówiliśmy o przyszłosci... Nie
mogę sie pozbierac. Chce już iśc do szkoły po malucha i zamknąc się w domu.
Dlaczego ciągle mi sie nie udaje. Dlaczego czego nie dotknę to popsuję? Czy
mam szanse poznac kogoś na 2 km kwadratowych? Bo w takim obrebie się poruszam
tylko - praca, szkoła, dom, sklep... Czy jeszcze się uśmiechnę? Nie
pocieszajcie tylko na siłe, prosze.... Buuu
Mam 30 lat i jestem do bani, wszystko w swoim zyciu popsułam. Tylko dziecka
nieżaluję... A przecież ani głupia, ani brzydka nie jestem, to co jest nie tak...
Jak ja go nie lubię! I nie umiem przestać mysleć o nim...