Dodaj do ulubionych

Musze sie wygadac....

12.01.07, 11:41
Czesc dziewczyny, nie udzielam sie na farum za czesto aczkolwiek podczytuje
was codziennie...
Kurcze kiedys radzilyscie mi w jaki sposob zalatwic formalnosci zwiazane z
alimentami na moja niespelna 2- letnia coreczke, na szczescie mamy to
wszystko juz za soba, tatus placi regularnie czasem nawet wiecej niz jest to
zapisane w wyroku wiec ogolnie chyba w tej kwesti doszlismy do porozumienia
To co mnie martwi to fakt, iz on nie spotyka sie wogole ze swoja corka...
wiem ze chcialby... pisze zeby wyslac mu zdjecia co zreszta zawsze robie...
problem tkwi w jego obecnej zonie... ona nie przyjmuje do wiadomosci ze
czlowiek za ktorego wyszla ma dziecko ( dodam pobrali sie jak moja mala
miala juz prawie rok a owa kobieta doskonale wiedziala, ze ex jest juz
tatusiem). Poradzcie co zrobic bo w tej sytuacji wiem ze i moje dziecko
bedzie kiedys cierpiec i on jako ojciec z tego chyba nie jest zadowolony ( no
przynajmniej tak twierdzi gdy rozmawia ze mna, twierdzi rowniez ze ciagle z
nia rozmawia i ze moze w koncu zmieknie)
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kottiki Re: Musze sie wygadac.... 12.01.07, 12:19
      No cóż, ja cię nie pocieszę, u mnie było podobnie, ślub, druga żona i
      automatycznie spadek kontaktów z dzieckiem o 99%, kłopoty z alimentami, żałosne
      tłumaczenia, że on "nie chce przeżywać ponownie dramatu jakim jest rozwód" więc
      muszę go zrozumieć, bo jego luba cierpi jak jedzie po dziecko, a ja przecież
      jestem dzielna i sobie poradzę.

      Sprawa rozwiązała się tak, że po kilku latach jednak się rozwiódł drugi raz, a
      obecna (i oby ostatnia) okazała się fajną babką i kontakty powróciły.

      Kiedyś z moja koleżanką rozmawiałyśmy na taki temat (u niej była bardzo podobna
      sytuacji, tyle że miała 2 dzieci) i doszłyśmy do wniosku, nieco ironicznie, że
      najlepszą metodą jest przez jakiś czas utrudniać kontakty, wtedy nowa pani,
      chcą udowodnić, że jest lepsza od swojej poprzedniczki, (co i tak wszystkim
      wiadomo, ale żeby nie pozostały żadne wątpliwości) jako ta bardziej
      wyrozumiała, dobra i wspierająca zacznie robić dym, szum, skarżyć się znajomym
      i rodzinie jaka ta ex wredna i jak utrudnia kontakty, że potem jak już kontakty
      wrócą do normy, to będzie głupio jej zabraniać, skoro wcześniej był taki lament.

      To oczywiście była gorzka ironia, i żadna z nas tak nie robiła, bo niestety jak
      ojcu zależy to i tak się spotka z dzieckiem i nikt mu nie zabroni.

      U mnie w pracy kolega spotyka się ze swoją córką potajemnie przed żoną, która
      kategorycznie mu zabroniła spotkań z dzieckiem, a jednak choć nam się żali, i
      wiem że tak jest, kontakty z dzieckiem ma.
      Fakt, że kombinuje, i nie jest to najlepsze wyjście, ale jednak córka go zna,
      nie tylko ze zdjęć.
    • nieide Z tego co piszesz to tylko... 12.01.07, 12:32
      ... pozazdrościć takiemu facetowi matki jego dziecka.

      Ale z drugiej strony, to nie jest Twoja sprawa i nie powinnaś się wtrącać w
      sprawy pomiędzy nim a jego obecną żoną, gdyż może to tylko w końcowym efekcie
      zantagonizować stosunki pomiędzy nim i Tobą i odbije to się na dziecku.
      On sam powinien obgadać to ze swoją obecną kobietą. Trochę się mu dziwię, że
      pozwala jej na taką zaborczość szczególnie, że dotyka ona jego własnego dziecka.
      Czy on jaj nie ma, że nie potrafi tej kobity ustawić? A może po prostu nie chce
      się widywać z córką a zaborczość nowej partnerki jest tylko wymówką?

      Jedyne co możesz zrobić to tylko zwrócić mu uwagę na to, że jednak jest ojcem i
      powinien zająć się swoim dzieckiem względem którego ma obowiązki. Ale nie
      komentuj, nie osądzaj i nie analizuj jego relacji z jego nową żoną. To nie jest
      Twoja sprawa i nic Ci do tego.
    • dzk35 Re: Musze sie wygadac.... 12.01.07, 12:58
      też uważam że nic z tym nie zrobisz – wewnętrzne sprawy tamtego domu są jego
      wewnętrznymi sprawami... przykro że ojciec jest taki słaby a nexia
      krótkowzroczna (bo utrudniając kontakty krzywdzi człowieka którego podobno
      kocha a i tak dziecka z życia swojego mężczyzny nie wyrzuci), możesz zrobić
      dwie rzeczy, ułatwiać kontakty mężowi tak by jak najmniejsze problemy były i by
      nexia nie miała powodów do czepiania się albo właśnie zacząć utrudniać by
      wywołać skutek o jakim pisała kottiki...
      albo... pomysł na bazie czegoś najświeższego - jest w planach zmiana krio taka
      by można ustalić widzenia z dzieckiem dla dziadków, nie chodzi mi o sądowne
      ustalenia ale jeśli masz kontakt dobry z jego rodzicami to może by oni widywali
      się, zabierali do siebie dziecko a on tam (w ich domu) miał z nim kontakt? nie
      znam Twojej sytuacji, nie chcę Ci nic na siłę wmawiać ale może to jest do
      rozważenia...?
      • modelina1982 Re: Musze sie wygadac.... 12.01.07, 13:17
        Dziekuje za rady... pewnie macie racje i nie powinno mnie to obchodzic ...
        skoro oni nie moga sie dogadac... tylko jest jeszcze dziecko a o szczescie
        malej walczyc zawsze bede
        Ps. Nigdy nie bylismy malzenstwem, bylismy razem ale wraz z wiadomoscia o ciazy
        on odszedl ja go nie zatrzymywalam i tak jakos sie to wszystko potoczylo, ze
        teraz jest zonaty i ma jeszcze jedno dziecko ( wlasnie od momentu urodzenia
        jego corki zaczal sie starac o kontakty z moja czytaj nasza corka)
        pozdrawiam
        • kasia.k1 Re: Musze sie wygadac.... 13.01.07, 12:31
          Wydaje mi się, że walka z głupotą jest skazana na porażkę i szkoda nerwów. Ja
          sobie odpuściłam bo:
          1.facet nie ma jaj, skoro nie potrafi?/nie chce? sprzeciwić się aktualnej
          ukochanej
          2.nexia jest pozbawiona wyobraźni, bo skoro raz się wypiął na dziecko, to może
          zrobić to ponownie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka