cyganka0
01.03.07, 21:01
Pierwsza sprawe mialam 30 listopada. Sad dopuscil opinie psychologa i od tego
czasu cisza. Okazalo sie, ze sad byl 3 tyg na urlopie, na l4 i dopiero
niedawno sie ruszylo. Wiemy ile mozna czekac na psychologa...
W miedzyczasie chcialam zeby maz mial kontakt z dzieckiem. Przyjezdzal w
kazda sobote i niedziele, a czasami dodatkowo w tyg. Odkad dowiedzial sie ze
niedlugo odbieram mieszkanie jego wizyty przybraly nieco inny charakter.
Zaczyna sie do mnie dobierac, jak daje mi dziecko na race caluje mnie,
przytula itd. A nawet raz sytuacja przybrala nieco ostrzejszy charakter. Boje
sie.. nie reaguje na moje prosby. Lazi mi po domu, zaglada do garow, domaga
sie obiadkow. Ostatnio byl w sobote od 12-18 i w czasie gdy dziecko spalo on
nie dawal mi zyc. W niedziele tez byl. W srode wysyla sms o 17 ze juz do nas
jedzie. Na to ja odpowiedzialam ze mam swoje obowiazki. No i cala awantura
jakie ja to niby mam obowiazki bo nie pracuje i jestem na wychowawczym. A
wlasnie jestem anglistka i moglabym udzielac korkow gdyby te wizyty byly z
gory ustalone.
jade jutro do adwokata i pisze o zabaepieczenie wizyt (znaczy sad ustali z
gory)