Dodaj do ulubionych

Jak sobie radzicie

03.06.07, 17:04
Pisałam tu już, że chciałabym się rozwieść, ale z powodów głównie
mieszkaniowych i finansowych nie mogę. Część tych kłopotów się rozwiązała i
się rozwiedziemy. Mam pytanie. Jak sobie radzicie, kiedy dziecko/dzieci
chorują? Bierzecie zwolnienie, pomagają Wam rodzice, macie jakąś opiekunkę?
Albo gdy musicie zostać dłużej w pracy?
Pozdrawiam i bardzo podziwiam, że sobie radzicie same z tym co czasem dla
dwojga jest trudne.
Obserwuj wątek
    • allunia77 Re: Jak sobie radzicie 03.06.07, 17:31
      Witaj,
      wiesz myślę, że nie ma nas co podziwiać. Oto bowiem każda z nas znalazła się
      kiedyś w takiej sytuacji o której nigdy nie myślała, że się znajdzie. I co nam
      innego zostało? - musimy dawać sobie radę, bo nikt inny tego za nas nie zrobi.
      Nie ma litości, trzeba iść naprzód. Mimo, że tytułuję się samodzielną mamą to
      muszę korzystać z pomocy innych osob - jest to była niania (gdy idę na basen, na
      zebranie), moja mama (gdy mała jest chora), sąsiadka której podrzucam dziecko
      gdy muszę wyjść na 10 min. Z góry znajdź namiary na hydraulika, gościa od
      naprawy pralki, lodówki, namiary na dobry, tani serwis samochodowy - bo
      złośliwości losu idą parami - i gdy kobieta zostake w domu sama wtedy psuje się
      to co zawsze działało.
      pozdrawiam,
      idąca-ciągle-naprzód
      • majka_martyna Re: Jak sobie radzicie 03.06.07, 18:15
        witam smile ja jestem samodzielną mamusią,ale pod tym wzgledem ze sama chowam
        Synka,finansowo pomagaja mi rodzice.Nie raz chciałam juz isc do pracy ale
        powtarzali mi ze powinnam sama chowac dziecko,teraz jestem im za to
        wdzieczna.Co prawda mam dla siebie malo czasu(jakiekolwiek zycie prywatne) ale
        trudno.Kocham byc mamą.Jestem nom stop z moim 2 letnim Synkiem,bywa łatwiej
        bywa trudniej jak wszedzie ale nie wyobrazam sobie zycia bez niego,bez jego
        usmiechu,bez zasypiania obok i bez pobudek z rana smilePlan na przyszłosc jest,aby
        jeszcze Synek podrósł,wyjezdzamy,Synek do żłobka a ja do pracy.Musi byc dobrzesmile
        jak mam cos do zalatwienia prosze ciocie lub siostre.Pozdrawiam smile)))
      • kamamama2 Re: Jak sobie radzicie 03.06.07, 18:17
        Oj to prawda, mnie od razu zepsuł się samochód, ale jestem dumna z siebie, bo
        znalazłam nawet trochę tańszego mechanika niż poprzedni. Do tego właśnie
        zrobiłam malowanie sypialni przy pomocy pana dozorcy blokowego, który jeszcze w
        dodatku rozkręcił niepotrzebny regał, przyjdzie skręcić łóżeczko i wtargał moje
        wielkie zakupy na 4 piętro, na którym mieszkam.
        Ja jestem samodzielna od 2 miesięcy, jakoś sobie radzę, na razie, Starszy smyk
        chodzi do zerówki, a młodsze przyjdzie na swiat na początku lipca i wtedy
        pewnie bedzie ciężko bardzo. Jestem trochę przerażona co to bedzie, bo ojciec
        moich dzieci nie jest szczególnie tym przejęty, ma w końcu nową miłość...
        pewnie niebawem zabiorę się za szukanie niani, oby mnie było stac, bo mogę
        ewentualnie poprosić o pomoc teściową, może zechce, ale też pracuje i ma swoje
        życie.
        Trzymaj się. My musimy dawać radę, mamy dzieci, mamy dla kogo żyć!!
    • kajda28 Re: Jak sobie radzicie 03.06.07, 19:05
      ja jeszcze rok będę na wychowawczym, marny grosz, ale zawsze... . A później...,
      nie wiem, jestem optymistką. Coś będę musiała wykombinować. Nie mogę liczyć na
      babcie, życia towarzyskiego nie mam. Czasami jak bardzo potrzebuje zatrudniam
      sąsiadkę. Nie jest łatwo, ale dużo lepiej niż jak bym miała dalej żyć z mężem.
    • geve Re: Jak sobie radzicie 03.06.07, 23:48
      Samodzielnie wychowuję córkę toteż skazana jestem na pomoc płatnych opiekunek,
      które, w momencie, kiedy pracuję, odbierają córkę z przedszkola i przebywają z
      nią do czasu mojego powrotu (a nie pracuję, niestety, do 16 czy 17) oraz
      sprawują opiekę w przypadku niedyspozycji dziecka. W przypadku dłuższej jego
      choroby, jak np. obecnie, rezygnuję z pracy, żyjąc a konto przyszłych zarobków
      (spłacam kredyty - ratuje mnie „linia kredytowa” u życzliwych nam osób, na
      szczęście, w zwyczaju mam spłacanie wszelkich zobowiązań)
    • agus-ka Re: Jak sobie radzicie 04.06.07, 09:20
      Jestem mamą rocznej dziewczynki. Mała zajmuje się moja mama kiedy jestem w
      pracy. Póki co nie chorowała poważnie (tfu, tfu, tfu). Jak trzeba będzie to
      zostanę w domu. W krytycznych sytuacjach mam możliwość zdalnej pracy, więc nie
      jest źle. Mój szef wie, ze jestem samotną matką i idzie mi na rękę. Z drugiej
      strony w pracy nie zawalam terminów, więc nie mają się do czego przyczepić.
      Organizuję się tak, ze zakupy robię po położeniu małej spać. Pracuję do 16 i
      zaraz po powrocie przejmuję opiekę nad dzieckiem. Życie towarzyskie mam
      mizerne, głównie ok 21smile
    • pola782 Re: Jak sobie radzicie 04.06.07, 12:44
      Mój mały ma już roczek. Po macierzyńskim oddałam go do żłobka. Od 8-16 potem
      sama. Zacząłniestety poważnie chorować. Święta i Nowy Rok spędziliśmy w
      szpitalu i brałam wtedy zwolnienie (opiekę) w pracy. W lutym mieliśmy powtórkę
      choroby i ja też się rozłorzyłam .Wtedy zdecydowałam się wziąć opiekunkę. To
      był świetny wybór. Pani A. jest aniołem, mały ją uwielbia i nie choruje (tfu
      tfu tfu). Wychodzi to prawie jak żłobek a nawet taniej (odchodzą leki, lekarze
      i niższa pensja). Czasem popilnuje mi go brat albo jego dziewczyna. Zakupy,
      sprzątanie i reszta męczących ale potrzebnych dupereli - robię jak śpi. A w
      pracy nie muszę zostawać dłużej. Podpisałam oświadczenie, że jestem jedynym
      opiekunem dziecka i chroni mnie prawo, do ukończenia 4 roku życia nie mogą mi
      dać nadgodzin - budżetówka naszczęście.
      Najbardziej boję się co to będzie jak Mały pójdzie do przedszkola ale... do
      tego czasu może się wiele zdarzyć, może nie będę już samotna (samodzielna) hi
      hi hi - pomażyć zawsze można. Póki co jest ok.
      Pozdrawiam wszystkie dzielnae samodzielne.
      • alexolo Re: Jak sobie radzicie 04.06.07, 12:58
        jak poradzisz sobie z odejsciem od osoby która nie
        kocha....uzmysłowisz sobie z e wszystko co masz to ty!!!!!nie ma mocnych
        dasz rade...

        nauczyłam sie prosić i byc wdzieczna za wszslką pomoc!!!!
        rozwijam sie i zmieniam... nie mogło mnie spotkac nic lepszego!!!!!!
        choc czasem chlipie ż e rodzina w kawałakach.....to jadnak szybko
        przypominam sobie dawne zycie...

        dziekuje ci exie że zrobiłes wszystko abym sie uwolniła
        hihihi
    • eevita zostawiacie dziecko same? 04.06.07, 13:44
      Mam pytanie do mam , które napisały,że zakupy robią jak dziecko idzie spac. Nie
      rozumiem, zostawiace je same w domu i wychodzicie? Pytam o to, dlatego,że
      miałąm taką sytuację wzyciu..4letnie chore dziecko w domu, i nagle wyszła
      pilna sprawa. Nie zdecydowałąm sie zostawic synka na pół godziny samego, nawet
      jesli spał,zawaliłam tak jedną sprawę, ważną dla mnie.Potem jeszcze pokóciłam
      sie o to z moim ówczesnym bliskim znajomym, który nie rozumiał, dlaczego nie
      mogłam na 30 min zostawic synka samego.. Ja jestem przekonana o słusznosci
      mojego postpeowania..Ale jak czytam te wypowiedzi, to juz sama nie wiem, moze
      jestem przewrażliwiona? Albo czegoś nie zrozumiałam?
      • agus-ka Re: zostawiacie dziecko same? 04.06.07, 20:52
        Hej,
        ja napisałam, ze zakupy robię jak mala spi. Faktycznie tak jest z tym, że w
        domu w tym czasie jest moja mama. Generalnie córcia nie budzi się, jednak w
        życiu nie zostawiłabym jej bez opieki. No co najwyżej ze śmieciami bym wyszła,
        ale nie dalej.
        Z tymi zakupami to jest tak, że chcę być z dzieckiem jak najwięcej, a wiadomo
        ile czasu zabiera market, min godzina. W związku z tym wykorzystuję ten czas
        którego aktywnie nie spedzam z córeczką.

        Pozdrawiam
        Aga
    • eevita zostawiacie dziecko same? 04.06.07, 13:45
      Mam pytanie do mam , które napisały,że zakupy robią jak dziecko idzie spac. Nie
      rozumiem, zostawiacie je same w domu i wychodzicie? Pytam o to, dlatego,że
      miałąm taką sytuację wzyciu..4letnie chore dziecko w domu, i nagle wyszła
      pilna sprawa. Nie zdecydowałąm sie zostawic synka na pół godziny samego, nawet
      jesli spał,zawaliłam tak jedną sprawę, ważną dla mnie.Potem jeszcze pokłóciłam
      sie o to z moim ówczesnym bliskim znajomym, który nie rozumiał, dlaczego nie
      mogłam na 30 min zostawic synka samego.. Ja jestem przekonana o słusznosci
      mojego postpeowania..Ale jak czytam te wypowiedzi, to juz sama nie wiem, moze
      jestem przewrażliwiona? Albo czegoś nie zrozumiałam?
      • pola782 Re: zostawiacie dziecko same? 04.06.07, 15:25
        Nigdy nie zostawiam Małego samego. Jak śpi to wtedy jest więcej chętnych do
        pilnowania. Brat, koleżanki z pracy, raz nawet ciotka tylko miała takiego
        stresa, że mi jej żal było i już więcej jej nie zmuszę od pilnowania Małego.
        Miałam wtedycoś bardzo pilnego do załatweinia. Z desperacji i jej stresu nawet
        pozwoliłam jej zapalić papierosa w kuchni. Normalnie nikt u nas nie pali.
        • majka_martyna do eevita 04.06.07, 17:46
          nie jestes przewrazliwiona,tylko ostrozna.ja tez. Ale jak moj KUbus idzie spac
          i ma 2 godzine bite snu to wyskakuje szybciutko do sklepiku za blokiem i szybko
          wracam,zajmuje mi to 5 min. Musze sobie jakos radzic bo czasami naprawde nie
          mam kogo poprosic. Chyba ze w gre wchodza zakupy przed snem synka to idziemy
          razem albo jak wstanie smile
    • ddanna Re: Jak sobie radzicie 04.06.07, 21:42
      nie jestem już samodzielną mamą, ale przez parę ładnych lat byłam, dodatkowo
      mieszkałam w mieście, gdzie nie było nikogo z rodziny, polegałam na kolezankach
      - mamach dzieci w podobnym wieku, jesli musiałam dłużej zostać w pracy - co
      zdarzało się w sumie rzadko, gdy Młoda chorowała to bralam opiekunkę - wtedy to
      był początek mojej pracy, nie chciałam nawalać. Ale potem, kiedy moja "pozycja"
      w firmie była w miarę ustabilizowana to zdarzało mi się iść na zwolnienie na
      córę, 2-3 razy w roku. W skrajnych przypadkach wywozilam na tydzień lub dwa do
      rodziców i dojeżdżałam do nich na weekendy.
      Wiem, że teraz to Ci się wydaje niemozliwe, ale dasz radę, i to na pewno całkiem
      nieźle, czego Ci oczywiście życzęsmile)
    • noname2002 Re: Jak sobie radzicie 05.06.07, 12:55
      Dziękuję za odpowiedzi. Boję się jak dam sobie radę, ale to i tak nic w
      porównaniu z wyrzutami sumienia że w pewnym sensie rozbijam rodzinę.Mąż chce się
      pogodzić, a ja już nie mogę. Mam nadzieję, że dla synka będzie lepiej,
      spokojniej, bez tych miesięcy nieodzywania się i tygodni awantur.
      • ddanna Re: Jak sobie radzicie 05.06.07, 16:04
        każdy chciałby jak najlepiej dla swojego dziecka, ale nic na siłe, jeśli czujesz
        że nie dasz rady żyć w związku z jego ojcem, to na pewno nie zmuszaj sie dla
        dziecka - nieszczęśliwa matka, ale z ojcem nie jest leszym rozwiązaniem niż mama
        sama, ale spokojna i w końcu szczęśliwa, a ciągły sters i awantyry to nie jest
        sposób na udane dzieciństwo
        jak już to lepiej postaraj się tak poukładać, aby mały miał dobre kontakty z
        ojcem, nawet gdyby Ci było cieżko na to patrzeć, jeśli on będzie dla małego w
        porządku to nie wchodź między nich
    • noname2002 Re: Jak sobie radzicie 06.06.07, 10:23
      Zrobiłabym niemal wszystko, żeby się spotykał i miał dobre kontakty z synkiem.
      Nie jest to dla mnie jakoś bolesne bo w tej chwili czuję do jeszcze męża
      głównie obojętność, chcę tylko żyć z dala od niego. Niestety z pierwszym synem
      zerwał kontakty z lenistwa i boję się, że historia się powtórzy. A, jak za
      niego wychodziłam to jeszcze utrzymywał kontakt z pierwszym synem. Próbowałam z
      nim rozmawiać gdy przestał się spotykać, ale parę razy usłyszałam "Od...l się,
      nie Twoja sprawa" i zrezygnowałam.
      • ddanna Re: Jak sobie radzicie 06.06.07, 11:47
        no nie zważaj na goscia i martw się tylko o synka i siebie, ważne żebyś ty go
        kochała, samotna mama tez może dać poczucie bezpieczeństwa i miłości, dasz radę
        • majka_martyna Re: Jak sobie radzicie 06.06.07, 14:41
          tez mi sie wydaje,ze DOm w którym ojca nie ma musi byc "nie szczesliwy".Taka
          prawda ze teraz jak dziecko jest w przedszkolu to wcale nie jest gorszy od
          innych dzieci,rózne sa sytuacje w zyciu i w innych domach. Dom w którym jest
          pelna rodzina,ale zyja rodzice jak pies z kotem wcale nie jest bardziej
          szczesliwym domem.Moj Synek chowac sie bedzie z ojcem który
          bedzie "dorywczo",no i ja bede mu tłumaczyc czemu tak jest,bede z nim duzo
          rozmawiac.Nie pozwole tez aby ktokolwiek robił to za mnie.Jakies buntowanie ze
          strony bio Synka.//On jest od alimentów bo sam tak chciał, a ja od tego aby
          Synek był szczesliwy smile))Bez przesady,mamy fajne czasy- ze wszystkim da sie
          zyc smile)))
    • noname2002 Re: Jak sobie radzicie 06.06.07, 14:52
      Dziękuję, moje przyjaciółki mówią podobnie, ale i tak się gryzłam. Choć jak
      pisałam o niebawem ex-teściowej, przypomniały mi się wybryki męża i jego
      mamuśki z piekla rodem i wyrzuty sumienia mi przeszły.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka