Dodaj do ulubionych

porzucone i porzucające

04.06.07, 15:14
Jak zauwazyłam dzielimy się na te , które odeszły od ojców swoich dzieci- te
przynajmniej mają słuszną satysfakcję,że to one zdecydowały, oraz na te ,
które pewnego dnia zorientowały się ,że ktoś im wyciął niezły numer.ja nalezę
do tych drugich , pozdrowienia.
Obserwuj wątek
    • hagond Re: porzucone i porzucające 04.06.07, 15:40
      Są jeszcze takie (jak ja), które chłop rzucił, ale go nie wpuściły z powrotem,
      kiedy zmienił zdanie. Satysfakcji żadnej - bo to nie moja decyzja - i nawet nie
      można się nad sobą użalić.
      Ale, dziewczynki, nie droga, lecz efekt się liczy: fajne, silne, WOLNE
      dziewczyny. I o ile mądrzejsze!
      • bea53 Re: porzucone i porzucające 04.06.07, 16:33
        No wlasnie jakie ma to teraz znaczenie zeby dzilic na takie i takie? Owszem
        mozemy podzielic sie i na blondynki i brunetki tez...
    • anetina ja na szczęście - do porzucających :D 04.06.07, 18:41

    • kilowisni Re: porzucone i porzucające 04.06.07, 19:59
      Kwestia ma pewne zasadnicze znaczenie- świadomość samodzielnej decyzji lub
      koniecznosci podporządkowania się czyjejś.Dla mnie to bardzo ważne = bo wolę
      sama decydować o tym co robięsmile
      • cyganka0 Re: porzucone i porzucające 04.06.07, 22:31
        podzielam twoje zdanie. Ja tez odeszlam i nie wpuscialm kiedy chcial sie godzic
        i z kazdym dniem utwierdzam sie w przekonaniu ze to byla NAJLEPSZA decyzja jak
        dotad. (nie liczac synusiasmile
        • guderianka Re: porzucone i porzucające 05.06.07, 08:33
          ja porzuciłam-i wyrzucilam z domu
    • asca25 Taka i taka 05.06.07, 09:16
      Odepchnęłam, odszedł, wyrzuciałam, wrócił, odszedł, nie wpouściłam.
      Wszystkie opcje u mnie były, wiec juz w sumie nie wiem kto, jak i dlaczego smile
      • mag00sia Re: Taka i taka 07.06.07, 22:27
        A ja to juz trace rachubę... IMHO zawsze jest tak ze raz porzucamy a potem nas porzucaja i gdzies tam sie to rownowazy... Bio mnie porzucił a pozniej ja od jednego eksia odeszlam bo juz nie moglam wytrzymac ..tongue_out
        zalezy na kogo sie trafi.. teraz to juz mi sie wydaje ze lepiej na nikogo nie trafiac... nie marzyc, nie wspominac.. zapomniec.
    • noname2002 Re: porzucone i porzucające 08.06.07, 11:32
      Ja właśnie odchodzę. Czasem faktycznie mam satysfakcję, ale to dlatego że
      wreszcie robię coś sensownego ze swoim życiem. Ale właściwie wszyscy
      są "przeciwko" mnie i uważają, że rozbijam rodzinę itd. Najlepsze, że dla męża
      nagle okazałam się miłością jego życia. Pewnie zdał sobie sprawę ile mu
      pieniędzy zostanie jak sam zapłaci opłaty i podwójne alimenty, ha!
      • diin noname2002 u mnie to samo :) 08.06.07, 12:26
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka