Dodaj do ulubionych

przyłączam sie:(

20.07.07, 01:07
Forum-jak kupe innych znalazlam przez przypadek, troche poczytalam i odwaze
sie opowiedziec o sobie. Dodam, ze bardzo to smutne, ze forum to jest forum
tak aktywnym i tyle tu postow zmieniajacych sie z minute na minutę.
Przygnebiajace. Nie wiem, czy ktos realnie oszacowal ilosc matek samotnych i
ilosc dzieci opuszczonych przez ojcow.. Statystyki statystykami, a jakie sa
realne liczby?..

'My' sie wlasciwie juz roztalismy, a teraz zaczynamy rozstawac 'oficjalniej.'
Bierzemy rozwod. Sytuacja jest nieuregulowana. Mieszkalismy w miekszaniu jego
rodzicow= jego miekszaniu. Nie wyobrazam sobie, zycia-takiego zycia po
rozwodzie. Coraz czesciej mysle, o tym ze rozwod to fikcja i nic nie zmieni.
Mmay 2 pokoje: jeden okupuje on, drugi my. Mma roczną corke, z ktora sypiamy-
ja i corka, razem w tym 10m. pokoiku od jej urodzenia. Piszac te slowa, musze
uwazac by jej nie zbudzic...
Potrzebne jest nam mieszaknie-mi i corce, takie nasze i przede wszystkim
odzielne. Mieszkanie na normalnym poziomie, nie melina do remontu.. Do tego
miekszania-obecnego nigdy sie nie przywiazałam i nie snulam planow z nim
zwiazanych, ale od lat wiem i wiedzialam, ze musze miec SWOJ własny kat.
Niestety slub, moj zwizek ,ogolnie: malzenstwo, wybilo z glowy te plany moim
rodzicom i zostalo jak jest teraz. Mysle o tym, by sie do nich wprowadzic.
Maja 3 pokoje. W jednym jest ojciec, w drugim matka. Chcialabym umiescic ich
w 1 pokoiku, zebysmy z corka mialy osobne pokoje.. Oczywiscie jest wielki
protest rodzicow-mam sie nie rozwodzic, siedziec gdzie siedze i bron ci boze
nie zaklocac ich zycia.. A tak naprawde,zycie z nimi pod jednym dachcem mi
sie nie usmiecha. Pomoca przy dziecku nie beda,a ingerowac w nasze zycie
zechą.. Mysle o tym, zeby namowic ich di wyprowadzki, kupna jakiegos lokum, w
koncu emerytury maja 'na poziomie' i oszednosci sa..
Dobija mnie ten stan rzeczy..
JHak Wy sobie radzilyscie z lokum?
Obserwuj wątek
    • anetina witam 20.07.07, 05:55
      i sorry, ale nic nie zrozumiałam
      może to ta godzina wczesna smile

      chcesz swoich rodziców wyprowdzić do jednego pokoju?
      z ich mieszkania?


      chcesz ich namówić do kupna dla siebie lokum?

      ile masz lat?
      pracujesz?
      możesz wynająć sobie mieszkanie
      jeśli stać, to kupić
      są różne możliwości
      • christine.p Re: przyłączam sie:( 20.07.07, 11:46
        Rozumiem trudną sytuację autorki tematu, ale wyglada na to, że przyzwyczaiła się do egoistycznego podejścia do życia.
        Nie może żądać od rodziców dwóch pokoi i tego, aby sami wynieśli się do jednego, ani oczekiwać, że oddadzą jej mieszkanie i kupią sobie inne...
        Jeśli rodzice odstąpiliby jej jeden pokój, to już miałaby łatwiej niż obecnie.
        Powinna zastanowić się, co może zrobić sama, a nie tylko myśleć o tym, co mają (muszą?) zrobić dla niej inni.
    • virtual_moth Re: przyłączam sie:( 20.07.07, 07:40
      Hehe, no uroczo - dziadkowie do 1 pokoju, bo córka z dzieckiem chce mieć w ich
      mieszkaniu 2 pokojesmile A najlepiej, żeby dali jej to mieszkanie, a sami niech
      sobie kupiąsmile
    • ddanna Re: przyłączam sie:( 20.07.07, 08:16
      no może nie tak ostro, ale też uważam że Twoj pomysł wyekspediowania rodziców z
      ich własnego mieszkania nie jest na miejscu, powinnaś się cieszyć jeśli w ogóle
      Was przygarną i dadzą "kąt" na najgorszy czas;
      ja, kiedy rozstawałam się z exem, też mieszkałam "u niego". No na początek
      miałam kąt u rodziny, ale normalnie w jednym pokoju mieszkałam z małą,
      zdecydowanie mi to odpowiadało, kiedy córa podrosła, poszła do złobka to ja do
      pracki i wynajęłam mieszkanie (to tak w skrócie bo historia dość skomplikowana
      była), jak było naprawdę źle i stary córki przestał płacić regularnie alimenty,
      to jeden z pokoi w tym mieszkaniu wynajęłam, i dałyśmy radę.
      Pomyśl jak Ty zachowałabyś się gdybyś była na ich miejscu!
      Nic nie napisałaś w jakim wieku masz dziecko, czy pracujesz.
    • agus-ka Re: przyłączam sie:( 20.07.07, 08:18
      Wiele z nas ma spore problemy mieszkaniowe, ale jeszcze nie widziałam na forum
      posta z tak roszczeniową postawa wobec własnych rodziców. A nie pomyślałaś o
      tym, ze oni zapracowali sobie na wygode trzech pokoi?
      Teraz na rynku dostepne są kredyty na 100% finansowania mieszkania. Może pomyśl
      o tym, wiele osób z nich korzysta. Łatwo ze spłatą zwykle nie jest ale to i tak
      lepsze niż wynajem, bo koszt prawie porównywalny. A w razie czego mieszkanie
      można zawsze sprzedać.

      Aga
    • kajda28 Re: przyłączam sie:( 20.07.07, 08:22
      My tutaj jesteśmy bardzo samodzielne, dlatego te posty powyżej. To dobrze że
      masz gdzie się udać po rozwodzie, ale nie możesz wymagać od rodziców żeby
      układali się pod ciebie-ty już rozpoczełaś swoje życie, masz swoją rodzinę.
      Może pomogliby Ci wziąć na kredyt jakieś małe mieszkanko?
      • gosik422 Re: przyłączam sie:( 20.07.07, 12:56
        Witam.Niezle to sobie wymyslilas.....a czy nie pomyslalas,ze rodzicom nalezy sie
        na starosc wygoda?Skoro tak sobie zaplanowalas to chyba zamiarem Twoim jest
        zakotwiczenie u nich na dluzej?Wynika z tego,ze w ogole nie masz zamiaru
        postarac sie o wlasny kąt.Ja po rozwodzie tez zostalam z dwojka dzieci bez
        mieszkania i w dodatku bez pracy,znalazlam azyl u rodzicow w jednym malutkim
        pokoiku,do dzisiaj jestem im za to wdzieczna,ze mnie przyjeli.Obecnie jestem na
        swoim,dostalam mieszkanie spoldzielcze,mam prace i razem z dziecmi jestesmy
        szczesliwi!Pozdrawiam wszystkie samodzielnesmile
    • g0sik Re: przyłączam sie:( 20.07.07, 12:54
      Roczne dziecko ma mieć swój pokój kosztem dziadków? Dobre! Założę się, że
      kosztami utrzymania SIEBIE i dziecka obciążysz eksa! A jak znajdziesz
      przyjaciela to rodzice będą musieli wyprowadzić się z własnego mieszkania, bo
      ich niezaradna i roszczeniowa córeczka będzie chciała mieć przestrzeń życiową….
      • ilona969 Re: przyłączam sie:( 20.07.07, 22:56
        Juz wszystko wyjasniam: oczywiscie pracuje, moje zarobki sa przyzwiote-razem z
        mezem byly 'przyzwiotsze'. Wszystko rozkladalo sie na pol i kazde moglo
        swobodnie dyspoznowac reszta zasobow. Teraz-jestem o tym przekonana, to sie
        zmieni. Chcialabym zeby kwestia alimentow pozaostala poza nami. Chce by byly
        kupowal rzeczy amlej, nie chce zadnych pieniedzy zasadzonych sadowanie. Po
        prsotu lista i rzeczy do kupienia. Nie wyborazam sobie wynajmowania meiskzania-
        odpadloby mi ok. 1200-1500zl, kiedy czynsz moich rodzicow wynosi 400.. Uwazam,
        ze rodzice maja obowiazek mi pomoc-to sie we mnie nie zmieni, przyzyczailam ich
        do tego i wiedza, ze to nie propozycja, ale raczej oznajmienie mojej decyzji.
        Poza tym odpadlby problem oplat miekszaniowych. A oni maja ponad 2000 emerytury
        i to co z nia robia wola o pomoste do nieba(wysylanie na 'biedne dzieci w
        afryce, a tu uboga sasiadka, a tu akcja karitas)-no po prostu granda! Ale
        mniejsza o to..Mieskzanie powinnam dostac juz dawno. Najlepiej, zeby sie
        wyprowadzili i znalezli cos mniwejszego dla siebie-tak im zaproponowalam.
        Zamowilam juz transport i prawdopodbnie w ten weekend bedziemy po
        przeprowadzce..

        Roczne dziecko jest bardzo wymagajace: cisza, cisza, cisza. Nie wyborazam
        sobie, zebym nie mogla zamknac do pokoju drzwi, bo mala sie obudzi, a rodzice
        muszą miec wlasne pokoje, w momencie w ktorym nawet nie wycohdza z domu.
        W 'zaradna' sie bawic nie bede-bo nie mam na to sil. TYroche pomieszkam u nich-
        jak dadza sien amowic- juz u siebie i zaoszczedze troche kasy. Mysle, ze po
        roku, 2 bede w stanie kupic cos wlasnego, a wynajem absolutnie nie wcohdzi w
        gre...z racji tego ,ze nic mi to nie da-pracowac zeby komus placic za wlasny
        kat? Przeciez to nonsens. Rodzice wiedza,ze bedzie mi potrzebne mieskzanie.
        Szczesliwie jestesmy z corka zameldowane u nich i mamy pelne prawo tam
        przebywac.
        Wyrodna, podla nie jesem, to absurd tulac sie po ludziach, gdy rodzina moze
        pomoc...
        • annakate Re: przyłączam sie:( 20.07.07, 23:22
          A przepraszam, bo nie zrozumialam chyba - rodzice to zaproponowali Ci pomoc? Czy
          oni mają w ogóle jeszcze cos do powiedzenia? Zdaje sie, że chętnie urządziłabyś
          im zycie w każym aspekcie - w którym pokoju mają mieszkać, na co wydawac
          emeryturę... I jeszcze regulamin domowy, kiedy mogą oglądać TV, kiedy skorzystać
          z łazienki, czy moga kupic sobie szynke za własne pieniądze, czy zarządzisz
          parówki...

          A w ogóle najlepiej, to żeby poszli precz, Tobie zostawili mieszkanie i
          pieniądze. Dzieci rzeczywiście bywaja wymagające. Nie tylko roczne.
          • ilona969 Re: przyłączam sie:( 20.07.07, 23:28
            Maja mi jeszcze skladac propopzycje, zasatanwiac sie, czy aby mi nie pomoc?-gdy
            ja nie mam gdzie meiskzac??
            • anetina to ty powinnaś ich błagać, czy mogą ci dać kąt do 20.07.07, 23:31
              spania big_grin
        • anetina Re: przyłączam sie:( 20.07.07, 23:27
          ilona969 napisała:

          Uwazam,
          > ze rodzice maja obowiazek mi pomoc-to sie we mnie nie zmieni, przyzyczailam
          ich
          >
          > do tego i wiedza, ze to nie propozycja, ale raczej oznajmienie mojej decyzji.

          rozumiem, że ta liczba 96 oznacza twój wiek big_grin
          rodzice nie mają obowiązku cię utrzymywać
          przyjmować z otwartymi rękoma
          jesteś mężatką
          jesteś sama matką

          to twój zas... obowiązek sama się utrzymać z pomocą eksa
          nie możesz i nie masz prawa żądać od rodziców cokolwiek



          a ty myslisz, że 2 tys, emerytury toi jest dużo
          żartujesz chyba tongue_out



          > i to co z nia robia wola o pomoste do nieba(wysylanie na 'biedne dzieci w
          > afryce, a tu uboga sasiadka, a tu akcja karitas)-no po prostu granda! Ale
          > mniejsza o to..




          też wolałabym tam dać
          niż tobie


          Mieskzanie powinnam dostac juz dawno. Najlepiej, zeby sie
          > wyprowadzili i znalezli cos mniwejszego dla siebie-tak im zaproponowalam.
          > Zamowilam juz transport i prawdopodbnie w ten weekend bedziemy po
          > przeprowadzce..




          kupiłaś im mniejsze mieszkanie ? tongue_out




          > Roczne dziecko jest bardzo wymagajace: cisza, cisza, cisza. Nie wyborazam
          > sobie, zebym nie mogla zamknac do pokoju drzwi, bo mala sie obudzi, a rodzice
          > muszą miec wlasne pokoje, w momencie w ktorym nawet nie wycohdza z domu.




          też żartujesz ?
          każda z nas ma starsze dziecko/dzieci
          i jakoś nie wyobrażam sobie ciszy w domu, o dziecko śpi

          a Mały mój śpi jeszcze w ciagu dnia ok. 3 godziny


          > W 'zaradna' sie bawic nie bede-bo nie mam na to sil. TYroche pomieszkam u
          nich-
          > jak dadza sien amowic- juz u siebie i zaoszczedze troche kasy. Mysle, ze po
          > roku, 2 bede w stanie kupic cos wlasnego, a wynajem absolutnie nie wcohdzi w
          > gre...z racji tego ,ze nic mi to nie da-pracowac zeby komus placic za wlasny
          > kat? Przeciez to nonsens. Rodzice wiedza,ze bedzie mi potrzebne mieskzanie.
          > Szczesliwie jestesmy z corka zameldowane u nich i mamy pelne prawo tam
          > przebywac.




          to jednak jest żart z tym wątkiem i z tą autorką
          albo rzeczywiście masz 11 lat





          > Wyrodna, podla nie jesem, to absurd tulac sie po ludziach, gdy rodzina moze
          > pomoc...



          ale ty nie chcesz pomocy
          ty ŻĄDASZ wszystkiego

          a to jest różnica
        • virtual_moth Re: przyłączam sie:( 20.07.07, 23:30
          Hehe, rozbawiłaś mniesmile
          A rodzice chociaż wiedzą o Twoich planach urządzenia im życia, bo Ty tak
          chcesz?big_grin

          Myślę, że na takim podejścu możesz wyjść dosyć dobrze, ale zapewniam, tylko na
          krótką metę. Obawiam się, że prędzej czy póżniej będziesz musiała "pobawić się
          w zaradną", choć mogą upłynąć latasmile Myślę, że dosc szybko dojdziesz do
          wniosku, że alimenty to tylko sadownie, to kwestia czasu (były nie będzie
          kupował tego co trzeba, nie tam gdzie trzeba, czasem będzie zapominał o
          kupowaniu itd).
          Ogólnie powodzenia życzę i już współczuję Twojemu eksowi, choć wszystkich eksów
          nienawidzę jak psówwink))
    • alena30 Re: przyłączam sie:( 20.07.07, 23:29
      Wybacz, ale denerwuje mnie Twoja roszczeniowa postawa. Zupełnie nie rozumiem,
      po co tutaj jesteś na tym forum - to forum nazywa się "Samodzielna mama", a Ty
      na pewno do nich nie należysz!!
    • alena30 Re: przyłączam sie:( 20.07.07, 23:34
      Dziewczyny, ja uważam, że ten post nie jest "prawdziwy" i napisała go jakaś
      smarkula dla zabawy. Przecież takie rzeczy się nie zdarzają. To jakiś kawał ...
      A ona się bawi i pewnie czyta teraz z wypiekami na twarzy, jaką burzę
      rozpętała, pewnie wcale nie ma dziecka i mieszka z rodzicami i nie ma pojęcia o
      czym pisze.
      • east_side_story Re: przyłączam sie:( 21.07.07, 11:19
        Mylisz sie, wypowiedz nie jest stylizowana, moim zdaniem jest wyrazona z pelnym
        przekonaniem.
        Poszczelam sobie bo lubie:
        Duze miasto (raczej Wawa), jedynaczka z rodziny inteligenckiej, dobrze
        wyksztalcona, bezwzrokowe pisanie, pracownik umyslowy zachodniego koncernu
        (brak polskiej czcionki w firmowym laptopie).

        Tak samo jak Ty nie rozumiesz autorki posta - ona zupelnie nie rozumie krytyki
        pod swoim adresem, nie rozumie tez faktu ze jej rodzice nie chca wyprowadzac
        sie ze swojego mieszkania ; zreszta na drugie ich nie stac i chyba by musieli
        zamieszkac pod mostem,

        Best regards smile
        • agus-ka Re: przyłączam sie:( 21.07.07, 12:06
          Ja bym nie powiedziała, ze z rodziny inteligencjiej. 2000 zl emerytury dla
          dwóch osób to raczej nie za dużo. Osoba pracująca na średnim stanowisku tzw
          umysłowym ma ok 1500 zł. Chyba że rodzice już od dawna sa na emeryturze lub
          mają tylko jedną (np mama nie pracowała).
    • g0sik Re: przyłączam sie:( 21.07.07, 00:16
      >Chcialabym zeby kwestia alimentow pozaostala poza nami. Chce by byly
      >kupowal rzeczy amlej, nie chce zadnych pieniedzy zasadzonych sadowanie. Po
      >prsotu lista i rzeczy do kupienia

      Taaa jasne. Gorzej jak eks pozna "miła" panią która ino mig go przekona,
      że "swojego bachora" powinnaś utrzymywać samatongue_out
      Proponuję abyś wypracowała sobie plan awaryjny na wypadek gdyby potomek miał
      zapędy roszczeniowe...
    • ula-lo Re: Troll? 21.07.07, 11:53
      Bo aż się wierzyć nie chce, że w ten sposób można naprawdę myśleć (o rodzicach,
      rodzinie, sobie... etc.)
      0.o
      • kalina81 Re: Troll? 21.07.07, 12:19
        jasne, że troll, albo pani wypowiada swe marzenia w nadziei, że się ziszcząbig_grin
    • moli75 Re: przyłączam sie:( 21.07.07, 12:19
      Chyba jeszcze nie spotkałam tak niedojrzałej emocjonalnie kobiety. Jak można
      żądać od rodziców, by cisneli się w jednym pokoju we własnym mieszkaniu, bo ty
      chcesz zająć ponad połowe ich mieszkania. Cyz ty zdrowa jesteś? A może ten post
      to jakaś prowokacja?
      Jestem w szoku. Sama sie staraj. Coś wynajmij, kup, ostatecznie jeśli już
      naprawde nie możesz mieszkać z mężem, to pozostaje ci pokój u rodziców i to pod
      warunkiem, że oni będą chcieli.
      Nie no, nie mogę wyjść z podziwu, jak można mieć tak wielką postawę
      roszczeniową. I chceć najlepiej wyprowadzić rodziców do innego lokum. Jesteś
      już dużą dziewczynką, w dodatku wychowujesz małą dziewczynkę i musisz umieć
      sobie radzić.
      • ilona969 Re: przyłączam sie:( 21.07.07, 22:20
        Witam Wszystkie! Post moj troche 'za bardzo' poruszyl forum, mialam jeszcze cos
        dopisac, ale zaniechalam post.
        Nie jestem roszczeniowa, depostyczna, ani inne takie. Potrzebuje miekszania,
        potrzebujemy. Moi rodzice w takiej potrzebie nie sa. Dajdza i daaja sobie
        sweitnie rade. Nieodjrzala emocjonalnie tez nie jestem-sadze raczej odwrotnie,
        I nie wiem dlaczego nazywacie mnie 'trolleeem?' Nie trolkuje. Miekszanie nie
        jest moim fochem, zachcianką czy innym takim. T
        • anetina Re: przyłączam sie:( 22.07.07, 08:17
          ilona969 napisała:

          Potrzebuje miekszania,
          > potrzebujemy. Moi rodzice w takiej potrzebie nie sa. Dajdza i daaja sobie
          > sweitnie rade.

          to jest przykład
          jak to rodzice mieszkania nie pottrzebują?
          będą mieszkac pod mostem?
      • ilona969 Re: przyłączam sie:( 21.07.07, 22:36
        Witam Wszystkie Uzytkowniczki. Post moj jest goracy, pporusza serca i dusze.
        Ale chyba nie moje sumienie. Jka mozna zarzucac mi-matce, kobiecie po rozowdzie-
        dajmy na to,ze juz jestesmy 'po'.. egoistyczne, roszczeniowe podejscie do
        sprawy. I prosze mnie zadnym trolem czy innym, podobnym nie nazywac, bo jestem
        czlowiekiem-matka, samotnica-juz teraz. Moi rodzice maja obiwqzek mi pomoc-
        naprawde jest mi niezmiernie przykro, ze jedna z Pan musiala zyc z 2 dzieci w
        jednym pokoiku u 'mamy i taty',z e rodzice laskawie i dobrotliwie 'uzyczyli jej
        kąta...' i jeszcze calowac po rekach musiala. Moje ogromne wpsolczucie,
        szczere. Ja sobie nie wyobrazam... Jest to smutna, jeszcze typowo -chyba polska
        rzeczywistosc: takie odcinanie sie od rodziny, gdy wychodzi sie za maż... bo
        teraz jestem na swoim. Ja-zawracam, do punktu wyjscia, juz z przeszloscią..i
        dzieckiem. Wracam do rodzicow. W tej chwili w przedpooju stoja pudla, ojciec
        przenosi rzeczy do mamy, Mala ma prowizorke-pokój, a ja pojutrze ide do pracy i
        rozwodze sie.

        Moj eks-maz-to raczej nie z tych, co konczac znajmosc ze swoja eks, koncza ja i
        ze swoim dzieckiem. Dzieckiem zajmuje sie swietnie, dziecko wyposaza we
        wszystko, chce pomoc przerobic 'prowizorke' dziecka.. o alimentach nie mylse,
        nie zastanawiam sie i na to przyjdzie czas. Finansowo nie narzekam, nie
        narzekalam. Teraz-z rodzicami bedzie lzej, gdy podstawowe oplaty padną na
        nich... Chcialambym kweistie meiskzania zalatwic szybko i sprawnie, miec akt
        wlasnosci. Rodzicve dobrze wiedza-bo sa swiadomi, ze jesli nie zrezygnuja z
        miekszania, ich corka i wnuczka beda sie meczyc, ze trzeba nam spokoju,
        harmonii, jakiegoś ladu.. Oni tez z nami beda sie meczyc... i trzeba cos z tym
        zrobic.. To chyba to swaidomosc

        Moja kolzenazka rok po roku urodzila 3 dziecki, w jednym pokoju z mezem i nimi,
        rodzenstwem i rodzicami, potem mieskzanie od miasta?, zdewastowane..do remontu.
        Czejkali kilak alt zlego slwoa nie powiem,. moge wspolczuc tylko takiej
        rodziny, takich warunkow, takiej postawy...
        • annakate Re: przyłączam sie:( 21.07.07, 22:59
          A Ty, przepraszam masz w zyciu jakies obowiązki, powinności? Czy tylko świat
          wobec Ciebie ma?

          Pewnie, że chyba sporo z nas korzysta z pomocy rodziny w róznej formie, ale w
          głowie sie nie mieści, że można w taki sposób żądać, by rodzice wyrzekli sie
          rozmaitych wygód, bo Tobie sie nalezy! Przyjmij wreszcie do wiadomości, że
          rodzice mają obowiazek utrzymywać dziecko ( w tym zapewniając dach nad głową) do
          chwili osiągnięcia samodzielności, a nie do końca życia.

          Zachowujesz sie jak 4 letnia przebrana za królewnę dziewczynka, która tupie
          nózką i krzyczy "ja chcę!"; zero refleksji, dojrzałości, samodzielności,
          ambicji, żeby sobie poradzić. No i jeszcze ta kalkulacja, że materialnie nie
          narzekasz, ale to rodzice mają płacić za mieszkanie. Chyba żadna z nas - tych,
          ktore Ci odpisały - nie liczy, że poruszy twoje sumienie, bo najpierw musiałabys
          je mieć. Życie wystawi Ci rachunek za jakiś czas; jesli twoja córka jest pojętna
          uczennicą to najpierw cie oskubie, a potem wywali z mieszkania.
          • moli75 Brawo Annakate 21.07.07, 23:09
            Zgadzam sie z Tobą w 100 procentach. Napisałaś to, co ja miałam napisać.
            Pozostaje tylko mieć nadzieję, że rodzice nie dadzą się ten dorosłej
            samolubnej "królewnie".
            A swoją drogą, to ciekawią mnie podstawy rozpadu jej małżeństwa. Może okazało
            się, że facet nie jest księciem z bajki a tym bardziej złotą rybką i nie
            spełnia wszystkich życzeń.
            • agus-ka a może to tradycja rodzinna 21.07.07, 23:23
              Drogie Kolezanki,
              może nie potrzebnie się czepiacie, może to rodzinna tradycja przekazywana z
              pokolenia na pokolenie: stajesz się samodzielna dopiero gdy twoi rodzice
              pożegnają się z tym światem. Może tak już u "księżniczki" jest, ze dziecko mam
              prawo tupać nóżką, a życzenia się spęłniają jak za dotknieciem czarodziejskiej
              różczki? Tylko cholera książe na białym koniu zwiał gdzie pieprz rośnie...

              Pozdrawiam wszystkie samodzielne
              Aga
            • anetina Re: Brawo Annakate 22.07.07, 08:25
              o historia sie lubi powtarzać smile
              więc życzymy takiej samej córki, jaką ty jesteś

              a poza tym tak chodziłas po innych forach, że nigdzie nic nie napisałaś
              więc rzeczywiście ten post jest podpuchą
              jesteś trollem
        • kajda28 Re: przyłączam sie:( 21.07.07, 23:21
          zauważyłam trochę sprzeczności:
          > Ja sobie nie wyobrazam... Jest to smutna, jeszcze typowo -chyba polska
          >
          > rzeczywistosc: takie odcinanie sie od rodziny, gdy wychodzi sie za maż...

          ale przecież sama pisałaś że rodzice nie przyjmują Cię z otwartymi rękami, tzn.
          oni Cię już odcieli, a ty dalej kurczowo się ich trzymasz.


          > Rodzicve dobrze wiedza-bo sa swiadomi, ze jesli nie zrezygnuja z
          > miekszania, ich corka i wnuczka beda sie meczyc, ze trzeba nam spokoju,
          > harmonii, jakiegoś ladu.. Oni tez z nami beda sie meczyc... i trzeba cos z
          tym
          > zrobic.. To chyba to swaidomosc

          Twoi rodzice są świadomi kogo sobie wychowali, i że dla swojej wygody nawet ich
          wygonisz z domu, no chyba żeby ci pomagali przy dzieciach to byś była dla nich
          bardziej łaskawsza.


          Mam pytanie a kiedy ty będziesz miała obowiązki wobec rodziców? bo za ok. 20
          lat Twojej córce będzie potrzebne mieszkanie, więc pewnie ich wyślesz do "domu
          starców", bo i po co im mieszkanie, a tam się przynajmniej zaopiekują nimi,
          będą mieli towarzystwo.

          Zgadzam się jednym: Twój post faktycznie porusza serca, ale całkiem inny sposób
          niż chciałaś.
          Jesteś samotna, i bardzo Ci współczuje z tego powodu , bo wiem jak jest trudno
          być samej, ale nie jesteś samodzielna.
        • anetina Re: przyłączam sie:( 22.07.07, 08:22
          o boziu
          dziewczyno ty żartujesz?
          rodzice MUSZĄ ci mieszkanie przepisać/
          to oni się dorobili tego - nie mają ŻADNEGO OBOWIĄZKU ci tego mieszkania dawać
          szczerze mając taką córkę, kazałabym jej iść pod most
          a na dodatek walczyłabym, byś prawa do dziecka straciła

          kpiny sobie robisz
          jak dorośniesz, bo wydaje mi się, ze masz nascie lat, to wtedy możemy gadac o
          życiu

          to rodzice łaskawie cię przyjmują
          powinnas im byc wdzięczna, a ty każesz im się wynosić

          na miejscu rodziców od razu bym cię wywaliła tongue_out
    • alena30 Re: przyłączam sie:( 21.07.07, 23:15
      Właśnie to samo chciałam napisać. Wszak niedaleko pada jabłko od jabłoni. Oby
      autorka na stare lata nie znalazła się pod mostem lub gorzej - w przytułku dla
      staruszków, bo córeczka kazała się wynosić, bo się wprowadza z całą rodzinką.
      He, he ... swoją drogą, naprawdę mnie dziwi punkt widzenia autorki postu ...
      nic, tylko współczuć ...
    • g0sik Re: przyłączam sie:( 22.07.07, 10:02
      Zaproponuj rodzicom żeby przepisali chatę od razu na wnuczkę, za jakiś czas
      odpadną ci koszty notariuszatongue_out Masz kilka lat na poszukanie sobie dachu nad
      głową, no może kilkanaście jeśli dobrze uświadomisz córeczkę i nie zaciąży jako
      nastolatka. Jeśli dobrze przyłożysz się do edukacji jest szansa, że wygryzie
      nie ciebie a swojego eksa z jego mieszkania........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka