angulka
25.07.07, 20:25
Moja sytuacja jest chyba nieco inna, niż Wasza.
Jestem od trzech lat mężatką, mam trzyletniego synka.
Przed ślubem byłam z moim obecnym męzem 4 lata. Nasz związek był luźny, nie
było żadnych wyznań, planów na przyszłość ani deklaracji. Spotykaliśmy się
kilka razy w tygodniu, czasem częściej, potem rzadziej. Ogólnie rzecz biorąc
ja go na początku kochałam, a potem to hcyba było przyzwyczajenie, natomiast
on mnie raczej nie. Nigdy mi tego nie powiedział, mimo że dbał o mnie, to nie
było w tym emocji. Luźny związek, mimo że np. snuliśmy plany na kolejne
wakacje czy coś w tym rodzaju, a czasami gdy ludzie nas pytali czy mamy
poważniejsze zamiary wobec siebie, to mówił, że tak - ale mówił to innym, a
nie mnie.
Ciąża była wpadką, on stanął na wysokości zadania, nie spotkały mnie żadne
przykrości, dbał o mnie w czasie ciąży, ale ślub (tylko cywilny) był jedynie
następnym krokiem nie opartym o żadne uczucia. Nie byłam przez niego
przytulana, dotykana, zadbał o mnie w 100% fizycznie, niczego mi nie
brakowało, ale uczuć zadnych nie było.
Mój mąż jest świetnym ojcem. Wymagającym, ale troskliwym, dba o synka. Poza
tym dobrze zarabia, niczego nam nie brakuje, ja zarabiam nieporównywalnie
mniej. Uczy małego wielu rzeczy, zajmuje się nim, często mnie wyręcza, gdy
jestem zmęczona, potrafi ugotować obiad, pozmywać, posprzątać. I mam ogromne
poczucie winy, że chcę od niego odejść.
A chcę odejść, bo nie ma między nami uczucia. Mąż mnie nie przytula (w
zasadzie nigdy nie przytulał, nie całował ot tak), nawet kiedy razem śpimy to
nie obejmuje mnie, mimo że czasem mu mówię, że potrzebuję tego. Nie dotyka
mnie, nie powie nic miłego. Nie wspomnę o tym, ze nigdy nie słyszałam "kocham
cię", a bardzo pragnę ciepła. On jest jak bryła lodu. Kiedy się do niego
przytulam, to zaraz szuka sobie zajęcia, odchodzi i robi byle co, może nawet
nie robi tego świadomie, ale to boli.
Mam ogromne poczucie winy, że przez moje jakieś oczekiwania uczucia dam
synkowi ojca tylko pare razy w miesiącu. I to ojca, który naprawdę dba o
dziecko. Nie wiem co robić