Dodaj do ulubionych

alimenty od dziadków

02.08.07, 09:32
Mój ex wyjechał za granicę, no właściwie uciekł i z nikim nawet ze swoją
rodziną nie utrzymuje kontaktu. Nikt nie wie gdzie jest i czy w ogóle jeszcze
żyje... Alimentów nie widziałam już od 1,5 roku w związku z tym mam pytanie,
co ja w ogóle mogę z tym zrobić? Czy mogę żądać alimentów od jego rodziców
skoro on się nie wywiązuje (jeśli chodzi o dziadków z tamtej strony, to
kontakty są raczej mierne, czyli dzwonią do synka dwa razy w roku złożyć
życzenia na urodziny i święta).

Dziękuję bardzo za wszystkie odpowiedzi.

PS. Moja mama stwierdziła, że nie powinnam tego robić (znaczy podawać ich a
alimenty), ponieważ to głupie i w końcu mnie stać na wychowanie synka. To
prawda, nie zarabiam źle, jestem w drugim szczęśliwym tym razem związku, mój
obecny partner dzieli z nami wszystkie wydatki, jesteśmy rodziną, ale z
drugiej strony, kurczę, gdybym dostawała na Misia alimenty, to zawsze mogłabym
je odkładać Mu je na konto, w końcu różnie w życiu jest, teraz wygodnie nam
się żyje, nikt nie wie, co wydarzy się jutro, a Mały miałby pewne
zabezpieczenie. W końcu coś Mu się należy z "tamtej strony" też, nieprawda?

Pełna wątpliwości...
Obserwuj wątek
    • megan26 Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 09:41
      oczywiście że możesz żądać alimentow od rodziców ojca dziecka, musisz wnieśc
      pozew do sądu rodzinnego, przedstawić okoliczności tzn ze nie masz kontaktu z
      ojcem dziecka oraz przedstawić wyliczenia dotyczące kosztów utrzymania synka.
      Wiesz co i to czy pozywać ich o alimenty to myślę że jest twoja indywidualna
      sprawa ja bym zrobiła tak samo tzn pozwala o alimenty i dokładnie tak jak ty
      odkładała je dziecku na konto. Pozdrawiam i zyczę powodzenia
    • escribir Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 10:07
      Pozwać możesz. Ale skoro dziecko nie żyje w niedostatku, to raczej sąd nie
      zasądzi od dziadków alimentów. Poza tym jest coś o czym wiele osób zapomina
      odnośnie alimentów od dziadków- dziadkowie to również rodzice matki. Jeśli
      faktycznie alimenty byłyby konieczne to sąd może zasądzić je od dziadków z
      obydwu stron.

      Alimenty od dziadków to temat delikatny. Bądź co bądź nie są "współsprawcami".
      Nie mieli tu nic do gadania- zostali postawieni przed faktem dokonanym. Jedyna
      ich wina to to, że nie udało im sie wychować syna na człowieka.
      Nie mówię tu o sytuacji gdy mamuśka spiskuje razem z synkiem jak tu ukryć jego
      dochody aby tych alimentów nie płacić.
      • mama_ameleczki Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 11:05
        escribir napisała:

        . Poza tym jest coś o czym wiele osób zapomina
        > odnośnie alimentów od dziadków- dziadkowie to również rodzice matki. Jeśli
        > faktycznie alimenty byłyby konieczne to sąd może zasądzić je od dziadków z
        > obydwu stron.
        >
        >

        Ale matka wywiazuje sie z obowiazku nawet podwujnie. tu nie chodzi o to zeby
        zrzucali sie: matka, ojciec i dzisdkowie* 2 tylko ze ojciec zlosliwie uchyla
        sie od obowiazku alimentacyjnego a jego rodzice sa jego najblizszymi krewnymi i
        na nich spada obowiazek alimentacyjny. A najbardziej niewinne w tej sytuacji
        jest dziecko, ktore trzeba utrzymac i wychowac, a matki nikt sie nie pyta jak
        to zrobi i da sobie ze wszystkim sama rade, poprostu musi i koniec. aha a jesli
        juz chodzi o drugich dziadkow to nie wierze ze corce nie pomagali, bo na samym
        poczatku napewno, np. chociaz zajmowali sie wniukiem jak autorka szla do tej
        pracy z ktorej ma teraz dobre zarobki.
        • nuke2005 Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 11:44
          Tak dokładnie mamo-ameleczki, moi rodzice, właściwie mama zajmowała się Hubciem
          od końca mojego macierzyńskiego i właściwie zajmuje się nim nadal. Dziadek
          odbiera go ze szkoły teraz ze szkoły kiedy my pracujemy.
          Zarobki nie są znów aż tak dobre wink oboje pracujemy w budżetówce, ale są stałe i
          wystarczają na nasze potrzeby na szczęście.

          A co do tych alimentów od dziadków, to tak naprawdę to problem moralny jest.
          Wiem, że miło by było gdyby ex-teściowa sama wyszła z propozycją pomocy, żeby
          choć zapytała, ale nie, bo po co.

          Nie wiem ...
        • virtual_moth Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 11:52
          Hahaha, raczej nie masz szans. Oto opinia (a w zasadzie fragment odpowiedzi na
          pozew o alimenty od dziadków) wygrzebana w internecie przed chwilą:

          "Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego
          (orzeczenie z dnia 22 kwietnia 1974r, III CRN 66/74) jeżeli jedno z rodziców
          jest
          całkowicie niezdolne do wykonywania ciążącego na nim obowiązku alimentacyjnego,
          wówczas obowiązek ponoszenia w całości ciężarów związanych z utrzymaniem i
          wychowaniem wspólnego dziecka spoczywa w zasadzie na pozostałym rodzicu"
          oraz:
          "Obowiązek alimentacyjny dalszych krewnych nie powstaje
          bowiem dopóki choćby jeden z krewnych bliższych stopniem był zdolny do
          wypełniania swojego obowiązku."

          Zarabiasz na tyle, aby w całości sfinansować potrzeby dziecka = nie masz co
          liczyć na wyegzekwowanie alimentów, ŻADNĄ drogą.
          • nuke2005 Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 14:15
            > Hahaha, raczej nie masz szans.


            Jak widać z moich postów, moja chęć na alimenty od dziadków "z drugiej strony"
            nie jest spowodowana zwykłym pożądaniem cudzych pieniędzy acz li tylko i
            wyłącznie tym, czy mojemu dziecku nie powinno się z ich strony "należeć" także
            jakieś zabezpieczenie. I właściwie nie pytałam tu o to czy i jak można "wyrwać
            od nich te pieniądze a bardziej zależało mi na tym, czy jest to moralnie "złe"
            itp. Głównie miałam i nadal mam ku takim praktykom moralne obiekcje, o czym
            pisałam w moich postach, więc nie rozumiem Twojej "radości" czy też sarkazmu na
            początku posta... niemniej dziękuję za każdy wpis, bo przynajmniej łatwiej
            będzie mi rozstrzygnąć moje własne moralne rozterki.
            pozdrawiam smile
            • virtual_moth Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 14:28
              Żle mnie zrozumiałaś, to nie złośliwość. Sama jestem w bardzo podobnej
              sytuacji. Ojciec dziecka się rozpłynął w czasoprzestrzeni (nieznany adres
              pobytu), alimentów brak, nie można zrobić absolutnie NIC, nawet na alimenty od
              dziadków nie mam szans (sama zaspokajam potrzeby córki).
              Oczywiście też nie chodzi mi o tę marną stówę od dziadków, tylko o
              sprawiedliwość i poczucie, że żyję w państwie, które respektuje wyroki sądówuncertain
              • nuke2005 Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 20:59
                jej sorki w takim razie, rzeczywiście musiałam to opacznie zrozumieć.

                Sprawiedliwości nie ma i chyba nie będzie; ja rozumiem, że te mamy, które są
                same mają ciężko i dobrze, że dostają tę namiastkę pewnie z zasądzonych im
                alimentów, ale to, że zarabiam troszkę więcej (co naprawdę nie znaczy dużo), nie
                usprawiedliwia faktu, że można mojemu dziecku nie dać alimentów, nawet tych
                państwowych. A w czym nasze dzieci są gorsze od innych... wiem, że to trudny
                temat, sama mam przyjaciółkę, która samotnie wychowuje dwie córy, nie ma żadnego
                partnera, ex alimentów nie płaci, więc dostaje połowę tego co zasądził kiedyś
                wyrokiem sąd i jest jej ciężko, bardzo ciężko, ale sobie radzi, a z drugiej
                strony... i tak mogłabym w kółko...

                trudne to życie...

                głowa do góry moth, dajemy radę i w sumie to się liczy smile
                • maga728 Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 21:27
                  Dzięki. Ja się zgadzam się z Tobą. To nawet nie chodzi o pieniądze tylko o
                  takie stawianie sprawy. Zarabiasz trochę więcej, jesteś samodzielna więc
                  dostajesz po dupie. Lepiej by było pracować na czarno albo wcale. Długo by
                  można gadać na ten temat.
    • marta_inter Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 11:54
      Moja kolezanka z pracy (babcia od 3 lat) płaci za alimenty swojego syna.
      Sytuacja troche inna, bo facet ze względu na problemy zdrowotne zmienił prace i
      zarabia tylko 1100 zł, a alimentów ma zasadzone 450 zł wiec ona dopłaca co
      miesiąc 200 zł, a syn daje 250 zł.
      Zostało to uzgodnione bez sądu.
      • mama_ameleczki Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 12:02
        virtual, to przesisy sie zmienily?
        • virtual_moth Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 12:14
          mama_ameleczki napisała:

          > virtual, to przesisy sie zmienily?

          ...

          Nic się nie zmieniło.
          Alimenty od dziadków - TAK, ale tylko w przypadku, gdy matka nie otrzymująca
          alimentów od ojca dziecka nie może sama utrzymać tego dziecka.
          Podałam Ci przykład (argumentację z powołaniem się na orzecznictwo), poza tym
          jest jeszcze artykuł z KRiO:

          "Art. 132. Obowiązek alimentacyjny zobowiązanego w dalszej kolejności powstaje
          dopiero wtedy, gdy nie ma osoby zobowiązanej w bliższej kolejności (...)"

          Osoba zobowiązana w bliższej kolejnośc to w naszym przypadku drugi rodzic,
          czyli matka. Proste.
      • maga728 Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 12:28
        Witam. U mnie sytacja jest trochę inna ale chodzi mniej więcej o to samo. Były
        pracuje na czarno, mieszka z rodzicami , wszystko jest na nich zapisane. Z
        własnej woli nie płaci prawie nigdy. Twierdzi, że nie robi tego nazłość tylko
        wiecznie ktoś mu nie płaci. Na nieśmiałe sugestie o legalnej pracy śmieje się w
        nos. Nie będzie pracował po to żebym miała z czego ściągać alimenty. Dziadkowie
        to wszystko akceptują. Dodam jeszcze, że dobrze im się powodzi. Mają duży dom i
        dochody kilkukrotnie wyższe od moich. Najbardziej wkurza mnie to, że ciągle go
        usprawiedliwiają. Mnie nikt nie zapyta skąd ja mam mieć pieniądze, czas i
        siłę.To niesprawiedliwe
        • annakate Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 17:49
          Masz szanse na alimenty od dziadkow ojczystych, jesli ojciec nie płaci na czas
          alimentów.
          Cytowany wcześniej przepis Dokładnie brzmi tak : Obowiązek alimentacyjny
          zobowiązanego w dalszej kolejnosci powstaje dopiero wtedy, gdy nie ma osoby
          zobowiazanej w bliższej kolejnoscialbo gdy osoba ta nie jest w stanie uczynić
          zadość swemu obowiązkowi lub gdy uzyskanie od niej na czas potrzebnych
          uprawnionemu środków jest niemozliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami"

          Czyli realne szanse na uzyskanie alimentów od dziadków są jesli ojciec nie zyje,
          jest inwalida i ma tylko skromna rentę albo - i ta sytuacja was interesuje - gdy
          na czas nie można uzyskać alimentów. Tych spraw kiedys nie było wcale prawie, a
          ostatnio jest coraz więcej i dopiero jak to ładnie sie mówi "kształtuje sie
          linia orzecznicza" - niektóre sądy są bardziej skore zasądzać, inne mniej. W
          każdym razie jeśli dysponujecie zaświadczeniem od komornika, że egzekucja jest
          bezskuteczna to jest to bardzo mocna karta.

          Urok tego rozwiązania polega także na tym, że dziadkowie w zdecydowanej
          większości mają jakies świadczenia - emeryturę, rentę i dla komornika
          wyegzekwowac z takiego świadczenia to żadna trudność. widziałam juz kilka
          przypadków, kiedy po zasądzeniu alimentów od dziadków tatuś w cudowny sposób sie
          odnajdywal i podejmował płacenie alimentów, chociaz dziadkowie na sprawie klęli
          sie na wszystkie świętości, że nie maja pojęcia gdzie synek przebywa.

          trzeba pamiętać tylko o tym, że to jest zupełnie niezależne zobowiązanie
          dziadków - oni nie mają płacić alimentów "za syna" , więc może być tak, że będa
          niższe bo np dziadkowie mają niższe świadczenie niż syn mozliwości zarobkowe.

          I nie ma możliwości, by jeśli sie wystepuje o alimenty od dziadków ojczystych
          sąd zasądził także od macierzystych ( czyli rodziców matki) - oni nie sa stroną
          w tej sprawie. Co nie zmienia faktu, że także są w takim samym stopniu
          zobowiązani, ale często realizuja swój obowiązek alim bez przymusu - opiekuja
          sie wnukiem, wspierają materialnie.
    • maga728 Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 18:58
      Dzięki za obszerną odpowiedź. Z nimi to jest tak, że jak już zrobię awanturę,
      postraszę komornikiem i sądem to pieniądze jakoś się znajdują. Tylko, że to
      trwa już ponad 4 lata. Mam już serdecznie dosyć tego proszenia, przypominania i
      wykłócania. W końcu ile można.Czasami mam tak potwornie dosyć, że żyć się
      odechciewa.
      • nuke2005 Re: alimenty od dziadków 02.08.07, 21:03
        Dzięki dziewczyny bardzo za wszelkie info, w sumie co do tej moralności, to i
        tak wciąż jest mi jakoś niezręcznie to zrobić i dlatego się powstrzymuję przed
        tym krokiem, ale faktem jest, że pomyślałam przez chwilę, że może jak rozpocznę
        proces to wtedy naprawdę okaże się, że tak naprawdę to wiadomo gdzie ten ex jest
        i nagle stwierdzi, że rzeczywiście miał płacić jakieś alimenty.

        pozdrawiam
    • mephostophiles Re: alimenty od dziadków 03.08.07, 03:43
      Skoro sprawa od strony procesowej wyglada watpliwie, to moze w pierwszej
      kolejnosci warto probowac zalatwic ja polubownie.
      Wspominasz o miernym kontakcie ze strony dziadkow - z tych sporadycznych
      telefonow do wnuczka przebija jakies takie wewnetrzne poczucie dyskomfortu z
      ich strony ze wzgledu na taki a nie inny stan rzeczy. Ponadto jesli sa ludzmi
      rozumnymi, to moze dadza sie przekonac ze lepiej bedzie jak sami zaczna w
      imieniu syna pokrywac czesc zasadzonych alimentow ?
    • zaneta91 Re: alimenty od dziadków 03.08.07, 06:33
      nie miej zadnych wątpliwosci podawaj dziadkow też jestem w takiej sytuacji jak
      bedzie wyrok zaraz znajdą kontakt z synusiem
      • ketamina2 Re: alimenty od dziadków 03.08.07, 13:43
        Prawo nie zabrania próby wyegzekwowania części alimentów od dziadków, praktyka
        wskazuje, że szanse są minimalne. Chyba, że dziadkowie mają duże dochody np.
        dobrze prosperującą firmę. W przeciwnym razie - jeśli zyją z emerytur - i mają
        trochę sprytu nie ma na co liczyć.
        Natychmiast udowodnią, że muszą opłacic leczenie, rehabilitację, leki itd. A
        nawet jesli będziesz miała wyrok na 50 złotych, to będzie to wyrok martwy.
        Stracisz czas i nerwy, a także......dziadków. Może macie minimalny kontakt, ale
        może tak się zdarzyć ( fortuna kołem się toczy), że będzieesz ich potrzebowała,
        że znajdziesz się w trudnej sytuacji, a wówczas będziesz miała w nich wrogów.
        Po co Ci to? Warto?
        Wydaje mi się, że bardziej niz na owych alimentach zależy Ci, aby przyłozyć
        byłemu - jak nie bezpośrednio to za pośrednictwem jego rodziców. Czyżbym się
        myliła???
        • virtual_moth Re: alimenty od dziadków 03.08.07, 14:27
          ketamina2 napisała:

          > Czyżbym się myliła???

          Przecież pisze cały czas dlaczego chce pozwać dziadków. Jakim sposobem Ci to
          umknęło?
          • annakate Re: alimenty od dziadków 03.08.07, 15:25
            ketamino, oczywiscie nie wyegzekwuje sie alimentów naleznych od ojca od
            dziadków, bo to nie ich zobowiązanie. Natomiast egzekwowanie z emerytury lub
            renty alimentów zasądzonych od dziadków jest jak najbardziej mozliwe i
            skuteczne, a dla komornika jest to robota lżejsza od spania - wysyła pisemko z
            zajeciem do płatnika i już!
            • ketamina2 Re: alimenty od dziadków 03.08.07, 15:50
              No nie bardzo. Dziadkowie natychmiast się odwołuja do sąu wyższej instancji,
              podają argumenty j.w i nają korzystny dla siebie wyrok.
              Gdyby to było takie proste i jednoznaczne 100% pań, które nie moga wyegzekwować
              alimentow od ojców dzieci zajęłyby renty i emerytury rodziców byłych partnerów.
              Dla zasady. A ponieważ nie jest to takie łatwe, sądy rodzinne nim zasądzą
              alimenty od dziadków dobrze się zastanowią nad "uzasadninymi potrzebami
              dziecka" i sytuacją rodzinną matki.
              Nie chcę bronić interesów dziadków, ale jak już piszemy o tej sprawie to
              obiektywnie i uczciwie.
              • annakate Re: alimenty od dziadków 03.08.07, 17:58
                Każdy ma prawo odwołac sie od wyroku, bo sądy w Polsce sa dwuinstancyjne. Także
                niezadowolone z wyroków powódki. Nie każda apelacja jest uwzględniana. Śmiem
                twierdzic, że sądy zastanawiają sie nad róznymi wyrokami, nie tylko tymi, gdzie
                stroną są dziadkowie. Istotnie, często alimenty od dziadków są nizsze, niz te
                zasądzane od rodziców, bo naturalnym jest, że mozliwości zarobkowe emeryta są
                nizsze niż mężczyzny w sile wieku, zwłaszcza jak ma jakis fach. Dla niektórych
                jednak nawet kwota 50 czy 100 zl ma istotne znaczenie w domowym budżecie. I masz
                rację, że nie jest to takie proste i sprawy te należą do bardzo trudnych w
                sądzeniu, bo czasami trudno miec pretensje do dziadków, że ich dziecko zachowuje
                sie nieodpowiedzialnie.
                • nuke2005 Re: alimenty od dziadków 05.08.07, 14:41
                  ketamino2 bardzo się mylisz, że moją intencją jest przyłożenie byłemu poprzez
                  jego rodziców, nawet nie wiesz jak bardzo.
                  Niemniej dziękuję za uwagi.

                  A jeśli chodzi o to, że alimenty będą wynosiły 50-100 zł, to chyba rzeczywiście
                  nie ma sensu się o nie chandryczyć po sądach.
                  Zaś co do fortuny kołem się toczącej, to, niestety, nawet jakbym nie wiadomo
                  jakiej pomocy nie potrzebowała, to do byłych teściów się o nią nie zwrócę, po
                  prostu oni nie są osobami, które, po pierwsze chcą komukolwiek pomagać (nawet im
                  sobie nawzajem jest trudno), po drugie jeśli już nawet by chcieli, to po prostu
                  nie potrafią.

                  pozdrawiam niedzielnie smile
                  • ketamina2 Re: alimenty od dziadków 05.08.07, 19:47
                    Jeśli się mylę co do Twoich intencji ( przyłożenia byłemu poprzez rodziców) to
                    przepraszam. Jednak takie mam wrażenie czytając, a może przeslizgując się, po
                    postach Samodzielnych Mam.
                    Alimenty od dziadków.... nigdy nie będą wysokie. Sądy biorą pod uwagę nie tylko
                    USPRAWIEDLIWIONE potrzeby dziecka(i), ale także mozliwości pozwanych, a ci
                    rzadko mają duże dochody, za to często spore USPRAWIEDLIWIONE potrzeby. Może
                    się to wydawać niesprawiedliwe, ale nie jest tak do końca.
                    Nigdy nie mówi "nigdy" - życie płata nieraz ogromne niespodzianki a fortuna
                    kołem się toczy.
                    Kilkanaście lat temu los wystawił mnie na ciężką próbę i wtedy.........pomoc
                    przyszła ze strony osoby po której spodziewałabym się wszystkiego najgorszego.
                    Wydawałao mi się, że jest nieokrzesaną egoistką, osobą samolubną, której obce
                    są jakiekolwiek uczucia empatii.
                    Od tego czasu zmieniłam poglądy.
                    Pozdrawiam . K.
                    • maga728 Re: alimenty od dziadków 05.08.07, 21:14
                      To chyba naprawdę się prześlizgujesz. Moi byli teściowie nie są schorowani i
                      mają wysokie emerytury. Pamiętam jak była teściowa wygrzewała się na Wyspach
                      Kanaryjskich a mi zostawiała na głowie opiekę nad swoim domem, mężem i młodszym
                      synem. Nawet jej do głowy nie przyszło żeby poprosić ani podziękować. Świetnie
                      za to rozgrzesza syna z braku odpowiedzialności. Ale cóż. Niedaleko pada jabłko
                      od jabłoni.
                      • ketamina2 Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 08:00
                        Poczytaj posty Samodzielnych Mam - w większości aż gotuje się od nienawiści do
                        byłych mężów i byłych teściów. I , niestety, w Twoim także.
                        Co to znaczy "wysokie emerytury"? 2000 - 2500 złotych?
                        Czy wyjazd na Kanary, osoby, która całe zycie pracowała jest zbrodnią?
                        Czy do końca zycia ma siedzieć w domu i nie oglądać świata?
                        Jeśli nie odpowiadała Ci "opieka nad domem, mężem i młodszym synem" to co
                        prostszego niż odmówić?
                        Mago - twój były partner jest DOROSŁYM człowiekiem - i wszelkie roszczenia
                        raczej do niego niz jego rodziców.
                        I na koniec. Jestem od bardzo wielu lat drugą zoną mojego mężą. Z poprzednią
                        małżęństwo trwało krótko, mają dwoje dzieci ( i dziś takze wnuka). Przez 3-4
                        lata po rozwodzie stosunki między obiema rodzinami były oschłe, ale poprawne.
                        Dziś się przyjaźnimy, bywamy u siebie, pomagamy sobie, mamy klucze od swoich
                        mieszkań.Mam bardzo wiele szacunku do mojej poprzedniczki i jej matki, że nigdy
                        nie ziały nienawiścia, nie judziły, nie obarczały ani mnie ani męża wina za
                        rozwód. Po prostu im, bardzo młodym ludziom, kiedyś nie wyszło. Udało się
                        później, w innych związkach. Ale łączą i ch dzieci ( nieważne małe czy
                        dorosłe). Dlaczego więc nie rozmawiać z byłym partnerem normalnie?
                        Czy za WZYSTKIE rozwody winę ponoszą ONI i ich rodzice? Czy Wy zawsze
                        jesteście kryształowe? Czy przypadkiem urażona duma i ambicje nie są tu
                        pierwszoplanowe?
                        Pozdrawiam K.
                        • marta_inter Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 11:08
                          ketamina2 napisała:
                          > Poczytaj posty Samodzielnych Mam - w większości aż gotuje się od nienawiści
                          do
                          > byłych mężów i byłych teściów. > Czy za WZYSTKIE rozwody winę ponoszą ONI i
                          ich rodzice? Czy Wy zawsze
                          > jesteście kryształowe? Czy przypadkiem urażona duma i ambicje nie są tu
                          > pierwszoplanowe?

                          Urażona duma i ambicje zawsze będą pierwszoplanowe.
                          Tego sie nie da uniknąć w sprawach rozwodowych.
                          Nawet osoby wyjatkowo spokojne i opanowane, za wszelką cenę chcą dopiec drugiej
                          stronie.
                          Tak to juz jest z rozwodami i nie ma znaczenia za jakimi słowami i maskami sie
                          ukrywamy - w głębi duszy zawsze bedziemy szukać jakiejś formy zemsty,
                          zadośczynienia czy iluzji zwycięstwa. A ofiarami zawsze będą dzieci.
                          Napisano o tym juz tyle ksiązek i zrobiono tyle badań, że chyba nawet nie ma co
                          o tym dyskutować...
                        • magda076 Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 11:38
                          Wiesz, łatwo jest oceniać i wydawać sądy. Nie mam nic przeciwko wyjazdom
                          teściowej. Nie odmawiałam, bo chciałam być z Nią w dobrych stosunkach. Jeśli
                          chodzi o byłego partnera to z czasem okazało się, że jest on jedynie
                          pełnoletni. To nie ma nic wspólnego z dorosłością i odpowiedzialnością. Nie
                          powinno się obwiniać rodziców o błędy ich dzieci. Tylko jak zrozumieć fakt
                          akceptacji przez rodziców męża jego alkoholizmu, później agresji. I jak taka
                          osoba ma dorosnąć wiedząc, że tatuś czy mamusia zawsze wyciągnie z kłopotów,
                          nakarmi, upierze i da na papierosy.Ja właśnie w imię tych dobrych stosunków
                          wyprowadziłam się jak stałam, nie walczyłam o wysokie alimenty, odszkodowanie
                          za utratę zdrowia czy podział majątku. Teraz radzimy sobie całkiem nieźle ale
                          teściowie ciągle mają jakieś ale. Ostatnio takie, że córka powinna chodzić na
                          tenisa a synek na piłkę nożną. I znów w imię dobrych kontaktów grzecznie
                          tłumaczyłam, że nie dam rady sama, bo po pracy mało czasu. Nie zionę
                          nienawiścią. Chcę być tylko traktowana uczciwie.
                        • bea53 Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 12:14
                          Mysle ze osoby ktore rostały się w zgodzie nie wypisują tutaj zażalen do losu i
                          strony przeciwnej, zawsze wiecej bedą pisac ososby pokrzywdzone, stąd masz taki
                          obraz.
                          Czego mozna oczekwiac od dziadkow i ich syna, skoro latami nie łoża nie interesują
                          sie dzieckiem, w chorobie, nie pomagają. To są dorośli ludzie i zadna matka
                          sfrustrowana czy nie, nie bedzie za nimi ganiac i prosic odwiedz syna, dołoż się
                          do utrzymania.
                          Jak slusznie zauwazyla annakante takie wyroki (alimentacja od dziadków)
                          pozwalaja na cudowne odnalezienie sie ojcow i płacenie przez nich alimentów, tu
                          chodzi o to minimum sprawiedliwosci spolecznej, zeby rodzina ojca dziecka
                          niejako prawnie tak czy inaczej byla zobowiazana do pokrywania kosztów
                          utrzymania, to minimum, kiedy ojciec nie placi, tak po prostu..bo o czym tu z
                          nimi rozmawiac, co dyskutowac, co mozna wyłozyc doroslym ludziom, ze dziecko
                          musi jesc, ze potrzebny im kontakt z dziatkami z obydwu stron i co zmusisz
                          zaciagniesz, bedzies prosic? O jakich błedach matek mowisz? Jasne zdarza sie ze
                          konflikt sie zaognia i nie mozna sie dogadac ale najczesciej rodzian ojca
                          dziecka ma matke w doopie

                          dzwisz sie ze obarczona obowiazkami matka narzeka i biadoli bo w swietle prawa
                          tez niewiele mozna, a tamci zyja sobie spokojnei kiedy jedna druga zasuwa jak
                          mały samochodzik?
                          • nuke2005 Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 12:30
                            Może rzeczywiście po części ketamino masz rację, nie jestem w stanie przewidzieć
                            co może się zdarzyć, jak życie może się zmienić.

                            Może rzeczywiście fakt, że była teściowa ma marny kontakt z wnukiem, ponieważ ja
                            do tego nie dążę, mam innego partnera, syn ma w jego rodzicach dziadków, może
                            miałam do niej trochę pretensji, że choć ona powinna utrzymywać kontakt, a może
                            ona się po trochu wstydzi, a pewnie przynajmniej czuje się niepewnie. No nic,
                            syn jutro ma urodziny, powiem mu dziś, żeby do niej zadzwonił i zaprosił ją na
                            małe przyjęcie w sobotę. Z drugiej strony, jeżeli ona czuję się niepewnie, to
                            może wystarczyłoby, żeby mi o tym powiedziała.


                            A tak a propos ogólnego zarysu tutaj postów, myślę, że są one takie
                            rozgoryczone, bo tak naprawdę, to chodzi w nich głównie o tę sprawiedliwość
                            moralną. Że dziewczyny zostają same i jeszcze im kłody pod nogi... sad
                            Pomimo tego, że mój były partner jest człowiekiem egoistycznym i zupełnie nie
                            posiada żadnego poziomu czy klasy, nadal ufam i wierzę, że można rozstawać się
                            kulturalnie i potem godnie wspólnie żyć obok siebie z nowymi partnerami.

                            Gratuluję ketamino, ponieważ z Twoich postów odnoszę wrażenie, że tak u Was jest
                            i tylko tego pozazdrościć.
                            pozdrawiam.
                            • ketamina2 Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 13:29
                              Każda(y) z nas zakładając rodzinę myśli. że jest to jeden jedyny wymarzony na
                              cłąe życie partner, który spełni nasze marzenia i oczekiwania.
                              Codzienność jest jednak prozaiczna - dochodzą obowiązki, problemy -
                              organizacyjne, finansowe, opieka nad dzieckiem itd.
                              Każdy z nas wyniósł coś nieco odmiennego z domu, rodzinnego domu, ma inne
                              przyzwyczajenia, nawyki. I to co w okresie narzeczeństwa bawiło lub co najmniej
                              nie przeszkadzało może się stać nie do zniesienia.
                              Czasem slub jest wymuszony ciążą, czasem chęcia ucieczki z domu,
                              usamodzielnienia sie. Często zawodzi nas wyobraźnia, bo czujemy nie miłość (
                              przez duże M) tylko raczej fascynację seksualną. Truizmy ? Pewnie tak, ale
                              takie jest życie.
                              Nie każdy potrafi przejść przez próbę bycia razem nie tylko od święta obronną
                              ręką. Wiele takich związków kończy się rozstaniem. Gdy dochodzi do rozwodu nie
                              ma zwycięzców - obie strony ponoszą porażkę.
                              I ważne jest, aby wszyscy - w tym także dzieci - cierpieli jak najmniej.
                              Mój mąż po raz pierwszy ożenił sie na drugim roku studiów. Powodem była ciążą.
                              Nieprzystosowany organizacyjnie, niesamodzielny finansowo. Jego ówiczesna zona -
                              podobnie. Kierunek studiow nie pozwalał na pracę ani inny tryb niz studia
                              stacjonarne. Oboje wisieli na rodzicach. Mieli to szczęśćie, że dane im było
                              mieszkać w 2 pokojach po dziadkach, ale nie zdali egzaminu z samodzielności i
                              prozy zycia. Tym bardziej, że działo się to w czasach kartkowych gdy zdobycie
                              szynki graniczyło z cudem.....
                              Nie udało im się. Oboje nie dorośli do roli rodziców, podobno awanturowali się
                              kto ma wstać do dziecka, zmyć naczynia - ot proza życia.
                              W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem było rozstanie. Jak wyglądało tego nie wiem.
                              Wiem natomiast, że oboje wyszli z tego związku poranieni. A poniewaz czas goi
                              rany i oboje są ludźmi myslącymi - czytaj: wyciągającymi wnioski i uczącymi się
                              na błędach, oboje założyli drugie rodziny.
                              Nigdy nie usiłowałam zastępować pasierbom matki, lubię ich, ale nie kocham.
                              Zupełnie innym uczuciem darzę mojego syna.
                              Myślę, że podobnie jest z ich ojczymem. Mają bardzo dobre stosunki, ale nie
                              próbuje być ojcem.
                              Mój mąż jest bardziej zzyty z naszym wspólnym dzieckiem. I to tez jest
                              naturalne, bo mieszkał z nim na co dzień.
                              Moja poprzedniczka ma wyjatkowo mądrą i ciepła matkę dzięki której szybciej niz
                              mozna by się tego spodziewać byli małżonkowie wyciągnęli do siebie ręce.
                              Dzis jesteśmy w wieku rodziców większości Samotnych Mam. Przyjaźnimy sie,
                              bywamy u siebie z okazji i bez okazji, gdy zachodzi potrzeba wiemy, ze możemy
                              na siebie liczyć.
                              Pewnie, że rozwód jest złem, ale może mniejszym niż trwanie w nieudanym związku
                              wśród wiecznych pretensji.
                              I na koniec - tak naprawdę, prócz ewidentnych przypadkow agresji czy nałogów (
                              narkomania, alkoholizm) winę ponoszą obie strony.
                              Pozdrawiam - K.
                              • chalsia Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 13:42
                                > I na koniec - tak naprawdę, prócz ewidentnych przypadkow agresji czy nałogów
                                (
                                > narkomania, alkoholizm) winę ponoszą obie strony.

                                oczywiście.
                                Co nie znaczy, że po równo.
                                • ketamina2 Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 14:53
                                  Chalsiu, a jak to zmierzyć? Ilością wypowiedzianych słów? Liczbą nieumytych
                                  garnków w zlewie? Jedna bzdura pociąga drugą i dochodzi do awantury, w której
                                  nie sposób dojść kto zawinił.
                                  Zdrada - wydawałoby się, że ewidentnie wina lezy po stronie zdradzającego (ej),
                                  ale może nie doszłoby do zdrady, gdyby dom był domem bez awantur o brudne
                                  skarpetki, pretencji, że dziecko płacze, sfrustrowanej żony w wyciagniętej
                                  sukience lub faceta z 5 dniowym zarostem, o którym mozna powiedzieć wszystko,
                                  ale nie to, że jest seksy.....
                                  Pozdrawiam K.
                                  • chalsia Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 15:21
                                    przy zdradzie ewidentna wina lezy JEDYNIE po stronie zdradzającego partnera,
                                    bowiem nawet najgorsze problemy w domu albo się stara rozwiązać, albo jak nie
                                    można - to się rozstaje. A nie zdradza.
                                    • ketamina2 Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 15:28
                                      W teorii zapewne tak, w praktyce już niekoniecznie.
                                      • chalsia Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 15:42
                                        to, że tak się dzieje w praktyce nie stanowi usprawiedliwienia. To tak ja
                                        usprawiedliwianie gwałciciela, że to nie jego wina była, bo ofiara miała na
                                        sobie sexy mini i była po 2 drinkach (mimo, że wrzeszczała, że nie chce i się
                                        broniła).
                                        To nie jest kwestia teorii.
                              • magda076 Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 14:17
                                Nie miałam tyle szczęścia. Były okazał się alkoholikiem i damskim bokserem. W
                                szpitalu jego rodzice nie pytali jak się czuję tylko czy nie zgłoszę na
                                policję. Pewnie stąd tyle rozgoryczenia. Ale nie ma tego złego co by na dobre
                                nie wyszło. Odeszłam i powoli odzyskuję wiarę w siebie.
                                • ketamina2 Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 14:48
                                  Magdo, pewnie, że każda sytuacja i każda rodzina jest inna. To, że "były" lubił
                                  alkohol nie okazało się po slubie. To, że jest "damskim bokserem" tez zapewne
                                  nie. Tyle, że PRZED slubem był on taki rozluźniony i zabawny, dowcipny i
                                  elokwentny po 2 piwach, do których wypicia namówili go - bez watpienia -
                                  koledzy. A porywczy - zawsze tę cechę można usprawiedliwoć albo trudnym
                                  dzieciństwem albo charakterem lub w ostateczności tym, że on przeciez jest
                                  taki ....rycerski.
                                  Miłość (?) powoduje, że mamy na oczach klapki i jakże często wierzymy, że "jak
                                  sie ożeni to sie odmieni". Może i odmieni, ale na gorsze.
                                  A rodzice.... nie popieram, ale staram się zrozumieć. Ile z nas broni, w złym
                                  tego słowa znaczeniu. 3=4-5 latki przed kolegami? Przeciez to NASZE dzieci mają
                                  rację. Rzadko jestesmy wstanie zdobyć się na obiektywizm i przyznać rację
                                  innemu dziecku. I tem sam mechanizm działa także w stosunku do dorosłych dzieci.
                                  pozdrawiam K.
                                  • chalsia Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 15:19
                                    > Magdo, pewnie, że każda sytuacja i każda rodzina jest inna. To, że "były"
                                    lubił
                                    >
                                    > alkohol nie okazało się po slubie. To, że jest "damskim bokserem" tez zapewne
                                    > nie

                                    niekoniecznie Ketamino, niekoniecznie. Znam przypadek pani psychiatry, która
                                    wyszła za mąż i DOPIERO po 5 latach od ślubu wyszło na jaw, że mąż to alkoholik.
                              • anetina Ketamina2 12.08.07, 18:16
                                jesli rzeczywiście jestescie w wieku naszych rodziców, to mam
                                nadzieje, ze majac po 50 lat dziewczyny tu też będą z eksami
                                rozmawiać spokojnie
                                ale widzisz, potrzebowaliscie na to czasu - kilka, kilkanaście lat
                                a tu dziewczyny sa samotne od kilku dni do góra 3-5 lat

                                więc akurat tu twoje myslenie i doswiadczenia twojego męża póki co
                                nie bedą skutkować
                                • ketamina2 Re: Ketamina2 12.08.07, 19:47
                                  No pewnie, że nie będą - lepiej wylać na eksa wiadro pomyj,
                                  awanturować się, nastawiać negatywnie dziecko, opowiadać najgorsze
                                  rzeczy o byłej teściowej, byłym szwagrze.
                                  Pewnie, że lepiej kłócić się o każde wakacje, spotkanie, 5 złotych.
                                  I lepiej i ciekawiej i więcej adrenaliny tylko czy warto i kto tak
                                  naprawdę przegra ten bój.
                                  P.S.Akurat w przypadku mojego męża i jego byłej żony normalne
                                  stosunki ułozyły się bardzo szybko.
                                  P.S 2 Moja siostra po 10 latach małżeństwa rozwiodła się. Typowe
                                  niedopasowanie pod względem charakterów. W domu nie mogli się
                                  znieść, na odległość byli sobie bliscy. Z sądu wyszli razem. Przez
                                  wiele lat mnóstwo spraw dotyczących dzieci omawiali przy wspólnym
                                  stole. Dziś dzieci są już spore a oni, mimo posiadania nowych
                                  partnerów, się przyjaźnią.
                                  • anetina Re: Ketamina2 12.08.07, 20:55
                                    ketamina2 napisała:

                                    > No pewnie, że nie będą - lepiej wylać na eksa wiadro pomyj,
                                    > awanturować się, nastawiać negatywnie dziecko, opowiadać najgorsze
                                    > rzeczy o byłej teściowej, byłym szwagrze.

                                    jesteś typową macochą
                                    nie znasz i obys nigdy nie poznała odczuc samodzielnego macierzyństwa

                                    żadna matka nie powie złego słowa o eksie
                                    nawet gdy ją bił, ponizał, gwałcił
                                    nie powie, że eks jest alkoholikiem czy przestepcą
                                    to wszystko dziecko musi samo ocenić

                                    matka nie nastawia dziecko
                                    dziecko samo ma swój rozum i z czasem prawidłowo oceni każdego


                                    > Pewnie, że lepiej kłócić się o każde wakacje, spotkanie, 5 złotych.


                                    żadna matka się nie kłóci
                                    tylko jesli eks jest alkoholikiem czy babskim bokserem, nalezy
                                    ustalić jak najlepsze kontakty jego z dzieckiem dla dziecka
                                    dziecko musi byc bezpieczne

                                    a odnośnie 5 zł - dla niektórych mam jest to kwota, która musi
                                    starczyc na cały dzień
                                    równiez nie życzę ci dni, kiedy się zastanawiać, co dać dziecku do
                                    jedzenia, tak żeby chociaż cos mogło przełknąć
                                    n ie życzę ci uczuć, kiedy musisz odmówic dziecku batonika, bo nie
                                    stac cię nawet na chleb
                                    więc nie wmawiaj tu głupot

                                    a poza tym jest to forum nie dla ciebie
                                    jak cię mąż zostawi, możesz tu pisać o własnych doświadczeniach smile




                                    > I lepiej i ciekawiej i więcej adrenaliny tylko czy warto i kto tak
                                    > naprawdę przegra ten bój.


                                    przegrywa eks - bo on odchodzi
                                    bo on nie interesuje sie dzieckiem
                                    bo on nie chce uczestniczyć w zyciu swojego dziecka



                                    > P.S.Akurat w przypadku mojego męża i jego byłej żony normalne
                                    > stosunki ułozyły się bardzo szybko.

                                    bardzo szybko - to dla ciebie jest na przykład 10 lat?



                                    > P.S 2 Moja siostra po 10 latach małżeństwa rozwiodła się. Typowe
                                    > niedopasowanie pod względem charakterów. W domu nie mogli się
                                    > znieść, na odległość byli sobie bliscy. Z sądu wyszli razem. Przez
                                    > wiele lat mnóstwo spraw dotyczących dzieci omawiali przy wspólnym
                                    > stole. Dziś dzieci są już spore a oni, mimo posiadania nowych
                                    > partnerów, się przyjaźnią.


                                    pomysl jedno - forum to jest załozone nie dla takich osób, jak twa
                                    siostra
                                    forum jest dla samodzielnych mam, które mają problemy z eksami
                                    więc na nic takie przykłądy

                                    u mnie akurat w otoczeniu nie ma przykładu rozsądnego rozwodu
                                    niestety
                                    zawsze facet odrzuca swoje dziecko
                                    ale na szczęście to nie dziecko na tym traci, traci eks tracą
                                    możliwość bycia przy dziecku
                                    • ketamina2 Re: Ketamina2 13.08.07, 15:21
                                      Dziękuję za życzenia.
                                      1. Napewno nigdy nie doświadczę samotnego macierzyństwa, bo moje
                                      dziecko ma już własną rodzinę a kolejnych raczej nie urodzę.
                                      2. Raczej nie bedę musiała się zastanawiać co dać dziecku jeść.
                                      Powód jak wyżej.
                                      Kto to jest typowa macocha? Taka, która dręczy pasierbów ( nie
                                      robię , tego, mam z nimi znakomity kontakt, ich dzieci mówią do
                                      mnie "babciu"). A może taka na miotle niczym czarownica?
                                      Ale żarty na bok, chciałabym poznać obraz "typowej macochy". Będę
                                      zobowiązana jak mi to umożliwisz.
                                      Nie jest prawdą, że ŻADNA matka nie mówi źle o eksie. Zraniona duma,
                                      ambicja, zawiedzione nadzieje i subiektywne poczucie klęski
                                      powodują, że większość pań nie zostawia suchej nitki na byłym
                                      małżonku i przy okazji na całej jego rodzinie. Poczytaj choćby
                                      wypowiedzi na tym forum.
                                      Kobieto, jak dziecko 2-3 czy nawet 4 letnie może wyrobić sobie samo
                                      zdanie o ojcu???? Nawet znacznie, znacznie starsze będzie
                                      idealizować ojca i "niedostrzegać" jego negatywnych cech.
                                      Nie każde małżeństwo rozpada się przez pijaństwo, brutalność czy
                                      sadystyczne skłonności męża. Z pewnością jakis procent, ale
                                      najczęściej wine ponszą obie strony. Odsyłam do statystyk sądowych.
                                      Ile małżeństwo rozwiązano bez orzekania o winie lub z winy obydwojga
                                      małzonków?
                                      Anetino, czy wiesz co to jest tzw. propaganda goebbelsowska? Jest to
                                      wielokrotne powtarzanie kłamstw, tak częste , ze z czasem stają się
                                      one nie do odróżnienia od prawdy i wszysce w nie wierzą.
                                      Przepraszam, jeśli ktoś poczuje się urazony, że powołalam się na
                                      niechlubną postać hilterowskiego ministra propagandy, ale tak
                                      właśnie jest. Jeśli mama/babcia stale powtarza jakim to łajdakiem
                                      jest tata, jakim zbrodniarzem ( kupił nowej żonie buty), jakim
                                      wyrodnym ojcem ( urodziło mu się dziecko z nowego związku), jakim
                                      sknerą ( płaci tylko 800 złotych alimentów a zarabia 1600 i ma na
                                      utrzymaniu niepracującą zonę i nowe dziecko) to w końcu osiągnie się
                                      zamierzony efekt.
                                      Ulubiona metodą walki z eksami jest ograniczenie/uniemozliwienie im
                                      kontaktów z dziećmi. Tu takze proponuje zajrzeć na wokandę ile spraw
                                      jest właśnie o uregulowanie kontaktów rodwiedzionego ojca z
                                      dzieckiem. I całkiem sporo mam nie wpuszcza byłych do domu, nie
                                      oddaje prezentów, nie puszcza na wykupione atrakcyjne wakacje.
                                      Anetino, póki co forum jest otwarte, nie wymaga się aby jego
                                      uczestnicy byli w takiej a nie innej sytuacji życiowej. Chyba, że
                                      jest inaczej - wówczas proszę o odesłanie mnie do odpowiedniego
                                      zapisu.
                                      I na zakończenie - przegrywa dziecko, któremu odbiera się ojca. Ex
                                      najczęściej zakłada nową rodzinę i oddala się od pierworodnego.
                                      Przegrywa żona, która doświadcza naprawdę samotnego ( a nie
                                      samodzielnego) macierzyństwa a po latach może usłyszeć od dziecka
                                      kilka gorzkich słów.
                                      Moje doświadczenia są inne, pewne sprawy widzę z innego punktu
                                      widzenia i perspektywy lat.
                                      Ze swoja była żoną mój mąż usiadł przy jednym stole 3 miesiące po
                                      rozwodzie.Ona, wraz z przyrodnim rodzeństwem, nalezała do pierwszych
                                      gości naszego nowonarodzonego syna.
                                      Oczywiście - można na forum wymieniać uwagi jak dokuczyć eksowi,
                                      można też zastanowić się czy warto ułozyć sobie dobre stosunki z
                                      eksem, byłymi teściami, a nawet swoją następczynia.
                                      Wybór jest wolny.
                                      Pozdrawiam - K.
                                      • anetina Re: Ketamina2 14.08.07, 15:16
                                        > 1. Napewno nigdy nie doświadczę samotnego macierzyństwa, bo moje
                                        > dziecko ma już własną rodzinę a kolejnych raczej nie urodzę.

                                        więc po co tu zaglądasz?


                                        forum jest po to, by wykrzyczeć swoje
                                        była juz na ten temat rozmowa kiedys kiedyś

                                        kwestia, że jesli nie ma nikogo obok matki, to musi gdzieś wyrzucić
                                        swoje wszystkie ale
                                        i forum jest fajnym miejscem, gdzie mozna wykrzyczeć się na swojego
                                        eksa
                                        powiedzieć, że nie ma alimentów
                                        pożalić się, że nie ma żadnego kontaktu dziecka z ojcem

                                        a w domu taka mama jest zawsze uśmiechnięta i zawsze przy dziecku

                                        dla mnie jak i większości dziewczyn tego typu forum pomaga
                                        odreagować złe chwile
                                        dziecko dzięki temu widzi mnie zawsze usmiechniętą, skorą do życia

                                        jakoś do tej pory nie zauważyłam (raczysz mi pokazać taki przykład
                                        tu na forum !!!), żeby dziewczyna twierdziła, że mówi do dziecka,
                                        jak wrednego ma ojca, czy tego typu
                                        wręcz przeciownie - dziewczyny idealizują ojca dziecku
                                        nie mówią nic złego
                                        dziecko buduje sobie na początku obraz idealnego ojca
                                        A PÓŹNIEJ JUŻ REALIA POKAZUJĄ INACZEJ - OJCIEC NIE PRZYJEŻDŻA NA
                                        UMÓWioną wizytę, nie dotrzymuje obietnic itp.

                                        a 3-4 latek wręc z przeciwnie - rozumie wiele
                                        nie jest jakąś laleczką do zabawy
                                        to jest myslący mały człowieczek - i na szczęście rozumuje więcej
                                        niż dorosły człowiek może sobie wyobrazić
                                        tak samo wyciąga wnioski



                                        > Ulubiona metodą walki z eksami jest ograniczenie/uniemozliwienie
                                        im
                                        > kontaktów z dziećmi. Tu takze proponuje zajrzeć na wokandę ile
                                        spraw
                                        > jest właśnie o uregulowanie kontaktów rodwiedzionego ojca z
                                        > dzieckiem.


                                        widocznie sa do tego powody, że trzeba akie rzeczy ustalać w sądzie
                                        a jeszcze SAMA sprawdź, jaki maciupki odsetek takich spraw zakłądają
                                        ojcowie
                                        to matki zabiegają o kontakty ojca z dzieckiem
                                        to ojciec odchodzi od rodziny
                                        to ojciec nie chce być tatą




                                        I całkiem sporo mam nie wpuszcza byłych do domu, nie
                                        > oddaje prezentów, nie puszcza na wykupione atrakcyjne wakacje.


                                        ja też eksa bym do domu nie wpuściła
                                        to jest mój dom - obcym wstęp wzbroniony
                                        tata dziecka musiałby byc tatą, żeby mógł być mi nadal bliski jako
                                        ktoś, kogo kochałam

                                        poproszę przykład o tych wakacjach big_grin





                                        > przegrywa dziecko, któremu odbiera się ojca. Ex
                                        > najczęściej zakłada nową rodzinę i oddala się od pierworodnego.
                                        > Przegrywa żona, która doświadcza naprawdę samotnego ( a nie
                                        > samodzielnego) macierzyństwa a po latach może usłyszeć od dziecka
                                        > kilka gorzkich słów.


                                        moje dziecko wygrało szczęśliwe i spokojne dzieciństwo - bez ojca,
                                        który ciort wie, gdzie bywa smile
                                        ja wygrałam spokojne zycie, samodzielne rodzicielstwo - nic nie
                                        przegrałam
                                        a nawet zyskałam - bo mam spokój, bo mam syna, któremu ani miłośći,
                                        ani nic materialnego nie brakuje

                                        i mogę stwierdzić i szczerze, wiem, że syn to potwierdzi, że
                                        zrobiłaM NAJLEPSZY KROK 3,5 roku temu zostawiając eksa

                                        twój mąż potrzebował 3 miesięcy na pogodzenie się z byłą
                                        ale sama twierdziłaś, że głównie za pomocą byłej teściowej

                                        tu dziewczyny są, które rozstały się z eksami w zgodzie, a niektóre
                                        potrzebuja lata, by wybaczyć krzywdy
                                        więc na nic twoje spostrzeżenia
                                        każda z nas jest inna
                        • anetina Ketamina !!!! 12.08.07, 18:11
                          mylisz się bardzo, jeśli twierdzisz, że samodzielne matki nienawidzą
                          eksów
                          miłość szybko się zmienia w nienawiść, bo jednak zostajemy same i na
                          naszych barkach jest wychowywanie dzieci
                          ale nienawiść szybko też mija - pozostaje obojetność
                          spora ilość tu bywających dziewczyn dogaduje sie z eksami, maja
                          alimenty, dzieci mają ojca

                          autorka wątku napisała, jak wygląda sprawa alimentów od rodziców eksa
                          szczerze, nie wiedzę, że ona chce te alimenty od nich wyegzekwować
                          pyta się z ciekawości, jak to bywa, czy któras ma

                          i jest rzeczywiście nie fer, że matka zajmuje się dzieckiem, eks
                          ucieka
                          rodzice matki potrafią byc dziadkami, a rodzice eksa traktują
                          dziecko jak obce
                          matka i dziadkowie z jej strony są rodziną dziecka, a ojciec i jego
                          rodzice olewaja maluchy
                          • ketamina2 Re: Ketamina !!!! 12.08.07, 19:53
                            Chyba jednak się nie mylę! Poczytaj posty.Jakże często ex chce
                            zabrać dzieci na wakacje, weekendy, święta, ale nie jest mu to dane,
                            bo urazona duma i ambicja ex-małzonki nie pozwala na kontakty.
                            Jakże często ex traktowany jest jak płatnik alimentów.
                            Oczywiście - więzi tego z rodziców, które nie mieszka z dzieckiem,
                            są mniejsze niż tego, który opiekuje się na co dzień.
                            Co więcej - postawię śmiała hipotezę, że ojczym, zajmujący pasierbem
                            się na co dzień jest bardziej z nim zżyty niż biologiczny ojciec -
                            zwłaszcza gdy mama opowiada o nim najgorsze rzeczy i utrudnia
                            kontakty.
                            • anetina Re: Ketamina !!!! 12.08.07, 21:00
                              ketamina2 napisała:

                              > Chyba jednak się nie mylę! Poczytaj posty.Jakże często ex chce
                              > zabrać dzieci na wakacje, weekendy, święta, ale nie jest mu to
                              dane,
                              > bo urazona duma i ambicja ex-małzonki nie pozwala na kontakty.

                              jakoś nigdzie we wątku nie napisała żadna z dziewczyn, że jej eks
                              zabiera sam z własnej woli dzieci na wakacje


                              > Jakże często ex traktowany jest jak płatnik alimentów.


                              no niestety na szczęscie ja mogę napisac, że u mnie tak nie jest big_grin
                              tongue_out



                              > Oczywiście - więzi tego z rodziców, które nie mieszka z dzieckiem,
                              > są mniejsze niż tego, który opiekuje się na co dzień.
                              > Co więcej - postawię śmiała hipotezę, że ojczym, zajmujący
                              pasierbem
                              > się na co dzień jest bardziej z nim zżyty niż biologiczny ojciec -
                              > zwłaszcza gdy mama opowiada o nim najgorsze rzeczy i utrudnia
                              > kontakty.


                              ale jakos ojczym - a tata według dziecka - zna wszystkich przyjaciół
                              Małego
                              wie, co dziecko uwielbia jeść
                              jakie ma ulubione zabawki
                              a ojciec - eks mój - nawet nie wie, jaka ma ulubioną maskotkę
                              • ketamina2 Re: Ketamina !!!! 13.08.07, 15:28
                                Znam całkiem sporo panów, którzy z własnej, nieprzymuszonej woli
                                zabierają dzieci na święta i wakacje. Oczywiście jak byłe małzonki
                                wyrażą na to zgodę a nie wywiozą dzieci na drugi koniec Polski w
                                przededniu wylotu np. na Wyspy Kanaryjskie. Dodam opłaconego przez
                                ojca niezaleznie od alimentów.
                                Po kilku akcjach niewypuszczenia dzieci nawet mnie nie dziwi, ze
                                facet się zniechęca i rozluźnia kontakty. Tym bardziej, że dziecko
                                zna zakulisową gre tylko i wyłącznie z ust mamy.
                                Oczywiście, że osoba mieszkająca z dzieckiem zna jego przyjaciół,
                                upodobania kulinarne czy zabawki. A to, że ludzie nie zajmujący się
                                dziekiem na co dzień nie wiedzą czy ukochana maskotka jest piesek
                                czy kotek nikogo nie dziwi. Moi Rodzice, bardzo zzyci z synem, też
                                nie do końca wiedzieli z czym zasypiał.
                                Pozdrawiam - K.
                                • maga728 Re: Ketamina !!!! 13.08.07, 21:08
                                  A znasz może takich, którzy tylko obiecują, że przyjadą. Przeważnie
                                  nie przyjeżdżają. Nawet nie raczą zazwonić do dziecka, powiedzieć
                                  żeby nie czekało, że może innym razem. Zresztą dzieci nie są głupie
                                  i wredne matki wcale ich nie muszą "ustawiać". Mój synek też kiedyś
                                  tęsknił i czekał na tatę. Teraz mówi żeby lepiej go nie zapraszać.
                                  Tylko, że to nie ja mu wmówiłam. Tatuś raz przyszedł kompletnie
                                  pijany, raz się awanturował i raz nie był w stanie przyjść na
                                  występy synka.To tylko kilka przykładów. Zawsze staram się go
                                  pocieszyć, mówię, że tata go kocha tylko jest chory. Tylko ile razy
                                  można to powtarzać małemu dziecku.
                                  • ketamina2 Re: Ketamina !!!! 13.08.07, 23:23
                                    Oczywiście, że znam i takich, którzy mówili, ze przyjdą i nie
                                    przychodzili, a dzieci czekały i tęskniły, i takich, którzy
                                    przychodzili z prezentami, a zastawali zamknięte drzwi, bo mama
                                    uznała, że skoro tata odszedł to nie ma do dziecka żadnych praw.
                                    Znam takie dzieci, których mamy nie musiały "ustawiać", bo widziały
                                    występy ojców, ale znam i takie dzieci, które bały się okazywać
                                    ojcom miłość, bo były za to emocjonalnie karane przez matki.
                                    Dobre słowo o ojcu, przyjęcie prezentu, albo Boże broń
                                    zaprzyjaźnienie się z macochą, było poczytywane za zdradę. Zdradę
                                    matki.
                                    Rozumiem, że na forum Samodzielnej mamy rzadko mówi się dobrze o
                                    ojcach, ale tacy też są. Wierzcie mi. I wierzcie, że nie wszystkie
                                    samodzielne mamy postepują etycznie i moralnie, uczciwie wobec
                                    siebie, ojca i dziecka.
                                    Pozdrawiam - K.
                                    • anetina Re: Ketamina !!!! 14.08.07, 16:34
                                      ketamina2 napisała:

                                      > Oczywiście, że znam i takich, którzy mówili, ze przyjdą i nie
                                      > przychodzili, a dzieci czekały i tęskniły,


                                      nie chce mi się wracać do twych wczesniejszych wypowiedzi
                                      ale mam wrażenie, że pisałaś, ze wszyscy znajomi faceci w twoim
                                      otoczeniu żyją w zgodzie z eks i dziećmi !?


                                      i takich, którzy
                                      > przychodzili z prezentami, a zastawali zamknięte drzwi, bo mama
                                      > uznała, że skoro tata odszedł to nie ma do dziecka żadnych praw.



                                      ojciec odszedł - nie ma żadnych praw
                                      akurat u mnie jest to sytuacja równoznaczna
                                      ale była to decyzja eksa big_grin



                                      jesli chodzi o mnie, to akurat etycznie powinnien zachować się ojciec
                                      rozstaje się z matką, więc dlaczego dla niego równoznaczne jest to
                                      z "rozwodem" i z dzieckiem !~?
                                      • ketamina2 Re: Ketamina !!!! 14.08.07, 19:59
                                        Wśród moich przyjaciół i bliższych znajomych jest całkiem sporo osób
                                        rozwiedzionych. Wszyscy mają nowe rodziny. I wszyscy kontaktują się
                                        lub kontaktowali ze swoimi dziećmi ( dziś już najczęściej dorosłymi
                                        ludźmi) w normalny sposób.
                                        Nie oznacza to, że w takich czy innych okolicznościach nie widziałam
                                        innych zachowań.
                                        Syn sprzatającej u mnie pani ( nadużywający alkoholu) nie wywiązuje
                                        sie ze swoich ojcowskich powinności. A jego była zona ....dusiła tak
                                        D U S I Ł A jego Bogu ducha winna matkę domagając się alimentów.
                                        Współczucie budzi nie prawie 70 letnia kobieta, której nietykalność
                                        cielesna została naruszona, a zdrowa trzydziestoparolatka, bo
                                        porzucona przez alkoholika, który miga się od alimentów.
                                • anetina Re: Ketamina !!!! 14.08.07, 16:26
                                  ketamina2 napisała:


                                  > Oczywiście, że osoba mieszkająca z dzieckiem zna jego przyjaciół,
                                  > upodobania kulinarne czy zabawki. A to, że ludzie nie zajmujący
                                  się
                                  > dziekiem na co dzień nie wiedzą czy ukochana maskotka jest piesek
                                  > czy kotek nikogo nie dziwi. Moi Rodzice, bardzo zzyci z synem, też
                                  > nie do końca wiedzieli z czym zasypiał.


                                  jesli tatuś jest tatusiem - mimo że nie mieszka z dzieckiem - zna
                                  przyjaciół dziecka, jego upodobania kulinarne i ulubiona maskotkę
                                  tylko ojciec, który z łaski odwiedzi dziecko lub zadzwoni, nic nie
                                  będzie wiedział

                                  a odnosnie dziadków, znają wnuka na wylot - jaką Mały uwielbia zupę,
                                  jak ma ulubiony kolega na imię i z jakimi maskotkami chodzi do spania

                                  więc źle trafiłaś big_grin
                                  • ketamina2 Re: Ketamina !!!! 14.08.07, 20:11
                                    Pisałam o SWOJEJ rodzinie. Moi Rodzice, bardzo zżyci z synem,
                                    zabierający go na wakacje, spędzający z nim wiele czasu , nie znali
                                    imion jego kolegów. Po prostu mieli inne sprawy i zainteresowania.
                                    Do dzis jesteśmy ze sobą blisko, ale stanowimy jakby
                                    odrębne "podrodziny"- trzy pokolenia, rózne sprawy, rózne
                                    zainteresowania.
                                    Trudno, żeby facet mieszkający osobno, wiedział o wszystkich
                                    sprawach dziejących się w życiu jego dziecka. Sama nie chciałabys,
                                    aby był całych czas duchem obecny w Twojej nowej rodzinie.
                                    Być może panowie mają zupełnie inne sprawy, o których Ty nie masz
                                    zielonego pojęcia. A problem krupniku jest na dziesiątym miejscu.
                                    Mój, mieszkający wspólnie mąż, nie wiedział jak ma na imię pierwsza
                                    wychowawczyni syna. Na wywiadówki zaczął chodzić w liceum. Nie
                                    oznacza to, że nie interesował się synem - chodzili wspólnie na
                                    basen, jeździli na żaglowki ( o zgrozo! z przyrodnim
                                    rodzeństwem!!!), jeździli na nartach ( tu jeszcze większa afera -
                                    bywał z nimi drugi mąż jego pierwszej żony)- tak więc dochodziło do
                                    tego, że na narty wyjeżdżało 2 dorosłych facetów i 3 dzieci. A
                                    starsi, choć mieszkali z jednym z nich do drugiego mówili "tato".
                                    Straszne co????? Faceci zamiast na narty, na piwo powinni się pobić.
    • bea53 Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 12:18
      Ja ososbiscie bym sobie darowala dochodzenie peniedzy od staruszków szkoda
      nerwow ale czasami mysle ze jesli samemu sie nie poczuwaja to mysle ze powinni
      placic wlasnie zeby odczuli ze mają wnuka i zeby wiedzieli ze to nie wszystko
      tak prosto..
      Inna sprawa ze sad moim zdaniem w zaden spoosob nie uwzgledni Twoich roszczen bo
      pewnei wezmie pod uwage tez dochody Twojego nowego partnera i nijak nie wyjdzie
      im ze Wam brakuje...
      • nuke2005 Re: alimenty od dziadków 06.08.07, 12:33
        bea53 napisała:

        czasami mysle ze jesli samemu sie nie poczuwaja to mysle ze powinni
        > placic wlasnie zeby odczuli ze mają wnuka i zeby wiedzieli ze to nie wszystko
        > tak prosto..



        I to jest właśnie meritum, szczególnie to jedno słowo CZASAMI. Też czasami mam
        takie wrażenie, dlatego napisałam ten post.
        smile
        dzięki bea
      • beacio Re: alimenty od dziadków 12.08.07, 16:13
        witam wiesz z tego co czytalam w kodeksie rodzinnym to masz prawo
        tylko dziadki musza mieci dochod na jedna osobe w rodzinie 530 zl
        wtedy masz prawo domagac sie od dziadkow alimentow na dziecko to tak
        naprawde to niewiez do konca ze twoj eks sie nie kontaktuje z
        dziadkami pozdrowienia beata
        • annakate Re: alimenty od dziadków 13.08.07, 21:54
          A w ktorym miejsu wyczytałas w kodeksie jakiekolwiek kryterium dochodowe? Bo ja
          posługuję sie nim na codzień i jak żyję żadnej kwoty nie widziałam. Ani w
          odniesieniu do dziadków, ani nikogo innego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka