zauważył że czytam i pisuję na samodzielnych. I pyta. " A po co ty
tam piszesz skoro tam samotne mamy a ty już taką nie jesteś "? A ja
mu na to " Wiesz,w duszy zawsze bedzie trochę samodzielna mama"...I
sama zastanowiłam sie nad tymi słowami.
Nie wiem jak to jest -ale to co przeszłam z małą przez te 3lata jej
życia , na zawsze we mnie zostanie. Świadomość absolutnego polegania
tylko na sobie, na swoich emocjach, odczuciach, osądach i decyzjach.
Nawet przeświadczenie że sama dam sobie radę-i tak jak kiedyś sama
wózek wnosiłam po schodach, i sama klamkę naprawiałam i wbijałam
gwoździe bo łóżeczko sie rozwalało-tak nadal mam w sobie tę "zosię
samosię" i nim pomyslę szybko łapię się sama za robotę. Mimo że
dłużej jestem już mężatką niż byłam samodzielną mamą , tamte
przeżycia bardziej mnie ukształtowały. pewnie dlatego że cierpienie
i to co złe i smutne pamieta sie dłużej niż ulotne chwile
szczęścia

Ciekawe czy kiedyś przestanę być "duchowo samodzielna "