kropkaa1
08.10.03, 13:24
Hej Mamusie,
Postanowiłam się trochę wygadać i mam nadzieję że któraś z Was mnie
zrozumie. Po rozstaniu z moim byłym mężem poznałam kogoś i oczywiście jak to
w bajkach bywa zakochałam się. Jesteśmy razem już prawie rok i jest nam
bardzo dobrze. Chyba nie skłamię jak napiszę że bardzo się kochamy i chcemy
ze sobą być. On jest wspaniały, wyrozumiały i coraz bardziej "ojcowski" w
stosunku do mojego synka. Jest tylko jeden problem - JA.
Nie wiem czy zachowuję się normalnie czy może powinnam udać się jak
najszybciej do psychiatry? Kocham go bardzo i wiem że chcę z nim być ale
ciągle wynajduję sobie sama problemy. Jak tylko jest super, ja zaczynam
myśleć o tym że to się może skończyć... i panicznie się tego boję. Już raz
zostałam skrzywdzona i nie wiem czy wytrzymałabym drugi raz. Ciągle boję się
że on przestanie mnie kochać, że nie będzie chciał ze mną być, że dziecko
zacznie mu przeszkadzać (dzisiaj np: mały płakał w nocy i wszystkich
pobudził - a wiadomo mama musi to znieść a on może poprostu powiedzieć
dosyć. I w końcu boję się że mnie wykorzysta i porzuci bo przecież wszyscy
faceci są tacy sami i nie wolno im ufać! O Boże ja chyba jestem psychicznie
chora.
Boję się że to o co tak bardzo zabiegam popsuję sama na własne życzenie, że
on będzie miał dosyć moich smutnych min i łez (czasami popłaczę sobie bez
powodu).
Prosze poratujcie, jak sobie z tym poradzić, jak uwierzyć i zacząć życie od
nowa bez piętna przeszłości. Czy któraś z Was reaguje może tak samo na nowy
poważny związek?
Proszę napiszcie jak to jest w waszych związkach i jak radzicie sobie z
problemami? Ile takich związków kończy się ślubem i spokojną starością? Czy
warto w to wierzyć i do tego dążyć, czy może lepiej z góry założyć że
wszystko dobre szybko się kończy i uniknąć rozczarowania?
kropka