mamakrowka
07.12.08, 21:00
Witam Was! Mam szesciomiesiecznego synka z facetem, z ktorym
rozstalam sie zanim dowiedzialam sie, ze jestem w ciazy. To bardzo
porzadny czlowiek, ale z racji wykonywanego zawodu, ostry, konkretny
i mocno apodyktyczny. Wiedzialam, ze na dluzsza mete nam sie nie
uda, ale przez dwa lata bylo naprawde milo (czasami.....). W kazdym
badz razie nie chcialam komplikowac mu zycia i wzielam na siebie
trud opieki nad dzieckiem.
Juz pomine dlugie wywody, co sie stalo, ze to sie zmienilo, ale stan
dzisiejszy jest taki: dostaje pieniadze na calkowite utrzymanie
synka - opiekunka, pampersy, jedzenie, leki, zabawki..... Jednak on
nie chce widywac malego, praktycznie nie interesuje sie nim, jego
zdrowiem, rozwojem i potrzebami pozafinansowymi.
I teraz prosze Was o rade: czy warto walczyc, zeby tatus pokochal
(polubil) malego? I narazac sie pozniej na walki, o ktorych piszecie
w Waszych postach? Czy tez zadowolic sie tym, ze chce go utrzymywac
i zaakceptowac fakt, ze jest bezkontaktowy? Co lepsze? Musze podjac
jakas decyzje i sie jej trzymac, bo inaczej oszaleje od myslenia...
A jestem pewna, ze poradzicie mi dobrze!