Dodaj do ulubionych

druga szansa...

30.03.09, 13:17
doradźcie czy miałyście podobne dylematy. Rok temu on się
wyprowadził z kochanką, rozwalili dwie rodziny moja i jej (była moja
kolezanka), szybkie decyzje ze oni sie kochają są dla siebie
stworzeni wyprowadzają sie, szybko sa rozwody (na pierwszych
sprawach). Mija rok czasu, im wielka miłość upada, rozchodzą sie, sa
osobno teraz wielkie płacze, że chcą do domów wrócić, ze to był
błąd. Na początku jak sie wyprowadzali padły słowa nie do
zapomnienia obrażanie, wyzwiska, przez rok kłótnie..... i co teraz
czy dać szanse czy pozwolić wrócić??? dla dzieci??? Dodam że nie był
to jednorazowy wybryk oszukiwali nas dłuższy czas spotykali sie
potajemnie, póxniej rok mieszkali ze sobą. Podobo u niej to nie była
pierwsza zdrada.
Trudny temat
Obserwuj wątek
    • justi-1979 Re: druga szansa... 30.03.09, 13:28
      Takie trudne decyzje niestety trzeba podjąć samodzielnie.
      Ja jestem z tych sceptycznych. Skoro raz zrobił to nie mam żadnej
      pewnośći, że następnym razem się powstrzyma. Zaufanie jest bardzo
      ciężko odbudować.I chyba najważniejsze jest to, jak Ty i dzieci
      będzie się w tej sytuacji odnajdywać.
      Może faktycznie zmądrzał? Ja niestety w to nie wierzę, ale bez
      względu na decyzję życzę Ci powodzenia.
    • janeczka.pl Re: druga szansa... 30.03.09, 14:01
      jestem w podobnej sytuacji, mąż chce się godzić, a ja nie wiem co zrobić, raz
      już dzieciom przemeblowałam życie, teraz ma znowu to robić, bo jemu się
      odmieniło??? A co będzie, jeśli za rok czy dwa znowu mu się odechce rodzinki???
      To wtedy znowu fora ze dwora i znowu dramat dla dzieci.
      Nie wiem co robić...
      • sam-ama Re: druga szansa... 30.03.09, 15:21
        Ja jestem też na dzień dzisiejszy takiego zdania, raz śmiał mi sie w
        twarz ze jest zakochany ze ja jestem zerem i nie jestem pewna czy
        nie zrobi tego drugi raz, a dla dziecka chyba nie mozna tego ratowac
        dla dziecka, już raz przezyła roztanie przyzwycziła sie trochę do
        tego a co będzie jak znowu nie wyjdzie??
        A czy ja będe obok niego umiała żyć?? spać z nim jeść obiad,
        mieszkać?? za to co zrobił?? na dzien dzisiejszy nie, oszukał mnie
        zdradził z koleżanką smiał sie z emnie i mówił ze zerem jestem i
        dziecko mi odbierze. A okazało sie inaczej to on okazał sie zerem a
        ja mam dobra prace mieszkanie i jakąś stabilizacje. Najgorzej
        patrzeć mi na dziecko, ze płacze kiedy tata bedzie z nami mieszkał.
        Smutne to. Ale wierze ze można ułożyć sobie życie inaczej, mam taką
        nadzieje. Smutne to życie, czasami to wyje i nic więcej mi się nie
        chce.
        • bryska5 Re: druga szansa... 30.03.09, 17:13
          zrobił to raz zrobi i drugi jeśli tylko nadarzy sie okazja.nie
          wierze w nagłe nawrócenie.a wraca nie dlatego ze zrozumiał ze cie
          kocha tylko dlat ze im nie wyszło i nie ma sie gdzie
          podziac.dziewczyno roche szacunku do samej siebie i wiary we własne
          siły.czy bedziesz mogła spać obok człowieka kóry wyzywał cie ip.z
          tego co piszesz ułożyłaś sobie życie i super, żyj jak dotąd.po co
          znów pchać sie w g.. tylko dlat ze jemu w życiu nie wyszło..to jego
          problem nie twój.trzymaj sie i nie daj sie nabrac na miłe słówka i
          na litość..
        • oliwija Re: druga szansa... 09.04.09, 08:56
          ja tez to przeszłam. Ex zdradził juz 2 mieiesiace po ślubie...
          przyznal sie sam.. wybaczylam dałam tę drugą szanse przez kolejne
          dwa miesiace był spokoj a potem od nowa... rozwiedliśmy sie... on
          znalazł podobno swoja drugą połowkę- tak byl zakochany i och i
          ach... ze mu nasz córka przeszkadzała.. chcial robic badania
          genetyczne ze to niby nie jego.... no i co.... z drugą żona
          postępował tak samo ; dziecko...., próba podważenia ojcostwa, zdrady
          picie bicie.... . Ja ale to ja bym nie dawała szansy..... lepiej
          jak dzieci maja jkis kontakt z ojcem ale nie tak ze nagle wraca.. z
          zagranicy i jest ok...
    • janeczka.pl Re: druga szansa... 01.04.09, 13:58
      nie jest to takie proste, odciąć się, gdy on prosi i chce. Potem powie dzieciom,
      że on chciał się godzić, to mamusia jest winna bo nie chciała. Czy za jeden jego
      błąd, teraz będziemy płacić dalszym życiem. Przecież on zrozumiał że rodzina
      jest dla niego najważniejsza! Tylko, że ja wiem, że to jest kłamstwo! On mówi to
      tylko po to żeby miec czyste sumienie.
      A co do tego twojego, uważam to samo co moja poprzedniczka, znowu w życiu mu nie
      wyszło i chce się do ciebie przytulić...
      Sama dasz sobie też radę, tylko nie zrób dziecku psikusa i nie znajdź zaraz
      sobie następnego. Teraz trochę luzu, a czas goi rany, to nie banał.
      • krolowazla Re: druga szansa... 01.04.09, 14:34
        Zrozumiał, ze dla niego rodzina jest najwazniejsza, ale kiedy???

        Ja myslę, ze każdy moze popełnić błąd i każdemu trzeba dać szansę. Ale ty
        piszesz, ze to nie był pierwszy wybryk. On rozstał siez tamtą, byc moze chce
        wrócic, bo mu tak wygodniej bedzie, bedzie miał gdzie mieszkac, bedzie miał
        ugotowane, uprane i posprzatane.

        Ty juz raz przeszłas piekło. Nauczyłaś sie żyć na nowo. dzieci też.
        ja bym poczekała. Niech ex zamieszka sam na swoim, zobaczysz jak on sie
        zachowuje. Przeciez do dzieci moze przychodzić, spedzac czas z nimi. Oceń
        sytuacje, zanim wpóścisz go znowu do swego zycia.
      • satelitka1 Re: druga szansa... 09.04.09, 08:36
        Janeczko - to bardzo proste. Nie jesteśmy jakąś Matką Teresą - tylko kobietami,
        które mają prawo przeżyć życie jak chcą. Tak zrobił ten ex - porzucając dom,
        dzieci i swoją kobietę - ze wszystkimi konsekwencjami. Życie to nie piaskownica.
        Nie mozna wrócic do domu - jak po zapomnianą łopatkę... A dzieci -cóz kiedyś
        zrozumieją. W końcu ojca nie traca - żyje i moze z nimi spędzać tyle czasu ile
        chce. Nie dajmy sobie wmówić, ze jestesmy im coś winne. bo tak nie jest.
    • alabama8 Re: druga szansa... 01.04.09, 15:11
      Jak chce wrócić, to niech wraca, ale dlaczego od razu ma się
      wprowadzać do mieszkania? Skoro czuje skruchę, chce mieć z powrotem
      rodzinę to niech się teraz postara, włączy w opiekę nad dziećmi,
      odwiedza codziennie, ale nie koniecznie musi do ciebie znieść
      wszystkie swoje bambetle i zostawać na noc.
      Zapytaj co on na to? Dowiesz się czy naprawdę chodzi o rodzinę czy o
      lokum za friko.
      • lorunia Re: druga szansa... 01.04.09, 16:27
        A ja powiem tak co mi facet powiedział " jeśli zdradził raz, zrobi to i drugi
        raz"- to są słowa faceta, który zdradza żonę.
        • volta2 Re: druga szansa... 10.04.09, 08:48
          ja się akurat z tym nie zgodzę, czasem zdrada jest jednorazowym
          błędem.

          natomiast w sytuacji, gdy mąż bierze rozwód, oficjalnie zamieszkuje
          z kochanką, czyli gdy podejmuje naprawdę poważne decyzje - bałabym
          się powrotu takiego gościa

          gdybyście autorko się rozstali, gdyby nawet utrzymywal kontakty z
          kochanką, ale nie poszedłby na żywioł, bo miałby jakieś wątpliwośći -
          to mogałbaym rozważać jego powrót na łono rodziny.
          gdyby mówił, że przeprasza, że się zakochał, - ale jak on obrażał i
          awanturował się? raczej przy twojej sytuacji, czyli mieszkaniu,
          pracy i spokojnym życiu nie dałabym się namówić na powroty...
      • brunia27 Re: druga szansa... 02.04.09, 14:21
        popieram alabamę8
        to najlepszy sposób, sama się przekonasz i będziesz mieć czyste sumienie wobec
        dzieci jeżeli z tego eksperymentu nic nie wyjdzie

        sama po rozwodzie mam ,łagodnie mówiąc "mocno ograniczone zaufanie " do mężczyzn
        a w stosunku do byłego m. mój poziom zaufania ma wartość ujemną smile)
    • sam-ama Re: druga szansa... 01.04.09, 20:09
      On zdradził pierwszy raz ale nie był to jednorazowy wybryk,
      oszukiwał mnie długo, i mieszkał z nią rok to też długo . Wiem że
      jakby im sie ułożyło to smialiby się teraz mi w twarz tak jak robili
      to na początku powtarzając ze to jest miłość życia i przeznaczenie.
      Ja daje sobie luz na pewno teraz nie pozwole mu wejść do domu, może
      racja niech pokarze co potrafi, ale właśnei czy ja mam go pilnowac
      na każdym kroku?? i sie denerwować. Kiedyś mu powiedziałam ze jak
      zdradzi to nie mapowrotu do domu wiedział dokładnie co robił,
      powtórze to nie był jednorazowy wybryk to było świadome, sam
      wiedział co robi .
      • brunia27 Re: druga szansa... 03.04.09, 16:26
        sam-ama napisała:

        ale właśnei czy ja mam go pilnowac
        > na każdym kroku?? i sie denerwować.


        właśnie to, że masz takie wątpliwości dowodzi, że mu nie ufasz.
        nie da się żyć z drugim człowiekiem bez zaufania, nie ma sensu ,żebyś go
        pilnowała, sprawdzała, śledziła - po pierwsze -nigy nie upilnujesz, po drugie
        -spalisz się sama w swoim ciągłym stresie

        olej go, po prostu pozwól mu naprawiać -jeżeli chce, a ty się przyglądaj


      • annakate Wybryk? 03.04.09, 17:15
        "Wybryk" po mojemu to by był, jakby pan na imprezce po kielichu podszczypywał
        koleżankę żony, a nie zdrada, rozwód itd. ja nie umiałabym zyć na bombie
        zegarowej i czekać, aż pan sie wyliże z ran i znów "bryknie", ale rób jak chcesz.
        Jak pan ma szczerą wolę to oczywiscie niech bierze udzial w opiece nad dziećmi,
        utrzymuje je, wykonuje prace domowe - ale z praniem skarpetek, obiadkami i
        wpuszczaniem pod kołdrę to bym poczekała
    • asiab_2004 Re: druga szansa... 08.04.09, 09:16

      zdradził 1 raz 3 lata po ślubie.
      wybaczyłam
      ale dziurawego sita nikt nie zaszyje.
      zrobił to 2 i 3 raz
      nie wierze w cudowne zmiany...!!!!!

      jestem po rozwodzie
    • crazyrabbit Re: druga szansa... 09.04.09, 09:18
      Cokolwiek zrobisz, zrób to dla siebie, a nie "dla dobra dzieci".
      Chciałabyś dzieciom stworzyć jakąś chorą fikcję, zamiast normalnej
      rodziny? Sama masz dylemat, bo zdajesz sobie sprawę, że nie będziesz
      umiała zaufać, żyć razem, iść z nim do łóżka...

      Pan podjął "dojrzałą" decyzję, pan ponosi konsekwencje swojej
      decyzji. Niech będzie to tatuś dochodzący, a nie współlokator.
    • redtower Re: druga szansa... 09.04.09, 20:44
      Ja bym się nigdy w życiu nie zgodziła na powrót męża... wcześniej
      czy później znowu zdradzi... i po raz kolejny zniknie na noc...
      potem na kolejną... z moim eksem też tak było...
      pozdrawiam i życzę dobrych decyzji smile
      pozdrowienia
      Towerek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka