Dodaj do ulubionych

podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie?

14.04.09, 13:46
dziewczyny potrzebuję waszych opinii, doświadczenia i wiedzy na
temat udogodnień dla mam z dzieckiem w wózku: czy w waszym mieście
jest jakoś na rozkładzie jazdy zaznaczony autobus (tramwaj)
niskopodłogowy, w Warszwie jest, a jak gdzie indziej? jak z
podjazdami do sklepów, urzędów; co robicie gdy nie da się do urzędu
lub sklepu łatwo wjechać z wózkiem? jak sobie radzicie gdzy są
wysokie krawężniki? czy słyszałyście o tym, że jest taki przepis, że
urzędnik ma obowiązek zejść do interesantki - mamy, która nie może
wjechać wózkiem i np na parterze budynku pomóc jej załatwić sprawę?
potrzebuję waszych opinii bo w czwartek będę miała wystąpienie na
ten temat w TVP 2 i ciekawa jestem jak to jest w innych miastach i
jak w ogóle sobie radzicie z wózkami; wielkie dzięki za każda
opinię; pozdrawiam Gosia
Obserwuj wątek
    • kammik Re: podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie? 14.04.09, 14:12
      Noszę dziecko w chuście, nie wyobrażam sobie szarpania się z wózkiem.
      Niezależnie od wszelkich udogodnień wózkowych (mieszkam w Wawie) wózek jest
      niepraktyczny.
      • lynettes Re: podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie? 14.04.09, 14:19
        dzięki; wiem właśnie, te opcję też omówimy bo jest coraz częściej
        wybierana przez mamy
    • madziulec Re: podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie? 14.04.09, 14:20
      "Jesli nei potarfisz nei pchaj sie na afisz"...

      Czyli ni mniej ni wiecej, jesli nie masz nic do powiedzenia po co chesz
      wystepowac w TVP???
      • lynettes Re: podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie? 14.04.09, 14:45
        bez komentarza
        • madziulec Re: podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie? 14.04.09, 15:29
          Tez tak mysle.
          Nie przedstawilas SWOJEJ opinii na temat przedstawianego problemu,
          znaczy sie nie masz takowej.
          Czyli pchasz sie, byle sie pioakzac w tiviku. Zalosne.

          A pewnie neiwiele masz do pwoiedzenia, wiec oczekujesz, ze
          dziewczyny powiedza Ci jak to wyglada, a potem Ty radosnie
          przedstawisz to jako SWOJA opinie i swoje zdanie.
          A one nawet nie beda mogly nic zrobic i na to poradzic, ze tak
          naparwde nie swoje zdanie przytoczysz jako wlasne.

          Wspaniele ile czlowiek zrobi, byle tylko wwalic sie w szklany
          ekranik, traktujac to jako autopromocje.
          • mamazuziaka Re: podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie? 14.04.09, 15:39
            jak sobie radzimy..dziwne pytanie,jak z kosmosu..musimy to sobie radzimy,a co Ty
            myslałaś że wózki mają skrzydła czy co?
            • lynettes Re: podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie? 14.04.09, 16:04
              dzięki za pomoc; szczęśliwe na innych forach spotkałam bardziej
              sympatyczne mamy, takie zbieranie opniii ma głównie na celu
              doprowadzenie do poprawy warunków dla mam z dziecmi i osób
              poruszających się na wózkach inwalidzkich; każdy może w tej kwestii
              działać i wypowiadać się w mediach, także ty madziulec; pozdrawiam i
              lepszego humoru życzę
              • madziulec Re: podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie? 14.04.09, 17:11
                Nie szukam swoich 5 minut w mediach ;0

                Znalazlam je zupelnei gdzie indziej ;0
                Ale rozumeim, ze sa osoby, ktore w ten sposob robia kariere kosztem innych.
                • lynettes Re: podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie? 14.04.09, 18:15
                  wspaniale, że masz szansę na samorealizację w pracy; tylko dlaczego
                  zakładasz, że twój pomysł zawodowy jest gorszy niż mój? troche to
                  przykre a przecież nikomu nie chciałam zrobić krzywdy pytaniem o
                  indywidualne doświdczenia; będziemy m.in. rozmawiać o solidarności
                  kobiet w sprawach ich bezpośrednio dotyczących, tylko wówczas możemy
                  coś zmienić na lepsze; szczęśliwie znalazłam mamy z taką postawą
                  • guderianka Re: podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie? 14.04.09, 18:21
                    lynettes- a znasz takie powiedzenie :Każdy mierzy swoją miarą?No to
                    się nie przejmuj-jednym okiem literki wpuść a drugim wypuść i nie
                    zawracaj sobie nimi głowy
                    Doskonale rozumiem twoje intencje. To, że wystąpisz w jakimś
                    programie w tv nie oznacza, że nie mozesz przedstawiać opinii innych
                    ludzi. Ba-nawet wskazane jest byś nie patrzała tylko z perspektywy
                    własnego podwórka.Pytanie jak najbardziej na miejscu.
                    Mieszkam w Szczecinie-jesli chodzi o infrastrukturę to znam kilka
                    miast i miasteczek w pobliżu. Podjazdów-zarówno dla wózków
                    dziecięcych jak i inwalidzkich jest za mało. W urzędach są windy lub
                    specjalne urządzenia które wjeżdzają z wózkiem ale :1)często nie ma
                    ich kto obsłużyć i pomóc niepełnosprawnym 2)nie nadają się one dla
                    wózków dziecięcych (nie wiem czemu ). Są windy jeśli budynek jest
                    wysoki ale zarazem są wąskie korytarze i wysokie progi. Urzędnicy
                    nie schodzą na dól do interesantów-a raczej ja się z tym nie
                    spotkałam. Wadą chodników-w zasadzie wszystkich-jest zepsuta,
                    nierówna, dziurawa nawierzchnia.
                    • nicol.lublin Re: podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie? 15.04.09, 10:59
                      ja mieszkam w mieście powiatowym i też wkurzała mnie najbardziej
                      ludzka bezmyślność, bo w sumie udogodnienia są w urzędach. za
                      pieniądze z uni dobudowano podjazdy dla wózków, tylko co z tego jak
                      drzwi na ich końcu są zamkniete??? otwarte są drzwi obok, te do
                      których prowadzą schody. niby to żaden problem, tylko, że te drzwi
                      otwierają się w drugą stronę!!! to było w budynku starostwa
                      powiatowego i urzedu pracy. pani z recepcji nie zrozumiała problemu
                      gdy prosiłam o otwieranie tych drzwi - do tej pory sa zamknięte, a
                      moje dziecko dawno już bez wózka smile
                      ja radziłam sobie w najprostrzy z możliwych sposobów. wchodziłam z
                      wózkiem tylko za drzwi, a dalej brałam dziecko na ręce i pomykałam
                      po schodach, zostawiając wózek koło okienka recepcji.
                      w swoim bloku (mieszkam na 4 pietrze) zostawiałam wózek na parterze -
                      nie ma windy ani wózkowni. nawet o dziwo nikt go nie ukradł, tylko
                      kilka razy wrzucono mi tam jakieś śmieci (butelki po napoju, ulotki).

                      wkurzały mnie też wysokie krawężniki i dziury w chodnikach. w
                      autobusie największym problemem okazały się takie rurki-uchwyty
                      dzielące wejście na pół i wąskie korytarze między krzesłami. po
                      schodkach w autobusie sobie radziłam bez problemu, czasem prosłam o
                      pomoc innych pasażerów.
          • pelagaa Re: podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie? 15.04.09, 11:32
            > Czyli pchasz sie, byle sie pioakzac w tiviku. Zalosne.
            > A pewnie neiwiele masz do pwoiedzenia,

            Madziulec jak zawsze niemerytorycznie, opryskliwie, obrazajac inne
            uczestniczki forum.
            Nic nowego.
            Olac i nie przejmowac sie bzdetami.
            Chociaz moze jednak nalezaloby to ciac???? Ale do tego pewnie
            musialaby byc ze 4 moderatorow, zeby reagowali na biezaco, bo to
            wyjatkowo plodna osoba.

            W moim miescie nie ma za wielu udogodnien, nie spotkalam sie, aby
            urzednik mial obowiazek zejsc do interesanta z jakiegokolwiek powodu.
            Mam slaby kregoslup, wiec sadze, ze z chusta nie dalabym rady, wozek
            sluzyl mi bardzo dlugo. Jakos sobie radzilam, choc bywalo ciezko.
            Mysle, ze sprawna matka jakos sobie z wozkiem poradzi, gorzej maja
            osoby niepelosprawne na wozkach. Ale ulatwienia dla nich, ulatwilyby
            tez zycie matkom z wozkami.
            • lynettes Re: podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie? 16.04.09, 12:25
              dziewczyny, wielkie dzięki za Wasze opinie; fundacja Mama coraz
              intensywniej w tej kwestii działa, będziemy chciały akcje
              propagandową rozszerzyć na więcej miast, w końcu mama też człowiek i
              to jeszcze z największym skarbem przy boku; niech ludzie nas
              zobaczą, bo czasem mam wrażenie, że jak wsiadam z wózkiem do
              tramwaju to inni jakby nie widzą, że trzeba mi pomóc, ehhh..... może
              coś sie uda w tej kwestii zrobić; jeszcze raz dzięki i zachęcam do
              śledzenia strony Fundacji, oni często piszą o organizowanych przez
              siebie akcjach, może i mamy z poza Wawy skorzystają; pozdrawiam
              • zjawa1 Re: lynettes 16.04.09, 23:57
                A moze Fundacja Mama zajmie sie czyms bardziej konstruktywnym, a nie
                pie...mi!!!!!!!!!
                Prowadzilas kiedy wozek dla dziecka???
                O jakie ty krawezniki pytasz?
                Wozek dla dziecka, to nie jest wozek inwalidzki! ( choc przyznam, ze
                momentami niepelnosprawnym jest bardzo ciezko, ale to jest
                zagadnienie na inny temat)
                A moze sa gdzies krawezniki np. 2, 3 metrowej wyokosci?
                ... Uwiez mi!!! Sa wieksze problemy na tym swiecie!
                Najwidoczniej nie masz co robic.
                Co to za pomyl, zeby urzednicy wychodzili po moj wozek??? Chore.
                Sama pracuje w takiej instytucji. I gdyby jakas panienka kazala mi
                wniesc swoj wozek -wysmialabym ja!
                A wiesz dlaczego? Bo ja, jako samotna matka swietnie sobie radze
                sama z tym ,,problemem"smile
                A jesli chodzi o autobusy to na kazdym rozkladzie zaznaczone jest
                to, czy autobus jest niskopokladowy.
                Ty chyba za ,,komuny" zginelabys.... Ech... szkoda to nawet
                komentowac...
                • krolowanocy Re: lynettes 17.04.09, 11:50
                  zjawa1 napisała:
                  > Co to za pomyl, zeby urzednicy wychodzili po moj wozek??? Chore.
                  > Sama pracuje w takiej instytucji. I gdyby jakas panienka kazala mi
                  > wniesc swoj wozek -wysmialabym ja!

                  nie schodzić po wózek, a zejść na dół do matki żeby załatwić jej sprawę na dole,
                  chociaż nie bardzo wyobrażam sobie to w praktyce)
                  to jest duży problem.
                  nieczynna winda, brak windy, schody, schody, schody
                  w samym centrum Warszawy, w przejściu podziemnym pod Rotundą są "windy" ale w
                  jednej jest non stop naszczane albo i narzygane, że nos wykręca, inne bardzo
                  często się psują
                  noszenie po schodach jakichś 25 kg wózka z dzieckiem i akcesoriami, nawet przy
                  pomocy drugiej osoby skutkuje bólami kręgosłupa.
                  oczywiście że sobie "jakoś radzimy". ale postawa "Matki Polki" powinna wreszcie
                  odejść do lamusa, miasto jest dla wszystkich, matki z dziećmi i niepełnosprawni
                  też powinni móc normalnie poruszac się po nim

                  3 schodki do Rossmanna koło Smyka w Alejach Jerozolimskich
                  przejście pod Rotundą
                  brak podjazdu/windy przy schodkach - zejściu z wiaduktu kolejowego na Żoliborzu,
                  niedaleko Arkadii. chociaż były niedawno remontowane
                  dworzec Warszawa Śródmieście - ZERO wind, podjazdów, a bardzo długie schody
                  (też niedawno remontowany, za ciężką kasę)
                  tramwajami w ogóle nie da się jeździć, owsem
                  autobusy niskopodłogowe na ogół przyjeżdzają zgodnie z oznaczeniami w
                  rozkładzie, ale czasami stają daleko od krawężnika albo drzwi dla wózków
                  wypadają koło jakiegoś kosza na śmieci jak stanie na przystanku

                  chlubnym wyjątkiem jest Urząd miasta na Nowogrodzkiej - i podjazd i winda i
                  ochroniarze pomagają i ogólnie user friendly
                • janetat Re: lynettes 19.04.09, 00:03
                  moja droga, albo masz szczęście, albo jesteś naiwna... miałam kiedyś wezwanie do
                  urzędu skarbowego, tak się składało, że mogłam tam pójść tylko jednego dnia, bo
                  w inne siedziałam u lekarzy (z niemowlęciem)
                  wypatrzyłam ten niskopodłogowy autobus w rozkładzie
                  przyjechał.......... stary model autobusu z takim niesamowicie wysokimi
                  schodami.... oburzeni ludzie, że ktoś ich prosi o dźwiganie pomogli mi wejść,
                  ale gdyby nie to ... już wtedy miałam dyskopatię... następny autobus
                  'niskopodłogowy' miał być za 3 czy 4 godziny...
                  nawet zadzwoniłam z pretensją do MZK
                  powiedzieli, że jak cos się stanie i nie mają to jedzie zwykły, bo dla nich
                  najważniejsze, żeby jakiś autobus pojechał
                  na pocieszenie pan dodał: że czasem jak ma przyjechać zwykły autobus to
                  przyjeżdża niskopodłogowy... pociesza Cię to ? bo mnie za nic w świecie, inne
                  mamy jak sądzę-też nie

                  a schodzenie urzędnika aby załatwic sprawę na parterze powinno być normą,
                  natomiast piętnowane powinno być proponowanie matce-to pani zostawi wózek przy
                  schodach i przyjdzie...
                  -proszę Pani mam chory kręgosłup a dziecko ma 2 miesiące, więc raz, że nie mogę
                  go nieść, dwa, co mam z nim zrobić jakbym ewentualnie przyszła do pani? gdzie
                  mam je położyć? przecież ono nie usiądzie
                  -no to zostawi je pani na dole w wózku
                  byłam na tyle wkurzona, że się pani zapytałam, czy zagwarantuje mi swoją głową,
                  że nic się dzieciakowi nie stanie w tym czasie jak ja na 2 piętrze będe
                  załatwiać sprawy? wtedy łaskawie powiedziała, że ktoś może zejść na dół...
                  szanuję kręgosłupy innych ludzi, swój poniewczasie też i nie każę urzędnikom
                  nosić wózka z moim dzieckiem, ale chciałabym czuć sie jak pełnoprawny obywatel,
                  a nie osoba drugiej kategorii -dyskryminowana z tego wzgledu, że mam małe
                  dziecko i nie mam z kim go zostawić
                  • zjawa1 janetat 19.04.09, 20:39
                    janetat napisała:

                    > ale gdyby nie to ... już wtedy miałam dyskopatię... następny
                    autobus
                    > 'niskopodłogowy' miał być za 3 czy 4 godziny...
                    > nawet zadzwoniłam z pretensją do MZK
                    To strasznie macie w tej warszawie! Co 3, 4 godziny jada
                    niskopokladowe autobusy?
                    W moim miescie, nawet w niedziela kursuja takie autobusy srednio co
                    ok 30 min! Tramwaje rowniezsmile
                    Poza tym, ja, jakos nigdy nie mialam problemow z tym, zeby ktos mi
                    pomogl wnniesc wozek do autobusu czy po schodach. Nawet nie musze o
                    to prosic. Zawsze znajdzie sie kto, kto zaoferuje mi pomocsmile
            • madziulec Re: podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie? 16.04.09, 13:14
              Pamietajmy jednak, ze Pelagaa nie mieszka w miescie wink

              I tez chcialaby zrobic kariere w tiviku wink

              Moze bys choc przyjechala do "stolycy" i jak zapowiadaja czasem
              pogode to w tle pomachasz lapka wink?
              • pelagaa Re: podjazdy dla wózków - jak sobie radzicie? 16.04.09, 13:26
                Wspolczuje ci madziulec, nawet bardzo.
    • janetat Re: podjazdy dla wózków i inne 16.04.09, 23:09
      jak idę do szpitala na Kopernika i jak przechodze Puławską przy królikarni to
      klnę jak szewc-wózek blokuje się o idiotycznie zbudowany krawężnik czy jak to
      inaczej nazwać-nie wiem

      Urząd Gminy Mokotów na Rakowieckiej-porażka, aby zameldować dziecko (meldunki w
      pokoiku gdzieś na piętrze) musiałam ostro dyskutować z urzędniczką i wymogłam na
      niej, że ktoś do mnie zejdzie
      rzeczywiście, po blisko 2 godzinach mojego czekania osoba zeszła
      w tym czasie panie pracujące na parterze zdążyły mnie ulokować w jakimś miejscu,
      abym mogła nakarmić dziecko nie tarasując przejścia wąskimi korytarzami; nie
      wiem , czy ta osoba specjalnie tyle czasu do mnie schodziła, czy też jak dostała
      informację że już jestem 'umieściła mnie" w kolejce

      jak jadę gdzieś metrem to trafia mnie szlag, bo winda jest z jednej strony i to
      często nie z tej gdzie jest żłobek-stacja metra Służew, a już szczególnie
      polecam stację metra Raclawicka, gdzie winda jest po innej stronie niż 3 żłobki
      i przynajmniej jedno przedszkole
      aby się do niej dostać trzeba dobrze nadłożyć drogi (polecam zarządcom metra w
      ulewnym deszczu)

      jak w rozkładzie jest autobus niskopodłogowy to rosyjska ruletka: będzie taki
      albo nie
      a nawet jak będzie niskopodłogowy o czy kierowca stnie tak, aby mozna było
      wsiąść czy np. stanie o metr od krawężnika? czy wysunie platformę, czy pomoże?
      -NIGDY nie doprosiłam się aby kierowca autobusu zrobił coś takiego

      niedostępna przeważająca część punktów usługowych-bo za wysoko
      w moim bloku-schody do bloku i dopiero potem winda w środku
      nikt nie myśli o podjeździe, mam problemy z kręgosłupem z powodu noszenia wózka
      z dzieckiem

      jazda tramwajem z wózkiem to porażka-nie polecam

      z powodu wysokich krawężników i tego, że szybko chodzę już wymieniałam 3 z 4 kół
      w wózku

      najgorsza sprawa jest wtedy, gdy chodnik składa się z dwóch 'elementów': np.
      pierwszy krawężnik z w niewielkiej odległości drugi-da się podjechać wóżkiem na
      pierwszy krawężnik, ale drui już blokuje i bez podnoszenia wózka się nie uda

      każda wizyta z wóżkiem na poczcie na Malczewskiego to szarpanina-drzwi
      zamontowane w ten sposób względem progu, że nie da się normalnie wjechać

      kiedyś wybrałam się do salonu plus gsm na marynarskiej, skierowałam się windy,
      ale działające windy nad ulicą to marzenie-były tylko do oglądania- więc miałam
      bardzo długi spacer do pasów

      jeszcze bym pewnie coś dodała, ale usypiam już smile

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka