hokus1
12.12.03, 08:48
sama nie wiem od czego mam zacząć. w moim związku dzieje się coraz gorzej,
cała opieka nad dzieckiem i domem, rachunki, sprawy finansowe itp. są na
mojej głowie, a On nie robi nic, tylko wiecznie gra w debilne gry na kompie
(dorosły facet!!!), o wszystko muszę się prosić, na spacer z dzieckiem nie
pójdzie (bo a nóż ja wtedy będę miała chwilę czasu dla siebie). powiedzmy
nawet że mogłabym przymknąć na to oko. ale wczoraj otworzylam okno żeby
przewietrzyć pokój, a on do mnie doskoczył (nie chciał żeby wietrzyć),
zaczął mnie szarpać "co ja tu mu się stawiam!" itd. na to wszystko patrzyła
mała, to było tuż przed położeniem jej spać. oczywiście w nocy budziła się z
krzykiem i trudno mi ją było uspokoić. poza tym mi nie wolno drukować na
MOJEJ drukarce bo dla niego tuszu może zabraknąć, więc ja mam biegać do
biura swojego ojca... sam po sobie nie sprzątnie nawet brudnych skarpetek
rzuconych na podłogę, czepia się mnie o wszystko: źle sprzątam, źle gotuję,
źle wychowuję dziecko, źle opiekuje się domem, źle gospodaruję pieniędzmi,
źle wyglądam, źle się ubieram itd. wyśmiewa moją naukę (studiuję) i chyba
nie wierzy że uda mi się ją skończyć. nasze życie wygląda tak: awantura,
kilka dni względnego spokoju (o ile ja nie mam żadnych wymagań w stosunku do
niego), mały zgrzyt i znowu amantura. on właściwie nie rozmawia już ze mną
naormalnie, tylko się na mnie wydziera.
co ja mam zrobić? tak nie można dalej żyć, jeśli nie chcę mieć
znerwicowanego dziecka i skończyć w terminie naukę. rozstać się? nie wiem
czy potrafię, poza tym boję się ża odboerze mi dziecko (czym już zraesztą mi
groził).
pomóżcie proszę.
to nie miało być tak. mieliśmy być szczęśliwi.

hokus