Dodaj do ulubionych

cała prawda o spacerach...

16.12.09, 08:58
Czytałam tu na forum, nawet ostatnio, jak to mamy spacerują zawsze z dziećmi,
po ile to godzin, bez względu na pogodę, itp. Mieszkam na nowym osiedlu, jest
tu bardzo dużo młodych rodzin z wielką ilością dzieciaczków, zwłaszcza małych.
W lecie rzeczywiście czasem trudno było się minąć na chodniku z wózkami, a o
wolnej ławce można było pomarzyć. Byłam w niedzielę na spacerze z dziećmi, w
porze południowej. Było +5 stopni, trochę wiało, trochę posypało, trochę było
słońca. Totalna pustka na ulicy. Spotkałam może 4 mamy i to tylko z dziećmi w
gondoli. Większych brak. Wszystkie chore? Więc się zastanawiam, chyba na forum
piszą tylko mamy spacerujące? Ja nie jestem zwolenniczką długich zimowych
spacerów. Idziemy na godzinę na raz góra. Czasem 2 razy dziennie, ale rzadko.
Moja mała siedzi w wózku, owszem w śpiworku, ale cały czas śpiewa, gada, nie
zamknie dzioba ani na chwilę. Zawsze się boję że sobie gardło zaziębi, więc
czasem wracamy już po pół godzinie. I uważam, że to wystarczy. Siebie też nie
wietrzę nie wiadomo ile. To w końcu jak to jest z Wami, innymi Mamami?
Obserwuj wątek
    • slonko1335 Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 09:08
      Widzisz niedziela to zły dzień na obserwacje. Poza tym statystycznie to właśnie
      w południe najwięcej dzieci śpi, więc południe też termin nie bardzo a w
      niedzielę ludzie lubią się w łózku po tygodniu pracy wyleżeć zwłaszcza jak za
      oknem pięknej pogody nie ma, jeżdżą do rodziny, itd. Moje dzieci są na spacerze
      prawie codziennie, jak nie jest to zwykle właśnie w niedzielę.
      • pagaa Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 09:32
        fakt, że codziennie w parku jestem o stałej porze i mniej mam wózkowych jest z
        dnia na dzień.
        • slonko1335 Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 09:46
          My jak się do parku wybieramy w nieciekawą pogodę to zawsze się śmiejemy, że na
          dworzu pustki, są tylko Ci co muszą czyli ludzie z dziećmi i psamiwink reszta
          siedzi przed telewizorem...ale jak świeci słoneczko i jest ładnie to nawet przy
          minusach po południu po obiedzie tłumy wylegają.
          • monnap Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 17:11
            Ja nigdy nie mialam jakiegos szczegolnego parcia na spacery. Wydaje
            mi sie,ze mamy po prostu wychodza by troche odpoczac i opuscic
            mieszkanie, w ktorym przebywaja wiekszosc czasu.Sporo mam za spacer
            uwaza rowniez robienie codziennych zakupow z dzieckiem w wozku.
            Rozumiem, ze spacery w jakis okolicach lesnych czy na wsi moga miec
            jakies walory zdrowotne dla dziecka, ale w takim zadymionym miescie
            gdzie wdycha sie spaliny pelne olowiu i innych pierwiastkow ciezko
            jest mowic o jakims sensownym wietrzeniu,a juz wychodzenie na spacer
            przy temperaturach mocno minusowych to jakas paranoja. Mi jest zimno
            jak chodze a nieruchome niemowle w wozku to juz naprawde musi to
            czuc.
            Nie wychodze z dzieckiem na spacer jako taki codzienne. Codziennie
            gdzies jedziemy lub idziemy - na gimnastyke, basen. Czasem zabieram
            go na zakupy - moje dziecko uwielbia siedziec w koszu na zakupy i
            rozgladac sie dookola. Jak jest naprawde ladnie to wychodzimy na
            specer, a jak mi sie nie chce to tez sie tym nie przejmuje, czasem
            zabiore malego na chustawke do ogrodu. Jak jest na minusie to nie
            chodzimy na spacery i dzecko mi nie choruje - jesli chodzi o
            powietrze w domu - nie wietrze za czesto - urzywam wentylacji z
            ciaglym nawiewem i filtrami hepa ( mam w domu zwiezaki). To chyba
            tyle na temat spacerow.
    • joshima Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 09:59
      Bez przesady. Ja nigdy nie ukrywałam, że jak mi się nie chce to nie idę.
      Inna sprawa, że o tej porze roku mamy mogę nie spacerować po osiedlu, bo
      najnormalniej w świecie ganiają po sklepach tongue_out
      • senait Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 10:07
        Ostatnio chodziłam na spacery po 1,5 godziny, ale wczoraj był mróz. Ubraliśmy
        się ciepło, ale mimo to po 30 min. nie czułam ud(mimo że miałam rajstopy) i
        palców u rąk(mimo rękawiczek). Spacerowałam wytrwale przez godzinę, ale przez
        drugie 30min. nie myślałam o niczym innym jak tylko o powrocie do ciepłego domu.
        Maluszkowi było cieplutko, mogłabym spacerować dłużej, ale dla mnie już ta godz.
        była męką. Dziś jest jeszcze zimniej niż wczoraj, zastanawiam się czy małemu nie
        wystarczy 30 min spaceru + zakupy? Dla mnie to byłby optymalny czas przy takiej
        pogodzie. Jak myślicie?
        • yoan.m Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 10:27
          oczywiście, dziś na więcej niż 30-40 min się nie wybieram
    • sandi_01 Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 10:49
      Uwielbiam spacery z moim dzieckiem. Chodzimy na prawdę dużo. Aż moja mama zwraca
      mi uwagę, że te spacery są zbyt długie. Ale są niektóre osoby, które uważają, że
      dzieci im śpią tylko na dworze, więc i ich spacery są długie. Moja mała nie śpi
      długo w dzień, a mimo to uwielbia spacery. Wierzę w magiczną moc spacerów i
      staram się chociaż te dwie godziny być na nim. Jak na razie było mało dni kiedy
      to nie wyszłyśmy na dwór. Jak mała była przeziębiona to też można było nas
      spotkać na spacerze. Uważam jednak, że jeśli mama wychodzi na dwór to nie
      powinna chodzić po sklepach (wirusy). Dlatego też u nas zakupy robi mąż.
    • fajnykotek Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 11:13
      Tak, ja też wierzyłam w magiczną moc spacerów, dopóki Kuba nie poszedł do
      przedszkola. Tydzień w przedszkolu - trzy w domu. A córka mojej sąsiadki z
      bloku, rówieśniczka mojego syna, bardzo dużo "wietrzona" i spacerowana, tak samo
      chorowała w przedszkolu jak i mój.
    • 18_lipcowa1 aaaa 16.12.09, 11:23
      Pusto bo przeciez nie ma na swiecie takiej czapy i takiego
      kombinezonu ktore by polskie dzidzi uchronilo od mrozu, co najmniej
      z renifera musialby chyba byc


      dla mnie spacer to podstawa, MUSI BYC -dziecko MUSI byc wietrzone,
      uwazam ze dla mojej du..y to tez dobrze i potrzebne ( dzieki
      spacerom wlasnie wrocilam szybko do formy ), jedyne co mnie
      powstrzymaloby to jakies -20 albo wielka wichura



      dzis jest u mnie w UK -4 -oczywiscie idziemy
      no i ja mamy widuje, bo mamy Angielki albo mamy Polki w Anglii sie
      tak nad dziecmi nie trzesa


      aha i nie zalegam tylkiem na lawce jak wychodze na spacer
      • fajnykotek Re: aaaa 16.12.09, 11:35
        Nie widzę niczego złego w zaleganiu na ławce, dopóki dziecko jest małe i i tak
        śpi w gondoli, to co mu za różnica? A gazetę można poczytać, poopalać się, albo
        po prostu usiąść na chwilę na d.. bo w domu nie ma kiedy. Co innego jak dzieć
        większy, niech świat poznaje.
        • 18_lipcowa1 Re: aaaa 16.12.09, 11:44
          nie po to wychodze z domu zeby zalegac na lawce
          ale to ja
      • elif_6 Re: aaaa 16.12.09, 12:05
        za to mamy Niemki sie chyba trzesa nad swoimi dziecmi bo w parku do ktorego
        chodze pojawiaja sie pojedyncze egzemplarze tak od +10 stopni. chyba, ze tu jest
        po prostu malo dzieci.
        • anettchen2306 Re: aaaa 16.12.09, 13:23
          smile) ja jakos tez nie widze masowego spacerowania z niemowletami a
          okolica w ktorej mieszkamy spacerom jak najbardziej sprzyja. W
          miescie tez matek z wozkami jak na lekarstwo, najwiecej spotykam w
          supermarketach podczas zakupow i to obojetnie przy jakiej pogodzie:
          plus 20 czy minus 5, roznicy w ilosci nie zauwazylam. To wiec raczej
          bedzie wygodnictwo niz trzesienie sie nad zdrowiem potomstwa. Moze
          faktycznie malo dzieciakow sie rodzi. Chociaz w naszej miejscowosci
          jest kilka dzieciakow w wieku mojej corki (obecnie 2 lata) i tez nie
          zauwazam, by rodzice sie z nimi wloczyli po okolicy, ani teraz ani
          wczesniej, gdy jeszcze w wozkach lezaly. Czasem moglam przejsc
          codziennie 6 km i zadnej matki z wozkiem nie spotkalam, no chyba ze
          w innych porach chodzily...
        • sandi_01 Re: aaaa 16.12.09, 16:14
          Zgadzam się smile Jestem od 6 dni w Niemczech i niestety na spacerach nie spotkałam
          żadnej mamy, ale w sklepie ich mnóstwo. Czyżby całkowite hartowanie wink
      • perlowy_dzem Re: aaaa 16.12.09, 13:25
        ja tam dziecko myje a nie wietrze, a Wy? big_grin
        • ptysiek9876 Re: aaaa 16.12.09, 17:20
          perlowy_dzem jestem Twoją fanką, hehehe
          • perlowy_dzem Re: aaaa 16.12.09, 17:36
            dzięki ptysiek, miło mi smile obym Cie nie zawiodła!
      • monnap Re: aaaa 16.12.09, 17:17
        Nie trzeba sie nad dzieckiem trzasc, ale miec troche oleju w glowie
        i zastanowic sie nad wychodzeniem z noworodkiem na zewnatrz przy
        takich temperatutach - prosisz sie o zapalenie pluc i tyle. Ja nie
        zalegam nigdzie jak nie wychodze na zewnatrz, jest wiele innych
        atrakcji dla niemowlakow niz szlifowanie brukow polskich czy
        angielskich, a moja d..miala sie juz dobrze po urodzeniu dziecka -
        zasada jedz polowe z reguly dziala.
    • efidorek Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 11:25
      oj, myślę, że inni tez chodzą na spacery, ale latem spędzają na
      dworze dłuższy czas, często wracają do domu tylko na posiłek i znowu
      wychodzą, łatwiej więc ich spotkać, zimą wiekszość wychodzi na
      krótszy spacer i najczęściej raz dziennie. Po zatym u mnie na
      osiedlu latem oblegany jest plac zabaw pod blokiem, wiec wydaje się,
      ze wszystkie dzieciaki sa na dworze, a zimą nikt nie siedzi na placu
      zabaw ani pod blokiem, bo tam robią się często przeciągi i jest
      chłodniej, wszyscy rozpierzchają się po osiedlu, a nie siedzą w
      jednym miejscu, to tez robi wrażenie, ze jest mniej osób na dworze.
      • rudzia20 Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 11:47
        Ja chodzę codziennie, chyba że pada albo jest duży wiatr.
        Spacerujemy około 2 godziny.
    • mistycom Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 12:17
      W taką pogodę jak np. dzisiaj mróz, zimno i wietrzno wychodzę tylko jak musze -
      czyli po zakupy. Może to trochę egoistyczne, ale nie lubię mrozić tyłka na
      dworze. Jak jest ciepło - owszem wychodze z małym na spacer, pochodzimy dłużej,
      jak się da siupne na ławce i coś poczytam. A tak, to łazić się nie chce. Gdyby
      jeszcze był ktoś z kim można pogadać, bo z moim 3,5 miesięczniakiem się jeszcze
      nie da.

      A i raczej nie chodze po 2-3 bite godziny. Spacery są tak długie jak wyjdzie.
      Nie chodze z zegrakiem w ręku.

      I jak napisała jedna z mam wczesniej, jak dziecko pójdzie do przedszkola (czy
      żłobka) to i tak bedzie chorowało i tak. Nic się na to nie poradzi.
      • melixsa Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 13:02
        Wychodzę raz dziennie na 1-2h i wystarczy. Zbyt zimno mi jest aby być dłużej.
        Też widzę prawie same gondole lub dzieciaczki korzystające już z placów zabaw.
        Ale ja chodzę zwykle po 14-stej, więc może to zbyt późno.
    • beliska Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 13:01
      Nie widzę niczego przyjemnego w łażeniu w zimną, wietrzną pluchę,
      czy mroźny, wietrzny, ponury dzień.
      Nie chodziłam i nie chodzę o ile nie muszę w taką pogodę, bo nie lubię się umartwiać, a nie znoszę takiej aury. Jak wychodzimy, to tylko do sklepu-mamy kawałek, więc młoda spacer zalicza. Wybieram spacer do sklepu, a nie samochód i to juz jest dla mnie poświęceniewink
      Słońce, mało wiatru i może byc srogi mróz wtedy z przyjemnością mogę spacerować do woli.


      • easy_martolina84 Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 13:15
        beliska napisała:

        > Nie widzę niczego przyjemnego w łażeniu w zimną, wietrzną pluchę,
        > czy mroźny, wietrzny, ponury dzień.
        > Nie chodziłam i nie chodzę o ile nie muszę w taką pogodę
        >

        Dokładnie.Ja jak stwierdzam,ze jest zimno to nie ide i juz.Ot tak-bez zadnej
        ideologii.
    • fajnykotek Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 13:30
      No więc jednak nie wszystkie się tak wietrzymy jak widzę. No i super, przyjdzie
      kiedyś w końcu wiosna to i ja z chęcią wyjdę na bardzo długi spacer.
      • loorien zahartowany przedszkolak wcale nie musi chorowac 16.12.09, 17:22
        starszak był codziennie na dworze miniumu 2 godziny w każdą pogodę,
        jakas twarda byłam 3 lata temuwink a tez urodził sie na zime, od
        wrzesnia poszedl do przedszkola i chodzi caly czas, raz mial tylko
        angine, wierzę że to m.in. dzieki spacerom jak byl niemowlakiem.
        Teraz z 1,5 miesięczną córcią mam mniej samozaparcia, marznę i
        kregosłup mnie boli, ale mimo wszystko staram sie wychodzic. Szkoda
        ze malo mam wychodzi bo nie ma z kim pogadac na zwykle pełnym wózków
        osiedlu
    • minerwamcg Re: cała prawda o spacerach... 16.12.09, 16:28
      Mała właśnie wyszła z infekcji wirusowej, więc na początku będziemy
      spacerować oględnie smile
      U nas spacer trwa mniej więcej godzinę-półtorej, o zakończeniu
      decyduje czasem temperatura łapek (dzieciątko nie znosi rękawiczek
      ani niczego co by je przypominało, więc ubieram w kombinezon z lekko
      przydługimi rękawami), a czasem pogoda (jak pierze żabami to
      wracamy, mimo plandeki na wózek).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka