Dodaj do ulubionych

częste jedzenie i przerywany sen

05.03.10, 19:57
Mój synek ma niecałe 8 tygodni.
Je dosyć często, czasem co godzinę, półtorej, do max. 3h.
Te dłuższe przerwy zdażają się wtedy kiedy zaśnie na dłużej.
Na początku przesypiał sesje 2,5h a nawet 3-3,5h naraz. Stopniowo jednak te
okresy się skracały.
Teraz jak zaśnie na taty brzuchu, to po godzinie się budzi szukając piersi i
jeśli jej nie znajdzie wybudza się zupełnie.
Jak śpi na moim brzuchu to jest podobnie, z tą różnicą że wtedy dojada i śpi
dalej.
Właściwie teraz jedyne dłuższe okresy snu to spacer, albo noszenie go w chuście.
W nocy też śpi krótko, co jakiś czas budząc się żeby zjeść, albo chociaż
"pociamkać" pierś. Przesypianie 3h już się właściwie nie zdaża, nawet w nocy.
Dodam że smoczka nie chce (ssał tylko przez kilka pierwszych dni w szpitalu),
spać w łóżeczku też nie chce, śpi z nami w łóżku.
Ostatnia noc mnie wykończyła, bo za każdym razem jak pierś wypadała mu z buzi,
spał kwadrans po którym się budził i znowu stękał aż do podania mu znowu piersi.
Padam ze zmęczenia, a do tego mój kręgosłup też wysiada, bo w nocy śpię
wygięta jak paragraf jak on ciągle ssie.
Czy macie jakieś pomysły jak sobie z tym poradzić? Próbuję go "oszukać"
smoczkiem, ale mam mieszane uczucia, bo wolałabym smoczka nie podawać.
Natomiast z dwojga złego (smoczek albo permanentne ssanie przez sen) wolę to
pierwsze.
Proszę o pomoc i z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • kluska0 Re: częste jedzenie i przerywany sen 05.03.10, 20:31
      Jakbym czytała o moim synku z tą różnicą, że mój ma 5 tygodni.
      Pierwsze 2-3 tygodnie jadł co 3h idealnie, ale później miałam zapalenie piersi i
      się wszystko rozregulowało.
      Teraz jak wyjdę na spacer to dziecko przesypia 4-5h a jak nie to wybudza się
      bardzo często i marudzi i tylko jedzenie z piersi go uspokaja.
      Zauważyłam, że jak nakarmię (dopcham porządnie wybudzając jak zaśnie np.
      przebierając i jeszcze później dokarmię)i porządnie zawinę go w kopertkę to
      wtedy ładnie śpi. Mój się wybudza bo ma takie odruchy rączkami macha, nogami
      wierzga i to go rozprasza - dlatego pomaga jak ściśle go zapętam w kocyk - ale
      fakt faktem, że takie coraz większe dziecko trudno jest dobrze skopertowaćsmile.
      • lesiomama Re: częste jedzenie i przerywany sen 05.03.10, 20:48
        z kopertkowaniem to fakt, na początku go tak otulałam, ale teraz jak próbuję to
        pręży się i dostaje szału...
        ale spróbuję go tak opatulić jak będzie w półśnie - może się uda dzisiejszej nocy
        Mojego też wybudzają własne rączki często.
        Właśnie miałam kolejną taką sytuację: zasnął na rękach taty, który potem położył
        się na kanapie z synkiem na brzuchu. Młody pospał 30min (zdążyłam przynajmniej
        wziąć prysznic) i zaczął mężowi ślinić koszulkę i szukać źródła)
        Pierwszy smoczek - prawie się zakrztusił
        Drugi smoczek - 3 cmoknięcia i płacz
        Pierś - popił 2minuty i zadowolony śpi dalej
        Dodam tylko że przed prysznicem opróżnił jedną całą pierś i napoczął drugą. A na
        wadze przybiera znakomicie.
        • kluska0 Re: częste jedzenie i przerywany sen 05.03.10, 20:51
          O mój też ładnie przybiera smile w miesiąc ponad 1kg.
        • kluska0 Re: częste jedzenie i przerywany sen 05.03.10, 20:55
          Przeczytaj ten artykuł w jakimś wątku podała go dziewczyna:
          www.esprit.com.pl/dziecko//index.php?s=artykuly&id=4&zacz=2
      • kluska0 Re: częste jedzenie i przerywany sen 05.03.10, 20:49
        A i co jeszcze, wniosek mam taki, że przez to nasze karmienie nocne na zasadzie
        dziecko śpi przy piersi, jak chce to ssie, jak nie to zasypia, budzi się i ssie
        - to właśnie nauczyłyśmy takiego wiszenia na piersi. Fakt, jest to wygodne w
        nocy nie trzeba siadać i karmić, zdarza mi się zasnąć jak dziecko ssie ale
        skutki takiego postępowania w dzień są nieco innesmile. Dlatego ja się ostro
        wzięłam w garść i wstaję w nocy do karmienia i odkładam małego do łóżeczka.
        • lesiomama Re: częste jedzenie i przerywany sen 05.03.10, 21:06
          kluska0 napisała:

          Dlatego ja się ostro
          > wzięłam w garść i wstaję w nocy do karmienia i odkładam małego do łóżeczka.

          A jaką metodę zastosowałaś? Mój syn nie śpi w łóżeczku nawet w dzień i często
          zaczyna płakać dosłownie w momencie dotknięcia materaca. Metody które stosowałam
          do tej pory zawodzą, a zostawienie go żeby się wypłakał nie wchodzi w grę.
          • kluska0 Re: częste jedzenie i przerywany sen 05.03.10, 21:11
            Opatulanie i jak jeszcze nie ma głębokiego snu to chodzę z nim z 5-10min i
            zasypia idealnie jak jest najedzony.
            Zobacz w internecie metody Karpowa.
    • mama-ola Re: częste jedzenie i przerywany sen 05.03.10, 20:45
      Z moim Maćkiem było podobnie, a ja na to pozwalałam prawie 11 m-cy.
      Też pamiętam takie noce:

      > Ostatnia noc mnie wykończyła, bo za każdym razem jak pierś
      > wypadała mu z buzi, spał kwadrans po którym się budził i znowu
      > stękał aż do podania mu znowu piersi

      Ja to ucięłam w taki sposób, że odstawiłam od piersi, ale
      przypuszczam, że Ty zapewne chcesz jeszcze karmić...
      No to albo się na to gódź smile, albo wprowadź zasadę, że nigdy nie
      bierzesz do swojego łóżka i nie ma spania przy piersi - no i
      konsekwentnie się tego trzymaj. Daj w nocy mm, jak wypije, to
      będziesz pewna, że nie jest głodny i że płacze tylko dlatego, że
      chce na ręce.
      • lesiomama Re: częste jedzenie i przerywany sen 05.03.10, 21:01
        MM nie chcę podawać, zwłaszcza że najada się napewno - waży już ponad 5600g.
        Z odkładaniem do łóżeczka też jest problem, zazwyczaj wybudza się po 5-10min i
        płacze, a płacz z każdą kolejną próbą jest trudniejszy do opanowania. Zazwyczaj
        po piątej próbie kapituluję bo siada mi kręgosłup i sama padam na twarz.
        Trochę mnie te Twoje 11mcy przeraziło, miałam wrażenie że czas działa na moją
        korzyść i za chwilę się to skończy, albo przynajmniej za parę tygodni...
        Hm może jak sobie o tym przypomnę przy kolejnej próbie położenia w łóżeczku to
        doda mi to energii na kolejnych parę prób...
        • mama-ola Re: częste jedzenie i przerywany sen 05.03.10, 21:49
          > MM nie chcę podawać, zwłaszcza że najada się napewno

          Skoro jesteś pewna, że najada się na pewno, czyli że chce piersi
          wyłącznie towarzysko, to mu jej zwyczajnie nie dawaj. Z tym, że spać
          z dzieckiem, przutulać je, a piersi nie dać - to jest niemożliwe.
          Musi spać osobno (bardziej przyszłościowa wersja), albo niech się
          tuli do taty.

          > Zazwyczaj po piątej próbie kapituluję

          A jak się ma 5 próba do 11 m-cy? Może warto się przemęczyć 1 noc?
          W tym wieku to będzie jedna noc, góra dwie, wierz mi.
          U Tracy Hogg był tak odcinek, kiedy dziecko odkładano z 80 razy!
          Następnej nocy tylko parę razy, a trzecia była już super.

          > Trochę mnie te Twoje 11mcy przeraziło, miałam wrażenie że czas
          > działa na moją korzyść i za chwilę się to skończy, albo
          > przynajmniej za parę tygodni...

          To nie koniecznie musi trwać akurat 11 m-cy, u mnie tyle trwało, bo
          dopiero wtedy postanowiłam z tym skończyć. Ty możesz skończyć
          wcześniej - ale to wymaga konsekwencji. No i może Ci być potem żal,
          że już nie śpisz z dzieckiem - to jest przecież takie miłe smile Mnie
          tego brakuje, powiem szczerze. Mojemu mężowi też. Ale wiemy, że
          jeśli będziemy brać dziecko do łóżka, ono się będzie w nocy wybudzać
          i wołać, by je wziąć, a jak dorośnie, będzie samo przychodzić. Mój
          starszy syn przychodził do 4 lat.

          Postanów coś - jeśli jesteś pewna, że nie chcesz spać z dzieckiem
          i nie wycofasz się z tego "zakazu", to przeprowadź odzwyczajanie.
          U 2-m-czego dziecka pójdzie Ci w trymiga, możesz mi wierzyć smile
          Tulisz, odkładasz, wychodzisz. Jak płacze - wracasz, ale nie
          wczesniej niż po minucie. Znów tulisz, odkładasz, wychodzisz z
          pokoju. I tak w kółko. Twardo.
          Pozdrawiam smile
    • mruwa9 ale w czym problem? 05.03.10, 21:09
      jak bardzo przeszkadza Ci obecna sytuacja? Bo sama sytuacja nie jest
      ani niezwykla, ani nietypowa, ot, normalne zachowanie niemowlecia.
      Sama chcesz dziecko odstawic od piersi czy tylko czujesz, ze tak
      wypada, bo taka jest presja z zewnatrz? Bo ja bym zostawila tak, jak
      jest. Nie ma nic zlego w zasypianiu i spaniu przy piersi. Na nocne
      niewygody pomaga kilka poduszek, ktorymi, metoda prob i bledow,
      mozesz sie tak poobkladac, zeby przybrac swobodna, niewymuszona
      pozycje. I szafa gra. Jesli chcesz karmic piersia, to sugerowalabym
      ostroznosc ze smoczkiem, bo do obecnych problemow mozesz dolozyc
      sobie nowe (szarpanie przy piersi, odmowa ssania piersi, slabe
      przyrosty wagi, gryzienie sutka etc etc). Jest Ci to potrzebne?
      Chyba, ze nie zalezy Ci na utrzymaniu karmienia piersia. po prostu
      przemtysl sobie, zrob bilans strat i korzysci.
      A co do oszukiwania- oszukiwanie jest zawsze oszukiwaniem, a
      dziecko, choc ma tylko 8 tygodni, az tak glupie nie jest i swietnie
      wie, czego chce.
      • kluska0 Re: ale w czym problem? 05.03.10, 21:14
        No jak to w czym problem? Każda kobieta karmiąca piersią chce mieć w dzień i w
        nocy min. 2h przerwy w karmieniu by odpocząć, zjeść, umyć się itp, a nie cały
        czas dziecko przy piersi, tym bardziej, że nie je ono wówczas efektywnie a jak
        zje za dużo to i tak mu się uleje.
        • mruwa9 Re: ale w czym problem? 06.03.10, 14:27
          a dlaczego kobieta ciezarna nie ma pretensji o to, ze ma dziecko
          caly czas przy sobie ( dokladniej - w sobie), swiatek piatek, cala
          dobe na okraglo? I dlaczego, potem z dnia na dzien nagle maluch ma
          sie tak usamodzielnic, zeby dac matce swiety spokoj?
          Na samodzielnosc dziecka jeszcze przyjdzie pora. Ale nie od razu,
          litosci.
          Stawiajmy dzieciom wymagania adekwatne do wieku, dojrzalosci i
          mozliwosci.
          • kluska0 Re: ale w czym problem? 07.03.10, 17:34
            Porównanie kobiety ciężarnej i noszenia w łonie dziecka do matki niemowlaka,
            która wg. Ciebie też powinna non stop nosić dziecko przy piersi jest całkowicie
            nietrafione. Dlaczego uważasz, że dziecko które śpi 15min. budzi się z płaczem i
            jedynie ssanie piersi może go uspokoić na chwilę jest stanem normalnym bo tak?
            Chyba nie bez powodu powstało wiele naukowych teorii na temat tego, iż dziecko
            do 3 miesięcy potrzebuje odtworzenia warunków jakie ma w łonie matki by poczuło
            się bezpiecznie (opatulania by nie wybudzały go odruchy moro, kołysania, nawet
            szmerów). Nasze matki, babki praktykowały opatulanie dzieci by spały dłużej, nie
            bez powodu również praktykuje się taki sposób odkładania dzieci we wszystkich
            szpitalach (zawijanie). Być może nie działa to na wszystkie dzieci ale na 90%
            tak - na mojego synka również. Więc litości nie róbmy z siebie męczennic bo
            wypoczęta matka to szczęśliwa matka i dziecko.
            • mruwa9 Re: ale w czym problem? 07.03.10, 18:30
              nasze matki to moze nie, ale babki i prababki zaliczaly POLOG.
              Podejrzewam, ze etymologia pochodzi od polegiwania. Kobieta w
              okresie pologu lezala w lozku z dzieckiem przy piersi, odpowczywala
              i karmila na zadanie. Wspolczesna kobieta chce zyskac przedporodowa
              niezaleznosc niemal w dniu porodu, udajac przed calym swiatem i
              przed sama soba, ze narodziny dziecka nie zmienily absolutnie nic w
              jej dotychczasowym zyciu, obyczajach, nawykach. Ze zaraz po porodzie
              nalezy sie zrobic na bostwo , kilka godzin pozniej wrocic do pracy a
              tydzien po porodzie wrocic do treningow na silowni i do wyjsc do
              klubu czy restauracji. Ze zdazy ze wszystkim, zeby wygladac kwitnaco
              a dom odpicowac na wysoki polysk. A tu kuku, nic z tego. A wlasnie
              tak, dla noworodka i malego niemowlecia piers jest zrodlem nie tylko
              pokarmu, ale i ukojenia, daje poczucie bezpieczenstwa i jest
              najlepszym lekarstwem na wszelkie bolaczki malutkiego czlowieka.
              Najukochanszym miejscem na swiecie. Tak, to jest zupelnie normalny i
              naturalny stan, tylko wspolczesne kobiety coraz rzadziej chca to
              przyjac do wiadomosci i zaakceptowac, dajac gumowe substytuty
              piersi. Bo to smoczek udaje piers, nie odwrotnie.
              • kluska0 Re: ale w czym problem? 07.03.10, 20:22
                Moje babki i prababki nie miały czasu aby 6 tygodni - bo tyle trwa poród leżeć w
                łóżku z małym dzieckiem.Chłopki rodziły dzieci i parę dni po porodzie pracowały
                w polu, bo nikt tego za nie nie zrobił. Rzadko kogo stać na to by 6tygodni leżeć
                plackiem w łóżku z dzieckiem i mieć pełną obsługę.
                Dlatego popadanie w takie skrajności białe albo czarne bardzo mnie dziwi. W
                dodatku wydaje mi się, iż piszemy o totalnie różnych sprawach.. U mnie sprawdza
                się opatulanie dziecka by wydłużyć mu sen, a nie piszę o substytutach piersi..bo
                sama smoka staram się nie podawać. Są różne dzieci, niektóre w łonie matki
                rzadko się ruszają i przez pierwsze 2-3 miesiące również są spokojne, mój jest
                wiercipięta ma odruchy moro więc go wyciszam w ten sposób.
                Dodatkowo kompletnie nie widzę nic złego w tym, że obecna kobieta chce się
                odpicować w parę tygodni po porodzie by się dobrze czuć, nie mieć depresji i być
                szczęśliwą. Tak samo jak nie rozumiem rodziców, którzy poświęcają wszystkie
                swoje pasje, hobby dla dzieci - wszystko da się pogodzić metodą kompromisów o
                ile rodzina jest zgrana.

                • kluska0 Re: ale w czym problem? 07.03.10, 20:22
                  oczywiście miało być połóg a nie poród.
                • mruwa9 Re: ale w czym problem? 08.03.10, 08:14
                  nie chodzi o to, zeby sie zupelnie zaniedbac i poswiecic w 100%
                  dziecku po porodzie (zreszta sama pierwsze, co zrobilam po wstaniu z
                  lozka po porodzie, to wskoczenie w cywilne ciuchy i makijaz). Chodzi
                  o zaakceptowanie faktu, ze porod i narodziny dziecka zmieniaja
                  wszystko, ze urodzil sie nowy czlowiek ze swoimi calkiem
                  skonkretyzowanymi potrzebami i ze moja rola matki jest realizowanie
                  tych potrzeb, a nie walka z nimi, w imie pozorow zachowania wlasnej
                  absolutnej niezaleznosci.
                  • lesiomama Re: ale w czym problem? 08.03.10, 10:34
                    Myślę że wszystkie mówimy o tym samym, chociaż może różnymi językami.

                    Wiadomo, że potrzeby dziecka są najważniejsze i każda z nas stara się im
                    sprostać, z lepszym lub gorszym efektem.
                    Najlepiej byłoby jakby udawało się to osiągnąć bez zatracania samych siebie, ale
                    to nie zawsze się udaje.

                    Ja, na ten przykład leżę w tej chwili na kanapie ze śpiącym młodym na brzuchu.
                    Trzymam go lewą ręką, a prawą piszę tego posta.
                    Tata musiał dzisiaj wcześniej wyjść, a ja wolałam dłużej pospać, więc rano czasu
                    dla samej siebie nie miałam.
                    Próbowałam zrobic sobie sniadanie jak lezał w lezaczku, ale darł się w
                    niebogłosy, wiec nie zjadłam. Wciągam teraz herbatniki, które zdążyłam rzucić na
                    kanapę przed wyciągnięciem go z miejsca tortur smile
                    Zęby nieumyte, makijaż... proszę Was.
                    I w sumie nie narzekam... ale też liczę na to że czas działa na moją korzyść i
                    może jak już zacznie widzieć dalej, to może wystarczy mu moja obecność w zasięgu
                    wzroku.
                    A na razie leżę na kanapie i odpoczywam razem z nim smile
                    • mruwa9 Re: ale w czym problem? 08.03.10, 10:46
                      No i bardzo dobrze. Odpoczywaj, surfuj z dzieckiem przy piersi. Albo
                      wsadz malucha do chusty, wtedy zdazysz sie i umalowac, i sniadanie
                      zjesc. naprawde, takie doswiadczenia, jak Twoje, sa udzialem
                      milionow kobiet i zdecydowana wiekszosc przezywa lub przezyla to
                      bez trwalego uszczerbku na zdrowiu i psychice. A sniadanie moze Ci
                      przygotowac maz/partner, zanim wyjdzie z domu. Zreszta nasypanie
                      platkow do miseczki i zalanie mlekiem mozna zrobic jedna reka, druga
                      trzymajac dziecko. Wyjac jogurt z lodowki tez da sie jedna reka.
                      Albo wsadzasz dziecko do wozka i kolyszesz wozek noga, jednoczesnie
                      szykujac sobie kanapke i kawe. Albo wkladasz dziecko do lezaczka czy
                      fotelioka samochodowego, kolyszesz noga i gadasz do mlodego o
                      szykowanym wlasnie sniadaniu, majac wolne rece. Da sie naprawde
                      bardzo wiele. Rusz wyobraznia i pokombinuj.
                      • marva Re: mruwa... 08.03.10, 10:58
                        hehe, ten post przypomniał mi sytuację sprzed 4 lat, mój syn był
                        mega absorbujący od urodzenia i pamiętam np. prasowanie albo
                        przygotowywanie obiadu w między czasie bujając nogą wózek albo
                        leżak smile
                        teraz trafił mi się niewiele lepszy egzemplarz....da się żyć...
                        ja na dodatek nie umiem karmić na leżąco i spać w między czasie
                        niestety, dlatego nie pytajcie jakie mam noce...do tego ten ma mega
                        problemy brzuszkowe....tylko się pochlastać, ale mam nadzieję, że
                        będzie lepiej z czasem...
              • pomarancza-1 Re: ale w czym problem? 11.03.10, 12:45
                Mruwa dokonując takich porównań ze starszymi pokoleniami trzeba
                jeszcze pamiętać, że kiedyś rodziny były wielopokoleniowe i wszyscy
                mieszkali "na kupie" smile. Moja babcia była najmłodszą z dziesięciorga
                rodzeństwa (!) więc nie dość, że świeżo upieczona mama mogła liczyć
                na pomoc ciotek to jeszcze starsze rodzeństwo pomagało zajmować się
                młodszym. Teraz część z nas może pomarzyć tylko o takiej pomocy...
                zwłaszcza jak rodzina daleko a mąż na cały dzień idzie do pracy.
                Ideałem byłoby, żeby kobieta mogła się oddać tylko karmieniu w
                okresie połogu i właśnie to ty narzucasz presję twierdząc, że
                wystarczy odpowiednio wszystko zorganizować i skoro ty możesz to
                każdy może. Może trochę więcej empatii i zrozumienia dla innych
                kobiet? Nie ma co się spinać za bardzo (i tu się z tobą całkowicie
                zgadzam) w kwestii powrotu do formy czy pracy, ale uważam, że nie ma
                co się spinać również w kwestii karmienia piersią. Wrzućmy sobie
                babeczki na luz i dbajmy o nasze zdrowie psychiczne.
      • lesiomama Re: ale w czym problem? 05.03.10, 21:29
        mruwa9 napisała:

        > jak bardzo przeszkadza Ci obecna sytuacja? Bo sama sytuacja nie jest
        > ani niezwykla, ani nietypowa, ot, normalne zachowanie niemowlecia.
        > Sama chcesz dziecko odstawic od piersi czy tylko czujesz, ze tak
        > wypada, bo taka jest presja z zewnatrz?
        Sytuacja sama w sobie nie przeszkadza mi tak bardzo. Presję z zewnątrz mam
        głęboko w d... a karmić chcę tylko piersią i dlatego właśnie mam opory z
        podawaniem smoczka. Oto o co się martwię:
        - że dziecko śpi niespokojnie i że może coś to oznacza jeśli budzi się co 15min
        - że śpi coraz krócej bez podania piersi podczas gdy wydawałoby się że powinno
        być na odwrót albo bez zmian
        Moje niedogodności to sprawa drugorzędna - dzięki za pomysł z poduszkami.

        > Chyba, ze nie zalezy Ci na utrzymaniu karmienia piersia. po prostu
        > przemtysl sobie, zrob bilans strat i korzysci.
        Pisałam już wcześniej że zależy mi na karmieniu piersią.

        > A co do oszukiwania- oszukiwanie jest zawsze oszukiwaniem, a
        > dziecko, choc ma tylko 8 tygodni, az tak glupie nie jest i swietnie
        > wie, czego chce.
        Bardzo cenię Twoje porady (zwłaszcza na forum Karmienie piersią) ale dużo
        przyjemniej się Ciebie czyta jak nie wpadasz w mentorski ton.
        Czasami bywasz zwyczajnie przykra. Rozumiem że Tobie żadne pomyłki wychowawcze
        się nie zdarzyły?
        • mruwa9 Re: ale w czym problem? 06.03.10, 21:00
          Niektore dzieci tak po prostu maja, ze zle spia, taka uroda.
          Poczytaj forum, znajdziesz wiele przykladow, zarowno wsrod dzieci
          karmionych piersia, jak i sztucznie, z pamieci moge podac kilka
          nickow mam, ktore w kolko pisza o problemach z zasypianiem i spaniem
          dzieci, mimo wyprobowania wszystkich mozliwych metod. Po prostu
          niektore dzieci sa odporne na sen i tyle. Moj pierworodny takoz. I
          wlasnie dlatego, z doswiadczenia, a takze wyciagajac wnioski
          chociazby z lektury forum, sugeruje, zeby przestac na sile szukac
          przyczyny chorobowej, walczyc, zastanawiac sie, dlaczego??, bo to i
          tak nie przynosi ani rozwiazania, ani ulgi, za to pochlania sporo
          energii i nerwow, wlasnie bunt, brak akceptacji tego, ze sie ma taki
          oporny egzemplarz. Przyjecie sytuacji takiej, jaka jest, akceptacja,
          paradoksalnie moze przyniesc ulge i zmienia sposob myslenia z
          kierunku: jak to zrobic, zeby ta mala cholera wreszcie sama zasnela?
          na kierunek: jak sprawic, zeby to usypianie bylo DLA MNIE jak
          najmniej uciazliwe? I stad pomysl ze wspolnym spaniem, chusta,
          poduszkami. Ja podkladalam sobie poduszki za plecami (lezac na
          boku), oraz dwie pod glowa, zebym lezala nieco wyzej (miedzy jedna a
          druga poduszka zwykle mialam zgieta w lokciu reke), zeby odciazyc
          miesnie karku. I to, co jeszcze moge poradzic, to jak najczestsze
          angazowanie tatusia do opieki nad dzieckiem, niech nosi w chuscie,
          zabiera na spacer, usypia na swojej klacie i w ten sposob zyskasz
          troche czasu tylko dla siebie, chocby na drzemke czy kapiel, a
          dziecie i tata zyskaja szanse na nawiazanie swietnych relacji, co
          bedzie procentowac w przyszlosci. Poza tym i tak najtrudniejszy
          okres macie za soba, teraz bedzie coraz bardziej z gorki, bo za
          chwile maluch bedzie sie najadal w kilka minut, potem rozszerzysz
          diete i pozostawienie dziecka na kilka godzin pod opieka nie-mamy
          bedzie coraz latwiejsze.Umknelo mi (teraz nie czytalam calego
          watku): przekladasz dziecko do lozeczka, czy zostawiasz po zasnieciu
          tam, gdzie zasnelo? Bo to tez jest sposob: karmisz na lezaco,
          chetnie przykryta z dzieckiem wspolnym kocykiem, gdy maluch zasnie
          przy piersi, wstajesz i zostawiasz dziecko tam, gdzie zasnelo, bez
          ruszania i pod tym samym kocykiem, pachnacym mama.
          • lesiomama Re: ale w czym problem? 06.03.10, 22:49
            Największy bunt wewnętrzny miałam w pierwszych dwóch tygodniach po porodzie,
            chyba głównie za sprawą "wspaniałej" Tracy Hogg. Czuję się osobiście oszukana
            przez tą kobietę.
            No i wyobrażenie sprzed porodu, że właściwie nic się nie zmieni, plan dnia
            będzie wyglądał jak wygląda, tylko będzie w łóżeczku leżało uśmiechnięte,
            gugające dziecko smile śmiać mi się teraz chce z samej siebie...
            po dwóch tygodniach odpuściłam i pomyślałam że jak gościu potrzebuje tyle
            bliskości to będzie ją miał
            no i ma, w nocy śpi z nami w łóżku, a w ciągu dnia na naszych brzuchach, jedyne
            momenty kiedy jest sam, to gdy ide umyc rece po przewinieciu, albo gdy położę go
            do leżaczka jak muszę iść do toalety albo coś zjeść. chustę kupiłam tydzień temu
            - działa.
            tata tez zaangazowany, wiec w weekend mam czas na to zeby przygotowac sobie 5
            obiadow na cały tydzień do odgrzania w mikrofalówce.
            Jak to bywa przy pierwszym dziecku (a moze nie tylko przy pierwszym) że wiele
            rzeczy ktore są normalne, budzą niepokój, a te które powinny niepokoić, wydają
            się normalne - stąd ten wątek.
            Poza tym słyszy się o przypadkach przygniecenia dziecka przy wspólnym spaniu -
            wydaje mi się to niemożliwe, ale wkręca śrubkę w głowę dostatecznie mocno żeby
            się zeschizować.
            Tak czy inaczej na razie odpuszczam. Spróbuję coś zrobić z jego rączkami, żeby
            go nie wybudzały. Na "przerzucenie" go do łóżeczka chyba nie mam ani energii,
            ani ochoty - pomijając wygodę przy karmieniu, myślę że brakowałoby mi jego zapachu.
            Gościu śpi z nami całą noc, nie odkładam go do łóżeczka po tym jak zaśnie. Jedną
            drzemkę w ciągu dnia spędzamy tak samo. Niestety jak się wymknę z nadzieją na
            ciepły posiłek, to po max. 5min się budzi... chyba ma radar jakiś smile
            Dzięki za wszystkie rady
            • mruwa9 Re: ale w czym problem? 07.03.10, 00:29
              z moich doswiadczen moge jeszcze podrzucic pare podpowiedzi: w miare
              mozliwosci wypychaj tate z mlodym na spacery, wtedy naprawde
              bedziesz miala przez chwile dom i czas tylko dla siebie, bez ryzyka,
              ze nagle do drzwi lazienki zaczna sie dobijac panowie z tekstem: on
              sie obudzil i jest glodny...
              Wspolne spanie z dzieckiem jest bezpieczne, o ile nie palicie
              papierosow, nie naduzywacie alkoholu i nie zazywacie lekow nasennych
              i uspokajajacych.
              To, co jeszcze u nas dzialalo, to fotelik samochodowy w funkcji
              lezaczka (nie mialam lezaczka) oraz kojec pomieszczeniu, w ktorym
              spedzalam najwiecej czasu w ciagu dnia. Moglam mlode wpakowac do
              fotelika i zabrac ze soba np. do lazienki, nastawiajac pranie i
              jednoczesnie gadajac jakies glupoty do dziecka, o fascynujacej
              czynnosci segregacji brudnych ciuchow i nalewania lenora do pralki.
              Albo w ten sposob razem, z dzieckiem obieralam ziemniaki. Ale to z
              mlodszymi dziecmi, bo pierworodny ani na minute nie pozwolil sie
              odlozyc, na noc zasypial o 5 nad ranem i spal do 8, na tym konczyl
              sie sen potwora. a byly to czasy, gdy chusty nie byly tak powszechne
              i dostepne, jak obecnie. A szkoda, bo wowczas mialabym z niej chyba
              najwiekszy pozytek. I z calym przekonaniem moge Cie zapewnic, jak by
              nieprawdopodobnie to teraz brzmialo, ze przyjdzie taki moment, ze
              problemem nie bedzie , jak sprawic, zeby mlody zasnal i spal, ale
              jak go dobudzic do szkoly/przedszkola. Uwierz smile
    • katriel Re: częste jedzenie i przerywany sen 05.03.10, 21:18
      Po pierwsze i najważniejsze: wypracować sobie technikę karmienia przez
      sen, przy której leżysz wygodnie i nie boli cię kręgosłup. Wskazówki:
      - używać mnóstwa poduszek;
      - przystawiać dziecko do piersi, a nie pierś do dziecka, tzn. najpierw
      ty się układasz maksymalnie wygodnie, a potem dopiero układasz małego
      tak, żeby mógł dosięgnąć piersi.

      Po drugie: przeczekać. Ani się obejrzysz, a znowu będzie spał po 3 godziny
      (a potem ani się obejrzysz, i znów zacznie się budzić co kwadrans, i tak
      w kółko).
      • lesiomama Re: częste jedzenie i przerywany sen 05.03.10, 22:12
        Dzięki za wskazówki katriel, rzeczywiscie przystawiam pierś do dziecka,
        wyginając się przy tym niemiłosiernie, od dzisiaj zmiana smile

        a z poduszkami to gdzie je podkładać? jakieś sprawdzone patenty?
        • mika_p Re: częste jedzenie i przerywany sen 05.03.10, 23:15
          Nie ma patentów, ma ci być wygodnie. Ja w życiu nie użyłam do karmienia na
          leżąco czegoś innego niż ta poduszka, na ktorej normalnie śpię, plus tradycyjny
          jasiek.
        • ciociacesia poduszki musisz sobie sama rozpracowac 06.03.10, 08:23
          ja mam rogala do karmienia, w szpitalu i przed komputerem uzywalam go do
          ukladania dziecka na nim - a teraz jest moja poduszka pod głowe - bo fajnie sie
          formuje, jest dosc twardy i ma akuratną grubosc
          wazne zeby nie podpierac sie łokciem - chociaz wydaje sie ze to fajna pozycja
          jest wyjatkowo nienaturalna i bardzo szybko meczy
          na poczatek dobrze miec pomoc - bo ja oczywiscie nie opieram sie pokusie i
          najczesciej najpierw przystawiam dziecko a potem kombinujejak by tu zrobic zeby
          mi wygodniej bylo
    • walasia1 Re: częste jedzenie i przerywany sen 05.03.10, 23:54
      Moja prawie 5 miesięcy również miewa lepsze i gorsze noce. Od samego początku,
      po zaśnięciu odkładałam ja do łóżeczka. Początkowo spała do 5-6 rano. Potem
      dołożyła sobie karmienie o 3, a na koniec kolejne, koło 12-1 w nocy.
      Na początku, jak kwękała na pierwsze karmienie, to nie dała się już odłożyć do
      łóżeczka. Teraz często ją odkładam po karmieniu i zasypia nawet jak otworzy
      oczka (pod warunkiem, że ja nie zasnę). Ale od czasu do czasu zdarzają się takie
      noce, że śpi z cycusiem w buzi a ja razem z nią. Czasem już od 3 w nocy ma
      pobudki co pól godziny (kręci się i szuka piersi) a o 7 oczy jak 5 złoty i
      koniec spania.
      W dzień tez nie pośpi tongue_out Dziś zafundowała mi 2 h z piersią w buzi to i ja chwile
      się przespałam big_grin
      Akurat moja córa potrafi się karmić leżąc na pleckach z buzią zwrócona w stronę
      cycusia. Oczywiście ja uparcie odwracam ja brzuszkiem do mojego brzucha, ale ona
      robi i tak po swojemu.
      Też miałam takie noce, ze drętwiały mi nogi i bolała kręgosłup, ale nie wiem
      albo znalazłam lepsza pozycje, albo przestałam w nocy spać przytulona do niej i
      więcej przekładam się na plecy.
      Generalnie wydaje mi się, że to nie kwestia przyzwyczajenia dziecka do czegoś,
      tylko tego jakie jest i czego w danym momencie potrzebuje. Moja w pierwszą noc
      po porodzie zastrajkowała na łóżeczko szpitalne i spała na moim brzuchy
      przytulona do piersi. Próba odłożenia kończyła się płaczem. Więc jak można mówić
      o przyzwyczajeniu .. od początku tak miała.
      • alicja_wk Re: częste jedzenie i przerywany sen 06.03.10, 12:06
        > Generalnie wydaje mi się, że to nie kwestia przyzwyczajenia
        dziecka do czegoś,
        > tylko tego jakie jest i czego w danym momencie potrzebuje.

        Zgadzam się z tym całkowicie. Mój mały od samego początku spał w
        łózeczku. Brałam tylko do karmienia i po 10 min odkładałam,
        niezależnie od tego ile razy się budził, Był czas, że po skonczeniu
        1,5 m-ca potrafił przespac 6-8 godz., a teraz, mając 4 m-ce od ok 2
        tyg. budzi się co 2 godz. A przez kilka nocy nie pozwolił się nawet
        odłożyć po karmieniu do łózeczka, bo od razu było stękanie i płacz,
        więc czasem tak tkwiłam z nim przy piersi przez godzine (na
        siedząco, bo na leżąco nie potrafię go przystawic), a na drugą
        godzinę spania odkładałam do łozeczka i tak przez kilka nocy. Teraz
        tez się budzi co 2 godz na karmienie, ale "po" pozwala się połozyc
        do swojego łozeczka i spi tam do nastepnego karmienia.
    • niebieskastar Re: częste jedzenie i przerywany sen 10.03.10, 13:36
      A ja myslalam ze jestem z takim problemem sama. Moja mama tez ma
      niecale 8 tyg. i dokladnie mam z nia to samo. Tylko ze w nocy daje
      mi troche dluzszy odpoczynek i podczas spaceru. Ale od rana jak
      wstanie o 6 rano to mam z nia meke. Ciagle by tylko jadla nawet po
      godzinie czasu, pozniej zasnie na 20 -30 minut i tak w kolko do 20
      czasem do 21 godziny. Pozniej wstaje o 23 kapie ja , podaje piers i
      spi do 2 -3 godziny. Smoczek tez nie daje rady , poza tym nawet nie
      umie go sama trzymac musze jej go trzymac. Nie chce podawc mleka w
      butli. Ale czasem mnie ta sytuacja wykancza. Mam nadzieje ze to za
      jakis czas sie unormuje. Choc wszyscy mowia ze do 6 miesiaca nie ma
      szanssad
      • lesiomama Re: częste jedzenie i przerywany sen 11.03.10, 09:19
        Nie łam się z butlą, a smoka też odpuść jak nie chce.
        I polecam zakup chusty, zaczęłam aktywnie używać i motam się do 5 razy dziennie.
        Najdłuższe drzemki zalicza mi na klacie (teraz też siedzi w chuście jak to
        piszę). Muszę tylko zakupić jakąś ultracienką bo dość ciepło w domu mam i pocę
        się jak szczurek, a on razem ze mną.

        A czym jest 6mcy wobec wieczności... smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka