"Twoje dziecko jest bardzo niegrzeczne" słyszałam to już wiele razy. Synek ma
11,5 miesiąca. Ową opinię na jego temat słyszałam od znajomych, od rodziny,
gości którzy nas odwiedzili. Sama już nie wiem czy rzeczywiście jest tak
bardzo niegrzeczny, czy raczej bardzo energiczny, strasznie ciekawski i
wszędzie go pełno. Fakt, czasem mam już dość. Bo od kiedy zaczął raczkować, a
teraz już chodzić samodzielnie bywa nie do zniesienia.
Nie płacze, a raczej wydziera się strasznie, płacze na zawołanie bo np nie
może dostać czegoś ze stół czy z szafki, bo wchodzi pod fotel a ja go
wyciągam. Płacz momentalnie przechodzi po sekundzie. Wszystkim rzuca,
szczypie, gryzie, szarpie za włosy, pluje jedzeniem, wstaje w foteliku do
karmienia, rzuca łyżką, zmiana pieluchy to katastrofa, wstaje wstaje i wstaje,
drze się przy tym strasznie. Szarpie firanki, wtyka paluchy we wszystko, włazi
na stół, wspina się na łóżko, dziś z niego spadł

potrafi chwycić się
parapetu i na nim wisieć. Pozbyłam się już wszystkich kwiatków. Na spacerze
usiedzi z 20 minut, potem kolejne 20 z flipsami w ręce, potem wstaje w wózku,
drze się strasznie. Gdy go wyjmę pochodzi chwilę i od nowa płacz, krzyki,
kopanie, kładzie się na ziemi. Jest cala masa zachowań które mogłabym
przytoczyć... Jedyne co lubi to kąpiel i gonitwa dookoła stołu
Staram się nie narzekać, jestem przyzwyczajona do jego zachowań, ale czy
rzeczywiście jest tak strasznie niegrzeczny? Czy jest wręcz normalnym, żywym
dzieckiem? Rzeczywiście widuję dzieciaczki które grzeczniutko siedzą w
wózkach, nie wiem jak jest w domu.
Jakie są Wasze dzieci? Czy rzeczywiście mój syn odbiega jakoś od normy? Póki
co niewiele mogę poradzić na jego zachowanie, bo słowa "nie" ile razy bym nie
powiedziała to i tak jeszcze nie rozumie.
A tak na marginesie niegrzeczny czy nie i tak jest przekochany i słodki