Wczoraj nasz mir domowy został zakłócony przez ogromnej wielkości trzmiela (czyli mówiąc potocznie bąka), którego wraz z praniem wnieśliśmy wieczorem do domu. Pogoń zakończyła się dla niego niezbyt szczęśliwie ale muszę przyznać, że mąż się musiał trochę namęczyć żeby go najpierw z tego prania wyłuskać (wtedy jeszcze myśleliśmy, że to mucha więc jak wyleciał to przeżyliśmy szok

) i potem dorwać.
Od razu stanęła mi przed oczami wizja mniej szczęśliwa dla nas czyli że niezauważony owad wlatuje do mieszkania i nas pożera żywcem

Ale tak bardziej serio - moje dziecko ma dość silne objawy alergiczne więc mogę podejrzewać, że z alergią na jad owadów też nie będzie kolorowo.
Jak już zdążyłam poczytać - dla maleństwa bolesne mogą być ukąszenia nie tylko pszczół czy os ale również meszek, które czasami są wszechobecne...
Jak się zabezpieczać? Moskitiery w okna wstawiamy lada dzień. Korzystacie latem z moskitier do wózków cały czas czy tylko jak zostawiacie wózek na świeżym powietrzu (np. na balkonie gdy dziecko śpi)? Macie już jakieś doświadczenia w temacie ukąszeń przez owady?
Czy ktoś jeszcze tak bardzo nie cierpi owadów jak ja?