problem ze spacerami

26.01.11, 15:12
Powiedzcie jak sobie radzicie z wybraniem się z dzieckiem na spacer. Ja mam z tym problem, w wyniku czego moja córeczka nie jest werandowana ani 'spacerowana', a ja mam ogromne wyrzuty sumienia.

Moja córka ma 7 tygodnie. Lekarka nakazała wychodzenie na spacer jak temp. jest powyżej 0 a jak jest poniżej - werandowanie.
Ja jednak nie mogę dać sobie rady ani z jednym ani z drugi. Nna przykład dzisiaj - przespałam w nocy w sumie może 3h, bo ciągle a to karmienie (karmię piersią), a to odbijanie a to płacz i znów karmienie itp. Od 7 córka rozpoczęła już dzień, czyli 1h zajmuje nam przewijanie, karmienie, odbijanie i usypianie a potem córka śpi 40 min i zabawa od początku. Ok 12 stwierdziłam, ze jednak dzis pojdziemy na spacer bo akurat pięknie slonce świeciło, ale jak staralam sie ja ubrac w kombinezon i czapeczkę to byl ryk, wiec potem uspokajanie, potem zrobila kupke wiec przewijanie, potem juz zglodniala wiec karmienie i tak do teraz z jedna 20 min przerwa na spanie. Jak teraz uda mi sie córkę znów uśpić to juz nie mam siły juz na spacer i marzę, aby cos zjeść i choć chwilę poleżeć w spokoju. Z werandowaniem jest podobnie, w czasie aktywności nie sposób ją ubrać w kombinezon a jak już zaśnie i wtedy próbuję ją ubrać to się wybudza i płacze, więc historia się powtarza.
Kiedyś spróbowałam ją płaczącą wziąć na spacer w nadziei, że świeże powietrze ją uśpi, ale skończyło się tym, że wróciłyśmy po 5 min taki był ryk. Dodam, że dzieckiem zajmuję się sama, babcie daleko a mąż pracuje do wieczora.
Jak Wy sobie radzicie z wyjściem z maluchem na spacer? Mam ogromne wyrzuty sumienia, że jej nie wietrzę crying
    • ponponka1 Re: problem ze spacerami 26.01.11, 15:30
      Moja zawsze byla niezadowolona podczas przebierania/ubierania.....ma 23 miesiace i nadal jest jest z tym zabawa. Zatem nie zwazalam na jej niezadowolenie, pakowalam ja, jak byla jak Twoja, w puchowy spiworek i do gondoli.....potem ciagly ruch (nie umiala dlugo spac w stojacym wozku - jakis czujnik ruchu czy co? wink ) Na poczatku oczywiscie wrzask ale po kilku krokach coraz spokojniej smile Ten typ tak ma.....

      My dorosli tez, jeden zasypia w mgnieniu oka, inny przewraca sie z boku na bok..... Ja np. musze miec ciemno by zasnac (dzwieki mi nie przeszkadzaja - oprocz kapania wody)
    • afro.ninja Re: problem ze spacerami 26.01.11, 15:31
      malen_a napisała:

      > Mam ogromne wyrzuty sumi
      > enia, że jej nie wietrzę crying

      Ja nie mialam i dalej nie mam, wrzuc na luz.
      • naana26 Re: problem ze spacerami 26.01.11, 15:37
        no właśnie, co sie tak upierasz przy tych spacerach smile daj jej spokój jak nie chce. będzie starsza, trochę lepiej zorganizujesz dzień i te wszystkie czynności to bedziecie wychodzić.
    • ania87-2 Re: problem ze spacerami 26.01.11, 16:32
      Wiesz jak ja werandowałam dziecko? Ubierałam jej tylko czapeczkę, przykrywałam kocem i wszystko. Żadnych kombinezonów jej nie ubierałam.
      I na początku miałam tak samo jak Ty- ale ja specjalnie nie przejmowałam się lamentem młodej, w ten sposób nigdy nie wyjdziesz. Ubierałam ją nawet jak nie chciała, wkładałam w gondolę i może mijało 5 minut może nie i Basia mi spała. Zobaczysz w wózku dzieci szybko zasypiają. Jak podajesz smoczek to może spróbuj ze smoczkiem. Moja ma niecałe 5 miesięcy i znów się zaczyna protest przy ubieraniu, więc podczas ubierania nakręcam pozytywkę, która potem kładę koło małej. Słucha, protest mniejszysmile
    • e.w.u.n.i.a Re: problem ze spacerami 26.01.11, 16:43
      Nie przejmuj się za bardzo, znam doskonale te numery, tylko nasz synek urodził się w lipcu,więc nie było problemu z ubieraniem z kombinezon. Teraz się strasznie wkurza przy ubieraniu, smarowaniu kremem,ale robię do niego miny,śpiewam bzdurne piosenki i jakoś idzie. A na spacerze usypia. Ale na początku to była masakra. Większość spacerów kończyła się tym,że nosiliśmy go na rękach. Podobnie jak Ty jestem cały dzień sama,bo mąż wraca późno,ale latem wychodziliśmy na spacery po jego pracy. Jak zagoiły mi się szwy,zaczęłam wychodzić z nim sama. Miałam wrażenie,że to się nigdy nie skończy-jak położyłam go do wózka śpiącego i jakimś cudem się nie obudził,to spacer był w porządku.Ale jak się obudził,był ryk,nieważne,czy wózek stał,czy jechał.Nienawidził leżeć w wózku i koniec.To samo było z kąpielą. Wrzask za każdym razem. A potem polubił jedno i drugie i jest supersmile CIERPLIWOŚCI! Wyjdź z Małą z pokoju,dobrze go wywietrz,to przyjamniej będziesz miała poczucie,że oddycha świeżym powietrzem. I się nie przejmuj!!!
    • seductivebarry1981 Re: problem ze spacerami 26.01.11, 17:45
      no właśnie -jak to jest z tą temperaturą? ja wychodziłam na spacer nawet jak było -10, ale gondolka zasłonięta była pieluchą. ale słyszałam, że można tylko do -5 wychodzić, jak to w końcu jest i dlaczego?
      • truscaveczka Re: problem ze spacerami 26.01.11, 17:50
        Wychodzę do -10 i niczym nie zasłaniam gondoli, po co? Ew. biorę do chusty, wtedy ma ciepło jak w puchu wink
        • ania87-2 Re: problem ze spacerami 26.01.11, 18:11
          Ja nie wychodzę tylko jak jest bardzo duży wiatr lub mocne opady, lub jedno i drugiewink A tak to staram się wychodzić codziennie, nawet przy mrozach.
      • memphis90 Re: problem ze spacerami 26.01.11, 19:57
        Wychodziłam do -12, młody miał wtedy 3 m-ce. Nigdy nie zakrywam niczym twarzy. Przy starszej podobnie. Oba egzemplarze zdrowe i radosne.
    • posh_emka Re: problem ze spacerami 26.01.11, 18:07
      Najpierw wyszykuj siebie- tak żebyś tylko buty i kurtkę musiała założyć. Potem wyszykuj dziecko tak żeby tylko okrycie wierzchnie zostało do założenia, potem daj cyca i załóż ten kombinezon i na dwór- nawet jak płacze.
      No i daj jej trochę więcej czasu na uspokojenie się na dworze- czasami 5 minut to za mało.
      • annie_laurie_starr Re: problem ze spacerami 26.01.11, 19:21
        Po pierwsze - nie miej wyrzutow sumienia jak nie pojdziecie na spacer. Jednak te spacery, chociaz nie musza byc codzienne sa przydatne. Uberz dziecko nawet jak sie drze. Wytrzymaj, nie uspokajaj. Ubieramy sie i finito. Moja tez z poczatku darla sie przy ubieraniu, ale jak tylko znalazla sie w wozku juz byla szczesliwa. Obecnie jest szczesliwa takze przy ubieraniu sie. Bedzie dobrze!
      • monnap Re: problem ze spacerami 27.01.11, 22:15
        DAj sobie spokojjak ci sie nie chce. Jak mialam jedno dziecko, ciagle gdzies z nim lazilam, nawet zima, przy trojce srednio mi sie chce, wychodzimy czasem na spacer gdy nie ma zbyt wiele sniegu lub do ogrodu ze starszym lepic balwany. Jesli chodzi o nabieranie odpornosci poprzez wychodzenie na zewnatrz codziennie jest to niezle przeklamanie. Przede wszystkimtrudno jest mowic o swiezym powietrzu wbwiekszosci miast polskich, moj syn ciagle chorowal jak sie szwedalismy. W tym roku tyle nie wychodze i pilnuje aby nikt mi do wozka dzioba nie wsadzal, dzieci sa na razie zdrowe. Jesli juz sie tak upierasz na codzienne wycieczki to kup spiworek do wozka i nie bedziesz musiala dziecka ubierac badzo grubo.
    • memphis90 Re: problem ze spacerami 26.01.11, 19:55
      Jak moje były takie małe, to tankowałam pod korek, przewijałam, pakowałam w bety (tzn. pajac, bluza- jak jest wyjątkowo zimno, potem ja zakładam buty, kombinezon na dzieciaka- rozpięty, ja kurtkę i resztę, dziecko do wózka, zapinanie/czapke/rekawiczki ubieramy na klatce schodowej lub w windzie, żeby się nie zapocił) i jazda na spacer. Rykiem przy ubieraniu się nie przejmuję. Nie usypiam w domu- zasypiają na spacerze albo i nie. W czasie spaceru nie nasłuchuję odgłosów z pieluchy- jak coś zrobi, to trudno, przewijanko dopiero po powrocie. Jakoś szło, choć młody domagał się karmienia co 2 h na początku.
      • dorota_ja Re: problem ze spacerami 26.01.11, 20:20
        ja robie jak memphis90

        do tego wszystkiego mam po ciąży problem z biodrem i moja córa zimą musi cierpliwe zaczekać aż założę buty uncertain ale się nauczyła.
        na początku był meksyk wracałam kilkanaście razy z nią do domu - ryczałyśmy obie. potem miałam teorię że moje dziecko ma alergię na swój wózek wink

        potem wyczaiłam : sucha pielucha, zatankowanie na max ( jeśli z jakiegoś powodu nie zje "swojej" porcji - robię coś innego, a spacer planuję po następnym tankowaniu wink)

        wózek przyzwyczajałam ją do drzemek dziennych w wózku w domu. też było ciężko, ale chyba polubiła smile

        smoczek zawsze mam w pogotowiu.

        jest ok, co nie znaczy że raz na 2 tyg młodej coś się odwidzi za drzwiami i nie wracamy big_grin nie mam w zwyczaju chodzić z nią na siłę licząc że się wypłacze i przestanie. jak coś nie halo to jest od początku - na szczęście.

        probuj z werandowaniem, to jest SUPER smile szybki temat, dziecko na powietrzu a TY ugotwoać mozesz lub odspanąć wink


    • swingwasp Re: problem ze spacerami 26.01.11, 20:31
      Mamy opracowaną metodę - najpierw ubieram się ja, przygotowuję wszystko co mam zabrać i zabieram się za młodego, zmiana pieluchy, karmienie, w zależności od pogody na to co ma ubieram lub nie dodatkowego pajaca i... tu zaczyna się mega pośpiech i robienie głupich min wink zakładam buty, kurtkę, młodego kładę sobie na dywanie w pokoju i ubieram czapkę i kombinezon - mam taki trochę za duży więc wystarczy w niego dziecko wsadzić i zapiąć, przy tym na wymiar był ryk taki, że szkoda gadać. Poza tym leży w wózku więc nie widać, że ubranko mu trochę wisi. Zanim na dobre się rozpłacze wychodzimy z mieszkania a na klatce mu się podoba więc automatycznie przestaje płakać. Na dole wkładam do wózka i idziemy. Jak płakał jak był malutki to trwało to tylko chwilkę, czasem jak nie mógł się uspokoić to brałam go na chwilę na ręce i odkładałam jak się uspokoił, potem zasypiał. Karmiłam co 2 godziny więc spacer max 1,5h, jak się zapomniałam z czasem to wracaliśmy jak syrena alarmowa. Powodzenia i nie miej wyrzutów sumienia - był czas, że nie wychodziłam z dzieckiem bo nie mogłam sobie dać rady z wózkiem, ze znoszeniem go i dziecka z 4 piętra. Na wszystko jest metoda, swoją też znajdziesz.
    • ania2028 Re: problem ze spacerami 26.01.11, 20:41
      Jeszcze niedawno mialam takie same rozterki w temacie spacerow. Moje dziecko urodzlo sie na poczatku pazdziernika, ale wyszlo ze szpitala dopiero pod koniec miesiaca. Tak wiec na spacery moglam chodzic dopiero od listopada. Na poczatku wyszykowanie sie to byl istny koszmar - przewaznie udawalo mi sie wyszykowac nie wczesniej niz na 16a (nie wspomne juz, ze szlam nie umyta i nie uczesana, zmienialam tylko pizame na dres, no i na dokladke bylam na czczo, bo nie bylo mowy o tym, zebym zdazyła cos zjesc). Tym trudniej mi bylo sie wyrobic, bo karmilam piersia, potem dokarmialam butla a potem jeszcze odciagalam sie laktatorem. W miedzyczasie dziecko albo sie darlo, wiec trzeba bylo ja uspokoic, albo miala mokro, albo zrobila kupke, albo zrzygala sie, itd. Wiec tylko z zazdroscia obserwowalam przez okno jak inne SUPER ZORGANIZOWANE matki juz od rana pchaja swoje wozki z poczuciem dobrze spelnionego obowiazku. Dobilo mnie przeczytanie na forum watku o spacerach, gdzie niektore mamy pisaly, ze wychodza nawet 2x dziennie na spacer. A ja nie bylam w stanie sie wyrobic nawet raz dzienniesad Akurat sezon grzewczy sie zaczal, w mieszkaniu sucho, a moje dziecko nie bylo na spacerze nawet po kilka dni...Wyrzuty sumienia ogromne - doszlo juz nawet do tego, ze oklamywalam wlasna matke, ktora jak dzwonilam do niej, na pytanie "bylas dzis na spacerze?", slyszala moja odpowiedz "alez tak". Sytuacja zmienila sie na lepsze w momencie kiedy ostatecznie zdecydowalam sie na jeden rodzaj karmienia (karmienie tylko i wylacznie sztuczne). Zaczelam miec wiecej czasu w przerwach pomiedzy karmieniami, wiec i na spacery znalazl sie czas. Na poczatku bylo werandowanie - przykrywalam mala kocami, nakladalm czapeczke i otwieralam szeroko wszystkie okna. Potem zaczelam wystawiac wozek z nia na taras. Az w koncu zaczelysmy wychodzic - najpierw na 15 min, potem 30 i tak az do godziny albo dluzej. Nie spodziewalam sie, ze spacery beda sprawiac rowniez mi wielka radosc. Czesto jest tak, ze dalej sie nie wyrabiam i ide nie umyta, albo glodna (albo jedno i drugie smile). Sa tez i takie dni, ze nie wychodzimy, bo dalej sie nie moge wyrobic - ale zdarzaja sie coraz rzadziej. Teraz walcze o to, zeby wychodzic na spacer jak najwczesniej (jak sie nie uda, to trudno - wychodze nawet i o 17ej, jak jest juz ciemno). Pocieszam sie, ze bedzie coraz lepiej, bo dni coraz dluzsze, to i dluzej widno bedzie. Nie martw sie i wyluzuj. Wszystko jest kwestia wprawy, ktorej z czasem nabierzesz. Jak nie dasz rady wyjsc, to otworz okna (nawet na kilka minut) i wywietrz meszkanie - najlepiej z dzieckiem. Jak sie uda wyjsc - wyjdz. Jak nie - trudno. nic sie zlego dziecku nie stanie. Do wiosny blizej niz dalej, wiec glowa do gorysmile
    • atrapcia Re: problem ze spacerami 26.01.11, 20:42
      Nam wyjście z domu zajmowało nawet i 4 godziny... Średnio 2h smile No i też karmiłam (a raczej nadal karmię) i też byłam wykończona nockami, ale starałam się spać wtedy kiedy ona śpi, nawet w dzień i miałam jakieś tam siły na spacery smile
    • dagmara-k Re: problem ze spacerami 26.01.11, 20:44
      ja to przezywalam w lipcu wiec na szczescie byly upaly - mialam wymowke czemu nie daje rady z tymi "uroczymi" spacerkami. ty masz mrozywink
      moja corka konczy zaraz 10m i nadal drze sie jak opetana podczas ubierania, ale ja to pomijam, ubieram, wynosze na dol do wozka - tez ryk, a jak tylko zjade z podjazdu wlaczam filmik w komorce i ona przy nim w wiekszosci przypadkow zasypia. jak nie przy tym, to przy zabawce z odglosami zwierzat. nie wiem czemu spokojne piosenki jej nie usypiaja, a ryk krowy i rzenie konia owszem. glupio wygladam na tych spaceracvh pierwsze pare minut, ale co tam, grunt ze potem mala spi ponad godzine. a w domu raczy 15 minutwink
      po drodze byly rizne patenty na nia. i obawiam sie ze niektore dzieci po prostu wymagaja zeby mkczynil cyrk. i juz. cos na na znajdzieszsmile
      a na razie jestes ledwo po pologu, wiec odpusc sobie, wietrz mieszkanie, dawaj witD jesli karmisz piersia i pojdziesz na spacer jak sie zrobi latwiej.
      • mali_nowo Re: problem ze spacerami 26.01.11, 21:28
        Spokojnie, twoje dziecię ma dopiero 7-tygodni więc jeszcze wszystko przed Tobą... ja też jak córka była taka malutka nie wychodziłam codziennie a bo to pogoda nie taka a to nie mogłam się wyrobić a to byłam mega zmęczona i oczywiście też miałam wyrzuty sumienia z tego powodu zwłaszcza jak otwierałam rano oczy a przez wielkie okno balkonowe które mam naprzeciwko łóżka widziałam mamy pchające przez wielkie zaspy wózki.
        A teraz już jakoś wyluzowałam - jasne staram się wychodzić jak często się da bo to i dla mnie teraz już jakaś rozrywka ale jak mi się nie chce to nie idę i tyle!

        A w kwestii ubierania to oczywiście ryk jest nie przeciętny i napewno cały blok słyszy że wychodzimy na spacer ale sąsiadka ma o miesiąc starszego syna i jest podobnie.
        Zanim wyjdziemy jestem cała mokra ale idzie się przyzwyczaić.
        Pocieszam się że nie długo wiosna i już nie będzie trzeba się ubierać na cebule!
    • ona123 Re: problem ze spacerami 26.01.11, 23:35
      a moze problem tkwi np. w zle dobranej czapeczce...ja naszej małej kupilam przepiekna, czapeczke zimową zrobioną z wełenki akrylowej i tez mi sie darła przy ubieraniu wniebogłosy, a na spacerze chciala sie wsciec bo ją czoło "gryzło" a ja się zastanawialam o co jej chodzi....zmienilam czapeczke na polarkową..przestałam ja ubierac zbyt grubo..i spacery stały sie przyjemnoscia... powodzenia
    • joanna29 Re: problem ze spacerami 27.01.11, 08:53
      Wyrzuty sumienia sobie daruj, postepuj jak Ci podpowiada serce i rozum, a nie otoczenie. Syn ma 4 tyg. i u mnie wyglada to tak , że jak zje i mu sie odbije to najpierw ja się ubieram razem z butami, kertka i czapka a dopiero młodemu ubieram spodnie, polar, czapka i kombinezon (w tempie 5 min) i wychodzimy. Syn nie zdarzy sie spocic i placz tez jest krotki. W wózku śpi znacznie dlużej niż w domu. Zaliczamy godzinny spacerek i powrot. Ostatnio nawet 2 razy dzinnie: 7:30 ja zaprowadzam starszego do przedszkola i o 15 jak go odbieram. Na pogode nie patrze, przykrywam średniej grubosci kocem.
    • motylek_82 Re: problem ze spacerami 27.01.11, 09:37
      Jak czytam te wszystkie wypowiedzi to jakbym czytala o nas. U mnie bylo to samo istny horror z wychodzeniem a o ubieraniu sie nie wspomne. Ale z czasem moja corka zakumała ze jak sie ubiera to zaraz bedzie na powietrzu w wozku i smaczenie pospi 1,5 godzinki. Przy ubieraniu sie wydaje dzwieki typu "jak robi krowka - krowka robi mumumu, jak robi kotek- kotek robi miaumiau" itp patrzy na mnie jak w obrazek i zapomina ze zakladam jej czapke rekawiczki czego NIENAWIDZI. To sie sprawdza tez przy przewijaniu bo moje dziecie ma 5,5 miesiaca i przewinac ja teraz to masakra nie placze ale tak sie kreci, wierci, przekerca na boki ze szok jakby miala ADHD.
      Dodam ze jak ja ubieram ja juz stoje w kurtce, szaliku takze potem tylko buty i czapke i w nogi. Wychodzilam i wychodze z nia codziennie do -10 tylko wtedy nie ide na 1,5 godziny a na 40-50 minut. Nie tylko dla niej spacery dobrze robia ale i dla mnie przewietrze sie, dotlenie. Jezeli pada deszcz albo silnie wieje to wystawiam ja na balon ona zasypia a ja mam czas zeby cos robic w domu tylko biegam do niej co 10 minut patrzec czy spi.
      Spokojnie jeszcze troche i corcia sie uspokoi ma dopiero 7 tygodni ale za chwile zabawisz ja czyms wierszykiem, zabawka itd. Sprobuj tego patentu z muczeniem i miauczeniem moze pomoze.
      A jezeli juz nie masz naprawde jak wyjsc to moze ubierz ja i siebie i wyjdz na balkon trzymajac ja na rekach moze bedzie spokoniejsza wiadomo nie postoisz tak dlugo ale zawsze to łyknie troche powietrza a kolysana moze zasnie.
      • hania_31 Re: problem ze spacerami 27.01.11, 11:08
        Hehe. Widze, ze patent z balkonem dziala nie tylko u nas smile zbawienne jak faktycznie chce sie cos zrobic w domu albo poprostu ma sie lenia i nie chce sie isc na spacer. U nas tez jest ryk przy ubeiraniu kombinezonu i czapki, ale zdarza sie ze wychodzimy bez awantur. Zwykle wiekszy krzyk jest wtedy jak Mlody juz jest zmeczony mocno i chce jaknajpredzej zasnac. Wtedy wystarczy ze wloze go tylko do gondoli, nie wyjade jeszcze na zewnatrz a on juz spi smile My spacerujemy ok 2h a jak bylo cieplutko to nawet 3, bo to jedyny sposob zeby synus dluzej pospal w ciagu dnia, bo w domu to 30 min i koniec. Poza tym to z dnia nadzien napewno bedzie cieplej, ladniej i wychodzenie stanie sie prostsze smile)
    • pronovia Hę??? 27.01.11, 09:48
      Na litość boską co to za forum jest? Jak kobieta nieśmiało przyzna się, że dała dziecku raz mleko modyfikowane, to zaraz na nią najeżdża komando laktatorek i miesza z błotem a tu 7-tygodniowe dziecko nie było ani razu na spacerze i luzik, spoko, ja też tak mam... !!!
      Dziewczyno, nie tylko Twoje dziecko płacze przy ubieraniu i wsadzone do wózka, nakarm, odbij i wsadź do wózka, a jak płacze, to wytrzymaj 15 minut, a nie 5! Ewentualnie wyjmij z wózka na chwilę i pobujaj chwilę na rękach i kontynuuj spacer. I pamiętaj, że spacer to dla dobra Małej. Ja wiem, że płacz dziecka wykańcza (moja też ryczy przy ubieraniu, wcześniej ryczała też przy KAŻDYM przewijaniu i KAŻDEJ kąpieli, a mimo to przewijałam ją i kąpałam), może mama, albo teściowa może cię raz na jakiś czas wyręczyć w spacerze, no a w weekendy mąż?
      • motylek_82 Re: Hę??? 27.01.11, 10:15
        pronovia napisała:

        > Na litość boską co to za forum jest? Jak kobieta nieśmiało przyzna się, że dała
        > dziecku raz mleko modyfikowane, to zaraz na nią najeżdża komando laktatorek i
        > miesza z błotem a tu 7-tygodniowe dziecko nie było ani razu na spacerze i luzik
        > , spoko, ja też tak mam... !!!
        > Dziewczyno, nie tylko Twoje dziecko płacze przy ubieraniu i wsadzone do wózka,
        > nakarm, odbij i wsadź do wózka, a jak płacze, to wytrzymaj 15 minut, a nie 5! E
        > wentualnie wyjmij z wózka na chwilę i pobujaj chwilę na rękach i kontynuuj spac
        > er. I pamiętaj, że spacer to dla dobra Małej. Ja wiem, że płacz dziecka wykańcz
        > a (moja też ryczy przy ubieraniu, wcześniej ryczała też przy KAŻDYM przewijaniu
        > i KAŻDEJ kąpieli, a mimo to przewijałam ją i kąpałam), może mama, albo teściow
        > a może cię raz na jakiś czas wyręczyć w spacerze, no a w weekendy mąż?


        A ten Twoj wstęp to apropos czego? co do spacerow ma podawanie mm?
      • afro.ninja Re: Hę??? 27.01.11, 11:50
        pronovia napisała:

        > Na litość boską co to za forum jest? Jak kobieta nieśmiało przyzna się, że dała
        > dziecku raz mleko modyfikowane, to zaraz na nią najeżdża komando laktatorek i
        > miesza z błotem a tu 7-tygodniowe dziecko nie było ani razu na spacerze i luzik
        > , spoko, ja też tak mam... !!!

        Rozumiem, ze Ty reprezentujesz komando spacerowiczek??
        • pronovia Re: Hę??? 27.01.11, 15:14
          Chodziło mi o podawanie mm na przykład jako sposób na przesypianie nocy przez dziecko, czyli tzw. chodzenie na łatwiznę w opinii wielu szkodliwe dla zdrowia, tak jak chodzeniem na łatwiznę (również szkodliwym, moim zdaniem) jest niewychodzenie z dzieckiem na spacer przez 7 tygodni. Taka analogia...
          Reprezentuję jednoosobowe komando matek, które wierzą, że nie wszystko co dobre dla dziecka sprawia mu przyjemność, ale nie oznacza to, że trzeba z tego rezygnować (np. szczepienia, lekarstwa i takie tam) wink A właśnie, czy autorka wątku zamierza pójść na wizytę kontrolną do pediatry i na szczepienia? Wtedy dopiero będzie ryk...
          • motylek_82 Re: Hę??? 27.01.11, 15:33
            a to juz Cie zrozumialam. Ja tam jestem za mm - sama karmie mieszkanie i nie uwazam zeby mojemu dziecku czegos brakowalo, a wracam do pracy i cycka nie odczepie. A zauwazylam ze na tym forum panuje swoiste karcenie matek ktore podaja dziecku mm jakby to byla trucizna.
            Poza tym nie jestem zwolennikiem tego zeby dwulatek wisial non stop przy cycku.
            Jestem za zimnym wychowaniem w sensie ubierania, nie przegrzewam jej i pewnie robie kilka innych rzeczy ktore bylyby nie do przyjecia na tym forum.
    • bluemka78 Re: problem ze spacerami 27.01.11, 12:10
      > Mam ogromne wyrzuty sumienia, że jej nie wietrzę crying

      To nie miej wyrzutow tylko ja powietrz troche, wystarczy czapka na glowe, dziecko do lozeczka badz lozka duzego przykryte koldra po szyje i otwierasz okno.
      Jak bedziesz miec troche wiecej czasu to mozesz przeniesc do wozka, poprzykrywac, zalozyc czapke i na balkon z wozkiem. Nie przejmuj sie jak poplacze, jak bedziesz widziec, ze mimo bujania wozkiem nie uspokaja sie po 5 min. to wyciag i sprobuj do lozeczka.
      Moja jedna na poczatku miala "alergie" na wozek i czapki, chodzila wiec na spacery bez czapki, do poznej jesieni, pozniej udalo sie kapturek zakladac, w koncu w zimie nie bylo wyscia i czapa sie przyjela. U mnie bywalo i tak, ze caly spacer jedna smacznie spala, a druga wrzeszczala przez wiekszosc spaceru wink Po jakims czasie jej przeszlo. A jak bylam niewyspana, zmeczona to wystawialam na balkon same gondolki, albo wozek, zeby bujac i juz.
    • motylek_82 tak sie zastanawiam... 27.01.11, 13:37
      Wiele z was pisze ze mimo krzyku placzu i histerii wsadzacie dziecko do wozka i jazda ale przeciez takie placzace dziecko jest zgrzane, moze sie spocic to jak wychodzicie z nim. Mokre dziecko + zimne powietrze to przeziebienie. Ja zawsze staralam sie jednak uspokoic zeby sie wlasnie nie spocila.
      • dagmara-k Re: tak sie zastanawiam... 27.01.11, 20:16
        dla wyjasnienia - robie tak, zeby moje dziecko dluzej niz 3 minuty nie plakalo, wiec sie nie zdarzy zgrzac. poza tym ubieram kombinezon tylko na body i rajstopy, chyba ze jest -10, to dokladam kamizelke i skarpetki. nie wiem jak ktos jest w stanie wytrzymac 15 minut placzu/ryku jesli choc przez sekunde wyobrazi sobie co czuje to male stworzenie ludzkie. podkreslam ludzkie
    • belle_amie Re: problem ze spacerami 27.01.11, 13:58
      u mnie sytuacja wygląda tak, że chłopcy mają ponad rok a ja wychodzę na spacer raz na chiński rok..na początku rzadko wychodziłam bo jak byli mali to ciągle płakali, nie tylko przy ubieraniu ale czasami przez cały spacer..w wieku 3 msc złapali zapalenie gardła i krtani..prawdopodobnie od tych krzyków na zimnym powietrzu - dostali antybiotyk, potem przyszło lato to było spoko, chodziłam ile się dało ale przyszedł wrzesień, brzydka pogoda i znowu gardło..i tak od tamtej pory już trzy razy gardło ich wzięło i dwa razy przeziębienie, mogę policzyć na palcach ile razy z nimi byłam tej zimy na spacerze..ciągłe gadanie mojej mamy, że ich za cienko ubieram i dlatego chorują..do tego ich płacz przy ubieraniu i wychodzeniu, nawet jak mi się uda wpakować do wózka to drogi nie odśnieżone, brak chodników a do najbliższego parku kilometr..nie mam fizycznie gdzie jeździć a jak na podwórku z nimi jeżdżę to się szybko nudzą i płaczą, że chcą wyjść..czasami jak ktoś jest w domu to biorę ich tak na podwórko, żeby podreptali ale nie chodzą na tyle pewnie żebym się z dwójką mogła wypuścić..a więc żeby owych wyrzutów nie mieć (też na początku miałam) to jak byli tacy malutcy to jak zasnęli w łóżeczku, nakładałam czapkę, przykrywałam grubą kołdrą i otwierałam okno a teraz wychodzę z chłopakami do kuchni, zamykam drzwi i wietrzę przez 15 minut, potem puszczam nawilżacz i gitarasmile
    • marlesek Re: problem ze spacerami 27.01.11, 22:47
      moja corcia ma 2 miesiace i podobnei jak u ciebie drze sie na spacerze starszliwie z tym z eu mnei przyczyna jest czapka, mala zawsze sie drze jak ma na glowie czapke czy to po kapieli czy na spacerze, niestety tak ma i juz. mimo to wychodzimy i o dziwo od 2 dni spacer wyglada troszke lepiej bo miedzy darciem sie robi przerwy a wczoraj nawet zasnela wiec pospacerowalam znia jakas godzine. mi pediatra powiedziala ze mimo tego iz mala marudzi i placze mam z nai wychodzic na spacery a do czapki si ekiedys przyzwyczai (oby). jak wracamy do domu i zdejmujemy czape jest cicho i spokojnie.
      pozdrawiam i zycze cierpliwosci
      • zuzann-a Re: problem ze spacerami 28.01.11, 08:54
        marlesek napisała:

        > moja corcia ma 2 miesiace i podobnei jak u ciebie drze sie na spacerze starszli
        > wie z tym z eu mnei przyczyna jest czapka, mala zawsze sie drze jak ma na glowi
        > e czapke czy to po kapieli czy na spacerze, niestety tak ma i juz. mimo to wych
        > odzimy i o dziwo od 2 dni spacer wyglada troszke lepiej bo miedzy darciem sie r
        > obi przerwy a wczoraj nawet zasnela wiec pospacerowalam znia jakas godzine. mi
        > pediatra powiedziala ze mimo tego iz mala marudzi i placze mam z nai wychodzic
        > na spacery a do czapki si ekiedys przyzwyczai (oby). jak wracamy do domu i zdej
        > mujemy czape jest cicho i spokojnie.
        > pozdrawiam i zycze cierpliwosci

        Po kąpieli zakladasz dziecku czapkę? A po co?
      • cytrynowa.lemoniada Re: problem ze spacerami 28.01.11, 13:24
        a po co czapka po kąpieli?
    • katriel Re: problem ze spacerami 27.01.11, 23:30
      Chustę kup. Jak się boisz dociągania, to elastyczną. Procedura wygląda tak:
      - zakładasz spodnie, sweter, buty (dziecko przygląda się z zainteresowaniem);
      - motasz chustę (dziecko przygląda się z rosnącym zainteresowaniem);
      - wtykasz dziecia w chustę;
      - zakładasz czapki (dwie: sobie i dziecku) i kurtkę (jedną, ale na tyle dużą, żebyście
      się obie zmieściły);
      - wychodzisz.
      Cała akcja zajmuje góra 10 minut, dzieć się nie zgrzewa, przytulony do mamy
      więc jest szansa że nie będzie płakał, same zalety.
      • cytrynowa.lemoniada Re: problem ze spacerami 28.01.11, 12:01
        to jest niesamowite - że tyle matek przejmuje się bzdurami lub wymyślonymi problemami typu czy nie powinna ważyć 5100 zamiast 4900, a wszechobecne zalecenia lekarzy żeby dziecko było CODZIENNIE 2 h na spacerze jak nie jest zimniej niż -10 i cieplej niż 30 wrażenia na nich nie robią.. Teraz pogoda idealna na spacery, nie ma mrozu (-1 to nie mróz), mało sniegu - a parki puste.. nie rozumiem jak można się ubierać 2 godziny - karmisz dziecko, darujesz sobie odbijanie, nie musisz przewijać jeśli przewijasz przed karmieniem, zakładasz kombinezon (jak się kupuje praktyczny, a nie ładny - czyli rozpinany wzdłuż nogawek zajmuje to 10 sekund - kładziesz dziecko na rozłożony kombinezon, wkładasz ręcę w rękawy, zapinasz, przykrywasz, czapkę zakladasz w windzie lub na dole, jak się drze dajesz smoka, sama zakładasz kurtkę i buty i wychodzisz). Rano czasem odprowadzam starszego do przedszkola jak mąż nie może, razem z młodą w gondoli, potem codziennie go odbieram wracając ze spaceru i naprawdę nie mam z tym problemu - a moje dziecko jest z tych absorbujących, "rączkowych" i nie śpiących w dzień. jak się drze to po 5 minutach spaceru zaśnie. a dzieci które często chorują to raczej dlatego ze się mamie na dwór nie chce chodzić a nie dlatego że ra na jakiś czas wyjdzie i akurat biedactwo zachoruje smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja