Dziewczyny moze Wy mi pomożecie, bo juz zupełnie nie mam pomysłów jak zachęcić mojego 9 miesięcznego synka do zjadania czegokolwiek innego niż mleko

Dietę rozszerzamy od 6 miesiąca, na początku było baaaardzo ciężko, zajęło nam ok miesiąca zaakceptowanie łyżeczki i w miarę ładne jedzenie

I tak synuś juz nawet ładnie zjadał te duże słoiczki obiadków, jakieś owocki, kaszek nigdy nie lubił... W lutym zachorował i od tamtej pory problemy ogromne... Jeszcze po chorobie jakos zjadał, co prawda mniej niż przed ale jadł i tak stopniowo coraz mniej i mniej i tak teraz od ok 2 tygodni nie chce jeść juz zupełnie nic z łyżeczki

Próbowałam juz chyba wszystkiego, dawac do rączki, wkładać malutkie kawałki prosto do buzi, na początku jak jeszcze nie wiedział o co chodzi to z ciekawosci coś tam ladowało w japce, ale odkąd się zorientował, że to jedzenie wszystko od razu wyrzuca, albo odpycha. A mnie juz na prawdę brakuje pomysłów jak mu "wcisnąć" coś innego oprócz mleka. Mówię wcisnąć bo juz nawet spróbowałam zabawiania, ale to tez nie pomaga, po dwóch łyżeczkach synus zaciska usta i tyle...

Może nie martwiło by mnie to tak gdyby synuś nie miał anemii, lekarka powiedziała, ze samym żelazem sie go nie wyleczy, musi zacząć jeść mięsko, zółtko itp.... Musi, tylko jak?

Synuś na widok butelki z mlekiem wręcz sie trzęsie, zjada baaardzo chętnie. Ale niestety to mu nie wystarcza, oprócz tej anemii jeszcze słabo na wadze przybiera, jest drobniutki i dlatego też pediatra tymbardziej naciska na stałe posiłki...

Dziewczyny błagam doradźcie coś.....