Dodaj do ulubionych

Chyba mam dość, brak mi już motywacji :)

19.08.11, 07:19
Pomóżcie! Chcę nadal ściągać. Mała dostaje wprawdzie już tylko jedną porcję, bo odkąd zeszłam na 3 odciągania to mam mało mleczka, ok. 200-250ml na dobę. No ale im mniej mleka tym większe stężenie przeciwciał, więc na pewno ma to jakiś sens. Chciałam ściągać do roku, a jest dopiero 7 miesięcy, brakuje mi już motywacji. Nie mam sił, nienawidzę laktatora... Zmotywujcie mnie jakoś bo rzucę to w cholerę....
Obserwuj wątek
    • ajelonekk Re: Chyba mam dość, brak mi już motywacji :) 19.08.11, 09:39
      7 miesięcy! naprawdę szczerze podziwiam. Ja ściągam od ok miesiąca i już mam dosyć.
      Ale są argumenty, które do mnie bardzo przemawiają i dzięki temu trzymam się postanowienia, ze ściągam mleko dla mojego leniuszka - myślę, że do Ciebie również trafią wink
      -maluchy karmione mlekiem mamy są bardziej odporne na choróbska, co w przypadku sezonu grypowego (jesień/wiosna) przed nami jest bardzo istotne
      -mniejsze ryzyko alergii
      -podczas rozszerzania diety przewód pokarmowy dziecka jest chroniony, np. podczas wprowadzania glutenu
      -jeśli pracujesz lub będziesz pracować przysługują Ci przerwy na karmienie lub ściąganie
      -podczas ściągania (gdy tylko ktoś zajmie się maluszkiem) można bezkarnie pobuszować w sieci big_grin
      Ja też palnuję pociągnąć tak do roku, ew. 1,5. Trzymam kciuki
      • jagusiia Re: Chyba mam dość, brak mi już motywacji :) 19.08.11, 10:09
        O skąd ja to znam, ja juz nie raz miałam ochotę to rzucić, nie mogę nawet dobrze na spacer wyjsc z maluchem, chociaz lato to słońca prawie nie zna. Gdybym miała babcię, która w tym czasie ma czas pospacerować z dzieckiem....Ja też miałam ochotę nie raz zrezygnować. Ale powiem Ci, że jak przestaniesz sciagać, to będziesz się czuła 100 razy gorzej. Ja już raz to przerabiałam, moje dziecko miało własnie 7 miesiecy, gdy nagle z dnia na dzien musiałam zaprzestać (wbrew własnej woli), potem pewnie mogłam po tygodniu wrócić do odciągania, nawet spróbowałam, ale proba to było 5 minut i nic nie leciało, wiec stwierdziłam, ze to już koniec, strasznie żałowałam, zwłaszcza gdy dziecko dopadła 1 infekcja. Bardzo chciałam dłuzej odciągać. Wtedy mogłam widocznie jeszcze wrócić do odciagania, ale nie miałąm takiej wiedzy, ze cos takiego jest możliwe po przerwie, moze po 2 dniach odciagania na sucho, mleko popłynęłoby. Wiec naprawdę ostrzegam, ze wyrzuty sumienia i rozpacz ! są straszne i zaczynają się dopiero po kilku dniach zakończenia laktacji. Ogólnie 7 mscy to dobry wynik, ale może jeszcze przetrwaj jak mozesz sezon grypowy, w mojej ksiązce o karmieniu dzieci natknęłam się na info, ze nawet kilka łyzeczek mleka matki dziennie ma dla dziecka bezcenną wartość, więc warto tę laktację utrzymywać, choćby na minimalnym poziomie, żeby np w razie choroby rozbujać ją szybko, gdy mleko jest lekarstwem (w sensie dosłownym). Warto też zainwestować w dobry drogi sprzęt, bo z perspektywy czasu załuje się, ze się tego wczesniej nie zrobiło. To się naprawdę opłaca. Bardziej niż drogi wózek, leżaczek czy jakiekolwiek dziecięce akcesoria, bo to jest sprawa najważniejsza !!! Bajery są dziecku zupełnie zbędne a mleko matki niezbędne (choć wmawia się inaczej obecnie), ja jestem tez tak zmęczona, choc to dopiero 5 miesiąc, ale ja mam na głowie jeszcze 2 niewiele starszych dzieci !! Wyobraz sobie jaki masz komfort, jesli to Twoje pierwsze dziecko... Czy dałabys radę mając na głowie 3 małych? Te niewiele większe też chorują czasem, więc czasem też potrzebują mojego mleka, niektóre mamy odciągają po 2 lata i do tego równaj wink a potem mozna ew skończyć wczesniej. Ja oczywiscie nie zamierzam odciągać 2 lata, ale w chwilach gdy mam ochotę, aby to było ostatni dzień odciągania - nakręcam się tym, ze inne dziewcznyny potrafią 2 lata się poświęcić a ja nawet 6 mscy nie ? Zresztą wstawanie do robienia mleka modyfikowanego też wcale nie jest przyjemne, my przynajmniej nie musimy gotować wody itd, podgrzewac, mozemy podać mleko stojące w temp pokojowej itd. A poza tym podajemy to, co najlepsze. Naprawdę warto się tak męczyć smile i tego się trzymajmy
    • jagusiia Re: Chyba mam dość, brak mi już motywacji :) 19.08.11, 10:44
      Jeszcze dodam jako humoreskę cos takiego: moja mama jest zrozpaczona tym co robię, tzn chce tez, aby mały jadło mleko matki i czasem pomaga mi jak do mnie przyjezdza, ale twierdzi, ze to heroizm, i gdyby wszystkie matki musiały tak karmić, to by się rodziło połowę dzieci mniej. Ja tego nie słucham nawet, bo wiem, ze mam sciągać, wiem, o której mam sciągać i więcej mnie nie interesuje (nie wnikam w nic więcej) wtedy staram się mieć podejscie takie, ze nic mnie nie obchodzi siadam i odciągam (nie zawsze tak się da oczywiscie, ale staram się, zeby tak było) i nie myślę dlaczego, jak długo, czy muszę ? za przeproszeniem jak krowka, którą trzeba wydoić nie zastanawia się nad tym, wtedy gdy się o tym nie myśli jest naprawdę łatwiej przetrwać.
    • ziem-bka Re: Chyba mam dość, brak mi już motywacji :) 19.08.11, 10:45
      A ja Wam powiem dziewczyny, że fakt -mleko mamy jest dla malucha najlepsze... ale jeśli odciąganie tak bardzo Was ogranicza i unieszczęśliwia to nie wiem, czy jest sens.
      Nie wyobrażam sobie, żeby przez odciąganie nie wyjść z dzieckiem codziennie na co najmniej 2 h z domu- dziecko tak samo jak mleka mamy potrzebuje świeżego powietrza!
      Z resztą- Wasze potrzeby też są ważne, czasem trzeba wyjść do ludzi, pogadać z koleżanką. Dziecko potrzebuje uśmiechniętej, szczęśliwej mamy. A siedzenie 24/24 w domu z laktatorem pod ręką może doprowadzić do deprechy...
      • jagusiia Re: Chyba mam dość, brak mi już motywacji :) 19.08.11, 11:29
        tzn, to rozumiem do mnie, nie wyjaśniłam dokładniej: moje dziecko jest na dworze, tylko na balkonie, śpi nawet na balkonie czasem, a jeden spacer mamy codziennie od godziny do trzech, ale jak widzę sąsiadkę, która od urodzenia karmi nanem ona jest z dzieckiem na dworze od 7 rano (babcia) do 19 ! i to miałam na myśli, więc jest różnica. Moje ledwie muśnie słońce a tamto jest na dworze od rana do nocy, wchodzą do domu tylk wsypać proszek do butelki i dolać wody. Jednak nie dodałam też, że nim sie zajmuje sztab ludzi: babcia, dziadek, mama po południu z tatą i jeszcze ktoś zawsze ma urlop, żeby była druga osoba do pomocy dla babci, wiec to raczej nietypowa sytuacja. Moje dziecko jest ze mną na dworze raz, a drugi raz po południu z mężem, więc mu wystarcza a jednak mogłoby być non stop latem na dworze, gdybym nie odciągała, jednak to wybór mamy coś za coś, ja jestem zdania, ze mimo wszystko się opłaca. Zresztą ja wielkiego wyboru nie mam, bo moje dziecię ma silną skazę i nawet jak zjem pare łyżek mleka zsiadłego dostaje mega rumień na twarzy, mleka w ogóle nie mogę i ono też nie może modyfikowanego a hydrolizat.. cóz nie zapewnia prawidłowego rozwoju, wiec chcąc nie chcąc muszę smile zeby nie powiedzieć Nie chcem ale muszem wink
        • jagusiia Re: Chyba mam dość, brak mi już motywacji :) 19.08.11, 11:32
          Po prostu miałam na myśli, ze nie mogę pozwolić sobie na spacer 3 godzinny, albo bardzo rzadko, bo mniej więcej co 3 godziny odciągam, wiec pozostaje wykorzystanie czasu "pomiędzy" no ale cos za coś, ratujemy się tarasem
          • ziem-bka Re: Chyba mam dość, brak mi już motywacji :) 19.08.11, 11:58
            Nie, to nie było tylko do Ciebie...pisałam ogólniewink Niektóre mamy starają się "ponad siły" i potem to się może źle skończyć...to grozi frustracją, kłopotami małżeńskimi czy nawet depresją...
            Wiadomo, odciąganie wymaga dużo poświęcenia i samozaparcia, ale gdyby miało się to wiązać z tym, że czułabym się na maxa uwiązana i "zadręczona" to bym spasowała...albo przynajmniej ograniczyła posiedzenia z dojarką. Dziecko jest najważniejsze, ale ja i moje szczęście też. I wolałabym żeby Mała dostawała trochę mm czy nawet hydrolizatu niż codziennie patrzeć ze znienawidzeniem na laktator i psioczyć na mój okrutny loswink
            • jagusiia Re: Chyba mam dość, brak mi już motywacji :) 19.08.11, 12:17
              Hej, ale muszę w tym miejscu napisać, ze znam też mamę, które w ogóle nie wychodzi z dzieckiem!!! mimo ze karmi piersią bezproblemowo, w ciągu pierwszego roku nie wychodziła w ogóle, dziecko było tylko na szczepieniach i tyle poza domem. I co ? Pulpet, zdrowy jak rydz. Żadne anemie, krzywice, mimo strasznia jej przeze mnie (jestem fanatyczką dłgich spacerów, dlatego teraz tak mi ich brakuje)się ich nie imają. I jedna się poświęca, myśli o wszystkim a druga nie wychodzi i wszystko super. Moje z kolei dzieci mimo ze były chowane praktycznie na dworze, a córka która była od urodzenia całymi dniami pod gołym niebem, nawet przez cała zimę po 6 godzin na dworze, chorowita jak mało kto. A z kolei dzieci tej znajomej zdrowe jak rydze a nie chodzi z nimi w ogóle. Po prostu nie znają spacerów, mozna powiedzieć. Jak chodzi o mleko kobiece to stety czy niestety jest prawdą, ze to najzdrowsze nie do zastąpienia pokarm. Córka, której prawie nie karmiłam jest bardzo chorowita, a syn karmiony zupełnie inny, nawet nie zaraza się zakaznymi od niej, róznica jest kolosalna, dlatego jestem tak przekonana o wartosci tego pokarmu. Natomiast co do koleżanek, rozrywek, to ja wychodzę zawsze gdy chcę coś załatwić czy z kims się spotkać, bo to jest przeszkodą ale przy karmieniu piersią raczej (dziecka do knajpy nie wezmę) a lakator mogę, oczywiście nie biorę laktatora, ale gaz do dechy i w 3 godziny obracam, czasem przerwa jest 6 godzin, gdy mam jakies naprawdę wazne sprawy, ale nie lubię gdy mnie mleko zalewa a wtedy mam prawdziwy POtop. Ogólnie dla mnie to nie argument, bo kiedy chcę wychodzę, gdy muszę cos załatwić czy z kimś się spotkać, (z tymi spacerami w sumie gorzej, bo 2 godziny to jakos dla mnie mentalnie za krótko), spotkać się z koleżankami, poszlać na zakupach a potem co ? wracam do dziecka zrelaksowana i muszę je nadal karmić, a wtedy dopiero moze dopaść depresja. Mnie naprawdę dopadła po zakończeniu laktacji nagle. I to było straszne. I w sumie kupowanie, przyrządzanie mleka modyfikowanego też moze być męczące, np w nocy, np. gdy trzeba wyparzyć butelki czy gotować a dziecko płacze (miałam tak przy córce) zanim zrobiłam mleko ryk był nieziemski i w sumie co ? też mozna powiedzieć, po co się tak męczyć? ale jakie rozwiązanie ? nie dawać takiemu jeść ? przeciez mleko modyfikowane szykowanie go w nocy też jest niedogodnoscią, a jednak trzeba to zrobić. To ja już wolę poświęcać się w tym, do czego przynajmniej mam przekonanie.
              Naprawdę nie wierzę, ze jakakolwiek kobieta lubiłaby odciągać mleko lakatatorem, jest to nieprzyjemne raczej dla kazdej przeciętnej mamy, wiadomo do czego służą piersi i że naturalne, że dziecko powinno je "opróżnić", po prostu laktator jest nienormalny i nie jest dziwne, że się tego nie lubi, ja też tego nie cierpię i wystarczy wejsc w pierwszy lepszy post, nikt tego ustrojstwa nie znosi, bo powinno to być dziecko nie kawałek plastiku, no ale cóż, tak się złożyło, dobrze ze i tak mamy taką możliwosc. Kazdego co jakis czas dopada dołek, gdy musi siedzieć nawet te 20 minut przykuta do laktatora, to normalne. Nie znam osoby, która by to lubiła. Dlatego radzę wyłączyć myślenie, zeby sie dodatkowo nie dołować a podchodzic do tego obojętnie bez wczuwania się emocjonalnego.
    • jagusiia Re: Chyba mam dość, brak mi już motywacji :) 19.08.11, 11:52
      Dele Mele pomyśl jeszcze tak, ludzie poświęcają się i np. wspinają na szczyt Himalajów miesiącami, żeby tylko zobaczyć wschód słońca ryzykują życie a ja mam się trochę nie poświęcić dla własnego dziecka, dla tego bezbronnego ufającego mi bezgranicznie maluszka ? niedawno na cos takiego się natknęłam i bardzo to do mnie przemówiło. Więcej, to byłby z mojej strony egoizm pozbawiać go tego, co jest przez naturę przeznaczone specjalnie dla niego i to, co mogę mu dać (pomimo nawet pewnych niedogodności).
      • ziem-bka Re: Chyba mam dość, brak mi już motywacji :) 19.08.11, 12:04
        Oj nie zgodzę się...
        Egoizmem było by gdybyś na starcie, z kaprysu podała mm...aczkolwiek jestem zdania mimo wszystko, że każda matka ma prawo decydować w jaki sposób i czym karmi swoje dziecko..
        Jeśli mama czuje się bardzo nieszczęśliwa i sfrustrowana karmieniem/odciąganiem to nie nazwałabym tego egoizmem. Dbając o swoje "zdrowie psychiczne" dbacie o szczęście i zdrowie Malucha, zgodnie z zasadą szczęśliwa mama=szczęśliwe dziecko!smile
      • ziem-bka Re: Chyba mam dość, brak mi już motywacji :) 19.08.11, 12:07
        Sprostuje: nie mówie, żeby się nie poświęcać- bo chyba każda mama jest skłonna do poświęceń dla swojego dziecka... Chodzi mi właśnie o to, żeby nie przekroczyć pewnej granicy, gdy poświęcając się dla dziecka unieszczęśliwiamy siebie.
        • jagusiia Re: Chyba mam dość, brak mi już motywacji :) 19.08.11, 12:29
          ok no jasne, nie mozna doprowadzić się do ruiny, wiadomo, ale jesli nic nie stoi na przeszkodzie, mozna ten rok jakos pociągnąć, z trudem, bo z trudem, z licznymi kryzysami mlecznymi i emocjonalnymi, ze spadkami mlecznosci itd, ja zawsze mam taką regułę, że nie schodzę poniżej 800 ml na dobę, zeby nie dopuszczać do kryzysów laktacyjnych a to błąd, bo mozna czasem odpuścić i więcej czasu przeznaczyc na przyjemności a laktator nie zając wink tylko czas ucieka... Czas ucieka, wieczność czeka. Prawdę tych słów,które wypowiedział Jan Paweł II i które mozna spotkać na wielu zabytkowych kosciołach odkryłam własnie teraz paradoksalnie. Jak szybko ucieka czas, zanotowałam dopiero teraz przeżywając go z dzieckiem i z laktatorem, mam nadzieję, że to mnie czegos nauczyło.
          Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego i zwycięskich walk z laktatorem, mlecznej obfitości
          wink
    • dele_mele Re: Chyba mam dość, brak mi już motywacji :) 20.08.11, 21:46
      Dziękuję dziewczyny za odpowiedzi. Macie rację, okres jesienny się zbliża, dodatkowa dawka odporności się przyda małej. Tylko chyba z powodu tego spadku motywacji ilość mleka mi spadła jeszcze bardziej... 7 miesięcy to kupa czasu, ale spróbuję jeszcze pociągnąć. Ile dam radę? Dziecko raczkuje, ciężko już ją ogarnąć, bo strasznie zasuwa, próbuje wstawać. Coraz trudniej się robi. Podziwiam mamy odciągające 2 lata, nie wiem jak dałyście radę.
      • bianna Dele_mele 24.08.11, 08:55
        Ja już na styczniówkach napisałam, że Cię podziwiam. Tak samo jak podziwiam wszystkie mamy, które laktaktorem rozkręcały laktację. Ja bym od razu odpuścila. Miałam to szczęście, że przez 6 miesięcy karmilam piersią, mała nadal w nocy raz cycuje. Odciągam "tylko" 4 razy na dobę, nie wyobrażam sobie tego, ze ty dawałas radę 8 razy! Łatwo nie jest, bo rano muszę wstać dużo wcześniej, potem w domu - zamiastcieszyć się małą, ja znowu sięgam po laktator. Jednak chcę karmić i nie mam chwil załamania, bo uważam, że to mój obowiązek. Tym bardziej, że wróciłam do pracy, mój NM już chodzi chory, pewnie za chwilę zaczniemy przynosić do domu różne wirusy, a w ten sposób przynajmniej moge małą chronić. Pomyśl sobie, że jako lekarz mozesz przynosić ze szpitala jeszcze więcej różności i mała przypadkiem moze coś chwycić, a Twoje mleczko moze ją przed tym uchronić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka