Maluszek (5 tyg. z kawałkiem) za nic nie zaśnie leżąc w łóżeczku - tylko na
rączkach (w fotelu, nosić go nie mam siły), albo "na klacie" ze mną w łóżku,
albo oczywiście przy cycu. Położyć go do łóżeczka moge tylko wtedy, jak mocno
przyśnie, a i wówczas muszę mu jeszcze asystować, bo jak otworzy oczki i
zobaczy, co jest grane, będzie płacz

A tu czytam, że maluszki zasypiają grzecznie w łóżeczkach. Macie na to jakiś
sposób? Aha, w wózku tez za żadne skarby nie zaśnie, nawet na spacer mogę z
nim wyjść tylko na mocnego śpiocha. Co tu robić? Jak wy nauczyłyście swoje
dzieci spać w łóżeczkach? Dodam tylko, ze jestem malo odporna na jego płacz -
próbowałam go przetrzymać, ale serce mi się krajało... A może powinnam być
twarda??? Poradźcie!