Zwykle tylko podczytuję to forum i znalazłam tutaj wiele praktycznych rad, ale takiego tematu jak mój nie mogę znaleźć, więc zakładam nowy wątek. Mam nadzieję, że ktoś coś poradzi, bo ja już nie wiem, co robić
Jestem mamą 10-miesięczniaka. Za tydzień wracam do pracy, a moje dziecko nie chce jeść prawie niczego poza piersią. Próbuję przestawić go na karmienie tylko nocne i wieczorno -poranne, żeby w ciągu dnia miał taką przerwę, jak będzie miał gdy wrócę do pracy, czyli jakieś 9 godzin. Daję mu dużo nabiału, obiadki, deserki - wszystkim pluje. Raz na ruski rok spróbuje 2-3 łyżeczki albo coś do rączki,a potem znów dopomina się mleka. Przeczytałam na tym forum, żeby wprowadzić zasadę - jest mama, jest pierś, nie ma mamy - nie ma piersi - i dooopa

Opiekuknka przychodzi od 2 tygodni, a ja wychodzę na coraz dłuższe okresy czasu, wczoraj było to 7 godzin. Przez cały ten czas mały jęczy i woła mama am am, a jak wracam to szarpie mnie za bluzkę i od razu przysysa się na długo i je, je, je... Nie chce tknąć niczego od opiekunki, jedynie napije się wody. Dodam, że ona nie jest problemem, bo dotychczas byłyśmy w domu we dwie z synkiem i on jest w nią wpatrzony, bawi się, mama nie jest mu potrzebna, dopóki nie zachce piersi

Dodam, że żadnego innego mleka mały nie tknie, więc bazujemy na karmieniu nocnym i nabiale w dzień. Zaczynam się poddawać, wczoraj zadzwoniłam sprawdzić, jak sobie radzą i słyszałam tylko płacz głodnego dziecka i "mama, mama", serce mi się kraje

Żałuję, że tak długo karmiłam i że nie wprowadzałam mm wcześniej, teraz nie wiem, co mam robić

Za tydzień wracam do pracy i co, dziecko ma nie jeść 9 godzin i przez cały ten czas płakać? Jak mam mu to zrobić???