Witam
Mam problem z moją 5cio tygodniową Oliwką.
Tak jak do tej pory w ciągu dnia i w nocy spała jak marzenie - z wyjątkiem 2-3
godzin marudzenia w okolicach godz. 20-23, kiedy to zawsze marudzila i nie
dało się jej uspać. Od 23 problem znikał i spała w ciągu nocy już nawet nie po
2-3 godziny ale po 4 a czasem 5.
Teraz, od jakiegos tygodnia problem z zasypianiem zaczął się przenosić na inne
godziny. Najpierw marudziła w okolicach 7-8 rano (po jedzeniu) a teraz już
pojawiają się problemy i o 12 i w nastepnych porach po jedzeniu. Da się uspać,
jednak juz po paru minutach zaczyna sie kręcić, rzucać główką, po czym,
zaczyna sie płacz. Pomaga wzięcie na ręce (bez bujania) i odłożenie spowrotem,
jak zaśnie. Jednak po paru minutach to samo, i tak naokrągło... A uspanie jej
i przespanie powiedzmy 2 godzin w okolicach godziny 20 to wręcz niemożliwość.
Płacz przechodzi potem w histerię i zaczyna się "polka" (do 23, jak w zegarku
- potem spokój)
Zaznaczam, że z mężem od początku w miare staraliśmy się "świadomoie" ją
usypiać, śpi tylko w swoim łóżeczku, dzień ma zaplanowany na tyle regularnie
na ile pozwala jej jej wlasny sen itp. Warunki do snu też się nie zmieniły.
Miał ktoś z Was podobne objawy? Jakiś pomysł co zrobić? Co może być przyczyną
takiego niespokojnego snu? No i co może byc nie tak, że owa feralna godzina 20
zawsze zaczyna sie płaczem?
P.S.
Przed każdym karmieniem dostaje Infacol - bo byly problemu z brzuszkiem (teraz
już nie ma problemów - jej obecny płacz to już raczej marudzenie)