joekilof
27.03.12, 13:10
Drodzy Forumowicze.
Pomóżcie mi znaleźć argumenty, które pozwolą mi przekonać żonę, aby zmienić sposób wyżywienia 4-latka, który przy 108cm waży 27kg.
Nie jest to może jakoś tragicznie dużo, ale może wg mnie źle rokować na przyszłość.
Od samego początku chłopak nie jadł zbyt poprawnie. Nie może się przemóc aby zjeść cokolwiek o konsystencji kisielu, jogurtu itp. Natomiast bardzo lubi parówki, kiełbasy, makarony, kotlety, rosół i coś co mnie najbardziej boli, zapiekanki oraz słodycze. Lubi również jabłka, marchewki, winogrona, ogólnie owoce. Zdarza się mu zjeść kalafiora lub fasolkę. Mały lubi ruch i ma do tego dużo miejsca i okazji.
Może gdyby udało się przekonać małego do chleba z serem, dżemem, jogurtów, kasz, surówek może by coś się zmieniło.
Trudność w przekonaniu żony potęguje to, że ma ona bardzo duże wsparcie w swojej matce, która gdyby mogła to by przywiązała małego do stołu, a której nie mogę się pozbyć z domu. Uwagi od lekarzy też nie odnoszą pożądanego skutku.
Koronnym kontr argumentem jest to, że mały urodził się ważąc 4300 przy długości 59 oraz to że my również do ułomków nie należymy.