u mnie sie zaczęło rano,same bóle krzyżowe,zero postępu porodu,po 11
godzinach zdecydowali sie na cc. o 21 przywieźli mi synka .leżałam pod
kroplówka nie mogłam ruszyc głową,synek był razem ze mną i z meżem.tylko
przez szyby widać było fajerwerki.najpiekniejszy sylwestr-chociaż bardzo
ciezki

a jak było u was ???