po pierwsze primo

mam wspaniala sliczna i co najwazniejsze zdrowa coreczke. Kocham ja bardzo bardzo bardzo..
Po rugie. Jest ciezko. Najbardziej w nocy, gdy trzeba wstac wbrew sobie, postawic oczy na zapalki i zajac sie malutka. Bardzo wazne jest nastawienie psychiczne do calej sprawy macierzynstwa. Przyznam szczerze, ze na poczatku bronilam sie troszke przed tym nie mogac sie pogodzic z brakiem wolnosci i z tym, ze ta mala istotka ustala moj plan dnia. Przez to moje uczucie do coreczki nie bylo takie, jakie powinno byc. Do konca zycia juz bede mama odpowiedzialna za moja mala istotke.
Zwolnilam jednak tempo. Powtarzam sobie i juz to do mnie dotarlo, ze moim glownym zajeciem jest opieka nad malenstwem. Inne sprawy odkladam na bok. I chociaz brakuje mi kontaktow z ludzmi (na tym polega moja praca) to wiem, ze teraz najwazniejsza jest moja cora, ktora mnie potrzebuje.
Oczywiscie sa momenty zwatpienia i lzy. Ale mina. Mala lapie juz kontakt z otoczeniem, jest cudowna.
Pozdrowienia dla wszystkich mamus i ich wspaniaych pociech