bluebebe
27.10.05, 09:25
powiem wprost: nie widzę różnicy pomiędzy płączem bo chce jeść, albo płaczem
bo chce się przytulić, czy zmienić pozycję.
a podobno dźwięki jakie z siebie wydaje niemowlę różnią się od jego potrzeb
wg "pewnej książki".
jest tak, że bebe zaczyna do mnie "mówić" jakimś typem płaczu - przystawiam -
nie chce piersi, za 5 sekund zaczyna dokładnie tym samym typem płaczu,
przystawiam - o! już tym razem chce pierś.
inna sytuacja: marudzi przez sen - wystarczy poklapać i śpi, potem
identycznie marudzi, klepanie nic nie daje, podnoszenie nic nie daje,
rozręciła się na dobre, więc ostatecznie poszła w ruch suszarka.
jak bogakocham nie widzę różnic w sposobie jej "mówienia", nie wiem często o
co jej chodzi. ja sobie bardzo wzięłam do serca, że trzeba nauczyć się po
sposobie płaczu/zachowania odczywywać o co Im chodzi, ale ja chyba jakiś tłuk
jestem.
Jak to na prawdę jest z tym złapaniem kontaktu z własnym dzieckiem? Od razu
się dogadywaliście?
Przypominam sobie słowa mojej położnej jak wychodziłam ze szpitala: "i
pamiętaj, to są przekorne istoty"