24.04.06, 16:19
Witam wszystkie mamuśki.... Właśnie też zostałam mamą..... Nie mogę napatrzec
się na moją prześliczną córeczkę!!!!!!!!Tat€ś wariuje aż robie się
zazdrosna.... Mamy prześliczny prezent na 2 rocznicę ślubu............ tylko
mój tyłek!!Auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • katka7980 Re: Witam 24.04.06, 16:26
      Witamysmile jakby co to słuzymy poradą...hehe
      • sloneczko_02 Re: Witam 24.04.06, 16:39
        BYŁABYM niesamowicie WDZIĘCZNA!!!!! Piszę stojąc-nie mogę usiąść-biorę tabletki
        przeciwbólowe- miałam nacięcie i popękanie-nie umiałam urodzić mojego skarbu i
        wycisnęli mi ją.... jest coś na ten ból?.. siusiam to piecze!!!!!!!!!!nie moge
        siedzieć.....Czy zagoi się??? Mój mąż jeszcze w ciąży szeptał mi do ucha- no
        jak urodzisz to ........ a teraz wygląda na to, że żoną w tym sensie to już
        nigdy dla niego nie będę...Jak to boli ....boli , piecze... mam ochotę z bólu
        gryść ścianę... od porodu(20.04) nie mogę załatwić się(stolec)........
        • athenka Re: Witam 24.04.06, 16:48
          kup tantum rosa i podmywaj sie tym.co do bolu to tez go mialam, ale z czasem
          przeszedl
          • sloneczko_02 Re: Witam 26.04.06, 15:17
            Dziewczyny dzięki za rady!!! Dopiero dziś to czytam... z tym siusianiem pod
            prysznicem sama przez przypadek wpadłam - nie zdążyłam będąc pod prysznicem na
            wc i poleciało no i nie szczypało. Ale dzięki! - bo na początku bałam się, że
            robiąc tak - czyli siusiając i polewając wodą - coś tam uszkodzę... ale jak
            czytam, że nawet położna tak poleca -jestem spokojniejsza. To tantum rosa
            poproszę aby mąż mi kupił - rozumiem, że tym podmywać to miejsce.......Ja po
            tym porodzie nie mogę dojść do siebie..... mąz mnie potem
            przepraszał...obiecał,że pojedziemy rodzic do Gdańska... już nie
            dojechaliśmy... Od mojego powrotu do Polski minąl jakiś rok... nie wiedziałam,
            że tu rodzi się... tak....strasznie .... wyłam błagając o znieczulenie...
            śmiali się ze mnie, że to nie może mnie tak boleć- bo nie mam skurczy.... a to
            tak strasznie bolało!!! Akurat było sporo kobiet do porodu....dali na
            przyspieszenie... rozwarcie postepowało... na dwa.. na trzy.... ale chyba nie
            miałam pełnego... wypchnęli mi ja... Lekarz mi ją wypchnął... krzyczeli na
            mnie, że przez to że tak się drę i nie prę zajęli się mną a tam jeszcze są inne
            do porodu.... Miałam nacięcie i reszta popękała.... Ta co szyła coś tam z
            przekąsem mówiła, że te pęknięcia to się teraz będzie ciężko zszywać...
            zapytałam się, czy do zszycia dostanę znieczulenie- usłyszałam- nie, będziemy
            cię na żywca szyc....Potem leżałam zkrwawiona z moim dzidziuśkiem na łóżku w
            przejściu.... przechodzili sobie tam ludzie co szli na porodówki....Córeczkę
            miałam cały czas przy sobie-jedyna dobra rzecz...Nie miałam jednak totalnie na
            nia sił...mała nie chciała pić na dokładkę mojego mleczka...namęczyłam się aby
            jej dawać - a ona nie....następnego dnia usłyszałam, że z małą wszysko ok tylko
            jest trochę przegłodzona... zbladłam...mąż poprosił o mleczko w butelce.. potem
            chodziłam co jakieś 3h po mleko -dostałam opr....mąż w między czasie kupił te
            nasadki na sutki, aparat do ściągania mleka... wszystko na nic.. Pierwszy
            obchód.. kilku lekarzy i paru studentów... akurat uciszałam małą.. dostałam opr
            bo nie miałam ściągniętych majtek...i tak z kołą dupką przed około 10
            osobami... zakrwawiona... wpatrywali się jak w obiekt medczny... przestałam być
            kobietą, która ma swoję uczucia i intymność... nastepnęgo dnia, w drugiej dobie
            po porodzie przyszedł jeden, zanim dotknął brzuch już powiedział, że ze mna
            jest ok i mogę do domu...JA CHCIAŁAM TYLKO TO Z SIEBIE WYRZUCIĆ!!!!- dlatego
            piszę.....piszę do w przerwach między przewijaniem, karmieniem i robieniem
            listy zakupów dla męża......chodzę i ryczę- nie mogę dojsć do siebie po tym
            porodzie...jedynie to maleństwo jest dla mnie pociechą - nie mogę uwierzyć, że
            ją mam.....czuję się jakbym przestała być kobietą a stała się jakąś wymietą
            szmatą....Mąż ciągle powtarza mi, że mnie kocha....ale ja już nie będę
            potrafiła być dla niego żoną... już nie będę potrafiła się z nim kochać, ze
            względu i na psychikę i fizycznie-jakiś tam ból po zszyciu zawsze
            pozostanie..... no i strach, że znów zajdę w ciążę....JA CHCIAŁAM TYLKO TO Z
            SIEBIE WYRZUCIĆ!!!!..........
            • igulinda Re: Witam 26.04.06, 15:29
              jezu...coz za emocje...wszystko bedzie dobrze!
            • agaa_p Re: Witam 26.04.06, 17:18
              Oj bidulko to się nacierpiałaś. Mój poród to była piękna bajka. Rodziłam w małym miasteczku, w szpitalu o fatalnych warunkach. Ale był ze mną mój mąż i gdyby nie On chyba bym bardziej się umęczyła. Chodziłam do szkoły rodzenia i to ona tak naprawdę najbardziej mi pomogła mimo, że nie była to jakaś wielkomiejska rewelacja. Nacieli mnie bo robią to już chyba profilaktycznie, ale brzydko zszyli i po 2 tygodniach nadal nie mogą mi ściągnąć wszystkich bo coś tam się rozwarstwia.
              Nie martw się, wszystko się ułoży. Jak ściągną CI szwy będzie Ci lżej. I koniecznie zrób wszystko, żeby wydalić stolec!! (ja się przez 4 dni bałam zrobić kupkę, że sobie jeszcze coś tam zrobie itp., ale kiedy już poszło to...wieeeelka ulga i mniejszy ból).
              Z czasem ból przeminie a Ty będziesz czułą się coraz lepiej. Dbaj tylko o siebie (mycie tantum rosa, szarym mydłem), rozumiem, że i mąż Ci pomoże więc bądź dobrej myśli.
              Gorące gratulacje!!!!!!!!!!! Dużo zdrówka i pogody ducha Aga z Hanią
    • lucerka Re: Witam 24.04.06, 17:15
      Sloneczko, mnie polozna poradzila na pieczenie, zebym siusiala pod przysznicem -
      woda rozrzedza mocz - albo polewala dol brzucha podczas siedzenia na toalecie.
      Woda splywa na dol po brzuchu na krocze i tez pomaga.
      Jak chcesz sobie posiedziec to zwin recznik w rolke (na dlugosc) i uformuj go w
      okrag. Na tym mozesz w miare wygodnie usiasc chroniac krocze.
      Gratuluje zastania mama!
      • mmucha3 Re: Witam 24.04.06, 17:19
        Nie martw się wszystko mija i wraca do formy. Po zdjęciu szwów juz lepiej.
        Gratuluję!!!
        • dasia_p Re: Witam 24.04.06, 17:26
          Jeszcze nie jestem mamą, ale się przygotowuje bo za niecałe 2 m-ce nią zostanę.
          Jesli chodzi o gojenie się krocza, podobno pomagają zimne okłady np, zamrozone
          gaziki, albo kostki lodu zawinięte w ręcznik czy pieluchę i przykładane na
          krocze. Trzeba tylko uwazać, żeby nie przesadzać i nie przeziębić pęcherza.
    • gusia210 Re: Witam 24.04.06, 21:26
      Tantum Rosa jest super.I poduszka z dziurą.A na zaparcie czopki glicerynowe.I
      to szybko.Im później się załatwisz tym gorzej.
    • pringleski Re: Witam 26.04.06, 17:28
      Na zaparcia pij dużo soku jabłkowego.Pomoże.Ja też miałam takie nastawienie po
      pierwszym porodzie wszyscy mówili,że zapomne,owszem zapomniałam-ale po 11
      latach.Teraz mam drugie dziecko i tym razem było o niebo lepiej.
      • sloneczko_02 Re: Witam 27.04.06, 07:36
        Dzięki za rady!!! Z zaparciem poradziłam sobie-ulga....
    • mammazuzi Re: Witam 27.04.06, 09:25
      Mnie w szpitalu przeciwko zaparciu po porodzie podawano do picia bodajze
      parafine(nie wiem czy byla to jakas specjalna czy cos innego na bazie
      parafiny). Wyproznienia idealne lepsze niz przed ciaza. A tak na marginesie to
      po przeczytaniu kilku watkow na forum ciesze sie ze nie rodzilam w Polsce.
      Pozdrawiam wszystkie mamy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka