W poniedziałek mielismy szczepionke. Wrócilismy do domu i bylo tak jak zwykle
czyli super

. W nocy poczułam ze Oskarek jest strasznie spocony ale myslałam
ze poprostu mu gorąco, w dodatku był marudny . Rano było to samo, zmierzyłam
mu temperature miał 38.8 odjąć 5 kresek (bo mierzone w pupce), daje 38.3. No
ale nic, tesciowa powiedziała zeby sie nie przejmowac, bo tak po szczepionce
moze byc.Tego samego dnia pojechalismy na rehabilitacje (mały jest
wczesniakiem, teraz ma 6 mc i nie przekreca sie na boki i nie bawi nogami).
Rehabilitantka powiedziala ze nie ma mowy i cwiczeniach i kazała isc do
lekarza. Poszlismy, ten zapisał Ibufen (kupiła, temp spadła i sie juz nei
pojawiła) i jakis antybiotyk. I własnie , nie kpilam tego antybiotyku bo
stwierdziam ze dziecko jest za małe i nie bede go jeszcze szprycowac chemią.
Gorączka przesżła po 1h od podania Ibufenu i jest tak jak dawniej. Dobrze
zrobiłam czy jednak nalezało podawac ten antybiotyk?