tyberia1
10.07.06, 13:18
Mam problem z "teściową" (w cudzysłowiu bo nie mamy ślubu; ja jestem po
rozwodzie a mój mężczyzna wolny). Od początku była do mnie uprzedzona (bo nie
możemy wziąść ślubu kościelnego), a po narodzinach Malej zaczął się mój
prywatny horror. Po urodzinach przyjeżdżała co 2 dni do czasu gdy
powiedziałam dość (ciągłe pouczanie, wszystko źle robiłam, ona wiedziała
najlepiej co i jak powinnam robić przy dziecku, biła mnie po rękach bo np.
powinnam umyć smoczek (nota bene miał "kondonik") itd. Ograniczyłam te
spotkania do niedzielnych odwiedzin co 2 tygodnie. Ale ostatnio w moim
mieszkaniu zrobiła mi karczemną awanturę w obecności swojego syna (który
zwrócił Jej uwagę by się nie zachowywała wobec mnie złoścliwie) i co gorsza
naszego Dziecka. Pierwszy raz w życiu widziałam Małą tak zestresowaną
krzykami (wtuliła się we mnie i zaczęła łkać). Ja zabrałam Ją i wyszłam z
domu. Jak mam się dalej zachować? Udawać, że się nic nie stało? Nie mogę jej
zapomnieć tych krzyków w obecności mojego Dziecka (skończyło 6 miesięcy).